"Ładuj-pal!" – po raz 23.

drukuj
Henryk Mażul, 17.02.2018
Fot. Roman Niedźwiecki

Zawody strzeleckie o nagrody KS "Polonia" Wilno

Konia z rzędem temu, kto 18 lutego 2001 roku podczas uroczystego otwarcia Domu Kultury Polskiej w Wilnie mógł przypuścić, że jego okazałą salę widowiskową da się przekształcić… w strzelnicę. A myśl taka najpewniej nie olśniłaby wówczas nawet tych, za których sprawą stało się to w pewnym momencie całkiem realne – prezesa klubu sportowego "Polonia" Wilno Stefana Kimsę oraz nauczającego adeptów pif-paf, jak tarcze przekształcać w rzeszota, trenera Mirosława Leszczewskiego. Którzy jeszcze na długo przedtem nim biało-czerwona stołeczna budowla zaistniała, zorganizowali pierwsze zawody strzeleckie o nagrody właśnie "Polonii", lokalizując je na strzelnicy na wileńskim Zarzeczu.
I ta pierwotna, i ta późniejsza lokalizacja, przeniesiona do sali sportowej położonych tuż za rogatkami grodu Giedymina Zujun, gdzie rzeczony Leszczewski prowadził lekcje wuefu, nie stanowiła wszak strzału w przysłowiową "dziesiątkę". A to z powodu braku pomieszczeń do zamieszkania na czas trwania zmagań chętnych startu, których zresztą dzięki wzrastającej renomie zawodów stale przybywało. Co więcej, te zyskały międzynarodową obsadę, jako że u boku mistrzów pistoletu i karabinka sportowego z Litwy, na linii ognia chętnie stawali reprezentanci Polski, Łotwy, Estonii, Białorusi, Rosji, Ukrainy, Turcji, Finlandii czy nawet Izraela.
Drapiąc się z roku na rok z tego powodu w głowy na znak zakłopotania, wpadli ich organizatorzy na z pozoru karkołomny pomysł przekształcenia w strzelnicę właśnie sali widowiskowej DKP, wykorzystując na kwaterunek położone o piętro wyżej pokoje hotelowe, a na miejsce posiłków – takoż będącą pod jednym dachem restaurację "Pan Tadeusz". Innymi słowy, pokusili się o rozstrzygnięcie za jednym machem wszystkiego, co dotąd strząsało im sen z powiek i mnożyło kłopoty.
Wspominają dziś z uśmiechem, jak to z duszą na ramieniu szli, by obwieścić o swoim pomyśle dyrektora DKP Artura Ludkowskiego. Gdy ten usłyszał ich solenne zapewnienia, że startujący w zawodach mają celność oka i pewność ręki tak wielką, że obawy, czy aby ściany budynku nie zostaną podziurawione, są bezpodstawne, miał powiedzieć: "A czemu nie? Możemy spróbować". Odetchnęli z ulgą, a ponieważ dyrektor Ludkowski już po pierwszych zawodach mógł z nawiązką się przekonać, że nie został z tym podziurawieniem ścian wprowadzony w błąd, począwszy od roku 2005 w połowie każdego stycznia, rywalizujący o nagrody "Polonii" strzelcy na dobre zadomowili się w stołecznym Domu Kultury Polskiej, pozwalając również mu czerpać korzyści finansowe poprzez pełne obłożenie przez trzy dni hotelu jak też osiadanie znacznych kwot za posiłki w tutejszej restauracji.
Nad przekształcaniem sali DKP w strzelnicę z 20 stanowiskami z roku na rok czuwa Czesław Naus – "złota rączka" ds. gospodarczych zujuńskiej placówki oświatowej, a nabrał wprawy na tyle, że wraz z pomocnikami potrafi się z tym uporać w ciągu nawet godzin kilku. Tego roku jednak w znacznym stopniu został wyręczony przez białostoczan z uczniowskiego klubu "Kaliber", skąd odnajęto sprzęt elektroniczny, potrafiący na poczekaniu odczytać, że jeden strzelił dajmy na to 9,7 pkt, drugi – 10,3 pkt, a trzeci – 10,7 pkt. 
Co więcej, dzięki sprzężeniu tarcz ze stojącymi przy każdym stanowisku monitorami strzelający może zresztą odczytać wyświetlane tam wyniki i skorygować punkt rażenia, a ponadto te lawinowo spływają do sędziów, ułatwiając im łączną "matematykę". To novum, obowiązujące od pewnego czasu na najbardziej prestiżowych zawodach strzeleckich, pozwala bardzo dokładnie ustalić uzyskiwane wyniki, skrócić czas trwania poszczególnych serii, a też potęguje emocje ewentualnych widzów, mogących na bieżąco śledzić na telebimie, kto jak się spisuje.
Już 23. z kolei turniej, jaki odbył się w dniach 12-14 stycznia br., ustawiając na linii ognia ponad 240 zawodników z Litwy, Łotwy, Estonii, Polski i Białorusi, zgodnie z tradycją miał wysoki poziom. Bo też – przyznać trzeba – na listach startowych mnożą się nazwiska naprawdę świetnych strzelców, czego potwierdzeniem, że w różnych latach w zawodach o nagrody klubu "Polonia" Wilno rywalizowali: mistrzyni olimpijska z 1998 roku w strzelaniu z karabinka Białorusinka Irina Sziłowa, drużynowi mistrzowie świata juniorów w pistolecie Łotysze Lauris Strautmanis, Emils Vasermanis i Kristaps Smilga, czy też mistrz karabinka z Białorusi Witalij Bubnowicz, mający na swym koncie pięć (!) występów w Igrzyskach Olimpijskich.
Zgodnie z tradycją mierzący do celu jak z karabinka, tak też z pistoletu wyłaniali pierwotnie najlepszych w trzech kategoriach wiekowych, a osobno dziewczęta i kobiety oraz chłopcy i mężczyźni. Rywalizację wieńczyła natomiast jakże emocjonująca i widowiskowa kategoria open: bez podziału na wiek i płeć, czyli taka damsko-męska spójna. W której – jak dowodzą wyniki – panie celnością oka i pewnością ręki wcale nie ustępują rodowi męskiemu. 
O ile bowiem wśród pistoleciarzy całe podium obsadzili mężczyźni, o tyle wśród karabinkarzy należało ono do pań, w kolejności stopni do: Sigrit Juhkam (Estonia), Andżeły Woronowej z Estonii i Litwinki Jūratė Česynaitė. Wśród reprezentantów wileńskiej "Polonii" najlepiej spisali się: Daniel Dejnarowicz (karabinek) i Karol Bielewicz (pistolet) – zdobywcy trzecich lokat w swych grupach wiekowych, a Karolina Gornatkiewicz ustanowiła rekord osobisty.
Zawody wieńczyła jakże miła uczestnikom ceremonia rozdania nagród, co swego czasu czynili, zdecydowanie podbijając rangę zawodów mistrzyni olimpijska w trapie Daina Gudzinevičiūtė, prezesująca obecnie Litewskiemu Narodowemu Komitetowi Olimpijskiemu oraz legendarny Vladas Turla, który, startując w barwach reprezentacji ZSRR, w mistrzostwach świata w Caracas w roku 1982, zdobył naraz siedem złotych medali. 
Prezes Stefan Kimso, serdecznie dziękując za organizacyjne wsparcie Domowi Kultury Polskiej w Wilnie, firmie "Mylida" oraz Stowarzyszeniu "Wspólnota Polska", żałował nieco, że nie ufundowali nagrody dla najwierniejszego kibica. Bo murowanym kandydatem do niej byłby Jan Koszewski, fatygujący się przybywać z Nowej Wilejki podczas każdego dnia trwania "kanonady". Ta przypominała mu bowiem 16 lat własnej młodości, spędzonych z karabinkiem na strzelnicy, a okraszonych kilkoma tytułami mistrza Litwy. "Dla mnie – to wspaniałe, naznaczone sentymentem święto" – twierdził z rozbrajającym uśmiechem, gotów do upadłego spierać się z każdym, kto mniema, że rywalizacja spod znaku "ładuj-pal!" do widowiskowych nie należy.
Wyobrażam sobie, jaką sensację wzbudziłbym opatrując i eksponując tłustą czcionką w tytule, że w wileńskim Domu Kultury Polskiej strzelano. Niejeden z łapczywych sensacji wnet by nad czymś takim się pochylił i spuściłby z tonu jak niepyszny, gdyby się przekonał, że ten nagłówek nie ma nic wspólnego z będącymi istną plagą na świecie atakami terrorystycznymi albo palbą na wiwat, kiedy to kule z luf wcale do celu nie lecą.
 

Tegoroczni zwycięzcy 
zawodów strzeleckich 
o nagrody KS "Polonia" Wilno

DZIEWCZĘTA I KOBIETY
Pistolet
Grupa wiekowa (rocznik 2001 i młodsze)
Aleksandra Moisiejewa (Estonia) – 373 pkt
Grupa wiekowa (rocznik 1998-2000)
Gabrielė Rankelytė (Litwa) – 372 pkt
Grupa wiekowa (rocznik 1997 i starsze)
Jekatierina Żdanowa (Litwa) – 376 pkt

Karabinek
Grupa wiekowa (rocznik 2001 i młodsze)
Anastazja Bobylewa (Estonia) – 417,2 pkt
Grupa wiekowa (rocznik 1998-2000)
Sigrit Juhkam (Estonia) – 411,4 pkt
Grupa wiekowa (rocznik 1997 i starsze)
Jūratė Česynaitė (Litwa) – 410,9 pkt

CHOPCY I MĘŻCZYŹNI
Pistolet
Grupa wiekowa (rocznik 2001 i młodsi)
Daniił Czerniecki (Białoruś) – 368 pkt
Grupa wiekowa (rocznik 1998-2000)
Ernests Erbs (Łotwa) – 567 pkt
Grupa wiekowa (rocznik 1997 i starsi)
Gvido Cvetkovs (Łotwa) 573 pkt

Karabinek
Grupa wiekowa (rocznik 2001 i młodsi)
Michaił Iwanow (Estonia) – 399,1 pkt
Grupa wiekowa (rocznik 1998-2000)
Aliaksandr Pokras (Białoruś) – 614,6 pkt
Grupa wiekowa (rocznik 1997 i starsi)
Karolis Girulis (Litwa) – 623,1 pkt

KATEGORIA OPEN
Pistolet
Lauris Strautmanis (Łotwa) – 241,5 pkt

Karabinek
Sigrit Juhkam (Estonia) – 246,9 pkt

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 11/2018

100 LAT TEMU POLSKA POWSTAŁA, BY ŻYĆ

  • Niczym jutrznia po nocy niewoli 
  • Niepodległa przede wszystkim wymodlona! 
  • Wspólne serc bicie nad sercem Marszałka 

ZUŁÓW – MIEJSCE URODZIN MARSZAŁKA

  • Kolebka Wielkości 

POLITYKA

  • Na bieżąco 

ŻYWI – UMARŁYM

  • Kamień do pamięci skłaniać! 
  • Koszalińskie Spotkania z Wysockim 

WILNO W CZASACH MICKIEWICZA

  • Ksawera, córka Deyblów 

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O lęku skończoności 

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach na "saratowskim szlaku" 

SPORT

  • W duchu olimpijskiego braterstwa 

PODRÓŻE KSZTAŁCĄ

  • Azerbejdżan – Kraina Ognia 

Nasza księgarnia

Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie
Stanisław Moniuszko w Wilnie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie