NA BIEŻĄCO
Ukraina – faza konsolidacji poimperialnej
Procesy zachodzące na Białorusi, w Mołdawii, na Południowym Kaukazie, ale przede wszystkim na Ukrainie, były tematem wileńskiej międzynarodowej konferencji, udział w której wzięło około 50 autorytetów politycznych świata, między innymi amerykański politolog Zbigniew Brzeziński.
Zdaniem uczestników konferencji wydarzenia na Ukrainie zadecydują o sytuacji na całym poradzieckim obszarze. Zachód – podkreślano – powinien natomiast od nowa ocenić rolę prezydenta Rosji, Władimira Putina.
Według Zbigniewa Brzezińskiego, „Ukraina obecnie znajduje się w decydującej fazie konsolidacji poimperialnej”, z której są tylko dwa wyjścia: odnowa systemu niedemokratycznego bądź transformacja, demokratyczny ustrój i wzmacnianie współpracy z organizacjami euroatlantyckimi. Zdaniem Brzezińskiego, wydarzenia na Ukrainie zadecydują także o dalszych wydarzeniach w Mołdawii i na Białorusi.
Francuska politolog, uczestniczka wileńskiej konferencji, Marie Mendras jest natomiast zdania, że „państwa europejskie od nowa powinny ocenić swe stanowisko wobec prezydenta Rosji, Putina, dotychczas traktowanego jako element stabilności”.
„Nie możemy dopuścić do tego, by Władimir Putin uznał, że może decydować o losie sąsiednich społeczeństw” – zaznaczyła podczas wileńskiej konferencji francuska politolog.
Od samego początku konfliktu na Ukrainie pomiędzy władzą a opozycją Litwa, podobnie jak Polska, i pozostałe kraje Unii Europejskiej, zajęła zdecydowane stanowisko, wyrażając swą solidarność z dążeniami narodu ukraińskiego. Prezydent Valdas Adamkus, podobnie jak prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski, na prośbę ustępującego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy, bardzo się zaangażował w rozstrzygnięcie tego konfliktu. Stał się jednym z głównych mediatorów zagranicznych.
Działania prezydenta Adamkusa politycy i politolodzy kraju oceniają bardzo pozytywnie.
„Jest to triumf dyplomacji naszego kraju, który w przyszłości może być bardzo korzystny” – uważa litewski dziennik „Lietuvos rytas”.
Natomiast publicysta dziennika „Respublika” Evaldas Labanauskas pisze: „Częste wizyty prezydentów Litwy i Polski dają podstawę twierdzić, że nasze państwa stały się głównymi graczami w ukraińskich rozgrywkach. Niewątpliwie ta gra jest bardzo ważna, a Wilno i Warszawa postawiły (w tej grze) wszystko, co mają”.
W aktywnej współpracy Litwy i Polski publicysta dostrzega nawet symboliczne odrodzenie Rzeczypospolitej: „Triumfować mogą ci, którzy od czasów odrodzenia niepodległości (Litwy) opowiadają się za strategicznym partnerstwem Wilna i Warszawy. Jest to zaprzeczenie sceptycznych opinii tych, którzy postrzegają Polskę i Litwę jako związek szczupaka i karasia”.
Czeczeńska strona znowu na litewskim serwerze
Sąd w Wilnie uznał, że zablokowanie internetowej strony separatystów czeczeńskich na litewskim serwerze było bezprawne, a wydany przez Departament Spraw Wewnętrznych nakaz zablokowania czeczeńskiej witryny internetowej jest sprzeczny z prawem krajowym i międzynarodowym.
Witryna może działać na Litwie bez ograniczeń przez rok, do czasu, gdy Sąd Konstytucyjny orzeknie, czy jej istnienie na litewskim serwerze nie narusza konstytucji.
Witryna kavkazcenter.com, nadająca m.in. komunikaty przywódcy czeczeńskich separatystów Asłana Maschadowa i komendantów polowych, została zamknięta we wrześniu na polecenie władz litewskich. Zablokowania strony domagała się Rosja.
8 września na stronie kavkazcenter.com ukazał się komunikat, w którym proponowano 20 mln dolarów za pomoc w ujęciu prezydenta Rosji Władimira Putina. Oburzyło to Moskwę, która w komunikacie ostrzegła, że „bierność (Wilna) wobec istnienia strony na serwerze litewskim zostanie uznana przez Moskwę za nieprzyjazne działanie władz litewskich, wpływające negatywnie na atmosferę przyjaznych stosunków” między obu krajami.
Strona działała na litewskim serwerze firmy ELNETA w prywatnym mieszkaniu. W zeszłym roku została czasowo zamknięta przez służby specjalne pod zarzutem rozpowszechniania materiałów propagujących terroryzm. W październiku tego roku sąd uznał zamknięcie jej za sprzeczne z prawem. Litewski Departament Bezpieczeństwa Państwa złożył odwołanie od tej decyzji. Od kwietnia sprawa czeka na decyzję Sądu Konstytucyjnego.
Sponsor kampanii prezydenckiej Paksasa uznany za winnego
Wileński Sąd Okręgowy uznał, że Jurij Borisow jest winny kierowania pogróżek pod adresem zdymisjonowanego prezydenta Litwy Rolandasa Paksasa i wymierzył mu grzywnę w wysokości 10 tys. litów.
Borisow – rosyjski biznesmen o wątpliwej reputacji, najhojniejszy sponsor kampanii prezydenckiej Paksasa – nie przyznaje się do winy. Również Paksas zaprzecza, by był szantażowany przez Borisowa. Adwokat Borisowa zapowiedział, że odwoła się od wyroku.
Jurij Borisow, który na kampanię wyborczą Paksasa przeznaczył 1,2 mln litów, był oskarżony o to, że drogą szantażu chciał uzyskać stanowisko doradcy prezydenta Paksasa. Prokurator żądał dla Borisowa grzywny w wysokości 12,5 tys. litów.
Po uzyskaniu stanowiska prezydenta Litwy, Rolandas Paksas w kwietniu 2003 roku, w trybie wyjątkowym, nadał Borisowowi obywatelstwo litewskie. Sąd Konstytucyjny uznał to za rewanż za pomoc finansową i pozbawił Borisowa obywatelstwa litewskiego.
Parlament Litwy usunął Paksasa z urzędu prezydenta w kwietniu 2004 roku. Oskarżono go o rażące naruszenie konstytucji przez przyznanie obywatelstwa Borisowowi, niedopilnowanie ochrony tajemnic państwowych oraz zaangażowanie się w prywatne przedsięwzięcia biznesowe, co sprawiło, że doszło do konfliktu interesów.
Mamy nowy rząd
W Sejmie został zaprzysiężony nowy rząd, 13 od czasów odzyskania przez Litwę niepodległości. Na jego czele ponownie stanął przewodniczący socjaldemokratów Algirdas Brazauskas.
Po raz pierwszy koalicję rządzącą utworzyły aż cztery partie. Zgodnie z koalicyjnym porozumieniem, w nowym rządzie socjaldemokraci i Partia Pracy mają po pięć ministerstw, socjalliberałowie – dwa, Związek Partii Chłopskiej i Nowej Demokracji – jedno.
Według premiera Brazauskasa, „przygotowanie programu rządowego z uwzględnieniem programów czterech partii nie było takie proste, wymagało sporo dyplomacji”.
Program rządowy deklaruje między innymi „realizację gospodarki rynkowej ze szczególnym uwzględnieniem spraw socjalnych”, zakłada wzrost produktu krajowego brutto, wspieranie średniej i drobnej przedsiębiorczości, a także przedsiębiorczości na wsi.
Jeżeli program rządu czterech partii zostanie zrealizowany, to w 2008 roku średnie wynagrodzenie na Litwie wzrośnie do 1800 litów, minimalne – do 800 litów, a emerytury – do 650 litów.
Zamierza się w ciągu najbliższych czterech lat stworzyć 150 tys. nowych miejsc pracy, bezrobocie zmniejszyć do 8 proc. Prawdopodobnie wszystkie kobiety w wieku 30-65 lat będą miały możliwość nieodpłatnego, regularnego wykonania badań raka szyjki macicy i piersi. Natomiast emeryci będą mieli bezpłatne protezowanie zębów.
W dziedzinie zarządzania państwem zamierza się wprowadzić bezpośrednie wybory merów i starostów, zreformować administrację obwodów przekazując większą władzę samorządom lokalnym.
Programu nowego koalicyjnego rządu nie poparła sejmowa opozycja – konserwatyści i liberalni centryści.
„To nie jest program, to zbiór haseł” – twierdzi lider konserwatystów, poseł Andrius Kubilius.
Firma budowlana Lithun pozywa rząd do sądu
Wileński Okręgowy Sąd Administracyjny 20 grudnia rozpocznie merytoryczne rozpatrywanie sprawy litewskiej firmy budowlanej Lithun, która oskarża rząd o niezapłacenie jej blisko 11 mln euro za 79 projektów zrealizowanych w latach 1998-1999.
„Liczymy na to, że żyjemy w państwie prawa i odzyskamy pieniądze, które winny jest nam rząd. Liczymy też na to, że po spłaceniu długów podatkowych, które powstały w wyniku zadłużenia wobec nas instytucji rządowych, wyjdziemy wreszcie z gospodarczej izolacji i odzyskamy swą dawną renomę” - powiedziała dyrektor działu Lithun ds. kontaktów ze społeczeństwem Jolanta Urbanavičiené.
Lithun, do niedawna jedno z największych przedsiębiorstw w tej branży w rejonie bałtyckim, żąda od rządu 10,8 mln euro.
Cała sprawa ma charakter precedensowy. Firma domaga się nie tylko odszkodowania za poniesione straty. Chce ponadto, by sąd zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o orzeczenie czy nieuregulowanie przez rząd Litwy jego zobowiązań nie było złamaniem konstytucji.
Firma od pięciu lat usiłuje odzyskać swoje pieniądze.
Lithun poniósł straty nie tylko materialne. Stracił również renomę. „Zamierzamy rządowi przedstawić też rachunek za straty moralne” – powiedział przewodniczący zarządu spółki Dalius Giedvilas.
Lithun został założony w 1991 roku jako litewsko-węgierska spółka joint venture. Obecnie jest firmą litewską, która poza działalnością budowlaną zajmuje się także wytwarzaniem elementów betonowych.
Firma odnowiła w Wilnie m.in. katedrę, parlament, Plac Ratuszowy, hotel parlamentarny, Litewski Bank Oszczędnościowy, Dworzec Kolejowy i budynek opery.
Przedświąteczna gorączka zakupów
Gorączka przedświątecznych zakupów każdego roku rozpoczyna się w naszym kraju coraz wcześniej. Jeszcze do niedawna przedświąteczny handel rozpoczynał się na początku grudnia. Stopniowa europeizacja Litwy, a także rosnąca stopa życiowa spowodawały, że okres ten się wydłuża. W tym roku świąteczny handel w niektórych sklepach rozpoczął się już na początku listopada.
Handlowcy twierdzą, że coraz większą popularnością cieszą się nie tylko prezenty w cenie 20-40 litów, ale też rzeczy droższe, dobrej jakości.
Coraz częściej ludzie kupują drogie kosmetyki, perfumy, włoski kryształ, zastawy stołowe z niemieckiej porcelany, ceny których wynoszą około 500 litów.
Według rzecznika prasowego największej sieci handlowej w krajach bałtyckich „VP Market” Viktorii Jakubauskait
é „rodzice na prezenty dla dzieci nie żałują nawet kilkuset litów. Są tacy, którzy płacą i 1000 litów za dziecięcy mini-samochód”.Wśród prezentów dla dzieci popularnością cieszą się gry planszowe, na przykład „Monopol”, a dziewczynki u Św. Mikołaja zamawiają głównie lalki typu Barbie. Co czwarte dziecko na Litwie w wieku od 10 do 17 lat od Św. Mikołaja chce w tym roku otrzymać telefon komórkowy, co piąte – komputer. Popularne są też wieże muzyczne, rowery, gry komputerowe.
Handel przedświąteczny nie ogranicza się wyłącznie do kupowania prezentów. To również doskonały okres dla sklepów ze sprzętem gospodarstwa domowego, sprzętem audiowizualnym, dla sklepów meblowych.
Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez spółkę RAIT, 30 proc. mieszkańców tego kraju na prezenty w tym roku przeznaczy 50-100 litów, a 20 proc. – od 20 do 50 litów. Tylko niecałe 13 proc. respondentów na ten cel przeznaczy ponad 200 litów.
Aleksandra Akińczo