Ks. Władysław Bukowiński – nowym Orędownikiem w Niebie

drukuj
S. Anna Mroczek , 26.09.2016
Fot. S. Anna Mroczek

11 września 2016 roku w Karagandzie (Kazachstan) odbyła się pierwsza od stworzenia świata beatyfikacja Katolika w Azji! Do imponującej świeżym pięknem katedry, błogosławiony ksiądz Władysław Bukowiński jak magnes przyciągnął ludzi różnych języków, ras i narodów. Nie zabrakło również reprezentacji z Litwy. Wszyscy chcieli okazać mu wdzięczność za jego Miłość do Kościoła na Wschodzie, niegdyś bardzo prześladowanego przez reżim komunistyczny. Zgromadzili się więc ludzie różnych wyznań ze Wschodu i Zachodu, i z Polski, jego umiłowanej Ojczyzny, by wokół Ołtarza, przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie, cieszyć się Jednością – owocem wiary księdza Władysława Bukowińskiego.

Przygotowanie do życia duszpasterza 
Władysław Bukowiński to kresowiak. Urodził się na Wołyniu, w Berdyczowie 22 grudnia 1904 roku w pobożnej rodzinie Cypriana Józefa Bukowińskiego i Jadwigi Scipio del Campo, pochodzącej ze spolszczonej rodziny włoskiej. Przez matkę został wcześnie osierocony. Wychowanie otrzymał gruntowne i, pomimo dziejowej zawieruchy wojennej i rewolucyjnej, został również solidnie wykształcony. Jeszcze przed ukończeniem seminarium duchownego uzyskał magisterium prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Uchodząc przed bolszewicką inwazją wraz z rodziną przeprowadził się do Polski i zamieszkał we wsi Święcica w Sandomierskiem. Święcenia kapłańskie otrzymał 28 czerwca 1931 roku w Krakowie, w Katedrze na Wawelu, z rąk metropolity krakowskiego abp. Adama Stefana Sapiehy.  

Kapłańska służba do końca II wojny światowej
Początkowo posługiwał w parafiach swej diecezji: Rabce i Suchej Beskidzkiej. Po pięciu latach kapłaństwa, w 1936 roku na własną prośbę wyjechał na Kresy do Łucka, gdzie pracował jako wykładowca katechetyki i socjologii w seminarium duchownym, w diecezji prowadził Akcję Katolicką.
Po wybuchu II wojny światowej został proboszczem katedry Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łucku. Okazana ludziom dobroć i miłosierdzie były przyczyną jego aresztowania 22 sierpnia 1940 roku przez NKWD. Przebywał w łuckim więzieniu do 26 czerwca 1941 roku. Po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej, w czerwcu 1941, Rosjanie wymordowali część więźniów. Ks. Bukowiński, ranny i nieprzytomny, leżał przez pewien czas pod zwłokami, a gdy odzyskał przytomność, ratował się ucieczką, będąc skrajnie wyczerpanym. Pomimo tego zaczął dalej pełnić posługę proboszcza w łuckiej katedrze. Pomagał jeńcom, ratował żydowskie dzieci, organizował pomoc materialną, zwłaszcza żywność dla głodujących, dzieląc się z potrzebującymi tym, co miał.

Apostolstwo w radzieckich łagrach
W nocy z 3 na 4 stycznia 1945 został ponownie aresztowany. Śledztwo trwało do czerwca 1945, następnie został oskarżony o zdradę władzy radzieckiej na rzecz Watykanu, otrzymując zaocznie wydany wyrok skazujący go na 10 lat karnych obozów pracy. Od lipca 1946 przebywał ponad rok w czelabińskim obozie, pracując przy wyrębie lasów i kopaniu rowów. W listopadzie 1947 został przeniesiony do obozu Bakał na Uralu. Skrajnie wyczerpany, z ciężkim zapaleniem płuc trafił następnie do szpitala w Czelabińsku. Po jego opuszczeniu (1950) przebywał w obozie w Dżezkazganie, gdzie pracował pod ziemią w kopalni miedzi. Po wyczerpującej, kilkunastogodzinnej pracy odwiedzał chorych w więziennym szpitalu. Codzienną Eucharystię sprawował w więziennych łachmanach wcześnie rano, klęcząc na pryczy, która była zarazem ołtarzem. 
Jeszcze raz został aresztowany w 1958 roku, ponieważ w prywatnym domu, w tajemnicy i bez pozwolenia urządził kaplicę. Jako prawnik bronił się sam, wprowadzając w zdumienie "pseudosędziów" minionego systemu, toteż nawet procesy sądowe były okazją do Ewangelizacji. Na rozprawie w 1959 r. został oskarżony o nielegalne utworzenie kościoła, agitację dzieci i młodzieży oraz posiadanie literatury antyradzieckiej, za co otrzymał jako karę kolejne trzy lata obozu pracy. Od marca 1959 do czerwca 1961 przebywał w obozie pracy w Czumie koło Irkucka, gdzie pracował przy wyrębie lasów. Następnie do 3 grudnia 1961 roku przebywał w obozie pracy w Sosnówce. 
Łącznie spędził w więzieniach i obozach pracy prawie 14 lat. Pisano o nim:
W tym piekle zła, niesprawiedliwości, krzywdy, bólu i cierpienia szukałem człowieka – wzoru dla siebie. Tym wzorem człowieka był dla mnie przez 9 lat w łagrach i pozostanie na zawsze obecny ks. Władysław Bukowiński. Wysoki, wychudły, w lichej odzieży, lecz zawsze pogodny i uśmiechnięty. (…) Ile światła, pociechy i siły wlewały w nasze serce jego słowa, dzięki którym przetrwaliśmy. Nie tylko słowem głosił miłość, ale czynem to praktykował na co dzień. Pomagał innym nosić drzewo, dzielił się skromną porcją chleba, oddawał innym cieplejszą bieliznę, nie patrząc na narodowość lub pochodzenie.

Apostoł nie tylko Kazachstanu    
Gdy w 1954 roku został zwolniony z obozu, zesłano go do Karagandy, gdzie pracował jako stróż na budowie. Jednocześnie podjął tajne duszpasterstwo. Był pierwszym księdzem katolickim, który przybył do Karagandy. Skrycie odprawiał msze święte w prywatnych mieszkaniach przy zasłoniętych oknach. O tamtych dniach tak później wspominał: 
Jestem ustawicznie domokrążcą. Nie urządzam żadnych większych nabożeństw u siebie w domu, bo bardzo łatwo władze mogłyby mnie oskarżyć o nielegalny kościół. (...) Całe moje duszpasterstwo odbywa się w cudzych domach. (...) Najlepiej nadaje się domek jednorodzinny, położony na uboczu. W takim domu można spokojnie się modlić, a nawet głośno śpiewać, byleby tylko były pozamykane drzwi i okna. Mszę św. można w naszych warunkach odprawiać raniutko lub wieczorem. W dzień odprawiam tylko Mszę pogrzebową przy zwłokach. W niedzielę przychodzi na Mszę św. nie mniej niż sto osób. (...) Jeżeli jest ciasne mieszkanie to bywa ciasno i gorąco. 
Wyjechał w okolice Ałma-Aty do polskich przesiedleńców. Kolejne dwie wyprawy misyjne odbyły się w latach 1957-1958 na południe Związku Radzieckiego, gdzie głównie mieszkali Niemcy przesiedleni z Odessy. Poza tym był jeszcze w Aktiubińsku i Siemipałatińsku. W grudniu 1967 po raz ostatni wyjechał na misje, tym razem do Tadżykistanu.

Odwiedziny Ojczyzny
Na pierwszy wyjazd do Polski otrzymał pozwolenie w 1965 roku. Ponownie mógł ją odwiedzić w 1969, gdzie przez miesiąc wypoczywał w Krynicy. Kolejny raz przyjechał do Polski w grudniu 1972, gdzie przebywał przez pewien czas w szpitalu w Nowej Hucie. Często spotykał się z kardynałem Karolem Wojtyłą, który żywo interesował się jego pracą duszpasterską w Kazachstanie. 

Ostatnie dni życia i wdzięczna pamięć 
25 listopada 1974 odprawił swoją ostatnią Mszę świętą, przyjął ostatnie sakramenty i został odwieziony do szpitala w Karagandzie, gdzie zmarł 3 grudnia. Pogrzeb odbył się 7 grudnia na nowym cmentarzu poza Karagandą, gdzie później postawiono marmurowy pomnik z jego fotografią i napisem w językach polskim i niemieckim. W latach 90. doczesne jego szczątki uroczyście przeniesiono i złożono w katedrze św. Józefa, zaś w dniu poprzedzającym beatyfikację umieszczono je w nowej katedrze pw. Matki Bożej Fatimskiej.
 
Wymowa beatyfikacji
Było to wielkie, historyczne i symboliczne wydarzenie, którego znaczenie długo jeszcze będziemy odkrywać. W czasie, gdy Kościół katolicki na Wschodzie obchodzi 25-lecie odrodzenia, wynosi na ołtarze bohatera zeszłej epoki Kościoła prześladowanego przez komunizm. Ta beatyfikacja to wielki symbol, niczym mocny węzeł, gwarantujący ciągłość historii Kościoła i ją upamiętniający. To, że Kościół katolicki dziś jest obecny w postsowieckich państwach, to również owoc poświęcenia wielu bardzo ofiarnych kapłanów, których ksiądz Władysław Bukowiński jest pomnikowym reprezentantem. Frekwencja gości też to potwierdzała. Począwszy od przedstawiciela Ojca Świętego Franciszka, prefekta Kongregacji ds. Świętych kard. Angelo Amato, przy licznie obecnych polskich oficjałach Kościoła, przybyli do Kazachstanu biskupi niemal wszystkich diecezji Rosji! 
Chyba nikt nie był tutaj przypadkowo: wszyscy, którzy się nieco "napocili" na wschodniej niwie Kościoła od Bugu po Ocean Spokojny, w jakiś sposób weszli w jego trud, korzystając z owoców jego poświęcenia. W tym planie szczególnie cieszy w Karagandzie posługa młodego gorliwego kapłana Jerzego Lubiańca, rodem z Solecznik, który w Kazachstanie ukończył seminarium duchowne i obecnie posługuje w katedrze św. Józefa, zresztą zbudowanej przez Litwina, ks. Albinasa Dumblauskasa S.J. Czyż może to być przypadkiem?..  
Zarówno liturgia niedzielna, jak i sobotnie czuwanie było przyczyną wielkich wzruszeń i to nie tylko kobiecych, ale i łez uronionych ukradkiem przez "twardzieli". Agapa zaś, na której "płowem" – tradycyjnym daniem Kazachów, częstowały miejscowe struktury administracyjne kraju, była jednym wielkim rodzinnym spotkaniem żywego, znowu młodego, Chrystusowego Kościoła na szeroko pojmowanym Wschodzie.  
Oto człowieka, którego komunistyczny system uznawał za wroga ludu, upokarzając przez ponad 13 lat w swoich nieludzkich więzieniach, ci sami ludzie, tylko trochę starsi, oglądają na piedestałach! To wielka lekcja wychowania i spełnienie proroczych słów nowego Błogosławionego, że "wiara kruszy mury" i jest silniejsza od komunistycznego reżimu, który chciał ją zniszczyć. To wreszcie oddanie czci dla wielkiego swą skromnością kapłana, który dla służby Bogu w ludzkich, wystraszonych sercach potrafił wyrzec się wszystkiego, nawet polskiego obywatelstwa na rzecz sowieckiego paszportu… 
Oddający mu szacunek oficjalni przedstawiciele Państwa Polskiego i Kazachstanu tym samym dali go za wzór dla swych społeczności. Cały świat, poprzez obecność wielu (ponad 2000 rozdanych Komunii św.) przyświadczających jego świętości, mógł się dowiedzieć o nowym Błogosławionym, który pewnie orędować będzie w sposób szczególny za ludźmi prześladowanymi za wiarę.

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 5/2019

ROCZNICE, JUBILEUSZE

  • Patriotyzm nas uskrzydla
  • Przemawiał mową natchnionych dźwięków

POLITYKA

  • Na bieżąco

PIERWSZA W EUROPIE I DRUGA NA ŚWIECIE

  • Triumf polskiej myśli politycznej

Z NAKAZU PAMIĘCI

  • Gdy stary album "głos zabiera"
  • HENRYK: "Dzwonię dla pokrzepienia serc"

W POLONIJNYM BRATNIM KRĘGU

  • Nasi z Ostojićeva

SPORT

  • "Złota Ela"

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach na "saratowskim szlaku"

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O celu życia

Nasza księgarnia

Wilno po polsku
Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie