"Fabryka śmierci" ostrzega!

drukuj
Opracował Jerzy Wojtkiewicz, 26.02.2020
Ta brama jakże wielu wiodła tylko w jedną stronę…

Minęło 75 lat od wyzwolenia faszystowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau

Projekt utworzenia obozu w Oświęcimiu powstał w 1939 roku. Głównym powodem, dla którego zrodził się ten plan, były przepełnione więzienia i obozy koncentracyjne na Śląsku oraz stale rosnący ruch oporu. Projektodawca – Oberfuehrer SS Arpad Wigand, na miejsce powstania kolejnego obozu koncentracyjnego wyznaczył Zasole – dzielnicę Oświęcimia, gdzie istniały koszary po armii polskiej. Ostatecznie lokalizacja ta spotkała się z akceptacją wyższych władz SS i 27 kwietnia 1940 roku Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler wydał rozkaz założenia obozu.

Jego komendantem został w maju tego roku Rudolf Hoess. Przeprowadził on prace przygotowawcze i rozbudowę Auschwitz rękoma kilkuset oświęcimskich Żydów. 20 maja 1940 roku do Auschwitz przywieziono 30 więźniów, będących niemieckimi kryminalistami i nadano im numery od 1 do 30. Faktyczna jednak data uruchomienia Auschwitz – to 14 czerwca 1940 roku, kiedy nadjechał pierwszy transport – 728 polskich więźniów politycznych oraz kilku polskich Żydów. Na rękach wytatuowano im (podobnie jak poprzednim więźniom) numery od 31 do 758 – trwały ślad pobytu w piekle. Odtąd numery zastąpiły imiona, a wraz z nazwiskiem odbierano człowieczeństwo. Na powitanie więźniowie usłyszeli: "Zdrowi i młodzi mają tu prawo żyć trzy miesiące. Wyjście stąd prowadzi przez komin".
Do 1 marca 1941 roku w obozie osadzono około 11 tys. więźniów, w większości Polaków. Wtedy przybył tu Himmler i rozkazał rozbudować Auschwitz (tzw. Stammlager – obóz macierzysty) oraz stworzyć we wsi Brzezinka (Birkenau) nowy obóz – Auschwitz II, mający stać się miejscem masowej zagłady Żydów. Budowę rozpoczęto w październiku 1941 roku, a już w marcu 1942 roku przywieziono tu kilka tysięcy więźniów. W lipcu tego roku Himmler, "odwiedzając" Oświęcim, obserwował zagazowanie Żydów. Efektem jego przemyśleń była budowa olbrzymich komór gazowych z krematoriami, gdzie "likwidowano" setki tysięcy Żydów z całej Europy. 
Latem 1941 Himmler wskazał Auschwitz-Birkenau jako miejsce "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej". Wykonywanie tego zbrodniczego planu rozpoczęło się tu wiosną 1942 roku. W ten sposób obóz w Brzezince stał się miejscem największego masowego mordu w dziejach ludzkości, dokonanego na europejskich Żydach w ramach hitlerowskiego planu całkowitej zagłady tego narodu zamieszkującego Europę. 
Pierwsze masowe uśmiercania gazem zorganizowano w dwóch prowizorycznych komorach, zainstalowanych w wiejskich chałupach (czerwony domek – od marca i biały domek – od września). 4 maja 1942 roku dokonano pierwszej selekcji "do gazu". Po selekcjach, przeprowadzanych wprost na rampach kolejowych, do komór gazowych trafiali nowo przywiezieni ludzie, uznani przez lekarzy SS za niezdolnych do pracy: osoby chore, starsze, kobiety w ciąży, dzieci. Najczęściej 70-75 proc. każdego transportu kierowano bezpośrednio na śmierć. Osób tych nie wprowadzano w ewidencję obozową, tzn. nie oznaczano ich numerami i nie rejestrowano. Z tego też względu możliwe jest jedynie szacunkowe określenie globalnej liczby ofiar.
Latem 1942 roku firma "Hoch und Tiefbau AG" z Katowic rozpoczęła budowę czterech potężnych zespołów krematoriów (II, III, IV i V) z umieszczonymi pod ziemią rozbieralniami, komorami gazowymi i piecami krematoryjnymi. Obiekty te oddano do użytku między marcem a czerwcem 1943 roku. W wyniku tej rozbudowy liczba mordowanych i spalanych ofiar wzrosła do około 20 tysięcy na dobę. Do 1943 roku zwłoki palono także na stosach i w wykopanych do tego celu dołach. Według byłego komendanta obozu Rudolfa Hoessa, 6-7 kg gazu cyklon-B wystarczało do zabicia 1500 ludzi. 
Z czasem powstał także Auschwitz III, złożony z kilkudziesięciu podobozów, polegających głównie na niewolniczej pracy w fabrykach, hutach, kopalniach lub innych niemieckich firmach i placówkach. Miejsca utworzenia takich podobozów to m.in.: Chorzów, Rydułtowy, Świętochłowice, Gliwice, Zabrze, Katowice, Sosnowiec.
Latem 1944 roku rozpoczął się ostatni etap istnienia obozu Auschwitz-Birkenau. Jednakże mimo zbliżania się prącej na Berlin Armii Czerwonej nadal masowo mordowano Żydów; komory gazowej po raz ostatni użyto 28 listopada. W tym czasie ginęli więźniowie obsługujący wcześniej komory i krematoria (członkowie tzw. Sonderkommand). W ten sposób chciano pozbyć się świadków (w większości Żydów) tych ohydnych zbrodni. 
Więźniowie ci szybko zorientowali się w sytuacji i rozpoczęli przygotowanie buntu, podczas którego mieli podpalić baraki, wysadzić krematoria i przeprowadzić masowe ucieczki. Organizatorami tego przedsięwzięcia stali się polscy Żydzi – Jankiel Handelsman, Josef Deresiński, Josef Darębus, Załmen Gradowski.
Bunt wybuchł w październiku 1944 roku, a była to największa próba walki z hitlerowcami w historii tego obozu. Zginęło wówczas ponad 400 więźniów, a po dochodzeniu w sprawie dostarczenia osadzonym prochu oskarżono cztery żydowskie dziewczyny: Rozę Robota, Alę Gertner, Reginę Safirsztain i Esterę Wajcblum. Powieszono je 21 dni przed wyzwoleniem – w styczniu 1945 roku.
Pod koniec 1944 roku Niemcy rozpoczęli likwidację obozu, rozbierano baraki i krematoria, palono dokumentację, zasypywano doły z ludzkimi prochami. 17 stycznia 1945 roku odbył się w Auschwitz ostatni apel generalny, do którego stanęło 67 012 więźniów i więźniarek (w tym 31 894 w Auschwitz I i Auschwitz II oraz 35 118 w podobozach).
Rozkaz ostatecznej ewakuacji osadzonych wydano w połowie stycznia 1945 roku, po czym rozpoczęły się tzw. marsze śmierci. Piesze kolumny docierały m.in. do Gliwic, skąd otwartymi wagonami wywożono ludzi do obozów w głębi Rzeszy. 26 stycznia obóz opuściła już większość esesmanów, a pozostali więźniowie w magazynach poszukiwali żywności, odzieży, ratowali od spalenia resztę dokumentów. Niektórzy, walcząc ze śmiercią głodową, ginęli od kul, inni umierali z powodu przejedzenia.
27 stycznia radzieccy żołnierze 60. armii I Frontu Ukraińskiego zdobyli podobóz Monowitz, później centrum Oświęcimia, a około godziny 15.00 weszli na teren Auschwitz i Birkenau. Kto ocalał, nie mógł uwierzyć, że jest odtąd wolny.
Ci, którym stan zdrowia nie pozwolił odejść do domu, byli leczeni i przywracani do normalnego życia w szpitalach, zorganizowanych na obszarze obozów. Nabyte odruchy podczas pobytu w Auschwitz były w wyzwolonych nadal zbyt silne, by normalnie funkcjonować. Pielęgniarki znajdowały pod materacami chleb, pozostawiony tam "na czarną godzinę". Ponadto ludzie uciekali od kąpieli w obawie, że zamiast wody pojawi się gaz. Inni bronili się przed dożylnymi lekami, gdyż ich podawanie kojarzyło im się ze śmiercionośnymi zastrzykami z fenolu.
Auschwitz – to największy cmentarz ludzkości. Nigdzie na świecie nie zamordowano tak wielu osób na tak małym terenie. Także polskich elit intelektualnych, 400 duchownych, kapłanów, kleryków, zakonników z różnych zakonów, siostry zakonne (z grupy tej zginęło blisko 250 osób) oraz bardzo wielu Romów. 
Do historii tego obozu przeszła śmierć o. Maksymiliana Kolbego, który wstawił się za innym współwięźniem, by ten nie został stracony – Franciszkiem Gajowniczkiem, a sam poniósł męczeńską śmierć. Podkreślić należy bohaterski wyczyn rotmistrza Witolda Pileckiego, dobrowolnego więźnia, twórcy konspiracji wojskowej, który zagrożony konspiracją zbiegł z obozu w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku, pragnąc jako naoczny świadek przekazać prawdę o Auschwitz, czy wreszcie więźniarki Stanisławy Leszczyńskiej, która mimo zakazu niemieckich oprawców i grożącej jej śmierci przyjmowała porody więźniarek; dzięki niej w tych nieludzkich warunkach przyszło na świat około 3 tysięcy noworodków, wielu z nich udało się przeżyć wojnę, chociaż miały być wyrzucone na śmietnik. 
Historyk z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau – Franciszek Piper twierdzi, iż do obozu przywieziono co najmniej 1,3 mln osób: 1,1 mln Żydów, około 150 tys. Polaków, około 23 tys. Cyganów, około 15 tys. jeńców radzieckich oraz około 25 tys. osób innej narodowości.
Jego zdaniem, łączna liczba ofiar sięga tu 1,1 mln: około 960 tys. Żydów, około 75 tys. Polaków, 21 tys. Cyganów, 15 tys. jeńców radzieckich, około 15 tys. więźniów innej narodowości. Są to szacunki minimalne, choć obecny stan badań wskazuje, iż ogólna liczba ofiar nie przekroczyła 1,5 mln osób.
Na mocy uchwały Sejmu PRL z 2 lipca 1947 roku tereny byłego obozu w Oświęcimiu wraz z wszelkimi zabudowaniami i urządzeniami zachowane zostały jako pomnik męczeństwa – Państwowe Muzeum Oświęcim-Brzezinka. Natomiast 27 czerwca 2007 roku UNESCO dokonało zmiany nazwy obozu na: Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945). Polski rząd zabiegał o zmianę przede wszystkim po to, by oddana została prawda historyczna o rzeczywistym charakterze obozu, a nazwa precyzyjnie odnosiła się do reżimu nazistowskiego w Niemczech.
27 stycznia odbyły się obchody 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau. Rozpoczęto je od złożenia wieńców przy ścianie śmierci. Warto nadmienić, że dla uczczenia tej rocznicy i Międzynarodowego Dnia Pamięci  o Ofiarach Holokaustu do Oświęcimia przybyło ponad 60 delegacji, przedstawiciele 30 krajów – koronowane głowy, prezydenci, premierzy, szefowie parlamentów z Europy i Ameryki Północnej oddali cześć ofiarom nieludzkiej zbrodni. Wśród zgromadzonych były też najważniejsze osoby – ponad 200 byłych więźniów tej "fabryki śmierci", którzy jako dzieci i młodzi ludzie trafili w to piekło i którym wbrew wszystkiemu udało się przeżyć.
Jako pierwszy zabrał głos prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda, który m.in. powiedział: "Stajemy przed bramą obozu, w którym śmierć poniosło najwięcej ofiar i który stał się symbolem zagłady. Składamy hołd wszystkim sześciu milionom Żydów, zamordowanym w tym oraz innych obozach, gettach, miejscach kaźni, na ulicach miast i miasteczek (…) Mówimy o liczbach, a przecież to konkretni ludzie, ich losy i cierpienia. Mówimy o liczbach, bo jesteśmy w "fabryce śmierci". One uzmysławiają nam przemysłowy charakter popełnionej tutaj zbrodni. Wszystko to trudno objąć umysłem. Ogrom dokonanej tu zbrodni przeraża. Ale nie wolno nam odwracać od niej oczu. Nie wolno nam nigdy o niej zapomnieć. Pochylamy głowy przed cierpieniem ofiar tej najstraszliwszej w dziejach zbrodni. I w obliczu Ocalonych, w obecności ostatnich Świadków – podejmujemy zobowiązanie na przyszłość: pamięć o Auschwitz musi trwać, żeby Zagłada nigdy więcej się nie powtórzyła".
Wśród zabierających głos więźniów była m.in. Batszewa Dagan, której obozowy numer 45554 do dziś jest na jej przedramieniu. Trafiła do Auschwitz w roku 1944 po likwidacji getta w Łodzi. Nie bacząc na młody wiek i wycieńczenie, postanowiła, że ma wyżyć i to się jej udało, pomimo przeżytych strasznych chorób. Pomogło jej w tym zatrudnienie na komandzie "Kanada", gdzie praca polegała na sortowaniu rzeczy tych, którzy zostali przywiezieni do obozu, śród czego można było znaleźć resztki jedzenia. "Trudno mi ukryć swoje uczucia. Stoję tutaj i nie wiem, czy to prawda, czy sen, że jestem z wami 75 lat po mojej wielkiej eskapadzie cierpienia. Kraje świata nie czyniły wówczas nic. Gdzie był ten świat, który widział i słyszał i nic nie zrobił?" – pytała retorycznie była więźniarka.
Więzień Auschwitz, a później Buchenwaldu, urodzony w 1926 roku Marian Turski (publicysta, członek Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej), a wywodzący swe korzenie z Druskienik, przywołał obozową pamięć, kiedy to ważył ledwie 38 kilogramów, a najstraszniejszy był codzienny widok śmierci i rozstania z najbliższymi po selekcjach przeprowadzanych podczas apeli.
Jak nadmienił, ewakuacja z Auschwitz rozpoczęła się 18 stycznia 1945 roku, kiedy to z grupą 600 więźniów był przerzucany przez Niemców do obozu w Buchenwaldzie, dokąd z wycieńczenia dotarła niespełna połowa. On miał szczęście zostać przy życiu.
Mówca podzielił zdanie obecnego na uroczystościach prezydenta Austrii Alexandra Van der Bellena, że "Auschwitz nie spadło z nieba", bo zło zaczyna się wówczas, kiedy oswajamy się z myślą, że można kogoś wykluczyć. Zwracając się do młodszego pokolenia, przypomniał o faktach, kiedy to w jednym z parków w Niemczech zjawiły się tabliczki na ławkach, zabraniające siedzieć na nich Żydom. Następnie podobne zakazy zaczęły dotyczyć pływalni, sklepów, restauracji, aż dla tych ludzi zabrakło miejsca do życia. I miał do młodych ludzi przesłanie, by nie byli obojętni. Bo to, co się wydarzyło, może wydarzyć się wszędzie i nagle. 
Przekonanie, że nazistowska "fabryka śmierci" w Auschwitz ma być ostrzeżeniem dla rozdzieranego sprzecznościami współczesnego świata, wyrażali też inni zabierający głos: jak byli więźniowie, tak też oficjele państwowi.
Uroczystości zakończyła wspólna modlitwa chrześcijan i wyznawców judaizmu, po której delegacja byłych więźniów oraz szefowie reprezentacji państwowych przeszli wzdłuż rampy w byłym obozie Birkenau do pomnika ofiar, znajdującego się pomiędzy ruinami dwóch największych krematoriów, i zapalili znicze.
Na kilka dni przed obchodami Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu i 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau prezydent Polski Andrzej Duda po tym, kiedy nie został zaproszony do zabrania głosu w V Światowym Forum Holokaustu w Jerozolimie i na znak protestu tam się nie udał, wystosował przesłanie, opatrzone tytułem "Prawda, która nie może umrzeć", jakie zostało opublikowane na łamach "Le Figaro", "Die Welt" i "Washington Post" w ramach kampanii edukacji historycznej "The Truth That Must Not Die".
"Prawda o Holokauście nie może umrzeć. Nie wolno jej zniekształcać ani instrumentalizować dla jakichkolwiek celów. W imię świętej pamięci o zagładzie Żydów oraz przez szacunek dla pozostałych ofiar dwudziestowiecznych totalitaryzmów – nie możemy i nie będziemy tego tolerować. Nie ustaniemy w wysiłkach, aby świat pamiętał o tej zbrodni. Oraz by nic podobnego już się nie powtórzyło.
Upamiętnienie tragedii, jaką była zagłada Żydów, powinno być ważnym i trwałym elementem edukacji dla pokoju. Opowieścią, która przenika ludzkie serca, kruszy bariery uprzedzeń, podziałów i nienawiści. Lekcją tego, jak okazywać zrozumienie i pomoc osobom najciężej doświadczonym przez los" – stwierdził głowa państwa polskiego.
 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 3/2020

PAMIĘCIĄ PRZYZYWANI

  • Honory – po latach zniewagi

POLITYKA

  • Na bieżąco

OŚWIATA

  • Deklaracja ma być realizowana

CZŁOWIEK – CZŁOWIEKOWI 

  • W Wilnie otwarto dziecięce hospicjum

NASZA WIARA

  • Jan Paweł II i krzyż

Z NAKAZU TRADYCJI

  • Kiermasz Kaziukowy w Wilnie-2020

MIŁOŚĆ NIEJEDNO MA IMIĘ

  • Krótkie szczęście małżeństwa Sierakowskich

MUZYKA

  • "Sercem Polak, a talentem – świata Obywatel"
  • Nie miał w Polsce równych

POD ZNAKIEM HISTORII

  • Powtórna okupacja bolszewicka
  • Byłem tam po 53 latach
  • Polski obóz w Pahiatua

NA ZEW GÓR

  • Mount Everest zdobyty zimą!
  • Wielka przygoda i wyzwanie

Nasza księgarnia

Stanisław Moniuszko w Wilnie
Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie