Gdybyśmy zechcieli uwierzyć, że Bóg stał się Człowiekiem!

drukuj
Anna Mroczek, 14.12.2018

Marketingowy szał, uliczne iluminacje, coraz bardziej wymyślne dekoracje, pośpiech większy niż zwykle… Co nam zwiastuje ta nadzwyczajna atmosfera? Że już blisko BOŻE NARODZENIE! Przychodzimy więc do stajni i po raz kolejny spotykamy bezradne Dziecię, które leży w żłobie na sianie i płacze. Przecież to nic nadzwyczajnego! – stwierdzamy. Po prostu nic! Tylko, czy aby na pewno?!
Niechby się urodził w pałacu, gdzie po ścianach lałoby się złoto. Niechby z sufitu spadały diamenty. Niechby chóry anielskie śpiewały wniebogłosy. Niechby chociaż od żłobu biła jasność taka, żeby ludzi przewracało, żeby padali na kolana, uderzali czołem, żeby czołgali się w pokorze – niech wiedzą, że to Syn Boży przychodzi na świat. Ks. Mieczysław Maliński celnie wyraził mrzonki wielu o imponującym Bożym Narodzeniu. A tymczasem Bóg przychodzi w skromnej szopie, w kontekście budzącym litość nad pożądanie; wyzwala raczej odruch pomocy niż strachu!
Jak to przyjąć? Co mi to daje? – pyta dzisiejszy interesowny człowiek?
Boże Narodzenie jest świętem człowieka. Rodzi się człowiek. Jeden z miliardów ludzi, którzy się urodzili, rodzą się i będą się rodzili na ziemi. Człowiek, element składowy wielkiej statystyki. Nie przypadkiem Jezus przyszedł na świat w okresie spisu ludności, kiedy cesarz rzymski chciał wiedzieć, ilu poddanych liczy jego kraj. Człowiek, przedmiot rachunku, rozważany w kategorii ilości, jeden wśród miliardów. I równocześnie jeden, jedyny, niepowtarzalny. Jeżeli tak uroczyście obchodzimy narodzenie Jezusa, czynimy to dlatego, aby dać świadectwo, że każdy człowiek jest kimś jedynym i niepowtarzalnym. Jeżeli nasze statystyki ludzkie, ludzkie katalogowania, ludzkie systemy polityczne, ekonomiczne i społeczne, zwykłe ludzkie możliwości nie potrafią zapewnić człowiekowi tego, aby mógł się narodzić, istnieć i działać jako jedyny i niepowtarzalny, wówczas to wszystko zapewnia mu Bóg. Dla Niego i wobec Niego człowiek jest zawsze jedyny i niepowtarzalny; jest kimś odwiecznie zamierzonym i odwiecznie wybranym, kimś powołanym i nazwanym własnym imieniem.
Jakże dzisiejszemu człowiekowi brakuje umiłowania (psychologowie powiedzieliby akceptacji) samego siebie, własnej płciowości, rodziny, środowiska, w którym przyszedł na świat, by oprzeć się współczesnemu szerokiemu wachlarzowi ofert życia na skróty, jak choćby transeksualizacja, eutanazja, itp.
Narodziny Bożego Dziecięcia w półmroku stajenki cicho komunikują całemu światu: jeśli Bóg stał się człowiekiem, to każdy człowiek został dowartościowany, każdy się liczy, każdy jest ważny! Bóg liczy do Jednego i upomni się o każdego! Żadne prawo i żadna szkoła nie uczy większego niż Betlejem szacunku do drugiego człowieka! Jakże potrzebujemy tej Bożonarodzeniowej katechezy, by oprzeć się pokusie aborcji, eksperymentowania na życiu drugiego człowieka, itp.
Gdy kult wcielonego Boga zakorzeni się w naszych sercach i będzie przekładał się na nasze postawy i gesty, wtedy będziemy mieć do czynienia z kulturą. Przeżyte w sercu Boże Narodzenie przełoży się na nasze patrzenie na świat, na nasz system wartościowania, na sposób traktowania drugiego człowieka, na styl naszego życia! To personalistyczny kontekst betlejemskiego wydarzenia przesądził o porządku w naszej kulturze: człowiek przed organizacją, kobieta przed mężczyzną, imię przed numerem!
Boże Narodzenie tym, którzy uwierzą, doda jeszcze nowej mocy samemu człowieczeństwu; mocy otwartej dla każdego człowieka, według słów św. Jana: Dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi (J 1, 12). Ten, kto przyjmie Boga do siebie, będzie wręcz Jego świątynią! 
Chwała Bogu na wysokościach! (Łk 2, 14). 
Jego imię: Jezus! 
Jego posłannictwo: Chrystus! 
Jest Wysłannikiem wielkiej Rady, Przedziwnym Doradcą (Iz 9, 5), a my tak często jesteśmy niezdecydowani i nasze rady nie przynoszą oczekiwanych owoców. 
Jest Odwiecznym Ojcem (Iz 9, 5), Pater futuri saecuii, Princeps pacis; i chociaż dwa tysiące lat dzielą nas od Jego narodzenia, jest zawsze przed nami i zawsze nas wyprzedza. Biegnijmy za Nim i starajmy się dojść do Niego. 
Jest naszym Pokojem! Pokojem ludzi! 
Pokojem dla ludzi Jego upodobania (Łk 2, 14).
Ciągle, od ponad 2000 lat wracamy do niepozornego żłóbka, by uczyć się umiłowania i szacunku do konkretnego człowieka. Wyświetlamy historię niepozornej Rodziny, która zmieniła bieg historii całego świata. Na ożywionej łaską Jej historii rosną ciągle nowe pokolenia dzieci Bożych, które chrześcijańską kulturą odmieniają oblicze tej ziemi. 

W tekście wykorzystano fragmenty orędzia św. Jana Pawła II na Boże Narodzenie 1978 roku.

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 2/2019

W UKŁONIE PRZODKOM

  • Śladami Kampanii Łatgalskiej
  • Sprawcy uszli kary
  • Zawiłym tropem Bronisława Piłsudskiego

NASZA WIARA

  • Wystarczyła mu sutanna uboga
  • Św. Gabriel – "święty uśmiechu"
  • Świętość czerpana z sąsiedztwa

POLITYKA

  • Na bieżąco

CHARYTATYWNE INICJATYWY

  • Dobroć ze znakiem mnożenia

LITERATURA

  • Jak Dant – przez piekło przeszedłem za życia

W KRĘGU "SAMYCH SWOICH"

  • Centrum Kultury Polskiej w Tyraspolu

SPORT

  • Klaskali mu nawet Finowie

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach "na saratowskim szlaku"

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O przeznaczeniu

MUZYKA

  • Magia – to on

Nasza księgarnia

Stanisław Moniuszko w Wilnie
Wilno po polsku

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie