Chwała poległym pod Krawczunami!

drukuj
Henryk Mażul, 24.07.2015
Henryk Mażul

Kierując się tzw. zdrową logiką, walka, jaką 13 lipca 1944 roku w okolicach położonych tuż za wileńskimi rogatkami Krawczun, Nowosiołek i Płocienniszek podjął oddział I Wileńskiej Brygady AK, dowodzony przez porucznika Czesława Grombczewskiego "Juranda" ze zgrupowania majora Mieczysława Potockiego "Węgielnego", nosiła znamię zbytecznej. Losy wyzwolenia Wilna były już przesądzone i Niemcy w popłochu je opuszczali. Stało się tak, że to właśnie w okolicach Krawczun doszło do spotkania łeb w łeb tej formacji akowskiej z elitarnymi oddziałami Wehrmachtu pod dowództwem generała Reinera Stahela. Mimo zdecydowanie nierównych sił, gdyż te wraże liczyły aż około 3 tys. osób, polscy żołnierze zamiast ustąpić im z drogi podjęli bój na śmierć i życie.

Tu, na tak charakterystycznej dla Wileńszczyzny pagórkowatej rzeźbie terenu, ku chwale Ojczyzny oddało życie 79 akowców, poległ też dowódca Czesław Grombczewski "Jurand". Niemcy ponieśli znaczne straty w żywej sile, a około 1 tys. ich dostało się do niewoli. Żołnierz polski więc, biorąc odwet za wszystkie doznane przez rodaków krzywdy z rąk najeźdźców, godnie spełnił swą powinność.

Nie mógł wtedy jeszcze przypuszczać, że Sowieci, z którymi wspólnie wyzwalali gród Ostrobramskiej Pani, okażą się jakże podstępnym sojusznikiem. Nie minie kilka dni, a w niecny sposób zostanie aresztowany główny strateg akowskiej operacji związanej z wyzwoleniem Wilna, podpułkownik Aleksander Krzyżanowski "Wilk", w Boguszach wzięta w "kocioł" zostanie rozbrojona i aresztowana dowódcza kadra AK, tysiące akowców internowano w Miednikach, skąd trafili do licznych sowieckich łagrów i więzień.

Mimo upływu czasu pamięć o stoczonej pod Krawczunami walce żołnierzy z orzełkami na rogatywkach nadal żyje w pamięci potomnych. Z inicjatywy Wileńskiego Rejonowego Oddziału Związku Polaków na Litwie dobrą tradycją się stało, by w dniu 13 lipca o godzinie 15 gromadzić się przy pomniku, ustawionym w miejscu, gdzie śmiertelnie został trafiony kulą dowódca Czesław Grombczewski. Tego roku ta patriotyczna manifestacja obchodziła swoisty jubileusz, gdyż odbyła się już po raz 20., a zgromadziła liczną rzeszę rodaków: jak miejscowych, tak też przybyłych z Macierzy. W ich gronie znajdowało się też 9 byłych żołnierzy AK, z których dwaj – Zygmunt Krzymowski i Czesław Sawicz – 71 lat temu brali bezpośredni udział w tej krwawej potyczce.

Uroczystość rozpoczęła ceremonia złożenia wieńców. Uczynili to m. in.: przedstawiciele polskich placówek dyplomatycznych w Wilnie z ambasadorem Jarosławem Czubińskim i konsulem generalnym Stanisławem Cygnarowskim na czele, Akcji Wyborczej Polaków na Litwie z jej przewodniczącym, europosłem Waldemarem Tomaszewskim, reprezentujące kierownictwo frakcji AWPL w Sejmie RL posłanki Rita Tamašunienė i Wanda Krawczonok, prezes Związku Polaków na Litwie, poseł Michał Mackiewicz, mer rejonu wileńskiego Maria Rekść, delegacje poszczególnych gmin rejonu wileńskiego, placówek oświatowych i kulturalnych, harcerze, którzy zresztą zaciągnęli wartę honorową.

Zaraz potem nastąpiła główna część uroczystości – Msza św. pod otwartym niebem, celebrowana tym razem przez ks. proboszcza parafii mejszagolskiej Józefa Aszkiełowicza i gościnnie przebywającego na Litwie ks. Jana Chmiela, posługującego we Władysławowie nad Bałtykiem, a okraszona śpiewem przez zespół "Ballada" z Wojdat. Homilię, jaką wygłosił duszpasterz z Mejszagoły, będący następcą rezydującego tam przez długie lata legendarnego ks. prałata Józefa Obrembskiego, cechowały głębokie treści historyczno-patriotyczne. Odwołując się do bohaterskiej postawy żołnierzy w roku 1944, nawoływał on zgromadzonych do zrobienia rachunku sumienia ze swej postawy obywatelskiej i odpowiedzialności za Ojczyznę.

"Nasze bycie w Krawczunach to obowiązek wobec tych, którzy polegli podczas operacji "Ostra Brama", ale też wobec tych, którzy zostali wywiezieni na nieludzką ziemię i tych, którzy musieli repatriować do Polski. Musimy pamiętać o bohaterach AK, którzy tutaj, pod Krawczunami, złożyli najwyższą ofiarę z myślą o przyszłości Ojczyzny, o nas. Przywołujmy ich, aby podziękować za to bohaterstwo" – mówił kapłan, podkreślając, że "Ojczyzna, naród i jego dzieje, to język i całe bogactwo duchowe i materialne, to wiara i kultura, to historia i tradycje, to dziedzictwo przodków, ale też troska o losy przyszłych pokoleń, to nasza pamięć o walkach i zwycięstwach, to bohaterowie, przywódcy i całe rzesze bezimiennych ludzi, którzy swą pracą służyli i służą krajowi".

W apelu pamięci, jaki odczytał przywdziewający żołnierski mundur polowy Jarosław Królikowski, w sposób zbiorowy lub imienny przywołano poległych żołnierzy Armii Krajowej Okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego, dowódców Polskiego Państwa Podziemnego i Związku Walki Zbrojnej, ofiary zbrodniczej przemocy, wszystkich rodaków zamordowanych w stalinowskich katowniach bądź łagrach, a swoistym refrenem były powielane okrzyki: "Stańcie do apelu!" i "Chwała bohaterom!".

Zdaniem zabierającego głos ambasadora RP na Litwie Jarosława Czubińskiego, każde spotkanie przy mogile bohaterów w Krawczunach powinno nas skłaniać do refleksji nad słowem "patriota", utożsamianym z umiłowaniem Ojczyzny, nad gotowością do złożenia największej ofiary w jej imię. Swe wystąpienie polski dyplomata zakończył dumnym stwierdzeniem, że "jeszcze Polska nie zginęła, póki przychodzimy w takie miejsce jak to, póki przychodzimy na mogiły naszych patriotów, naszych bohaterów".

Wszyscy zgromadzeni mogli na własne oczy zobaczyć i usłyszeć tachających już bez mała po 9 krzyżyków na karkach – Zygmunta Krzymowskiego i Czesława Sawicza, którzy nie kryjąc wzruszenia przywołali dzieje sprzed 71 lat i nie szczędzili słów podzięki za pamięć dziś żyjących o nich. Obaj cieszyli się też liczną obecnością młodzieży, co stanowi gwarant, że bohaterskie czyny z lat II wojny światowej walczących o wolność Wileńszczyzny-Ojczyzny nie pójdą w zapomnienie.

Podobnego zdania był też kończący część przemówieniową europoseł Waldemar Tomaszewski. A przy okazji zabrania głosu wyczulał przybyłych rodaków na zagrożenia, jakich nie szczędzą nam litewscy decydenci, co teraz w sposób szczególnie czytelny dotyczy oświaty. Trudno się nie zgodzić, że to właśnie przez szkolnictwo przebiega dziś linia obrony naszej tożsamości narodowej i dlatego nie wolno ustąpić. Tej determinacji winna towarzyszyć świadomość, że podczas II wojny światowej zamordowano ponad 100 nauczycieli tajnych kompletów nauczania po polsku.

Z racji prezesowania Wileńskiemu Rejonowemu Oddziałowi Związku Polaków na Litwie pełniący rolę gospodarza imprezy Waldemar Tomaszewski podziękował kapłanom za celebrę, zgromadzonym – za przybycie. Część ich, ta bardziej wygłodzona, na zakończenie pobytu w Krawczunach mogła się posilić grochówką i kaszą wprost z kuchni polowej, a zwolenników strawy duchowej czekał koncert na wyraźnie patriotycznej nucie w wykonaniu zespołu "Mościszczanka".

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 1/2019

KALENDARZ NA I PÓŁROCZE 2019 ROKU

POLSKOŚĆ NIEJEDNO MA IMIĘ

  • Białym chlebem zjednani
  • "Halka" zainaugurowała Rok Moniuszki
  • Gdy pamięć ku szkole zdąża
  • Z myślą o "małych ojczyznach"

POLITYKA

  • Na bieżąco

ROCZNICE, JUBILEUSZE

  • Apostoł nauki w Chile
  • Dama "uskrzydlająca" dysk

XII TOM "KRESOWEJ ATLANTYDY"

  • Szlakiem  sienkiewiczowskiej Trylogii

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O wstydzie

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach "na saratowskim szlaku"

POZNAJMY POLSKĘ

  • W krainie zamków i wapiennych ostańców

ROK 2018 SIĘ PRZYPOMINA

Nasza księgarnia

Wilno po polsku
Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie