Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy…

drukuj
ks. Walenty Dulko, wikariusz parafii Odnalezienia Krzyża Św. w Wilnie (Kalwaria Wileńska), 15.04.2021

 

Kochani Czytelnicy miesięcznika "Magazyn Wileński",
Bracia i Siostry,
niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Z lat swego dzieciństwa pamiętam, jak co roku, w "wielkie" święta, rodzice mówili: "Doczekaliśmy jeszcze jednych świąt, daj nam, Boże, sił i zdrowia, doczekać następnych!". 
Pozwolę najpierw te szczere słowa, jako słowa życzeń świątecznych, skierować też do Was, rozpoczynając refleksje, którymi pragnę podzielić się w świetle tegorocznego wielkanocnego Słowa Bożego.
Nie jest tajemnicą, że od dłuższego czasu cały świat paraliżuje pandemia. Ucierpiało dużo ludzi, którzy stracili pracę, zostali pozbawieni bliskości krewnych i przyjaciół, a może nawet choroba pozbawiła życia najbliższe osoby. Wirująca zaraza w większym bądź mniejszym stopniu dotknęła już wszystkie możliwe kraje, od poczętego w łonie matki dziecka do osoby starszej, nie tylko biednego, ale też bogacza... Zmuszeni zostaliśmy do życia inaczej: ograniczeni, przykrywający się maseczkami, nie podając ręki na przywitanie, już nie mówiąc o stęsknionym uścisku naszych bliskich.
Nauczyliśmy się też innego uczestniczenia w liturgii kościelnej, bardziej biorąc udział w nabożeństwach zdalnych, za pośrednictwem radia czy Internetu. Każdy jednak potwierdzi, że pozostaje w nas tęsknota do żywego udziału w kościele, żywej relacji z Bogiem, karmiącym nas swoim Ciałem i Słowem w żywej więzi i jedności eucharystycznej. Pozostaje też w nas iskierka niegasnącej nadziei. Pytamy nawzajem siebie i Boga: ile czasu to wszystko jeszcze potrwa? Kiedy znowu będziemy mogli wrócić do "normalnego" życia codziennego? 
Tegoroczna Wielkanoc, mimo że nie jest taka, do jakiej tradycyjnego świętowania przyzwyczajeni jesteśmy, dla każdego niesie jednak radosną wieść. Razem z Marią Magdaleną, Szymonem Piotrem i umiłowanym uczniem również jesteśmy zaproszeni, by, wyzbywszy się wszystkich bojaźni, niewiedzy i lęku, biec w stronę grobu. Grobu, który będzie każdemu szkołą nie tylko doświadczenia granic naszych ludzkich możliwości, ale też źródłem nadziei, wzmocnienia wiary i stęsknionej miłości do Boga oraz bliźniego.
Zatrzymajmy się chwilę na Słowie Bożym:
Słowa Ewangelii według św. Jana
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».
Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych (J 20,1-9).
Możemy więc stwierdzić, że Święto Wielkanocy jest także sprawdzianem naszej wiary. Okazyjna Ewangelia mówi zaś o drodze do wiary w zmartwychwstanie Jezusa: dla Marii Magdaleny, Piotra i Jana, a także dla każdego z nas.
Maria Magdalena ujrzała pusty grób. I zatrzymała się na tym znaku. 
Piotr doświadczył więcej. Wszedł do grobu, zobaczył miejsce, gdzie spoczywało ciało Jezusa, jak również całun, którym zostało ono owinięte. Zobaczył znaki, ale nie zobaczył Jezusa. Piotr zatem widzi, choć jeszcze nie rozumie. 
Na końcu wszedł do grobu Jan. Zobaczył to samo, a jednak najwięcej. Jan bowiem "ujrzał i uwierzył". 
Cóż, nawet w tak nietypowej sytuacji, każdy odbiera ją inaczej. By ujrzeć i uwierzyć, potrzeba przecież serca, które kocha i wie, że jest kochane. Kto doświadcza w głębi serca miłości Jezusa, może uwierzyć w zmartwychwstanie. Każdy z Jego uczniów w innym czasie zbratał się z ową wiarą. Jest to możliwe, bo Bóg stawia na ich drodze znaki. 
Również dziś Jezus ukazuje znaki Jego bliskości w naszej doczesności, ale też kieruje nasz wzrok ku wieczności. Dzisiaj Bóg również przemawia do człowieka, zapraszając go nie zatrzymać się tylko na "pustym" miejscu, ale w każdej sytuacji spotkać Go zmartwychwstałego i odnoszącego triumf nad wszelkim złem, a w końcu – nad śmiercią. 
Jedni, jak święci mistycy, noszą na sobie stygmaty – rany, upodabniające do cierpiącego Jezusa. Inni odnajdują Jezusa, żyjącego na wieki w Biblii, nieprzemijającym Słowie. Inni – w znakach sakramentalnych, w Eucharystii, we wspólnocie wierzących. Jeszcze inni – w drugim człowieku albo nawet w przeżyciach dnia.
By zobaczyć Jezusa zmartwychwstałego, konieczny jest dar wiary. Trzeba pozostawić kamień i grób, wznieść się ponad to, co zewnętrzne, zmysłowe, co dotykalne i widzialne, a więc ponad znaki, które absorbują naszą uwagę, energię, siły i zasłaniają rzeczywistość duchową, zasłaniają Jezusa. Jak dużo też dzisiaj ludzi, nawet wśród wiernych, którym starcza tylko zewnętrznych znaków i zewnętrznego nasycenia się tym, do czego jesteśmy przyzwyczajeni od dawna. Tego natomiast za mało.
Jezus objawia nam siebie, jeśli uwierzymy. Może wtedy, gdy jak Piotr porzucimy własne kalkulacje, pewność siebie, pychę i staniemy w prawdzie. Może, gdy jak Jan staniemy w pokorze, modlitwie i kontemplacji, otwarci na Jego tajemnicę, a może, gdy zagości w nas cierpliwość i żarliwość miłości Marii Magdaleny. 
Wielkanoc – to także święto nadziei. Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy. My również zmartwychwstaniemy. Nie jesteśmy wyłącznie istotami biologicznymi, których byt kończy się wraz ze śmiercią. Jesteśmy osobami, w których przegląda się duchowy obraz i piękno Boga. Bóg jest nieśmiertelny. My również mamy udział w wieczności. To, co tworzymy na ziemi: kulturę, dobro, piękno, miłość; to, co dla nas wartościowe i ważne, nie kończy się z chwilą zgonu. Żyje na ziemi dalej poprzez innych, poprzez potomków lub ludzi dobrej woli, którzy je kontynuują. Ale żyje również na wieki w Bogu. Zmartwychwstanie stanowi życie wieczne. Dlatego jeden z teologów nazwał Wielkanoc "zrywem ku życiu".
Wielkanoc jest świętem miłości. Św. Paweł w przepięknym hymnie o miłości napisał, że właściwie tylko ona pozostanie (1 Kor 13). Wiara i nadzieja po zmartwychwstaniu nie będą już potrzebne. Pozostanie tylko miłość. W ziemskim życiu doświadczamy cierpienia i trudu. Planujemy, tworzymy, budujemy lepsze życie. Mamy wszak świadomość, że wszystko jest kruche. Już sami jesteśmy tego świadkami! Wystarczy niewidzialnego wirusa, który może zniszczyć wiele, pozbawiając życia setki tysięcy ludzi. Wystarczy kilka chwil, jak w czasie trzęsienia ziemi w Japonii, aby obrócić wniwecz dorobek i trud całych pokoleń. Takie chwile rodzą pytanie: jaki to ma sens?
Ma jednak, gdy jest utrwalone poprzez miłość. Nawet, gdy wszystko utraci sens, pozostanie wieczność miłości w Bogu. Pozostanie przeczucie, a nawet pewność, że uczucie to silniejsze jest od śmierci.
W Wielkanoc składamy sobie życzenia radosnych Świąt. Rosyjski święty Serafin z Sarowa przebywał przez wiele lat na pustkowiu. W tym czasie nie rozmawiał z nikim, nawet z zakonnikami, którzy przynosili mu czasem pożywienie. Po wielu latach modlitwy i całkowitego milczenia, poczuł, że Bóg posyła go do współbraci do klasztoru i do ludzi. Wiele osób, słysząc o jego świątobliwym życiu, przychodziło z prośbą o radę. Św. Serafin powtarzał wówczas jedno zdanie: "Moją radością jest Chrystus zmartwychwstały!". Ta lapidarność przywracała wiarę, nadzieję, miłość.
Chociaż tegoroczne Święta Wielkanocne znowu były inne, nie takie, do których jesteśmy przyzwyczajeni, nie tracąc nadziei, pogłębiajmy własną wiarę, żyjmy miłością do Boga i bliźniego. Na zakończenie życzę więc, by codzienną radością każdego był Chrystus zmartwychwstały! By on sam prowadził nas w wierze, nadziei i miłości do zmartwychwstania oraz życia wiecznego w niebie. Alleluja!
 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 7/2021

16. ZJAZD ZPL

  • Ku nowym wyzwaniom

POLITYKA

  • Na bieżąco

OŚWIATA

  • Kolejna reforma szkolnictwa

PRZESZŁOŚCI W UKŁONIE

  • "Elektrit" znaczył sukces
  • Królowa tonów – Maria Szymanowska
  • Krwawy epilog w spotkaniu na pałasze
  • Andrzej Kmicic istniał naprawdę?

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • Styczyńscy. Spod Wilna na Syberię

KALENDARZ NA II PÓŁROCZE 2021

U RODAKÓW NA ŚWIECIE

  • Niemiecka Polonia w działaniu

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O sztuce przewrotności

Nasza księgarnia

Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie
Stanisław Moniuszko w Wilnie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie