Zwierać szeregi, mnożyć dokonania!

drukuj
Henryk Mażul, 13.06.2018
Fot. Henryk Mażul

Obradował XV zjazd Związku Polaków na Litwie

Tak się składa, że uczestniczyłem we wszystkich dotychczasowych zjazdach Związku Polaków na Litwie. Raz – jako delegat, raz – jako gość, raz – jako akredytowany dziennikarz. Co więcej, w tym pierwszym wcieleniu dane mi było kilkakrotnie zabierać głos z ich trybuny. Ba, na I historycznym forum, odbytym w dniach 15-16 kwietnia 1989 roku, a przekształcającym Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne w Związek Polaków na Litwie czyniłem to nawet dwukrotnie: z początku mówiąc o naszym odrodzeniu literackim i wygłaszając pięć prawd, jakie legły u podstaw tej organizacji, a potem nagłaśniając odezwę do rodaków na Litwie, którą miałem zaszczyt poniekąd na poczekaniu począć.
Teraz, gdy się cofam myślami wstecz, te zjazdy jawią mi się jako kamienie milowe przy naszym odrodzeniowym biało-czerwonym szlaku, jaki zapoczątkowaliśmy ledwie z Moskwy powiało ożywczą "pieriestrojką". Owszem, zjazdy te miały to do siebie, że były zwyczajne albo nadzwyczajne (jak chociażby ten, wyłaniający w roku 1994 w trybie pilnym z łona ZPL Akcję Wyborczą Polaków na Litwie), odbywały się tu i tam, niosły różne treści, choć towarzyszył im za każdym razem jakże czytelny wspólny mianownik – zatroskanie obecnych na sali naszym stanem posiadania oraz tym, co się streszcza w słowie "polskość" w przyszłości. 
W obradach poszczególnych zjazdów niczym w lustrze przeglądała się ponadto ogólna kondycja tworu, mającego zgarniać pod swe skrzydło wszystkich rodaków – jego wzloty i dołowania. Te ostatnie wzmagały głosy, rzekomo Związek Polaków na Litwie, spełniwszy swą odrodzeniową misję, winien odejść do lamusa historii, w czym prym wiedli wszyscy, komu marzyło się nawrócenie rzekomo spolonizowanych Litwinów na pierwotne łono, oraz ci, komu w naszym gronie doskwierały chore ambicje.
A tymczasem ta największa organizacja społeczna, wychodząc ze wszystkich opresji jeszcze bardziej wzmocniona na duchu tudzież potencjale, stoi u progu przypadającego w roku przyszłym jubileuszu 30-lecia. Poniekąd po drodze ku temu jubileuszowi – w dniu 26 maja br. – w stołecznym Domu Kultury Polskiej zwołano po części jubileuszowy, gdyż 15. z kolei zjazd. Zgodnie ze statutem poprzedziły go regulaminowe konferencje sprawozdawczo-wyborcze w kołach, jak też we wszystkich 14 oddziałach rozsianych po całej Litwie, jednoczących ponad 10 tysięcy członków. Na nich właśnie wytypowano 449 delegatów, komu powierzono zbilansowanie dokonań jak w ostatniej trzyletniej międzyzjazdowej kadencji, tak też nakreślenie głównych kierunków dalszej działalności.
Przedzjazdowe "larum" okazało się skuteczne: w wyznaczonym dniu podczas rejestracji delegatów w holu DKP było naprawdę tłoczno. Jak skrzętnie obliczono, przybyło ich 386, a więc kworum w nadmiarze pozwalało rozpocząć obrady i podejmować prawomocne decyzje. By nadać im sprawny przebieg, wybrano prezydium zjazdu w osobach Edyty Tamošiūnaitė, Alberta Narwojsza i Grzegorza Jurgo, sekretariat oraz komisje: mandatową, skrutacyjną i redakcyjną.
Po zatwierdzeniu porządku dziennego i regulaminu obrad dla wygłoszenia referatu sprawozdawczego głosu udzielono prezesowi Michałowi Mackiewiczowi, niezmiennie stojącemu u steru tej organizacji. A warto w tym miejscu przypomnieć, że objął go na odbytym w roku 2002 IX zjeździe – w okresie, kiedy wypadło usilnie wygładzać pęknięcia na biało-czerwonym monolicie, spowodowane odszczepieńczą działalnością jednego z jego eksliderów. Innymi słowy, nie był to okres wdzięczny dla przewodzenia. Tym większa chwała należy się obecnemu prezesowi za to, że potrafił wyjść z tych tarapatów jakże obronną ręką, przywracając Związkowi należną renomę, powodując zwarcie oraz namacalne liczebne powiększenie szeregów.
Widniejący na horyzoncie jubileusz trzech dekad Związku, któremu okresowo ponad połowę przewodzi Michał Mackiewicz, skłania do głębszych refleksji. Zresztą, te wypisane na sztandarze w początkach szczytne hasła, choć powielone przez krocie osiągnięć, bynajmniej nie utraciły na aktualności. A to dlatego, że wykorzystano dalece nie wszystkie drzemiące rezerwy, że nadal ma miejsce błogosławiona przez państwo litewskie pełzająca asymilacja, że nie brak tych, komu nasze sukcesy zawlekają bielmem oczy, komu się marzy nawrócenie "lenkasów" na litewskość, przez co mielibyśmy podzielić opłakany los rodaków Litwy Kowieńskiej w okresie między I a II wojną światową.
W treściwym referacie mówca dokonał panoramicznej oceny dorobku, akcentując kluczowe ogniwa, tworzące łańcuch naszego trwania na swoim: rozwój oświaty, krzewienie kultury, ugruntowanie tożsamości etnicznej, opiekę nad miejscami pamięci narodowej, dokumentowanie polskich śladów na Litwie. Ze szczególną dumą odnotował on korzystne przemiany w przywracaniu należnego wizerunku Zułowowi – rodzinnej kolebce Marszałka Józefa Piłsudskiego, co od lat 13 stanowi szczególny wyraz troski jak Związku Polaków na Litwie, tak osobiście samego prezesa. 
Pozytywy te – zdaniem prezesa Mackiewicza – wcale nie pozwalają jednak spocząć na laurach. Władze litewskie przecież co rusz znajdują okazje, by utrudnić nam życie, nie kryjąc zamiaru uszczuplania stanu posiadania polskojęzycznych szkół, wciąż drepcze w miejscu zwrot ziemi, czego jakże dobitny dowód, że w litewskiej stolicy ojcowiznę, mimo solennych obietnic przyspieszenia tego procesu, odzyskało zaledwie 48 procent prawowitych właścicieli. Smutkiem napawa stale kurcząca się liczba szkółek niedzielnych języka ojczystego poza Wileńszczyzną, niepokojąco czytelna staje się tendencja spadu poziomu znajomości i używania języka polskiego nawet w placówkach, gdzie ma on być dominujący – w szkołach polskich na Litwie. Może powinniśmy tu więcej żądać od siebie, nie iść na łatwiznę, mniej zwracać uwagę na opinie sprawdzających, a w pełni korzystać z należnych nam praw wedle europejskich standardów.
Mówca nie szczędził wyrazów głębokiego szacunku wszystkim tym, którzy kosztem własnego czasu, kosztem własnych rodzin, a też nierzadko własnych nakładów finansowych dokładają codziennego wysiłku, by w mozolnym trudzie pomnażać wspólny dorobek. Podzięką szczególną w tym kontekście zostały obdarzone Alicja Pietrowicz oraz Irena Bejnar – wieloletnie liderki odpowiednio Wileńskiego Oddziału Miejskiego oraz Święciańskiego Oddziału Rejonowego Związku Polaków na Litwie, które ostatnio zmogły problemy zdrowotne.
Spoglądając na przebyty szlak, prezes mówił: "Jesteśmy częścią wielkiego bohaterskiego narodu, z chlubną historią i wielką kulturą. Jesteśmy z tego dumni. "Żyć po ludzku" rozumiemy jako zachowanie pamięci i wierności ideałom tych, którzy byli przed nami, uszanowania woli Tego, z którego łaski urodziliśmy się jako Polacy i chcemy nimi pozostać…
To dlatego Związek, powołany do życia z pierwszym powiewem odrodzenia naszej tożsamości narodowej z początkiem lat 90., żyje i rozwija się już prawie trzydzieści lat, nabierając wciąż nowych rumieńców. Wtedy właśnie my – już nowe pokolenie, urodzone w innych czasach, uświadomiliśmy sobie, że przyszedł czas podźwignąć się z klęczek i unieść głowę, by pełnią głosu przemówić: jesteśmy Polakami.
Nasza organizacja społeczna powstała więc naturalnym sposobem. Bo inaczej po prostu być nie mogło. Te nasze pięć prawd wciąż spędzają komuś sen z oczu, a nas wciąż łączą w spójne szeregi, które chcą i potrafią zadbać o swoje interesy i prawa, budować swoje życie. Niestety, chętnych zagłuszenia naszej działalności jest sporo. I to nie tylko na Litwie, ale też w kręgach pewnych elit rządzących w Polsce są co jakiś czas podejmowane po temu kroki".
Dziękując Macierzy za okazywaną pomoc finansową i wszelką inną, prezes Mackiewicz nie szczędził gorzkich słów pod adresem tamtejszych biurokratycznie nastawionych działaczy, żądających np., by w rozliczeniach finansowych po każdej imprezie (w tym też sportowej) obliczyć… procentowy współczynnik ich pożytecznego oddziaływania na budowanie tożsamości polskiej. Żeby temu sprostać, wypada puszczać wodze fantazji, co nam jest łatwiej o tyle, że "przeżyliśmy kołchozy", jak ironicznie podsumował.
Kończąc sprawozdanie z ostatnich trzech lat działalności, "sternik" ZPL-u wyraził optymistyczne przypuszczenie, że podejmowane usilne próby, zmierzające do asymilacji naszego środowiska spełzną na niczym, a z każdej opresji potrafimy wyjść jeszcze bardziej wzmocnieni. Zachowując stanowczą postawę, ZPL bynajmniej nie będzie jednak przypominał zakutego łba, jest gotów do współpracy z instytucjami władz wszystkich szczebli w poszukiwaniu optymalnych wariantów rozstrzygnięcia nawarstwionych przez lata problemów.
Po referacie sprawozdawczym prezesa, jak to jest w zjazdowym zwyczaju, sprawozdanie komisji rewizyjnej o stanie finansowych majętności Związku w ostatniej trzyletniej kadencji wygłosił jej przewodniczący Waldemar Rybak. Ponieważ w gospodarowaniu pieniążkami nie wykryto żadnych naruszeń, delegaci potaknęli mu poprzez aklamację. Podobnie jak wygłoszonemu przez Czesława Olszewskiego sprawozdaniu komisji statutowej.
Przed przerwą w obradach udzielono głosu gościom forum – prezesowi Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych Tadeuszowi Adamowi Pilatowi oraz Józefowi Szyłejce – prezesowi Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej. Niczym refren przewijał się w nich szacunek dla dotychczasowych dokonań Związku Polaków na Litwie, sprzęgnięty z życzeniami owocnej działalności na przyszłość.
W drugiej odsłonie obrad po przerwie, podczas której każdy z uczestników mógł posilić się obiadem, przystąpiono do dyskusji nad referatem sprawozdawczym, a na mównicę kolejno wchodzili: poseł na Sejm RL, reprezentujący Święciański Oddział Rejonowy ZPL Zbigniew Jedziński, prezes Oddziału ZPL m. Wilna Marek Kubiak, poseł na Sejm RL, prezes Trockiego Oddziału Rejonowego ZPL Jarosław Narkiewicz, europoseł, przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin, prezes Wileńskiego Rejonowego Oddziału ZPL Waldemar Tomaszewski, prezes koła ZPL na Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Solecznikach Antoni Jankowski, wiceprezes Wileńskiego Rejonowego Oddziału ZPL Maria Rekść, prezes Solecznickiego Oddziału Rejonowego ZPL Zdzisław Palewicz, prezes Fundacji "Samostanowienie" Stanisław Pieszko.
Mówiono o wielopłaszczyznowych dokonaniach (w czym jakże budująco zabrzmiały w ustach Waldemara Tomaszewskiego słowa o tym, że za ostatnie trzy lata prezesowany przezeń oddział aż o 26 procent powiększył liczebne szeregi), o konieczności bardziej śmiałego używania języka ojczystego w życiu publicznym (tu przykładem niech służy obstalowanie przez koło ZPL w Mickunach stu tablic, informujących w polszczyźnie, gdzie co się mieści na terenie gminy), o radości z faktu akredytacji dzięki wspólnemu wysiłkowi aż 36 naszych placówek oświatowych w randze gimnazjów.
Maria Rekść odnotowała potrzebę zbiorowej pamięci: jak o naszych bohaterach sprzed lat, tak też o nam współczesnych, co w przypadku rejonu wileńskiego dotyczy przede wszystkim śp. ks. prałata Józefa Obrembskiego oraz wielce zasłużonego na polu kultury i oświaty Jana Gabriela Mincewicza. Skoro dane nam być "tu i teraz", mamy dla czystego sumienia godnie kontynuować ich dzieło, by zostawić potomkom maksymalnie czytelne znaki wdzięczności.
Zdzisław Palewicz, nie kryjąc dumy z dotychczasowych osiągnięć Związku Polaków na Litwie, ostrzegał przed spoczęciem na laurach, co – jak powtórzył za Marszałkiem Józefem Piłsudskim – jest równoznaczne klęsce. Tym bardziej, że każdy przedkładający nad słowa czyny ma rozległe pole do popisu. Również w świeceniu przykładem bycia gospodarzem na swoim.
W niejednym z powyższych wystąpień nie szczędzono dobrych słów pod adresem prezesa Michała Mackiewicza, służących wyrazem podzięki za w każdym calu oddaną działalność na niwie społecznej dla dobra rodaków.
Finał XV zjazdu Związku Polaków na Litwie zyskał niezwykle składny przebieg. Zaproponowana na prezesa kandydatura Michała Mackiewicza przy ośmiu głosach wstrzymujących się uzyskała miażdżące poparcie 342 kandydatów. Zgodnie zaaprobowano też skład 30-osobowej Rady, do której członków zgłosiły przedzjazdowe konferencje w poszczególnych oddziałach, a którą, korzystając z przysługujących uprawnień, imiennie uzupełnił na poczekaniu nowo obrany prezes. Zgodnie ze statutowymi wymogami walne gremium wyłoniło też pięcioosobowe składy komisji rewizyjnej i statutowej.
Zatroskanie delegatów XV zjazdu legislacyjnym ograniczaniem przez litewskie władze praw mniejszości narodowych i ciągłym oczekiwaniem na rozstrzygnięcie piętrzących się od lat problemów znalazło wyraz w podjętych rezolucjach w zakresie oświaty polskiej na Litwie, w zakresie używania języka mniejszości, w zakresie reprywatyzacji ziemi na Wileńszczyźnie, w zakresie pisowni imion i nazwisk w dokumentach tożsamości, w zakresie praw wyborczych polskiej mniejszości narodowej na Litwie.
Deklarując strategiczne partnerstwo i dalszą współpracę z Akcją Wyborczą Polaków na Litwie – Związkiem Chrześcijańskich Rodzin, Związek Polaków na Litwie będzie nadal stanowczo się domagał przestrzegania praw obywatelskich rodaków, kategorycznie i wyraźnie sprzeciwiał się wszelkim decyzjom władz, skierowanym na uszczuplenie stanu posiadania polskiej mniejszości i pogarszanie istniejącej sytuacji.
Kierując wyrazy wdzięczności do władz Rzeczypospolitej Polskiej za wszelkie wsparcie rodaków – rdzennych mieszkańców Republiki Litewskiej, delegaci XV zjazdu skierowali do władz Polski uprzejmą prośbę o nieustanne skłanianie partnerów litewskich do respektowania przyjętych zobowiązań międzynarodowych w zakresie praw mniejszości narodowych, co wpłynie na zacieśnianie stosunków partnerskich Polski i Litwy, wielce istotnych w obliczu dalszego budowania wspólnej przyszłości w strukturach europejskich i aliansie transatlantyckim oraz nowych wyzwań geopolitycznych. Zważywszy przypadające w roku przyszłym ćwierćwiecze podpisania przez państwa Orła Białego i Pogoni Traktatu o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy, delegaci proszą obie strony o dokonanie monitoringu zawartych tam zapisów.
Zbliżająca się milowym krokiem setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości nadała obradom naszego zjazdu wzmożoną patriotyczną oprawę. W czasy, kiedy nękana przez zaborców Rzeczypospolita zrzucała kajdany niewoli, obecnych na sali m.in. poprzez wykonanie pieśni legionowych przeniósł w swym występie bezpośrednio przed obradami Reprezentacyjny Polski Zespół Pieśni i Tańca "Wileńszczyzna". 
Obrady związkowego forum piękną klamrą spięło natomiast odśpiewanie na stojąco tak drogiej naszym sercom "Roty". Będącej jakże wymowną zachętą do zwierania szeregów i pomnażania dokonań organizacji, która, działając dla dobra wszystkich rodaków, prężnym krokiem kończy trzecią dekadę istnienia.
Fot. autor i Jerzy Karpowicz

 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 8/2018

OŚWIATA

  • Z dyplomami – w życie
  • Supeł braterskiej wspólnoty
  • Wspomnienie absolwenta Trocko-Wileńskiej Szkoły Pedagogicznej

POLITYKA

  • Na bieżąco

ZUŁÓW – MIEJSCE URODZIN MARSZAŁKA

  • Kolebka Wielkości

WOJNA MNOŻYŁA OFIARY

  • Użyczyła twarzy warszawskiej Syrence
  • Ziarno łaski rzucone na glebę serc

PROSTO Z MACIERZY

  • Sierpniowa szkoła polskości
  • Wilno gościło w Opolu
  • Biały Bór – Ukraińcom rady

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • Mogiłę pradziada ocalić od zapomnienia
  • W łagrach na "saratowskim szlaku"

WILNO W CZASACH MICKIEWICZA

  • Nieromantycznie o romantycznym

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O wytrwałości

Nasza księgarnia

Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie
Stanisław Moniuszko w Wilnie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie