Życie kulturalne

Strumiłło: artysta kraju bogatego

Zamieściliśmy w poprzednim numerze krótką wzmiankę na temat wystawy prac polskiego artysty Andrzeja Strumiłły w Wilnie, w galerii Vladasa Vildžiunasa. Ponieważ ekspozycja czynna będzie do końca września, radzimy ją odwiedzić: z uwagi na bogactwo i różnorodność prezentowanych dzieł wybitnego artysty i z uwagi na samą galerię, dzięki której wielka sztuka wychodzi jakby na obrzeża Wilna. Galeria bowiem mieści się przy ul. Lobio 6a na terenie Wileńskiego Jerozolimskiego Centrum Sztuki. Andrzej Strumiłło, urodzony w Wilnie, w polskiej rodzinie o bogatych tradycjach patriotycznych, człowiek kraju, o którym Czesław Miłosz powiedział: „kraju poplątanych wątków narodowościowych, wyznaniowych, klasowych, tudzież bogactwa swojej historii” po długich i pasjonujących wędrówkach po świecie osiadł we wsi Maćkowa Ruda na Suwalszczyźnie. Jego siedziba momentami do złudzenia przypomina siedzibę litewskiego artysty rzeźbiarza Vladasa Vildžiunasa. Rozległy teren, upiększony rzeźbami (w tym replikami wystawionych w Wilnie pomników – Wawrzyńca Gucewicza, Barbary Radziwiłłówny, Litewskiej Legendy i in.), brakuje tylko rzeki o tak malowniczym nurcie jak maćkoworudowa Czarna Hańcza. Wybór galerii Vildžiunasa – też nie jest przypadkowy: szeroko na świecie zasłynęły Międzynarodowe Plenery Rzeźby Integrart w Maćkowej Rudzie, których kuratorem jest Andrzej Strumiłło, a jego uczestnikami wielokrotnie byli rzeźbiarze litewscy, w tym z rodu Vildžiunasów.

Ekspozycja (kilka cykli prac z różnych okresów twórczości artysty) nosi tytuł: City - Meru, a zatem symbole cywilizacji Zachodu i Wschodu. Zespół rzeźb – Nowy Jork – miasto żywych i umarłych i cykl malarski – Meru – poświęcony indyjskiej górze Meru o trzech szczytach: złotym, srebrnym i żelaznym, siedziba Brahmy, Wisznu i Śiwy, znajdująca się w środku świata, dokładnie pod Gwiazdą Polarną. Tam odbywają się spotkania bogów z ludźmi. Obrazy z tego i cyklu „Mandala” – symbolu Wszechświata – powstały pod wrażeniem podróży artysty po Indiach, Nepalu i Tybecie. Nowy Jork – Meru – ziemskie i niebiańskie, mikrokosmos i makrokosmos. Również dwie rzeźby artysty: „Tors” (2000) i „Adam” (2003) symbolizują odpowiednio Zachód i Wschód. Artysta mówi, że dużo widział w swoim życiu. A podróże przez góry, pustynie, stepy, tajgę, dżungle, morza i oceany, przez cywilizacje i czas nauczyły go tolerancji, relatywności i pomogły pogodzić się z własnym losem. Sztuka – to naturalny bieg rzeczy jak wszystko, co się dzieje między narodzinami i śmiercią.

Renaty Duden powrót do Wilna

Jadą na studia do Polski. Nie wszyscy wracają. Zostają w Polsce albo szukają szczęścia gdzieś dalej. Renata Duden po ukończeniu Wileńskiej Szkoły Średniej im. Wł. Syrokomli dostała się na Wydział Malarstwa ASP w Łodzi, który z powodzeniem ukończyła. I wróciła do Wilna. Na prywatnej wizytówce młodej adeptki sztuki figuruje na pierwszym miejscu: clothes desinger, na drugim: artist. Projektowanie odzieży i malarstwo. W czym będzie lepsza, czas pokaże. Sądzi, że ma szanse wybicia się: rynek litewski jest chłonny. Tymczasem w Polskiej Galerii Artystycznej Znad Wilii pokazała jedno i drugie. Po raz pierwszy w swym rodzinnym mieście. Wanda Mieczkowska – właścicielka galerii – nie przesadziła mówiąc, że ma lekką rękę. Ponad dziesięć lat działalności placówki dało temu wiele dowodów. Niemal wszyscy artyści, którzy tu debiutowali, są dziś uznanymi i cenionymi twórcami.

Wernisaż w PGA jest nacechowany młodością, werwą, niepowtarzalnym nastrojem i klimatem. Renata pokazała kilka swoich obrazów. Niby jednorodnych kolorystycznie, jakby o jednakowej tonacji (piękny pomarańczowy), ale przecież młodość ma swoje prawa: artystkę temperament ponosi i pociągnięcia pędzla są momentami dynamiczne, pełne ekspresji, zjawiają się akcenty o ostrych barwach. Niewielką kolekcję mody zaprezentowały zaprzyjaźnione z Renatą modelki, bynajmniej nie zawodowe, ale pełne wdzięku, stylowe dziewczyny. Dziełem projektantki jest wszystko, od a do z: poczynając od butów, idealnie współgrającymi ze strojami i dodatkami. Kolekcja zatytułowana: „Charmant” – to wdzięk, młodość i własny, już wyraźnie zarysowany, styl twórczyni. Wkrótce za sprawą Polskiej Galerii Artystycznej nastąpi kolejne z nią spotkanie. W dniach 2-4 września podczas Dni Stolicy aleja Giedymina przekształci się w jedną wielką galerię, a PGA będzie miała swój sektor, w którym zaprezentuje malarstwo artystów z nią stale współpracujących i projekt pod tytułem „Sztuka – inaczej”. Do udziału w nim właśnie zaproszona została Renata Duden i inne malarki. Uwaga, wiadomość dla wilnian: każdy chętny może przynieść jakiś mebelek lub sprzęt, który na poczekaniu zostanie przez nie wymalowany lub upiększony elementami dekoracyjnymi.

Jeśli chodzi o PGA, 31 bm. otwarta w niej zostanie wystawa prac polskiego grafika Franciszka Niecia.

Maraton festiwalowy

Jedną z najpoważniejszych i najciekawszych imprez muzycznych wileńskiego lata jest Festiwal św. Krzysztofa pomyślany i organizowany przez szefa założonej przed jedenastu laty Orkiestry Kameralnej św. Krzysztofa prof. Donatasa Katkusa. W ciągu dwóch miesięcy (lipiec-sierpień) w salach koncertowych Wilna, muzeach i pod gołym niebem rozbrzmiewa muzyka klasyczna, współczesna, popularna i jazzowa. Tak się utarło, że każda edycja festiwalu ma określony kierunek: w tym roku przebiega pod znakiem krajów azjatyckich. Uczestniczy więc spore grono wykonawców z Japonii, Chin, Korei Południowej. Szczególnym zainteresowaniem cieszy się cykl muzyki organowej w kościele św. Kazimierza (wstęp wolny) z udziałem międzynarodowej ekipy organistów i solistami tej miary co wiolonczelista Dawid Geringas; cykl muzyki gitarowej: od czasów najdawniejszych do flamenco; projekty litewskiej muzyki nowoczesnej urozmaicane instalacjami i pokazem malarstwa; cykl „Klaviery Krzysztofa” z udziałem wybitnych pianistów, m. in. Petrasa Geniušasa.

Oklaski dla herolda

W każdą niedzielę, o godz. 14.00 przed bramę odbudowywanego Zamku Dolnego wychodzi herold ze świtą w strojach z epoki, by zawiadomić wilnian o ważnych wydarzeniach. To teatralizowane przedstawienie ściąga zazwyczaj spory tłum, gorąco oklaskujący „historycznych” bohaterów, którzy głoszą wiadomości dotyczące minionych epok. Szczególnie malowniczo prezentowało się przypomnienie historii bitwy pod Grunwaldem z okazji jej 595. rocznicy. Herold odczytał m. in. list księcia Witolda z pola bitwy do wilnian. Potem odbył się turniej rycerzy. W jego finale czterej wojowie – Litwini i Polacy (zbroja każdego z nich ważyła od 30 do 55 kg) stanęli przeciwko Krzyżakom. Wynik bitwy – znany: zwyciężyły połączone wojska WKL i Królestwa Polskiego. Teatralizowane przedstawienia trwać będą do 2 października. W sezonie roku przyszłego mają być wznowione.

Halina Jotkiałło

Wstecz