"Niech prawo zawsze prawo znaczy…"

drukuj
Janina Lisiewicz, 16.10.2017
Fot. Roman Niedźwiecki

Związek Prawników Polaków na Litwie obchodzi jubileusz 20-lecia. Z tej okazji w Wilnie odbyła się międzynarodowa konferencja naukowo- praktyczna, a prawnicy mieli okazję do wymiany myśli i doświadczeń oraz obcowania. Na temat działalności ZPPL i osobistego zaangażowania w działalność na rzecz społeczności polskiej na Litwie rozmawialiśmy z prezesem tej organizacji Grzegorzem Saksonem.

Na fali zjednoczenia i samopomocy

Lata 90. ubiegłego stulecia zaowocowały na Wileńszczyźnie powstaniem szeregu organizacji, zrzeszających rodaków według kryteriów zawodowych czy też zainteresowań. Prawnicy-Polacy, którzy działali w Związku Polaków na Litwie, jak i dotychczas niezrzeszeni, z inicjatywy 15 założycieli 5 października 1996 roku powołali Związek Prawników Polaków na Litwie.
Założenie organizacji miało na celu nie tylko zespolenie rodaków w celu doskonalenia zawodowego, współpracy z prawnikami z Macierzy, ale przede wszystkim zrodziło się z potrzeby formowania świadomości prawnej Polaków mieszkających na Litwie, w szczególności – na Wileńszczyźnie, którzy w nowej sytuacji prawno-ekonomicznej z trudem się orientowali, zresztą jak i większość społeczeństwa kraju, ale też napotkali dodatkową barierę – język litewski, jako że ten w okresie sowieckim tu nie funkcjonował powszechnie i wielu mieszkańców (szczególnie w starszym wieku) słabo go znało. Utrudniało to załatwianie życiowo ważnych spraw, wśród których znalazła się szczególnie aktualna i, jak się okazało, bardzo trudna do zrealizowania – restytucja majątku, zwrot ziemi jej prawowitym właścicielom.
Właśnie ta kwestia jest podstawowym tematem porad prawnych członków ZPPL Od ponad 10 lat dzięki wsparciu ze strony Rzeczypospolitej Polskiej (obecnie projekt ten jest finansowany poprzez Fundację "Pomoc Polakom na Wschodzie") mogą oni udzielać nieodpłatnych konsultacji w sprawie zwrotu ziemi, obejmujących zarówno wstępne czynności jak i przedstawicielstwo w sądach. W innych sprawach – takich jak prawo pracy, postępowanie spadkowe, relacje z komornikami, dawcami szybkich kredytów i in. – Związek oferuje nieodpłatne konsultacje, pomaga w sporządzeniu wniosku, angażując po temu 5-7 prawników – członków ZPPL. 
Prawnicy-Polacy byli też zaangażowani w procesie tworzenia polskiej uczelni w Wilnie – Polskiego Uniwersytetu, jego wydziału prawa. Bardzo aktywnie wspierali ich w tej misji prawnicy – byli wilnianie zamieszkali w Gdańsku: m.in. profesor prawa finansowego na Uniwersytecie Gdańskim Zbigniew Jaśkiewicz, kierownik katedry prawa morskiego Jerzy Młynarczyk. Polski Uniwersytet, działający w latach 1991-1993, dał możność młodzieży podjąć studia prawnicze, które jednak ze względu na brak prawnej rejestracji uczelni, musiała ona kontynuować w Polsce, m.in. w zaprzyjaźnionym Gdańsku.
Pierwszym prezesem Związku był Zbigniew Mackiewicz. Funkcję tę pełnili również Stefan Świetlikowski i Zbigniew Stwoł. Grzegorz Sakson objął ster na walnym zebraniu członków Związku w marcu 2009 roku. Dzierży go od kilku kadencji (obecnie trwa ona trzy lata). Związek jednoczy w swych szeregach tych prawników-Polaków, którzy nie tylko szukają kontaktów i indywidualnych korzyści dla siebie, ale – przede wszystkim – mają pomysły na to, jak się doskonalić i swoją wiedzę skierować na prawną oświatę obywateli oraz niesienie im pomocy. 
Koniecznym warunkiem jest też znajomość języka polskiego. Dziś organizacja zrzesza 44 członków w różnym wieku. Są to: adwokaci (10 osób), prawnicy zatrudnieni w różnych organizacjach i instytucjach, notariusze, sędziowie. Z tym, że tych ostatnich jest najmniej, bowiem status sędziego raczej nie suponuje do członkostwa w organizacjach i zrzeszeniach ze względu na możliwość zaistnienia konfliktu interesów.
Cieszy, że w Związku jest sporo młodych prawników, którzy zajmują się nie tylko praktyką, ale też teorią, obronili prace doktorskie, są cenionymi specjalistami w swoich dziedzinach (dr Elżbieta Kuzborska, dr Małgorzata Stwoł, dr Edward Juchniewicz).

Zwrot ziemi – temat nr 1 od zarania niepodległości do…
Do kiedy będzie aktualny na Litwie i kojarzył się z drogą przez mękę? Na pytanie to Grzegorz Sakson ma niezbyt pocieszającą pretendentom do własności odpowiedź. Do rozwiązania tego problemu przede wszystkim, jak zaznacza, potrzebna jest dobra wola. Niestety, tej brakuje. Szczególnie dotyczy to takich miast jak Wilno i Kowno oraz terenów wokół stolicy. 
By zilustrować tempo zwrotu ziemi, prezes operuje nie liczbą szczęśliwych posiadaczy działek (w Wilnie na 12-arowe parcele czeka 3078 osób), ale procentami zwróconej ziemi. Otóż w ostatnim roku prawo własności w naturze przyznano do 2,34 proc. potrzebnych do zwrotu areałów, co stanowi 17 ha.
Co można powiedzieć o takim tempie? Najwyżej skonstatować, że jest skandaliczne. Szczególnie kiedy się wie, że wbrew twierdzeniu decydentów, ziemia do zwrotu jest. Nie są jednak zainteresowani w jej przekazaniu właścicielom ani odpowiednie służby samorządu, ani Narodowa Służba Rolna. Przyczyną zaistnienia takiej sytuacji (obok złej woli) stało się sławetne i uznane za "litewski wynalazek" przenoszenie ziemi (gdyby odbywało się, dajmy na to, w obrębie gminy bądź nawet rejonu nie byłoby tak katastroficzne w skutkach); przydzielanie 3 ha na gospodarstwo indywidualne przed zakończeniem zwrotu ziemi oraz sprzedawanie wniosków na prawo do własności (działało ono, na szczęście, przez 1,5 roku, ale tym niemniej fatalnie pogorszyło sytuację rodaków, bo to oni w zdecydowanej większości są spadkobiercami ziemi w Wilnie i podwileńskich rejonach).

Konferencja – świadectwem dojrzałości
Zorganizowanie z okazji jubileuszu pierwszej konferencji naukowo-praktycznej pt. "Analiza prawno-porównawcza z zakresu prawa handlowego oraz cywilnego w Polsce i na Litwie" może świadczyć o dojrzałości jak też o potencjale Związku Prawników Polaków na Litwie. Członkowie Związku byli jej prelegentami, a gościnnie wystąpić zechcieli, przyjąwszy zaproszenie uczestniczenia w imprezie, przedstawiciele środowisk prawniczych zarówno Litwy jak i Polski. Związek ma m.in. ścisłe kontakty z Krajową Izbą Radców Prawnych jak też z Okręgowymi Izbami Radców Prawnych. Potrzebę analizowania tych tematów dyktuje samo życie – rozwijające się kontakty gospodarcze i handlowe sąsiednich krajów, migracja ludności, powstawanie wspólnych firm.
Mecenas Michał Korwek, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych, przekazał pozdrowienia od jej prezesa oraz wygłosił referat na temat "Skarga kasacyjna w prawie polskim".
Aktualny temat "Zmiana nazwiska w polskim i litewskim prawie. Aspekty prawnoporównawcze" poruszyła dr Katarzyna Miksza z Uniwersytetu Michała Romera w Wilnie. Sędzia Sądu Najwyższego Litwy Andrzej Maciejewski wygłosił referat na temat "Postępowanie grupowe – doświadczenie Litwy i Polski". Temat porównywania działających w obu krajach systemów kontynuowała też dr Elżbieta Kuzborska "Dialog sądowy – międzynarodowe standardy w praktyce orzeczniczej w Polsce i na Litwie". O "Stosowaniu mediacji przymusowej na Litwie" (ta, jako środek rozstrzygania sporów, jest wdrażana na Litwie od lat kilku) mówiła mgr Jolanta Tupko-Mazur z Uniwersytetu im. K. Simonavičiusa, członek ZPPL.

Ze Stawidańc – w szeroki świat
Grzegorz Sakson pochodzi ze Stawidańc – dziś już zanikającej wsi w rejonie solecznickim. Jest absolwentem obecnego Gimnazjum im. Anny Krepsztul w Butrymańcach – placówki, z której się wywodzi sporo osób, zajmujących wysokie stanowiska, cenionych specjalistów na Wileńszczyźnie, zaangażowanych w działalność społeczności polskiej na Litwie.
I chociaż początek lat 90. ubiegłego stulecia był bardzo trudny ze względu na zachodzące transformacje ustrojowe, co nie ułatwiało startu życiowego, rodziło m.in. problemy natury ekonomicznej, jednak, jak podkreśla Grzegorz Sakson, ambicji młodzieży nie brakło.
Po zdobyciu matury wyruszył więc do Wilna, by studiować historię. Przypadek sprawił, że zamiast niej zabrał się do studiowania prawa, bowiem na tworzonym Polskim Uniwersytecie grupa historyków się nie zebrała. Po paru latach, ponieważ uczelnia ta nie została zarejestrowana, musiał studia kontynuować w Gdańsku, tam też uzyskał dyplom. Wcale tego nie żałuje, chociaż z uznaniem polskiego dyplomu na Litwie absolwenci polskiej uczelni mieli problemy. Jednak doświadczenie zdobyte na studiach w Polsce, atmosfera uczelni w Gdańsku, kontakty z świetnymi profesorami (pochodzącymi m.in. z Wilna) sformowały bagaż, którego nie sposób nie docenić.
Dziś Grzegorz Sakson posiada uprawnienia adwokackie, prowadzi prywatną praktykę. Jako prawnik kandydował z ramienia AWPL-ZChR do rady samorządu miasta Wilna. Od dwóch kadencji jest radnym. Nie ukrywa, że "skok" z 27 pozycji na liście wyborczej do pierwszej dziesiątki był dlań przyjemną niespodzianką. Obecnie pracuje w komitecie planowania i rozwoju miasta. Pomaga mu to również w jego działalności w ZPPL, bowiem doskonale się orientuje w sytuacji stanu posiadania ziemi w stolicy. A znając niejako od "dołu" aktualne problemy mieszkańców, ma szansę na stawianie pytań i dopingowanie do ich rozwiązywania.
Niestety, nie brak w mieście newralgicznych punktów, do których obok zwrotu ziemi należy zaliczyć problem sławetnych korków na stołecznych ulicach. Sprawę po części ratują obwodnice, ale w ich budowie i planowaniu da się zaobserwować kuriozalne przypadki, jak np. brak możliwości sprawnego ich połączenia. 
Trudno uznać za normalne również to, że Wilno, borykające się z problemem zwrotu ziemi, może sobie pozwolić na "zamrożenie" ogromnych terenów w okolicach lotniska, gdzie ze względu na planowany drugi tzw. strategiczny startowy pas (który grodowi Giedymina nie jest potrzebny, bo istniejący zakłada możliwość trzykrotnego zwiększenia przepustowości, a to nam w najbliższej przyszłości "nie grozi") nie są możliwe inwestycje pod budowę. Problem stanowią też ogródki działkowe, które stały się terenem chaotycznej zabudowy bez niezbędnych w XXI wieku systemów wodociągu, kanalizacji… Komitet stara się te sprawy ogarnąć, ale daleko jest w sprawie ich rozwiązania do normalności.
Prawnik jest też członkiem Rady Wspólnot Narodowych, gdzie wraz z kolegami Walentym Wojniłłą i Władysławem Wojniczem reprezentują interesy polskiej społeczności.
Prywatnie Grzegorz Sakson jest mężem i ojcem: żona Irena jest ekonomistką, córka Marta i syn Jakub uczą się w Progimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie. I chociaż ta placówka oświatowa jest największą polską szkołą na Litwie, pan Grzegorz doskonale się orientuje i ubolewa nad tym, że sytuacja, kiedy przy 20 proc. mieszkańców stolicy narodowości polskiej, tylko 7 proc. dzieci uczy się w polskich szkołach, wymaga naszej wspólnej troski o to, by rodzice – Polacy oddawali swe pociechy do polskiej szkoły, która potrzebuje zdecydowanie większej promocji, bo na to zasługuje. Wie to z autopsji, jako rodzic.

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 11/2017

99 LAT TEMU POLSKA ODZYSKAŁA NIEPODLEGŁOŚĆ

KOLEBKA WIELKOŚCI

  • Imponująca monografia o Zułowie

MARTWYM – WIECZNOŚĆ. ŻYWYM – CODZIENNOŚĆ

  • Zaduszki – święto desperacji czy nadziei?
  • Troską powodowana powinność
  • "Serce ustało, pierś już lodowata"

POLITYKA

  • Na bieżąco

ROCZNICE, JUBILEUSZE

  • Katorżnik i żołnierz Chrystusa
  • "Idzie poeta – niebieski wycieruch!"

OŚWIATA

  • Laury dla najlepszych
  • Sam Konwicki nam patronuje
  • Nie zmieniły się nasze cele

VIII WILEŃSKIE SPOTKANIA SCENY POLSKIEJ

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O wolności

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach "na saratowskim szlaku"

 

Nasza księgarnia

Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie
Stanisław Moniuszko w Wilnie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie