Nie boję się marzyć, nie boję się prosić…

drukuj
Marlena Paszkowska, 19.08.2016
Fot. Marlena Paszkowska

W dniach 25-31 lipca miałam okazję osobistego przeżywania Światowych Dni Młodzieży w dawnej stolicy Polski – Krakowie. Do głównych wydarzeń Dni przygotowywałam się wraz z innymi uczestnikami z naszej grupy podczas spotkań diecezjalnych w Biłgoraju Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej, które się odbyły 20-25 lipca.

Z Litwy wyruszyliśmy 150-osobową grupą, na czele z ks. Markiem Gładkim oraz ks. Danielem Narkunem. Rozpiętość wiekowa grupy była   duża. Mój tato, na przykład, który jechał razem z nami jako jeden z opiekunów z parafii podbrzeskiej, przekroczył już pięćdziesiątkę. I chcę powiedzieć, że dla niego to wydarzenie było nie tylko świętem młodych ludzi, ale przede wszystkim – świętem młodych serc, które wyruszyły na spotkanie z Panem Jezusem. Po powrocie ze Światowych Dni Młodzieży tato wygląda jak dwudziestolatek: twarz mu promienieje szczęściem, że mógł razem z nami doświadczać tak pięknych przeżyć i wrażeń.  
Każdy pielgrzym zabrał ze sobą do Polski jakieś intencje, troski. Ja natomiast "spakowałam" cały bagaż podziękowań: za każdy dzień, "który dał mi Pan", za każdą osobę, przyjazną i niezbyt przyjazną, postawioną na mojej drodze życia.   
Utwierdziłam się w przekonaniu, że dziękować należy nie tylko za chwile radosne, ale też za niepowodzenia. Sprawia to bowiem, że z czasem zaczynamy doceniać wszystko, co nam Bóg daje, a dzieje się to nieprzypadkowo. Rano i wieczorem, przed snem – za "wszystkie moje dzienne sprawy" dziękując Najwyższemu odczuwam, że świat wokół mnie staje się jaśniejszy i bardziej przyjazny.
Spotkanie z Papieżem Franciszkiem w Krakowie potęgowało wielekroć przeżycia tamtych Dni. Uważnie słuchałam jego słów, skierowanych do nas. Powiedział między innymi: młodzi mają w sobie tę siłę, że potrafią sprzeciwić się tym, którzy mówią, iż nic nie można w życiu zmienić. A więc można i od nas młodych zależy, jaka będzie przyszłość świata. W nas się pokłada nadzieję…  
Nie bójcie się marzyć – powtarzał Ojciec Święty – bo marzenia się spełniają. Nie bójcie się prosić, bo Pan Bóg nad każdym czuwa. I te właśnie słowa zapadły mi głęboko w serce. Nie będę więcej się bać… marzyć i prosić Go o łaskę.  
…Każdy nowy dzień rozpoczynaliśmy Mszą świętą. Bliskość Boga odczuwałam nieodparcie. Może również dlatego, że każdy, kto przyjechał na to światowe spotkanie, z najdalszego zakątka świata – zabrał ze sobą w sercu Pana, aby z innymi dzielić się Jego Miłością, wyrażając ją w modlitwie, śpiewie, tańcu lub po prostu – ciepłym uśmiechu, uścisku dłoni. Ogromną siłą wiary i radości mogliśmy się dzielić i ją otrzymywać.
I chociaż łatwo było zgubić się w tak wielkim wielonarodowym tłumie pielgrzymów, jednak tego się nie bałam, ponieważ czułam się tak, jakbym była w ogromnej rodzinie, która ma troskliwego i jednego Ojca. Właśnie tam, w Krakowie odczułam wielką moc Ducha Świętego roztaczającego łaskę nad tą przeogromną rzeszą młodych. Doświadczyłam tego szczególnie podczas nocnego czuwania na Campus Misericordiae, podczas wspólnej modlitwy "Ojcze nasz". Kiedy jeden drugiemu podawaliśmy ręce, wyraźnie czułam, jak moich dłoni dotknęła ciepła iskra jedności… W tej chwili każda stojąca obok osoba była mi taka bliska i jakby znana od dawna, a każda twarz – jakby najbliższego przyjaciela. Już wiem: to była siła wspólnoty Bożej, której żadna inna siła nie przezwycięży!..
Spotkania z "żywym" słowem Papieża Franciszka, poznanie i obcowanie z młodymi z innych stron świata zainspirowały mnie do odważnego patrzenia w przyszłość, bez bojaźni, nie odrzucając pięknych marzeń, ale i z odpowiedzialnością. I za to doświadczenie – dzięki Ci, Boże.

Prawie 200 krajów świata wydelegowało swych przedstawicieli na Światowe Dni Młodzieży do Polski, którą również z tej okazji po raz pierwszy odwiedził Papież Franciszek. O liczebnej rozpiętości uczestników tych dwóch wielkich świąt-spotkań świadczy chociażby fakt, że w Krakowie we Mszy św. Posłania z Ojcem Świętym uczestniczyły 3 miliony pielgrzymów.
Z Litwy na Światowe Dni Młodzieży pojechało ponad 1,5 tys. młodych osób. Dwóch uczestników tych niecodziennych wydarzeń poprosiliśmy o podzielenie się własnymi wrażeniami.

 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 5/2019

ROCZNICE, JUBILEUSZE

  • Patriotyzm nas uskrzydla
  • Przemawiał mową natchnionych dźwięków

POLITYKA

  • Na bieżąco

PIERWSZA W EUROPIE I DRUGA NA ŚWIECIE

  • Triumf polskiej myśli politycznej

Z NAKAZU PAMIĘCI

  • Gdy stary album "głos zabiera"
  • HENRYK: "Dzwonię dla pokrzepienia serc"

W POLONIJNYM BRATNIM KRĘGU

  • Nasi z Ostojićeva

SPORT

  • "Złota Ela"

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach na "saratowskim szlaku"

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O celu życia

Nasza księgarnia

Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie
Stanisław Moniuszko w Wilnie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie