Notatnik wileński

Braciom Vileišisom

Wszyscy trzej pochowani są na Rossie, w grobowcu rodzinnym. Każdy z nich wpisał ważną kartę do historii Wilna. Petras był inżynierem, Antanas – lekarzem, Jonas – prawnikiem, sygnatariuszem Aktu Niepodległości Litwy. Wszyscy trzej ściśle powiązani byli z kulturą polską.

Obecnie postanowiono uczcić ich pamięć wystawiając pomnik. Artyści zgłosili ponad 40 projektów, co świadczy o sporym zainteresowaniu osobami braci. Wytypowano monument przedstawiający postacie Vileišisów. Prawdopodobnie budowę pomnika mają sfinansować ich potomkowie rozsiani po świecie oraz darczyńcy. Wypada tylko żałować, że stanie on na skwerku niedaleko ujścia Wilenki do Wilii. Miejsce mało atrakcyjne, chyba że nastąpi gruntowna jego przebudowa. Planowano ustawienie pomnika na placyku przy ul. Garbarskiej (Odminiu), gdzie po wojnie wystawiono popiersie Borisa Dauguvetisa – aktora i reżysera. W przypływie tzw. uczuć patriotycznych pomniczek został zlikwidowany, natomiast biust reżysera przeniesiono do teatru narodowego.

Nie wzięto z jakichś powodów pod uwagę dość rozległego terenu na Antokolu, w pobliżu kościoła św. św. Piotra i Pawła, gdzie znajduje się dawna siedziba rodu, a dziś mieści się Instytut Języka, Literatury i Folkloru Litewskiego. Jest to piętrowy pałac (w głębi), kamienica czynszowa (przy ulicy) i budynek pomocniczy (na dziedzińcu). Budowle te, a nawet metalowe ogrodzenia są w stylu neobarokowym, we wnętrzach pałacu dominuje natomiast styl secesji. Wyroby metalowe i kute elementy pochodziły z zakładu ludwisarskiego Vileišisa. Zespół budynków jest zapowiedzią nowego etapu projektowania posiadłości miejskich. Jego autorem był August Klein, który przybył z Polski do Wilna w 1898 roku, a patronował mu sam wielki wileński filantrop Józef Montwiłł.

Napaść wandali na królów

Po odnowieniu, a głównie – po położeniu nowej nawierzchni, część Placu Katedralnego stała się ulubionym miejscem spotkań młodzieży jeżdżącej na – przedtem łyżworolkach, teraz – deskorolkach i rowerach. Nie ma w tym nic złego. Natomiast młodzi ludzie, gromadzący się licznie wieczorami, najczęściej ubrani na czarno, od pewnego czasu systematycznie i z premedytacją dewastują rzeźby katedralne. Zresztą, zupełnie niedawno gruntownie odnowione.

Na wypady chuliganów (w ich gronie nie brak też dziewczyn) szczególnie narażone są posągi, znajdujące się we wnętrzach portyków bocznych – od strony południowej – królów polskich, od strony północnej – świętych zakonu jezuitów. Wszystkie wykonane przez Kazimierza Jelskiego – prof. rzeźby Uniwersytetu Wileńskiego. Ponadto ściany świątyni „upiększane” są rysunkami i napisami techniką graffiti. Jak dotychczas na wandali nie ma rady. Żaden z nich nie został zatrzymany i ukarany.

Jak nad Sekwaną

Francuzi wygrzewają się w słońcu w centrum stolicy nad Sekwaną. Leżaki do wynajęcia, kosze na śmieci, ławeczki, parasole etc. Londyńczycy do „łapania” promieni wykorzystują każdy dostępny skrawek nabrzeża nad Tamizą. Podobno potrafią się opalać nawet na podwórkach niektórych muzeów. Wilnianie tych wygód jak dotychczas nie mają, ale upodobali sobie do kąpieli słonecznych rozległą polanę na prawym brzegu Wilii, tuż za Białym Mostem. Co prawda, w pobliżu usypano mini-plażę z piasku, ale okupowana jest przez siatkarzy.

Wypoczywający zdecydowanie wolą zieloną trawkę. I dobrze, tegoroczne lato jakoś nie rozpieszcza zbytnio amatorów wypoczynku na łonie natury, ponadto – z przyczyn od nich niezależnych – nie mogą sobie pozwolić na wyjazdy do kurortów. Człowiek się poopala, a potem może skorzystać z sauny. Otwarto ją w pobliżu i cieszy się dużym powodzeniem. To prezent dla Wilna od fińskiego miasta Joensu. Dwugodzinna kąpiel kosztuje tu 10 litów.

Halina Jotkiałło

Wstecz