Broni wierni, gdy Ojczyzna w potrzebie

drukuj
Henryk Mażul, 25.08.2015
Henryk Mażul

Już ledwie pięć lat dzieli nas od setnej rocznicy stoczonej w połowie sierpnia 1920 roku Bitwy Warszawskiej, która miała przeło mowe znaczenie dla zwycięstwa w wojnie polsko-sowieckiej. To dzięki geniuszowi Marszałka Józefa Piłsudskiego, takich dowódców jak m. in. Tadeusz Rozwadowski czy Władysław Sikorski, męstwu i ofiarności żołnierza polskiego, wspieranego żarliwymi modlitwami ludu Bożego udało się powstrzymać prące na zachód wojska bolszewickie i uratować od "czerwonej zarazy" nie tylko Polskę, ale też Europę.

Kojarzona z "Cudem nad Wisłą" Bitwa Warszawska była pierwszym tak wielkim triumfem polskiego oręża od wiktorii pod Wiedniem króla Jana III Sobieskiego. O jej wadze niech świadczy fakt, że postrzegana jest jako jedna z trzech najważniejszych bitew XX wieku i osiemnasta w kolejności, jeśli chodzi o rangę, w dziejach świata. Zwycięstwo okupiono jakże bolesną ofiarą: straty po stronie polskiej wyniosły około 4,5 tys. zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych.
W pamięć o Bitwie Warszawskiej i w hołdzie dla męstwa żołnierza polskiego w roku 1923 ówczesny minister spraw wojskowych generał Stanisław Szeptycki dzień 15 sierpnia, zbiegający się akurat w kalendarzu liturgicznym z Wniebowzięciem Najświętszej Maryi Panny, ustanowił rozkazem jako Święto Wojska Polskiego. Jednakże w czasach Polski Ludowej komunistyczne władze, by nie drażnić i dogodzić sojusznikowi z Kremla, przeniosły w roku 1947 terminy honorowania oręża Orła Białego początkowo na dzień 9 maja, a od roku 1950 – na 12 października, upamiętniając w ten sposób chrzest bojowy I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki pod Lenino, z czym wielu wyraźnie się nie pogodziło ze względów moralnych i politycznych.
Przemiany ustrojowe w Macierzy, jakie zapoczątkował zryw "Solidarności", sprawiły, że w roku 1992 sprawiedliwości dziejowej ponownie stało się zadość. Dzięki stosownej ustawie sejmowej to właśnie z wiekopomnym zwycięstwem w Bitwie Warszawskiej kojarzone jest odtąd święto, czczące tych, kto przywdziewając szare mundury spełniał lub w czasie teraźniejszym spełnia obowiązek obrońcy Ojczyzny. A jest ono nie mniej uroczyście obchodzone też poza Polską, gdyż losy żołnierzy z orzełkami na rogatywkach, którym przyświecało szczytne hasło "za wolność naszą i waszą", nosiły nierzadko tułacze znamię.
Jak chce dobra tradycja, bohaterstwo polskiego oręża z roku na rok z inicjatywy Ambasady RP w jak też miejscowej społeczności polskiej nie uchodzi pamięci w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Mamy przecież niejedno naznaczone martyrologią miejsce, co w pierwszą kolej dotyczy cmentarza na Rossie, gdzie obok płyty kryjącej Serce Marszałka Józefa Piłsudskiego spoczywają ci, co złożyli w ofierze życie, przywracając po 123 latach Ojczyźnie niepodległość, oraz polegli przy wyzwalaniu Wilna podczas II wojny światowej akowcy.
To właśnie ta żołnierska kwatera stała się miejscem uroczystości w dniu 15 sierpnia z udziałem m. in. ambasadora RP na Litwie Jarosława Czubińskiego, konsula generalnego Stanisława Cygnarowskiego, attache obrony, pułkownika Zbigniewa Szlęka, prezesa Związku Polaków na Litwie i posła na Sejm RL Michała Mackiewicza, przedstawicieli naszych organizacji społecznych, młodzieży i harcerstwa, mieszkańców Wilna i nie tylko oraz gości z Macierzy. Pod łomot werbli w asyście licznych pocztów sztandarowych z kombatanckimi włącznie przy płycie "Matka i Serce Syna" złożono wieńce i kwiaty, zapalono znicze. Okolicznościowe przemówienie, oddające męstwo polskiego żołnierza, wygłosił płk Zbigniew Szlęk, a modlitwie za dusze zmarłych przewodził ks. proboszcz stołecznej parafii św. Rafała Archanioła Mirosław Grabowski. Uroczystość piękną patriotyczną klamrą spięło wspólne odśpiewanie "Pierwszej Brygady", "Roty" i Mazurka Dąbrowskiego.
W kilka godzin później obchody przeniosły się do odległego od Wilna o niespełna 70 kilometrów Zułowa – rodzinnego gniazda Marszałka Józefa Piłsudskiego, nad którym, począwszy od roku 2005, heroiczną pieczę sprawuje Związek Polaków na Litwie. Jego prezes Michał Mackiewicz w słowie powitalnym przywołał bitewne szlaki polskiego żołnierza, okupione licznymi ofiarami i wraz z konsulem generalnym Stanisławem Cygnarowskim zapoczątkował składanie wieńców przy pomniku, czczącym Tego, który "dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek". 
Złożono kwiaty i zapalono znicze też przy zasadzonym dąbku i steli, ustawionej w Alei Pamięci Narodowej na cześć bohaterskich uczestników Bitwy Warszawskiej. Ta Aleja, licząca dotąd 20 stel i tyleż dąbków, powiększyła się o kolejne dwa dąbki i stele. Pierwsze poświęcone są bohaterom Powstania Listopadowego, a drugie – rodakom, którzy po 1945 roku byli zmuszeni opuścić Wileńszczyznę, a którzy trapieni niesłabnącą tęsknotą zawsze o niej pamiętali, wspierając pozostałych na ojcowiźnie. Wodą święconą nowy przybytek ku pamięci potomnych skropił posługujący w Podbrodziu ks. Aleksander Gaičauskas.
Strofami wierszy oraz pieśniami patriotycznymi szlak Wojska Polskiego od słynnej husarii poprzez powstańcze losy i gehennę II wojny światowej przedstawili zgromadzonym aktorzy Polskiego Studia Teatralnego w Wilnie pod kierownictwem Lilii Kiejzik, a brawa szczególne dostał ledwie 10-letni Bartek Urbanowicz, który jakże sugestywnie się wcielił w Lwowskiego Orlęcia.
Pobyt w Zułowie wieńczył poczęstunek, okraszony grochówką, daniami mięsnymi i napojami oraz dzienne rodaków rozmowy w tonacji lelum-polelum na wyraźnie patriotycznej nucie.
Nazajutrz okazyjne uroczystości, czczące Święto Wojska Polskiego, zadomowiły się w królewskich Miednikach. Rozpoczęła je Msza św. w miejscowym kościele pw. Trójcy Świętej i św. Kazimierza, gdzie rezydują bracia franciszkanie. Celebrę sprawował ich przełożony i proboszcz parafii – ojciec Jarosław Rekwardt. Po modlitwie jej uczestnicy uroczystym przemarszem podążyli na miejscowy cmentarz, gdzie kolejno nawiedzili Grób Nieznanego Polskiego Żołnierza, groby akowskie oraz symboliczny Krzyż Katyński.
Przy tym pierwszym prezes Związku Polaków na Litwie Michał Mackiewicz oraz Zbigniew Szlęk złożyli kwiaty, a polski attache wojskowy na Litwie raz jeszcze w okazyjnym przemówieniu nawiązał do bohaterskiego czynu polskiego żołnierza. Reprezentujące natomiast Polskie Studio Teatralne w Wilnie Agata Gabriela Gornatkiewicz oraz Diana Woroniecka wykonały w duecie po trzykroć na saksofonach melodię legionowej piosenki, w której swoistym refrenem są słowa: "Śpij, kolego, w ciemnym grobie,/ Niech się Polska przyśni tobie". Wielce wzruszająco wypadła też salwa honorowa z replik XVII-wiecznych rusznic, oddana przez przybyłych z Białegostoku członków Komputowej Chorągwi Stefana Czernieckiego, grupy rekonstrukcji historycznej. I zrobiło się tak, że kto z natury jest bardziej sentymentalny, poczuł mimowolny przypływ łez do oczu.
Ta atmosfera wyraźnie udzieliła się też zgromadzonym na sali Miednickiego Ośrodka Kultury, gdzie wczorajszy występ z Zułowa niczym na bis powtórzyło Polskie Studio Teatralne w Wilnie. Znowu w słowie i w muzyce niczym w kalejdoskopie przesuwały się dzieje, ukazujące męstwo i hart ducha tych, kto na różnych frontach walczył o wolność Ojczyzny z bronią w ręku. A by broń ową "uwizualnić", ponad 30 jej wzorców z prywatnej kolekcji, używanych w latach 1914-1944, zaprezentowano na wystawie w foyer rzeczonego ośrodka kultury. Nie muszę mówić, że ciekawość szczególną karabiny i pistolety wzbudziły u młodzieży.
Podobnie jak dzień wcześniej w Zułowie, imprezę w Miednikach finalizował poczęstunek pod otwartym niebem. Podczas którego pokaz musztry strzeleckiej z wykorzystaniem rusznic z koniecznym "ładuj-pal!" pod wodzą Tomasza Paca dali wspomniani już członkowie Komputowej Chorągwi Stefana Czernieckiego, a reprezentujący inną grupę rekonstrukcji historycznej "Wolność i Niezawisłość" z Warszawy Piotr Kolanek i Jan Dubiel przywołali w opowieści brawurowe wątki z dziejów Armii Krajowej. Innymi słowy, prócz tego, co łechtało podniebienia, było też coś dla ubogacenia wiedzy z dziejów oręża spod znaku Orła Białego.
Wyraźnie rozbudowany tegoroczny program obchodów u nas Święta Wojska Polskiego (takowe miały też miejsce w dniu 14 sierpnia w Rykontach w rejonie trockim, gdzie wyświetlono m. in. film Jerzego Hoffmana "1920. Bitwa Warszawska") zbiegł się z 95. rocznicą wiekopomnego "Cudu nad Wisłą", co zdecydowanie podniosło ich rangę. Nadarzała się więc okazja szczególna, by raz jeszcze uzmysłowić, że wolność krzyżami się mierzy, a każdy, kto w jej imię złożył własne (nierzadko jakże młode) życie, zasługuje na wieczną pamięć.

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 2/2019

W UKŁONIE PRZODKOM

  • Śladami Kampanii Łatgalskiej
  • Sprawcy uszli kary
  • Zawiłym tropem Bronisława Piłsudskiego

NASZA WIARA

  • Wystarczyła mu sutanna uboga
  • Św. Gabriel – "święty uśmiechu"
  • Świętość czerpana z sąsiedztwa

POLITYKA

  • Na bieżąco

CHARYTATYWNE INICJATYWY

  • Dobroć ze znakiem mnożenia

LITERATURA

  • Jak Dant – przez piekło przeszedłem za życia

W KRĘGU "SAMYCH SWOICH"

  • Centrum Kultury Polskiej w Tyraspolu

SPORT

  • Klaskali mu nawet Finowie

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach "na saratowskim szlaku"

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O przeznaczeniu

MUZYKA

  • Magia – to on

Nasza księgarnia

Wilno po polsku
Stanisław Moniuszko w Wilnie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie