Borejkowszczyzna z Syrokomlą zrośnięta

drukuj
Henryk Mażul, 17.10.2021

Odległa od Wilna o kilkanaście kilometrów Borejkowszczyzna nierozłącznie scala się z poezją. A to dlatego, że w latach 1853-1860 mieszkał tu Władysław Syrokomla (wł. Ludwik Kondratowicz), "lirnikiem wioskowym" zwany, arendując u hrabiego Benedykta Tyszkiewicza dworek i dookolną ziemię o powierzchni dwie i pół włóki. Wiejska sielska-anielska atmosfera bez wątpienia sprzyjała brataniu się z muzą, podsycała rymy.

To właśnie w Borejkowszczyźnie spod jego pióra wyszły mniejsze i większe formy w mowie wiązanej, w czym prym wiodły tzw. gawędy, stąd udawał się w liczne wyprawy po Litwie, a to, co dostrzegał w poszczególnych miejscowościach, okraszał rysem historycznym, dzięki czemu tworzyły się cenne pozycje krajoznawcze, że przywołam chociażby "Wycieczki po Litwie w promieniach od Wilna". Słowem, gospodarz na ile stronił od rzeczywistej pracy na roli, o tyle zapamiętale uprawiał poetycką niwę, za co mu wielka chwała.

Towarzyskie usposobienie Syrokomli sprawiło, że za jego bytności Borejkowszczyzna niczym magnes przyciągała inteligencką "śmietankę" ówczesnego Wilna. W gościnie u "lirnika wioskowego" zatem bywali: literaci Ignacy Chodźko, Antoni Edward Odyniec, Adam Pług (wł. Antoni Pietkiewicz), ojciec polskiej opery narodowej – kompozytor Stanisław Moniuszko, archeolog, hrabia Eustachy Tyszkiewicz, historyk i archeolog Mikołaj Malinowski, wydawca Antoni Lesznowski, gitarzysta Stanisław Ignacy Szczepanowski, wiolonczelista Samuel Kossowski, malarz i pisarz Jan Moraczyński, podróżnik i literat Julian Horain. Ich obecność sprawiała, że ta będąca zapadłym kątem podwileńska mieścina w liczbie ledwie czterech chat wiejskich nabierała życia i kolorytu.
Niestety, postępująca gruźlica niemiłosiernie rujnowała zdrowie poety, który na ostatek życia przeniósł się do Wilna, gdzie 15 września 1862 roku dokonał żywota i spoczął na cmentarnej Rossie.
Po śmierci Syrokomli drewniany dworek w Borejkowszczyźnie znalazł innych dzierżawców, a w roku 1924 została tu założona czteroklasowa szkoła powszechna jego imienia oraz skromne muzeum. Po drugiej wojnie światowej dworek przez pewien czas takoż rozbrzmiewał dziecięcym gwarem, gdyż do roku 1969 mieściła się tu wiejska "kuźnia wiedzy". Gdy natomiast w pobliskich Rukojniach pobudowano okazałą placówkę oświatową i ta przygarnęła uczniów z Borejkowszczyzny, w lewym skrzydle dworku urządzono bibliotekę.
Przypadająca w 1973 roku 150. rocznica urodzin poety stała się bodźcem do otwarcia w dwóch pokojach prawego skrzydła dworku skromnej izby pamięci dawnego gospodarza. Nadgryzany coraz bardziej przez czas drewniany budynek wymagał stałego remontu, co zresztą następowało kolejno w latach 1981-1983 oraz w 2009-2011. Ten ostatni, szczególnie gruntowny w swej istocie z funduszy samorządu rejonu wileńskiego, polegał na wymianie pokrycia dachowego i więźby dachowej (dzięki czemu zyskano dodatkową powierzchnię wystawienniczą), na uporządkowaniu wnętrza.
Obecne Muzeum Władysława Syrokomli (w statusie tym od 2011 r.) zajmuje trzy pokoje prawego skrzydła dworku. Znalazło się tu miejsce na fotografie, ilustrujące stan budynku w poszczególnych latach, na meble, będące darem Ludwiki Bylińskiej, wnuczki Władysława Syrokomli, na odtworzenie roboczego gabinetu poety, na eksponaty książkowe sprzed lat. W pokoju trzecim zwiedzających witają "usadowione" przy stole wizerunki gości dawnego gospodarza ze Stanisławem Moniuszką włącznie, a ponadto można obejrzeć jego kałamarz, nóż do rozcinania kart książek i otwierania kopert, papierośnicę z imiennym monogramem. Sprzężeniem wieku XIX z XXI służy bez wątpienia szafa grająca w postaci półki z książkami, pomocna w wysłuchaniu 16 opowieści o poecie, nagrań utworów po polsku i w tłumaczeniu na litewski oraz pieśni do słów jego utworów, oprawionych muzycznie przez samego Stanisława Moniuszkę, dobrego przyjaciela "lirnika wioskowego".
Kto trafia do Borejkowszczyzny, z reguły nie może się oprzeć spacerowi po niegdysiejszym ogrodzie przed dworkiem, gdzie bez wątpienia oko przykuje ustawiony w roku 1897 znakiem wdzięczności przez miłośników jego dorobku poetyckiego pomnik w postaci granitowego stołu z wykutą na blacie lirą i napisem, że tu mieszkał i tworzył swe wiekopomne dzieła Władysław Syrokomla, oraz czterowierszem z gawędy"Lirnik wioskowy".
Dworek w Borejkowszczyźnie w obecnej postaci, prócz oddawania hołdu osobowości i twórczości dawnego gospodarza, jest ważnym ośrodkiem kulturotwórczym na mapie Wileńszczyzny. Od roku 1981 organizowane są tu bowiem święta poezji i muzyki "Lira Syrokomli", tzw. kawiarenki literackie, przybliżające twórczość obecnych wileńskich i podwileńskich literatów. Dworek, dzięki znajdującego się we wnętrzu Centrum Informacji Turystycznej Rejonu Wileńskiego, służy też wszechstronną radą, chcącym poznać położone nieopodal Wilna najbardziej atrakcyjne obiekty, czemu na pewno gorąco przyklaskuje sam "lirnik wioskowy", gorący przecież za życia orędownik zgłębiania dziejów stron ojczystych.
Pokaźną płaszczyznę działalności muzeum stanowią ponadto zajęcia edukacyjne, prowadzone przez jego pracowników. Można tu pod ich pieczą liznąć sztuki garncarskiej, kaligrafii, poznać tajniki malowania wielkanocnych pisanek wedle dawnych zwyczajów, własnoręcznie odlać woskową świecę, wykonać misterne ozdoby ze słomy, a nawet zasiąść przy krosnach, by zbratać się z wątkiem i osnową. Gwoli ścisłości wypada odnotować, że pracownia garncarska lokuje się w pomieszczeniach piwnicznych, a krosna – na poddaszu, gdzie na domiar eksponowane są przedmioty użytku codziennego, z jakich korzystano w czasach, gdy żył Syrokomla.
Bez wątpienia ważną "działką" działalności kilkuosobowego grona pracowniczego muzeum z jego kierowniczką Heleną Bakuło na czele są poczynania edytorskie, rozpoczęte od wydania kilku reprintów twórczego dorobku "lirnika wioskowego", a sukcesywnie kontynuowane w postaci tomików poetyckich obecnych młodych twórców bądź pozycji krajoznawczych.
Dodam, że to właśnie działalność edytorska skłoniła mnie, by raz jeszcze przywołać pod pióro temat Borejkowszczyzny, gdyż dostąpiłem zaszczytu trzymania w ręku świeżo wydanej niezwykle starannie opracowanej 80-stronicowej książeczki w polsko-litewskiej wersji pt. "Muzeum Władysława Syrokomli w Borejkowszczyźnie". Książeczki cennej treściowo w dwójnasób, albowiem uchylającej znacznego rąbka wiedzy jak o samym patronie, tak też o działalności placówki w czasach nam współczesnych. Tej prężnej działalności wypada też życzyć na przyszłość ku chwale Wileńszczyzny-Ojczyzny.
 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 12/2021

NARODZIŁ SIĘ NAM ZBAWICIEL


ŻEGNAJ, "MAGAZYNIE"!

  • Inżynier-romantyk
  • Wiersze Henryka Mażula

POLITYKA

  • Na bieżąco

2022 – ROKIEM WANDY RUTKIEWICZ

  • Życie jak wspinaczka

LITERATURA

  • Pisarstwo Alwidy A. Bajor

NA FALI WSPOMNIEŃ

  • OKOP: działalność
  • Duszpasterze ratowali Żydów

XVII TOM "KRESOWEJ ATLANTYDY"

  • Twierdze, co Polski strzegły

WŚRÓD POLONII ŚWIATA

  • 150-lecie polskiego osadnictwa w Nowej Zelandii

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • Styczyńscy. Spod Wilna na Syberię

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O obowiązku

Nasza księgarnia

Stanisław Moniuszko w Wilnie
Wilno po polsku

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie

Wiadomości (wp.pl)

Poruszenie na bazarze. "Cała ta partia powinna zniknąć"

Mateusz Morawiecki pozostał na swoim stanowisku. Ostatecznie zamiast premiera do dymisji podał się szef KPRM Michał Dworczyk. Zapytaliśmy Polaków, jak oceniają decyzję obozu rządzącego. - Czytałam, że miała być pani Witek. Ale wydawało mi się to niemożliwe - mówi nam jedna z kobiet spotkanych na bazarze przy placu Szembeka w Warszawie. - Daj pan spokój z tymi wariatami. (...) Cała ta partia powinna zniknąć. Co oni dobrego zrobili? Ja palę na węgiel, co mam teraz zrobić? Wojną się zasłaniają. Niech się wezmą do roboty - podkreśla inna. - To bardzo dobry polityk, przyzwoity człowiek - twierdzi z kolei mężczyzna, zapytany o premiera Morawieckiego. Wtóruje mu kolejny kupujący na targu. - Morawiecki zostaje i rząd niech zostaje - mówi. - Chociaż dobrze rządzą. Jak wejdzie Tusk, to nas do ruiny doprowadzi - wtrąca się kolejna kobieta. - A jak ktoś inny z tego ugrupowania zostanie, to będzie lepiej? Daj pan spokój, to nie są ludzie, którzy powinni rządzić - to kolejne opinie, które usłyszeliśmy na bazarze.

Eksplozje i pożar. Kłęby dymu nad Krymem

Nad lotnisku Belbek pod Sewastopolem unoszą się potężne chmury dymu. Ukraińskie media informują o wybuchach, które mieli słyszeć okoliczni mieszkańcy okupowanego półwyspu. W mediach społecznościowych są nagrania zamieszczone prawdododobnie przez Rosjan.

Obraz nędzy i rozpaczy rosyjskiej armii. Idą na wojnę w trampkach

Rosyjskie braki w wyposażeniu były widoczne już wiosną. Ale całkowite załamanie systemu zaopatrzenia wojska zaczęło się wraz z mobilizacją. Okazało się, że magazyny są niemal puste, a to, co w nich jeszcze zostało, jest w kiepskim stanie. Do tego poborowi są wysyłani na front praktycznie bez przygotowania. I niewiele zmienia tu fakt, że po kilku dniach Władimir Putin publicznie przyznał, iż popełniono wiele błędów.