Początek dziejów 13. Pułku Ułanów Wileńskich

drukuj
Tomasz Bożerocki, 14.12.2018
Dowództwo oddziału. Siedzą Władysław i Jerzy Dąbrowscy (1919 r.)(18)

To się działo przed stu laty

Podczas gdy inne większe państwa świata przeszły po I wojnie światowej na wielkie jednostki kawalerii zmotoryzowanej bądź też silnie wzmocnionej zmotoryzowaną piechotą oraz artylerią, kawaleria polska pozostała w stanie prawie nie naruszonym i nie zmienionym, podobnym bliźniaczo do stanu kawalerii samodzielnej armii z końca XIX wieku, a najwyżej z czasów pierwszej wojny światowej1. Kawaleria polska wyróżniała się swym duchem, polegającym na gorącym umiłowaniu ojczyzny, wierze w swego konia i w swoją szablę, jak też szczególnym przywiązaniem do swego oddziału, do swego pułku niczym do drugiej rodziny. Te cnoty kawalerzystów polskich, które opiewali pisarze romantycy, pozostały na długie lata.

Badacz historii Wojska Polskiego Tadeusz Wawrzyński dokładnie przedstawił proces formowania pułków kawalerii Wojska Polskiego II Rzeczypospolitej, który odbywał się w latach 1918-1922, czyli w czasie, kiedy formowało się samo państwo, jej granice i trwały zażarte walki o nienaruszalność suwerenności. Proces formowania pułków kawalerii był skomplikowany, aczkolwiek zakończony pomyślnie. Pierwsze pułki kawalerii (1. i 2. pułki szwoleżerów, od 1. do 12. – pułki ułańskie) tworzyły się na terenie byłego Królestwa Polskiego oraz Małopolski w okresie listopad-grudzień 1918 roku, zaś 13. Pułk Ułanów (pierwotnie jako Pułk Ułanów Wileńskich) powstał w grudniu 1918 roku na terenie Wilna. 
Pułki ułanów o numeracji od 15. do 18. były formowane na terenie Wielkopolski w 1919 roku. Również w 1919 roku powstały: 14. Pułk Ułanów (na terenie Odessy) i 5. Pułk Strzelców Konnych (początkowo jako 5. Pułk Dragonów). W roku 1920 utworzono 3. Pułk Szwoleżerów (początkowo jako 201. Pułk Szwoleżerów), 19. Pułk Ułanów (z jazdy ochotniczej mjr. Jaworskiego), 20. Pułk Ułanów (początkowo jako 108. Pułk Ułanów), 21. Pułk Ułanów (początkowo jako 11. Pułk Konnych Strzelców Granicznych), 22. Pułk Ułanów (z połączenia 209. i 212. pułków ułańskich), 24. Pułk Ułanów (początkowo jako 214. Pułk Ułanów), 25. Pułk Ułanów (początkowo jako 115. Pułk Ułanów Wielkopolskich), 26. Pułk Ułanów (początkowo jako 215. Pułk Jazdy Wielkopolskiej), 27. Pułk Ułanów (początkowo jako 203. Pułk Ułanów), 4. Pułk Strzelców Konnych, 7. Pułk Strzelców Konnych (początkowo jako 5. Pułk Strzelców Konnych) i 8. Pułk Strzelców Konnych. W 1921 roku ostatecznie sformowano 1. Pułk Strzelców Konnych, 2. Pułk Strzelców Konnych, 6. Pułk Strzelców Konnych (pułki te powstały z oddziałów, których organizację rozpoczęto we Francji oraz Włoszech), 9. Pułk Strzelców Konnych, 10. Pułk Strzelców Konnych oraz 23. Pułk Ułanów (z połączenia Grodzieńskiego Pułku Ułanów oraz 211. Pułku Ułanów Nadniemeńskich). Wreszcie w 1922 roku utworzono 3. Pułk Strzelców Konnych2.
Poniżej bardziej szczegółowo zostaną przedstawione okoliczności sformowania 13. Pułku Ułanów Wileńskich, który pierwotnie nosił nazwę Pułku Ułanów Wileńskich. Wybór ten jest podyktowany okolicznością stulecia tej formacji. Szanowny Czytelnik może, rzecz jasna, zarzucić autorowi, że wybór nie jest do końca transparentny, ponieważ w owym okresie powstaje czternaście innych pułków, z których każdy dla historii też jest ważny. Proszę jednak zwrócić uwagę na fakt, iż 13. Pułk Ułanów Wileńskich jest mocno powiązany z Wilnem, a w szczególności – z Nową Wilejką, gdzie faktycznie miał chrzest bojowy. Jako autor tekstu, pochodzę z Nowej Wilejki, a co więcej jestem członkiem rekonstruktorskiego klubu Garnizon Nowa Wilejka, który notabene odtwarza dzieje 13. Pułku Ułanów Wileńskich. 
Niniejszy artykuł przyszykowałem w oparciu o opracowania naukowe3 oraz wspomnienia Wacława Stankiewicza4 – uczestnika wydarzeń przełomu lat 1918/1919. Fragmenty jego pamiętnika przenoszą nas do Wilna w końcu 1918 roku i ukazują, jak organizował się 13. Pułk Ułanów Wileńskich, jak kupowano lub kradziono u Niemców broń, konie, wozy, mundury, a nawet "zarekwirowano" samochód ciężarowy. A co najważniejsze, pamiętnik W. Stankiewicza przybliża pierwsze kroki Pułku Ułanów Wileńskich, jakże daleko odbiegające od romantycznego wyobrażenia życia żołnierza pułku kawaleryjskiego, kojarzonego z kobietami, końmi i wesołym życiem w kasynie oficerskim.
Oddziały konne Samoobrony Wileńskiej połączyły się 22 grudnia 1918 roku. Jak podaje historyk Mirosław Gajewski, organizowanie kawalerii odbywało się przy czynnej pomocy Antoniego Aleksandrowicza, właściciela majątku Wierszupa (położonego na lewym brzegu Wilii, pomiędzy Antokolem a Niemenczynem). Aleksandrowicz – zapalony w ówczesnym Wilnie miłośnik koni, prezes Wileńskiego Towarzystwa Wyścigów Konnych, twórca pola wyścigowego na Pośpieszce – udostępnił wiele swych wierzchowców dla formującej się Samoobrony5
Nowo utworzona jednostka 27 grudnia przyjęła nazwę Pułk Ułanów Wileńskich i dopiero później została przekształcona w 13. Pułk Ułanów Wileńskich. Pułk ten został zorganizowany na wzór rosyjski, czyli składał się z dwóch szwadronów konnych, oddziału karabinów maszynowych i oddziału pionierów konnych. Pułk zajął koszary rosyjskie na Antokolu, dokąd doszły oddziały porucznika Romualda Stankiewicza oraz podporucznika Mikołaja Prosińskiego, a także dołączyli się ochotnicy z Wilna6
Po rozbrojeniu Niemców w Wilnie 31 grudnia 1918 roku, Pułk liczył: 25 oficerów, 220 ułanów oraz 4 karabiny maszynowe. Dowódcą formacji był rtm. Władysław Dąbrowski, a korpus oficerski wyglądał następująco: dowódca 1. szwadronu – porucznik Adam Zahorski7; dowódca 2. szwadronu – por. Olgierd Oskierko8; dowódca 3. szwadronu – porucznik Konstanty Drucki-Lubecki9, dowódca oddziału karabinów maszynowych – rotmistrz Bronisław Wąsowski10, dowódca pionierów konnych – rotmistrz Mikołaj Michniewicz-Hetman11, adiutant pułku – ppor. Józef Fiedorowicz. 
Większość oficerów wywodziła się z kresowych rodzin ziemiańskich, mając częstokroć za sobą służbę w armii carskiej. Szeregowymi byli natomiast ochotnicy z inteligencji, szlachty, chłopstwa, czyli z najprzeróżniejszych warstw społecznych. Wyposażenie żołnierzy oraz koni było przerozmaite: częściowo carskie, częściowo niemieckie, a w przeważającym stopniu – cywilne. Pułk przykładowo posiadał jednak taki rarytas jak 120 niemieckich rzędów kawaleryjskich, które udało się przejąć w czasie rozruchów w oddziałach niemieckich12.
Wspomniany Wacław Stankiewicz tak opisuje tę różnorodność wyposażenia ułańskiego oraz swoje pierwsze kroki w późniejszym 13. Pułku Ułanów Wileńskich:
W takiej atmosferze nadszedł rok 1919. 1 stycznia chodzili swobodnie po mieście uzbrojeni oficerowie i szeregowi Samoobrony. Ogólnie prezentowali się niezbyt okazale. Ci, co byli w wojsku rosyjskim, a zwłaszcza w I Korpusie (I Korpus Dowbora- Muśnickiego – aut.), wyglądali dość dobrze, ale wojacy, którzy przebyli wojnę pod Niemcami mieli jakiś mundur niemiecki, a przeważnie łaszki cywilne własnym przemysłem zmilitaryzowane. Całość przypominała powstańców 1863 r. z obrazów Grottgera. Wszyscy świecili orzełkami na czapkach. Wojska niemieckie bez przerwy wychodziły z miasta, już tylko mała ilość oczekiwała na swoją kolej. Większość koszar zajęta była przez oddziały Samoobrony. W sztabie skierowano mnie do drugiego szwadronu jazdy samoobrony (tak się wtedy nazywała nasza kawaleria) w byłych koszarach kozackich w końcu ulicy Antokolskiej. Popędziłem tam. W koszarach oczywiście zameldowałem się u wachmistrza. Był nim mój starszy kolega szkolny Konopko. Wyznaczył mnie do drugiego plutonu13.
Do sztabu samoobrony ciągle napływały meldunki o zbliżaniu się do Wilna oddziałów sowieckich. W celu sprawdzenia tych wiadomości postanowiono wysłać w teren patrole i zadanie to powierzono właśnie Pułkowi Ułanów Wileńskich. Dowódca Pułku skierował podjazdy do Niemenczyna oraz do Kieny. W okolicach Niemenczyna natknięto się na nieprzyjaciela i po nieudanej potyczce wycofano się w kierunku Wilna. Natomiast podjazd zmierzający do Kieny trafił na Niemców, którzy zażądali złożenia broni. Oddział żądania nie wykonał i także wycofał się do Wilna14. Wojna polsko-bolszewicka rozpoczęła się jednakże nie w Niemenczynie bądź w Kienie, a właściwie w Nowej Wilejce, ponieważ tam doszło do pierwszych poważnych starć.
Zaledwie zdążyłem dopasować przywieziony rynsztunek, gdy kazano siodłać. Mój plutonowy Dobrowolski wręczył mi karabin i garść ładunków, które z braku ładownic włożyłem do kieszeni płaszcza. Wyszykowaliśmy się w dwuszeregu, zjawił się rotmistrz Jerzy Dąbrowski i poprowadził nas do Nowej Wilejki, gdzie jakoby ukazał się oddział Armii Czerwonej. Miało to miejsce dnia 2 stycznia 1919 r. w południe. Dnia tego nie zapomnę nigdy, bo wtedy zaczęła się moja służba w szeregach własnego, polskiego wojska. Była słoneczna, mroźna pogoda, dużo śniegu. Gdy dotarliśmy do Zamkowej, przeszliśmy w kłus i wtedy zaczęły ujawniać się braki tej naprędce skleconej kawalerii. Jednemu urwał się karabin, drugiemu szabla, ktoś musiał poprawić siodłanie. Nie zmniejszyło to entuzjazmu licznej publiczności na chodnikach, wykrzykującej – NIECH ŻYJĄ UŁANI!
W Nowej Wilejce nieprzyjaciela już nie było. Widocznie był to tylko zwiad, który wycofał się. Zatrzymaliśmy się przed stacją kolejową wprost na torach. Wtedy spostrzegłem, że jestem drugim numerem, to jest tym, co trzyma konie, gdy dwaj jego koledzy z trójki zsiadają z koni czy to do walki pieszej, czy w innym celu. W tym przypadku wszyscy udali się na stację, gdzie bufet miał przyrządzić dla nas obiad. Zostałem z końmi na mrozie. Gdy koledzy pożywili się, zmieniono koniowodnych i my też zasiedliśmy do stołów. Podano nam sznycle wieprzowe. Wystarczyło, że Niemcy odeszli i od razu znalazło się coś do jedzenia. Wróciliśmy do koszar. Były tam prycze i trochę wiórów, na których przespaliśmy się. Z rana zjadłem z kolegami kawałek chleba, zapijając kawą jęczmienną. Tegoż dnia, to jest 3-ego stycznia zjawili się ponownie w Nowej Wilejce Czerwoni, już w większej ilości. Rozpoczęły się walki. Czerwoni początkowo atakowali tylko szosę prowadzącą do Wilna. 
Ze źródeł archiwalnych wynika, że do pierwszych poważnych starć doszło w okolicach Nowej Wilejki w nocy z 2 na 3 stycznia, gdzie patrolująca kawaleria pod dowództwem rtm. J. Dąbrowskiego starła się z wysuniętymi oddziałami 146. pułku 3. dywizji Armii Czerwonej. Natomiast 3 i 4 stycznia walki trwały między Nową Wilejką a Wilnem; 4 stycznia wieczorem bolszewicy dotarli do wschodnich przedmieść miasta. 5 stycznia trwały walki uliczne. Niestety, bolszewicy przytłaczali swoją liczebnością, a marne uzbrojenie żołnierzy Samoobrony nie pozwalało stawiać skutecznego oporu, dlatego zarządzono odwrót z miasta15.
Część naszych walczyła w pierwszym szyku razem z piechotą, a część patrolowała z dala od miasta w kierunku Werek i Niemenczyna. Ja przeważnie byłem w patrolach. Spało się mało, jadło się też mało i rzadko. W nocy z czwartego na piąty stycznia przestaliśmy całą noc w karczmie przy drodze w okolicach Podbrzezia. Tegoż dnia po powrocie musieliśmy się przeprowadzić do śródmieścia, do koszar przy ul. Zygmuntowskiej, późniejszych saperskich. Front tak się zbliżył do Antokola, że zagrożone były nasze stajnie.
Bazą atakujących nas bolszewików była Nowa Wilejka. Początkowo walki toczyły się tylko w dzień. Na noc oni wracali do Nowej Wilejki, a my do Wilna. Można było w nocy zaatakować Nową Wilejkę, ale siły nasze zaledwie starczały na obsadzie tak dużego miasta jak Wilno. Zresztą, większość naszych oddziałów, zwłaszcza piechoty, składało się z młodzieży niedoświadczonej bojowo i niemal nie wyszkolonej. Siły nieprzyjaciela z każdym dniem wzrastały. Czwartego stycznia walki przeniosły się już na Wzgórza Antokolskie, a piątego trwały nie tylko w dzień, ale i w nocy. Jeździłem wciąż w patrolach. I ja, i mój koń byliśmy bardzo zmęczeni. Szóstego rano wartowałem przy figurze koło kościoła św. Piotra i Pawła. Tam jakaś kobieta przyniosła mi jedzenie. Po południu znów pojechałem z dużym patrolem w stronę Niemenczyna. Gdy minęliśmy kościół, stwierdziłem na ul. Antokolskiej, że mój koń zupełnie słabo idzie – był zmęczony. W pewnej chwili zauważyłem, że oficer dowodzący patrolem, który poszedł w kierunku Werek, wjechał galopem na podwórze, zaraz za miastem patrol jego natknął się na nieprzyjaciela. Oznaczało to, że jesteśmy już prawie okrążeni. Wprędce ogłoszono obecnym przy koniach, że opuszczamy Wilno. Pożegnałem ojca i siostrę, zrobiło się ciemno i akurat wtedy zgasły latarnie, właśnie, kiedy kazano nam wyprowadzić konie. Każdy z koniowodnych musiał wyprowadzić trzy konie. Szwadron walczył w pieszym szyku w okolicach Antokola i cofał się do śródmieścia pod naporem nieprzyjaciela. Zacząłem w zupełnej ciemności szukać mego konia. Była odwilż, mokry śnieg leciał na nas i na domy spod kopyt pędzących dwóch szwadronów. I oto w mgle śnieżnej zamieci zacierają się kontury i giną obrazy przeszłości. 
5 stycznia nastąpił odwrót oddziałów Samoobrony Wileńskiej z Wilna. Pułk Ułanów Wileńskich osłaniał wycofujące się oddziały piesze. W tymże czasie doszło do porozumienia dowództwa niemieckiego i Samoobrony. Niemcy zaoferowali przewiezienie żołnierzy Samoobrony na tereny zajęte przez Wojsko Polskie pod warunkiem złożenia broni, aczkolwiek zobowiązując się wrócić ją w Łapach. Dowództwo Samoobrony przyjęło takie warunki, lecz rtm. Władysław Dąbrowski odrzucił tę ofertę i postanowił przedzierać się do Polski na własną rękę, dając w taki sposób początek nowym dziejom Pułku Ułanów Wileńskich16.
Tak pokrótce wyglądały pierwsze kroki późniejszego 13. Pułku Ułanów Wileńskich. Ponieważ zbliżają się święta Bożego Narodzenia, pragnę złożyć Szanownym Czytelnikom "Magazynu Wileńskiego" najserdeczniejsze okazyjne życzenia. Niech Jezus Chrystus, który nie miał miejsca w gospodzie, znajdzie je w sercu każdego z nas, służąc ostoją i otuchą. Notabene, kawalerzyści uwagą szczególną darzyli swych wiernych przyjaciół, czyli konie, dzieląc się z nimi przed rozpoczęciem wieczerzy wigilijnej opłatkiem.

Przypisy

1 MITKIEWICZ, Leon. Kawaleria samodzielna Rzeczypospolitej Polskiej w wojnie 1939 roku. Kraków 2013, s. 19.
2 Podano za: WAWRZYŃSKI, Tadeusz. Akta oddziałów kawalerii i artylerii 1918-1939.
3 MITKIEWICZ, Leon. Kawaleria samodzielna Rzeczypospolitej Polskiej w wojnie 1939 roku. Kraków 2013; WAWRZYŃSKI, Tadeusz. Akta oddziałów kawalerii i artylerii 1918-1939; 13 Pułk Ułanów Wileńskich. Red. ROZDŻESTWIEŃSKI, Paweł. Warszawa 2012; GAJEWSKI, Mirosław. Historie z okolic Wilna. Wilno 2007; WIŚNIARSKI, Marcin. 13 Pułk Ułanów Wileńskich w wojnie obronnej 1939 roku. Praca magisterska. Warszawa 2006.
4 Oczami uczestnika, fragmenty z niepublikowanych pamiętników Wacława Stankiewicza. Zbiór Stanisława Kiałki. BOss, Rkps, 16635/II, s. 95-97.
5 GAJEWSKI, Mirosław. Historie z okolic Wilna. Wilno 2007, s. 215.
6 13 Pułk Ułanów Wileńskich. Red. ROZDŻESTWIEŃSKI, Paweł. Warszawa 2012, s. 7-11.
7 młodsi oficerowie szwadronu: por. Masłowski, por. Paderewski, ppor. Lachowicki-Czechowicz, ppor. Gustaw Pilecki, ppor. Konrad Borowski
8 młodsi oficerowie szwadronu: por. Chądzyński, por. Jakowicki, por. Łappa, por. Bohdanowicz, por. Stankiewicz.
9 młodsi oficerowie szwadronu: por. Jeśmian, ppor. Prosiński, ppor. Łopaciński, ppor. Romuald Stankiewicz.
10 młodsi oficerowie szwadronu: por. Mikołaj Downarowicz, ppor. Gustaw Downarowicz, ppor. Supko.
11 Młodszy oficer oddziału por. Mikołaj Rozanow.
12 Według: 13 Pułk Ułanów Wileńskich w wojnie obronnej 1939 roku. Praca magisterska. Warszawa 2006, s. 7.
13 Oczami uczestnika, fragmenty z niepublikowanych pamiętników Wacława Stankiewicza. Zbiór Stanisława Kiałki. BOss, Rkps, 16635/II, s. 95.
14 13 Pułk Ułanów Wileńskich. Red. ROZDŻESTWIEŃSKI, Paweł. Warszawa 2012, s. 11.
15 Opracowanie Stefana Stankiewicza dotyczące stosunków polsko-litewskich XIX-XX w. Zbiór Stanisława Kiałki. BOss, Rkps, 16635/II, s. 92–93.
16 13 Pułk Ułanów Wileńskich. Red. ROZDŻESTWIEŃSKI, Paweł. Warszawa 2012, s. 12; GAJEWSKI, Mirosław. Historie z okolic Wilna. Wilno 2007, s. 216.
17 13 Pułk Ułanów Wileńskich. Red. ROZDŻESTWIEŃSKI, Paweł. Warszawa 2012, s. 16.
18 GAJEWSKI, Mirosław. Historie z okolic Wilna. Wilno 2007, s. 214.

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 2/2019

W UKŁONIE PRZODKOM

  • Śladami Kampanii Łatgalskiej
  • Sprawcy uszli kary
  • Zawiłym tropem Bronisława Piłsudskiego

NASZA WIARA

  • Wystarczyła mu sutanna uboga
  • Św. Gabriel – "święty uśmiechu"
  • Świętość czerpana z sąsiedztwa

POLITYKA

  • Na bieżąco

CHARYTATYWNE INICJATYWY

  • Dobroć ze znakiem mnożenia

LITERATURA

  • Jak Dant – przez piekło przeszedłem za życia

W KRĘGU "SAMYCH SWOICH"

  • Centrum Kultury Polskiej w Tyraspolu

SPORT

  • Klaskali mu nawet Finowie

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach "na saratowskim szlaku"

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O przeznaczeniu

MUZYKA

  • Magia – to on

Nasza księgarnia

Wilno po polsku
Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie