Życie kulturalne
W oczekiwaniu na „Unię Lubelską”
Instytut Polski w Wilnie we współpracy z Instytutem Adama Mickiewicza w Warszawie przygotował wielki projekt pt. „Prezentacja Polski na Litwie”. Jego celem jest wszechstronna promocja polskiej kultury: pokazy filmów, przedstawień teatralnych, wystawy, koncerty muzyczne, spotkania z polskimi pisarzami, konferencje naukowe etc.
Jednym z ważniejszych wydarzeń będzie ekspozycja dzieł ze zbiorów Warszawskiego i Krakowskiego Muzeów Narodowych, poświęcona 440. rocznicy zawarcia przez Polskę i Litwę Unii Lubelskiej.
Najznaczniejszym i najbardziej oczekiwanym jest obraz Jana Matejki „Unia Lubelska”. Należy do znanych dzieł malarskich wielkiego mistrza palety, tworzących cykl, poświęcony historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Matejko namalował „Unię” dla upamiętnienia 300. rocznicy zawarcia przez Polskę i Litwę na Sejmie w Lublinie aktu unii. Wkrótce obraz pokazano we Lwowie. Jego twórca był uroczyście goszczony i otrzymał honorowe obywatelstwo miasta. W 1870 roku w Paryżu, po wystawieniu na dorocznym salonie „Unii Lubelskiej”, Matejkę odznaczono Krzyżem Kawalerskim Legii Honorowej. W 1877 obraz ze składek społecznych zakupiono na własność kraju. W 1878 roku Jan Matejko na wystawie powszechnej w stolicy Francji otrzymał złoty medal za „Unię Lubelską”, „Zawieszenie dzwonu Zygmunta” i „Portret Wacława Wilczka”.
Otwarcie wystawy – w przyszłym miesiącu w wileńskim Muzeum Sztuki Użytkowej (Stary Arsenał), gdzie poprzednio z ogromnym powodzeniem eksponowano inne słynne dzieło Jana Matejki – „Bitwę pod Grunwaldem”.
Z Victoria & Albert Museum
Powojenny design i sztuka ze zbiorów tego słynnego londyńskiego muzeum eksponowane są w wileńskiej Narodowej Galerii Sztuki (al. Konstytucji 22, prawy brzeg Wilii). Wystawa nosi tytuł: „Modernizm okresu zimnej wojny”. Obejmuje lata: 1945-1970.
Zaznaczmy, że to, co możemy tam obejrzeć, jest niezwykle ostatnio cenione na całym świecie. Moda na meble, wyroby porcelanowe, ze szkła, biżuterię, ubiory, tkaniny, obrazy, rzeźby, meble, projekty architektury, sztuka filmowa, plakaty, fotografie z tamtych czasów robią zawrotną karierę. Dodajmy, że autorami designu i sztuki prezentowanej kolekcji są tacy słynni twórcy jak: Pablo Picasso, Le Corbusier, Pierre Cardin, Andrej Tarkowskij, Magdalena Abakanowicz, Zdzisław Głowacki, Aleksander Krome i wielu innych.
8 działów, 250 eksponatów, autorzy z różnych krajów europejskich, Kuby, USA, Chin, ZSRR. Zachód i Wschód. Okres zimnej wojny, rywalizacja w podboju Kosmosu, wyścig zbrojeń, rozwój techniki, czas wielkich marzeń – wszystko to wywarło ogromny wpływ na kulturę, sztukę, architekturę, naukę. Twórcy starali się odzwierciedlić w swych dziełach wszystkie bojaźnie i nadzieje podzielonego świata. Ci, którzy interesują się techniką, mogą obejrzeć model kapsuły statku kosmicznego „Wostok”, skafandry radzieckich i amerykańskich astronautów, szpiegowską kamerę „Kiev 303”, ukrytą w opakowaniu papierosów, małe przenośne telewizory japońskie i wiele innych unikatowych eksponatów.
Wystawę uznano jako jedno z najznaczniejszych wydarzeń w ramach tegorocznego projektu „Wilno – europejska stolica kultury”. Kuratorami są David Crowley i Jane Pavitt z Muzeum Wiktorii i Alberta.
Zmiana władzy w Instytucie Polskim
„Dziś, kończąc 4-letnią pracę na stanowisku dyrektora Instytutu Polskiego w Wilnie, pragnę złożyć Państwu najserdeczniejsze wyrazy podziękowania za wszelką okazaną pomoc i życzliwość. Życzę Państwu, aby kolejne lata były równie udane, pełne radości i dobra” – tymi słowami Mariusz Gasztoł żegnał licznie zgromadzonych w siedzibie Ambasady RP przy ul. Świętojańskiej w Wilnie. Przedstawiciele władz państwowych, miasta Wilna, licznych instytucji i organizacji, z którymi Instytut za kadencji Mariusza Gasztoła współpracował, obecni byli na spotkaniu pożegnalnym.
Uświetnieniem uroczystości stała się wystawa prac Marka Żuławskiego (urodził się w 1908 r. w Rzymie, dzieciństwo spędził w Zakopanem, uczył się w Toruniu). W tych dwóch miastach polskich zetknięcie się przyszłego wszechstronnego twórcy z malarstwem nastąpiło za sprawą Tymona Niesiołowskiego, artysty – w okresie międzywojennym związanego z Wilnem. Na drodze życiowej Żuławskiego znalazły się kolejno – Warszawa, Paryż, Londyn, gdzie w czasie wojny zatrudnił się w polskiej sekcji radia BBC, z którą w latach późniejszych współpracował jako krytyk sztuki. Zasłynął także jako świetny pisarz.
W Wilnie, w siedzibie Ambasady, zaprezentowano jego dzieła z cyklu opartego na najstarszym poemacie epickim o Gilgameszu, powstałym blisko pięć tysięcy lat temu. Są to plansze ilustrujące to arcydzieło, mówiące o autentyczności ludzkich przeżyć. Polska wersja „Gilgamesza” z ilustracjami Żuławskiego ukazała się w 1986 r., już po śmierci artysty. Prezentowane prace pochodzą ze zbiorów Muzeum Uniwersyteckiego w Toruniu, z którym Instytut Polski w Wilnie od wielu lat owocnie współpracuje.
Dyrektorem Instytutu Polskiego w Wilnie została dr Małgorzata Kasner, z powodzeniem kierująca tą placówką przed Mariuszem Gasztołem.
Pamięć o Jagodzie
W wileńskiej Bibliotece im. Adama Mickiewicza 12 października wieczorem było niezwykle uroczyście, wzruszająco i jednocześnie uczucie smutku towarzyszyło wszystkim, którzy przybyli tak licznie, że sala wypełniona została do ostatniego miejsca, a ludzie stali nawet w przejściach. Nie było tylko Jej – Jadwigi Kudirko – autorki książki, której promocję właśnie zorganizowano. Miała się odbyć z inicjatywy Towarzystwa Przewodników (Jadwiga była wytrawną znawczynią zabytków i historii Wilna i Litwy, zdobywczynią tytułu gid-encyklopedia) w lipcu, świeżo po ukazaniu się edycji w tłumaczeniu na język litewski pod zmienionym nieco tytułem, który zamieszczamy obok. Po polsku pt. „Królowie też w Wilnie kochali...” książka ukazała się w roku ubiegłym, nakładem Wydawnictwa Polskiego w Wilnie – „Magazyn Wileński”.
...Dźwięki muzyki Čiurlionisa i Haydna w wykonaniu Kwartetu Smyczkowego Szkoły Sztuk Pięknych im. M. K. Čiurlionisa pod kierunkiem znakomitej litewskiej skrzypaczki Audrone Vainiunaite stworzyły jakiś niepowtarzalny nastrój. A potem słowa wspomnień o autorce i jej najnowszej książce – czwartej w biografii twórczej. Mówiła tłumaczka Aldona Mikulioniene. O pierwszym spotkaniu przed laty, gdy zorganizowano „Tydzień baroku wileńskiego”, a wśród osób, które szczególnie interesowały się tym przebogatym dziedzictwem była Ona – Jadwiga. Potem przy różnych okazjach się kontaktowały i wreszcie doszło do tłumaczenia książki, która: „... zawiera tyle szczegółów, tyle ciekawostek, których gdzie indziej nie znajdziesz...”.
Dr Józef Szostakowski, dawny kolega z pracy w gazecie (poznał Ją osobiście w 1973 roku), powiedział, że: „... należała do grona osób, które określić można: wspaniała, ciekawa postać. Tak się złożyło, że Jej mężami byli: Polak Witold Jagoda, jeden z dowódców AK a potem Litwin – Zigmas Kudirka, naukowiec. To niewątpliwie miało wpływ na zainteresowanie dziennikarki i pisarki wspólnymi dziejami obu narodów. Jej książka – to utwór historyczny i zarazem literacki, który czyta się jednym tchem i zapamiętuje się na zawsze... To jest nasza lokalna historia”.
Ruta Čepaite przedstawiła trzeźwe spojrzenie historyka na okres dziejowy, o którym pisała Jadwiga Kudirko. Mówiła o obyczajach, relacjach, rozrywkach, uroczystościach, stosunkach na linii rodzice-dzieci, panujących w czasach, które znalazły się w kręgu zainteresowań autorki. Że nie jest to historia lokalna, lecz mająca wiele analogów w kulturze europejskiej.
Helena Noreikiene, wieloletnia przyjaciółka Jagody – tak Ją nazywali wszyscy zaprzyjaźnieni, nie od pierwszego nazwiska, które nosiła, lecz jako zdrobnienie od imienia, powiedziała, że zna obszerne fragmenty nie dokończonej książki, którą Jagoda pisała. „Jest to fascynująca opowieść o międzywojennym i powojennym Wilnie, o całej plejadzie niezwykle ciekawych osobistości...”.
Synowa Natalia: „Była wspaniałą babcią mojej córki. Człowiekiem pełnym optymizmu, delikatnym, kruchym, a jednocześnie – bardzo silnym”.
...Jaka szkoda, że zazwyczaj po śmierci zdobywamy się na piękne, mądre słowa. Nie żałujmy ich za życia.
U Wróblewskich – dary Michała Giedroycia
Dawna Biblioteka Wróblewskich, dziś Akademii Nauk Litwy – żyje. Sprzeciw tysięcy światłych ludzi z Litwy, Polski, innych krajów zagranicznych wobec planów zlikwidowania tej placówki i rozdzielenia jej cennych zbiorów, powiódł się.
Swego rodzaju finałem tej pięknej akcji solidarności stało się przekazanie przez Michała Giedroycia – potomka tego słynnego rodu książęcego – daru w postaci bogatego osobistego i jego żony Rosemary księgozbioru. Darczyńca mieszka w Oksfordzie. Jest dwudziestopierwszym przedstawicielem rodu Giedroyciów i pilnie chroni tradycje swoich antenatów, historyczną pamięć.
Michał Giedroyć urodził się w 1929 roku w Łobzowie w okolicach Dereczyna (obecnie Białoruś) w rodzinie prawnika Tadeusza Giedroycia i Anny Szostakowskiej. Jesienią 1939 roku NKWD aresztowało jego ojca. Po kilku miesiącach matkę razem z trójką dzieci wywieziono na Syberię. Polski senator Tadeusz Giedroyć został rozstrzelany przez NKWD na Białorusi w miejscowości Czerwień w czerwcu 1941 roku. Rodzinę czekały długie lata niewiedzy o jego losie. W 1942 roku Anna Giedroyć z dziećmi znalazła się wśród tych, którzy z polskim wojskiem generała Władysława Andersa ewakuowali się do Iranu. Michał na Dalekim Wschodzie wstąpił do Junackiej Szkoły Kadetów, naukę skończył w 1946. W tym samym roku rodzina postanawia wyjechać do Wielkiej Brytanii, która stała się dla niej drugą ojczyzną. Michał w latach 1947-1951 studiował aeronautykę oraz matematykę stosowaną na Uniwersytecie Londyńskim, gdzie zdobył dyplom inżyniera lotnictwa. Jest ojcem syna i trzech córek. Swoje zainteresowanie historią – początkowo amatorsko, poznając historię swego rodu – kontynuował zawodowo pod kierunkiem Pawła Skwarczyńskiego, profesora Uniwersytetu Lubelskiego, który emigrował po wojnie i pracował na Uniwersytecie Londyńskim. Michała Giedroycia szczególnie interesowała historia Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz wszelkie materiały, dotyczące jego rodu. W roku 1979 przeniósł się z rodziną do Oksfordu, gdzie stał się członkiem Oriel College tamtejszego uniwersytetu. Publikował artykuły historyczne w prasie Wielkiej Brytanii, Polski i Litwy – po angielsku i polsku. Pisze wspomnienia.
Na Litwę Michał Giedrojć, jako visiting professor Uniwersytetu Pedagogicznego w Wilnie, przybył w 1989 r. W następnym roku, już z rodziną, znów tu bawił. Odwiedzili wówczas ojcowiznę książąt Giedroyciów – Giedrojcie (Giedraičiai) i okolice Widziniszek (Videniškiai).
W pobliżu tego miasteczka przetrwały pozostałości umocnienia zamku Giedroyciów. Tu też w XVII wieku był założony klasztor Zakonu Kanoników Regularnych od Pokuty. W byłym domu przeora odnaleziono freski, co stało się bodźcem, inspirującym księcia Michała do pomocy finansowej przy ich restaurowaniu. Dołączyli przedstawiciele szeroko rozproszonego po świecie rodu, którzy chętnie wsparli akcję zachowania pamięci o swoich przodkach. Wymienione freski, pomnik Mikołaja Daukszy (Mikalojus Daukša) oraz biskupa Melchiora Giedroycia w Worniach (Varniai) – to obiekty, powstałe dzięki inicjatywie i pomocy finansowej Michała i jego wiernej towarzyszki życia żony Rosemary.
Dar Bibliotece Litewskiej Akademii Nauk – to kolejny krok Michała Giedroycia – kawalera orderu Giedymina 4-stopnia – w realizowaniu programu współpracy między mieszkającymi na Zachodzie potomkami rodu a ojczyzną. Na ten dar składa się ponad tysiąc książek, z różnych dziedzin, głównie dotyczących historii. Wiele egzemplarzy przedstawia dodatkową wartość z tego względu, że zawierają obszerne dedykacje autorów. Tadeusz Łopalewski, Melchior Wańkowicz, Jan Stanisław Bystroń, Stefan Wyszyński, Norman Davies, Czesław Miłosz, Leszek Kołakowski, Wisława Szymborska, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Paweł Jasienica, Lech Wałęsa, Władysław Bartoszewski, Janusz Dunin-Horkowicz, Walerian Meysztowicz i wielu innych podpisało swoje dzieła Michałowi Giedroyciowi.
Do „Bajki” na dobry film
Postarajmy się przypomnieć (wymieniamy nazwy w porządku alfabetycznym): „Aidas”, „Aušra”, „Helios”, „Kronika”, „Lazdynai”, „Lietuva”, „Maskva”, „Neris”, „Pergale”, „Pionierius”, „Spalis”, „Taika”, „Tevyne”, „Tauras”, „Vilnius”. To nazwy kin, które czynne były w Wilnie. Potem – wielka monopolizacja i dwa rywalizujące ze sobą molochy, pokazujące zazwyczaj identyczny repertuar. Ze „starych” została jedynie „Skalvija”, której przy okazji odebrano jedną salę. W drugiej wyświetlano zazwyczaj coś dobrego z klasyki, odbywały się spotkania z twórcami, a Instytut Polski w Wilnie systematycznie organizował pokazy najlepszej produkcji filmowej Polski.
Wygląda na to, że fascynacja multikinami mija. Pierwsza jaskółka – na Starówce, przy ul. św. Ignacego otwarto kino o nazwie „Bajka” („Pasaka”). Kilka salek, wyremontowanych i urządzonych, w tym gratisowo przy pomocy entuzjastów dobrego filmu i godziwego wypoczynku, stało się z mety miejscem spotkań ludzi w różnym wieku. Repertuar układany jest w ten sposób, by zainteresować widza – od najmłodszego poczynając, a seniorami kończąc. Filmy dobierane są starannie – żadnej szmiry i kiczu. Ponadto sporo miejsca do podyskutowania, zwykłego posiedzenia przy oglądaniu czasopism. Każdy chętny może zaprezentować nakręcony przez siebie film i zaprosić na projekcję grono najbliższych osób. Jest możliwość wynajęcia sali na różne uroczystości, np. rodzinne.
Halina Jotkiałło