Grodno i Ziemia Grodzieńska

drukuj
Jerzy Duda, 11.12.2019

XIII tom Kresowej Atlantydy

W tym tomie wyprawiam się po raz pierwszy na Kresy Północno-Wschodnie Rzeczypospolitej, wchodzę na Grodzieńszczyznę, koncentrując się na stolicy tego regionu Grodnie… Tak rozpoczyna się XIII tom wspaniałej Kresowej Atlantydy profesora Stanisława Sławomira Niciei. Bo też Ziemia Grodzieńska i Grodno odegrały w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów niezwykłą rolę; w okresie swojej świetności było przecież Grodno obok Krakowa i Wilna stolicą wielonarodowościowego państwa, wielkiego europejskiego mocarstwa – Rzeczypospolitej Obojga Narodów, zjednanych Unią Lubelską.
Założycielem Grodna w 1128 roku był prawdopodobnie kniaź Wsiewołod. Przez długi czas znajdowało się ono w rękach Zakonu Krzyżackiego, na którego czele stał okrutny wielki mistrz Konrad Wallenrod (nie mający wszak nic wspólnego z bohaterem poematu Adama Mickiewicza). Potem panowali tu książęta litewscy, Grodno wpisało się także w biografie kolejnych władców Polski – od Władysława Jagiełły po Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Wielkie zasługi dla Grodna położył Stefan Batory (1533-1586), zwycięzca trzech wypraw przeciwko Rosji. Pogrom wojsk Iwana Groźnego przeszedł do legendy narodowej, w czym doniosłą rolę odegrał Jan Matejko swoim sławnym obrazem Batory pod Pskowem, przedstawiającym błaganie o pokój przez poselstwo carskie. Prowadząc wojny z Rosją, Stefan Batory uczynił z Grodna kwaterę główną, zalecił rozbudowę zamku, by mógł być godną majestatu królewskiego rezydencją. W ten sposób Grodno do śmierci króla w 1586 roku uchodziło za faktyczną stolicę Rzeczypospolitej. 
W drugiej połowie XVIII wieku król Polski August III Sas (1696-1763) na potrzeby reprezentacyjne wzniósł nowy zamek (obecnie muzeum), a ten, niestety, stał się w 1793 roku domem pogrzebowym Rzeczypospolitej Obojga Narodów. W salach zamkowych miał bowiem miejsce ostatni Sejm Rzeczypospolitej, tam na ponad sto lat położono ciężki kamień na grobie Polski – państwa, które niegdyś było mocarstwem, rozciągającym się od Morza Bałtyckiego po Morze Czarne.
Przybyły na Sejm do Grodna w kwietniu 1793 roku król Stanisław August Poniatowski został przywitany salwami armatnimi, na sale sejmowe wchodził między szpalerami carskich generałów i oficerów, był całkowicie psychicznie i moralnie załamany, miał świadomość, że opinia publiczna uzna, iż sprzeniewierzył się swoim ideałom – zapisanym w Konstytucji 3 Maja. Po przegranej w 1792 roku wojnie z Rosją, wierzył jeszcze, że za sprawą carycy Katarzyny II uda się zachować namiastkę wolności. Za tę wiarę zapłacił kompletnym bankructwem politycznym, obarczył siebie odium odpowiedzialności za utratę niepodległości, stał się synonimem zdrady, zaparcia się, człowiekiem dbającym tylko o swoje i magnatów dobro.
Do dzisiaj ocena postawy króla Stanisława Augusta i jego postępowania jest przedmiotem burzliwych dyskusji nie tylko polskich historyków, ale także artystów. Autorka Roty – Maria Konopnicka poświęciła monarsze te oto niesympatyczne strofy:
Hej, ty panie Poniatowski,
Ty carycy sługo,
Przedasz, przedasz ty Ojczyznę
W tę niewolę długą.
Ostatniemu władcy Polski nie był dany spokój nawet po śmierci, która nastąpiła 12 lutego 1798 roku. Został pochowany w kościele św. Katarzyny w Petersburgu, gdzie spoczywał 140 lat. W 1938 roku, na wieść o zburzeniu w ramach ateizacji kościoła, premier Feliks Sławoj Składkowski zadecydował o przeniesieniu trumny do Wołczyna, położonej wśród poleskich lasów osady, należącej niegdyś do sławnych rodów m.in. Poniatowskich. W miejscowym kościele Stanisław August – przyszły król Polski – został zresztą w 1732 roku ochrzczony. 
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w wielkiej tajemnicy, pod osłoną nocy, podjęte środki ostrożności bardziej przypominały film gangsterski niż majestat królewskiego pogrzebu. W kwietniu 1945 roku miejscowe sowieckie władze wyrzuciły trumnę królewską i dopiero w 1995 roku prof. Aleksander Gieysztor doprowadził do przejęcia ocalałych szczątków, sprowadzenia ich do Polski i pochowania w warszawskiej Archikatedrze św. Jana Chrzciciela.
Grodno ma w swej historii bohaterski epizod z okresu wojny 1939 roku. Dopiero po latach udało się odtworzyć dzieje heroicznej obrony miasta przed sowiecką nawałą. Przed wybuchem II wojny światowej stacjonował tu silny garnizon wojskowy w liczbie ponad 7 tysięcy żołnierzy pod dowództwem gen. Józefa Olszyny-Wilczyńskiego. 
W dniu wybuchu wojny wojsko zostało skierowane na północną granicę Rzeczypospolitej. Zbliżające się wojska sowieckie do już wcześniej zbombardowanego przez lotnictwo niemieckie Grodna starała się powstrzymać spontanicznie zorganizowana obrona, dowodzona przez wiceprezydenta Romana Sawickiego i komendanta miejscowej Rejonowej Komendy Uzupełnień, majora Benedykta Serafina. Obaj mieli silne poparcie patriotyczne mieszkańców miasta. 
Szczególnym poświęceniem wyróżnili się najmłodsi. Pięknym hołdem złożonym obrońcom stała się książka Grażyny Lipińskiej Jeśli zapomnę o nich…, a w niej – przykłady zbrodni sowieckich. Oto opis jednej: …Przeraźliwy zgrzyt. Czołg staje przede mną. Na łbie czołgu rozkrzyżowane dziecko. Chłopczyk. Krew z jego ran płynie strużkami po żelazie… uwolnione z więzów ramionka wyciągają się do nas z bezgraniczną ufnością. Chłopiec ma pięć ran od kul karabinowych. Nazywa się Tadeusz Jasiński i ma 13 lat… Nie pomaga transfuzja krwi. Kona w objęciach matki, która zrozpaczona, ale i pobudzona czynem synka szepce: Tadzik ciesz się. Polska wraca… Generał Władysław Sikorski, podczas inspekcji 6. Dywizji Piechoty w grudniu 1941 roku, w rozmowie z ocalałymi obrońcami Grodna powiedział: Jesteście nowymi Orlętami. Postaram się, by wasze miasto otrzymało Virtuti Militari i tytuł "Zawsze Wiernego"1.
Dla rozkwitu Ziemi Grodzieńskiej wielce przysłużył się Antoni Tyzenhauz (1733-1785). Należał do wąskiego grona wybitnych działaczy gospodarczych w latach panowania Stanisława Augusta. Absolwent uczelni wileńskiej. Na przedmieściach Grodna rozpoczął budowę nowego miasta, polecił wznieść okazałe budynki, a także domki bośniackie dla sprowadzanych z zagranicy rzemieślników. Uruchomił manufakturę pościeli i obrusów. Tworzył fabryki sukna, pasów jedwabnych. Wybudował cegielnię, papiernię, fabrykę broni, hutę żelaza. Zatrudniał cudzoziemców, mających przyuczać do zawodu miejscowych. Szkoła lekarska, którą zorganizował w Grodnie, przeniesiona wraz ze zbiorami w 1871 roku, stała się zalążkiem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Wileńskiego. Zatrudniał ponad trzy tysiące pracowników. Jego działalność została w 1780 roku brutalnie przerwana przez targowiczan, zarzucających mu malwersacje. Nie znalazłszy poparcia Stanisława Augusta, umarł w nędzy i zapomnieniu. Wraz z jego dymisją zamarł rozwój gospodarczy Grodna.
Wiek XIX był dla Ziemi Grodzieńskiej okresem niezwykle trudnym. Po klęsce dwóch powstań narodowych 1831 i 1863 roku rozpoczęła się rusyfikacja. Gubernator Litwy Michaił Murawiow, któremu podlegało Grodno, wprowadził zakaz mówienia po polsku, nie tylko w urzędach i szkołach, ale też w kościołach – pod groźbą zamknięcia świątyń. 
Na tym ponurym tle wzrosła piękna, charyzmatyczna postać Elizy Orzeszkowej (1841-1910). W Grodnie mieszkała ponad 40 lat, stając się symbolem nieugiętej polskości. Tu powstały jej najsłynniejsze dzieła: Dziurdziowie, Meir Ezofowicz i Nad Niemnem. Cieszyła się niezwykłą estymą i atencją. Kiedy zachorowała, zwożono furmankami słomę, by wyłożyć nią kocie łby, na ulicy przed jej dworem. Gdy zmarła, na Wieczną Służbę odprowadziło ją kilkanaście tysięcy rodaków, przybyłych z całego kraju. 
Fascynujący jest rozdział Ludzie Grodna i okolic, będący zestawieniem w układzie alfabetycznym krótkich biogramów tych, którzy swoją pracą i działalnością rozsławili tę krainę. Listę otwiera Emilian Adamiuk (1839-1906), europejskiej sławy okulista, twórca rosyjskiej szkoły okulistycznej. A dalej m.in.: Zbigniew Dziewiątkowski (1931-2002), który z żoną Izabelą Skryban stworzył sławny Tercet egzotyczny; Jerzy Maksymiuk (rocznik 1936) znakomity dyrygent i kompozytor; Juliusz Rómmel (1881-1967), generał, dowódca armii Łódź w wojnie obronnej 1939; Wiktor Woroszylski (1927-1986), znakomity poeta; Zygmunt Wróblewski (1845-1888), profesor fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, wspólnie z Karolem Olszewskim w 1863 roku jako pierwsi w świecie skroplili tlen.
Po prezentacji Grodna i Ziemi Grodzieńskiej kolej na Stare Wasyliszki, dzisiaj wyludniającą się miejscowość, zamieszkiwaną kiedyś tylko przez Polaków. Tutaj w 1939 roku urodził się Czesław Wydrzycki – Niemen. Niezwykły artysta, autor chociażby Bema pamięci rapsod żałobny do słów Kamila Cypriana Norwida, który na trwałe wszedł do skarbnicy polskiej muzyki. Mówił o sobie: Wychowałem się w kręgu muzyki sakralnej, konkretnie w kościele… specjalnym uczuciem darzę muzykę cerkiewną. Pasjonuje mnie również muzyka kantorów synagogalnych…
Dodać wypada, że prof. Stanisław S. Nicieja był inicjatorem budowy pomnika Czesława Niemena (rzeźba Mariana Molendy), który od 2007 roku zdobi urokliwe opolskie Wzgórze Uniwersyteckie, mając w sąsiedztwie rzeźby portretowe: Agnieszki Osieckiej, Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego, Marka Grechuty, Jonasza Kofty i Wojciecha Młynarskiego (wszystkie będące dziełem rąk Mariana Molendy).
Położone nieopodal Grodna Mosty zyskały sławę dzięki fabryce dykty i forniru, zbudowanej przez braci Ignacego, Wacława i Józefa Konopackich. Ta stała się wkrótce największym tego typu zakładem w Europie. W 1929 roku z fabryki, zatrudniającej 300 robotników i 30 inżynierów, wyjechały produkty w 600 wagonach, w 90 proc. – na eksport. Z wodoodpornej dykty zbudowano kadłub samolotu RWD-5, na którym Stanisław Skarżyński w maju 1933 jako pierwszy z Polaków przeleciał Atlantyk, bijąc jednocześnie rekord świata w długości lotu (3.582 km). Rok wcześniej na samolocie RWD-6 z tejże dykty Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura zwyciężyli w międzynarodowych zawodach Challenge 1932.
Ostatni rozdział 13. tomu Atlantydy poświęcony jest Druskienikom – kurortowi Marszałka. Pierwszym kuracjuszem był tu Józef Ignacy Kraszewski, który w liście do ojca napisał: Wody druskiennickie są silne i mają mnóstwo przykładów cudownego uzdrowienia, zwłaszcza chorych na reumatyzm i bóle żołądka. Ja piję po 3 szklaneczki i co dzień raz się kąpię… Sezon kuracyjny w uzdrowisku trwał pięć miesięcy: od maja do października. W 1938 roku, według ogłoszonej statystyki, pod opieką 30 lekarzy wypoczywało tam 13.908 kuracjuszy. 
Marszałek Józef Piłsudski po raz pierwszy przybył do Druskienik w 1924 roku wraz z żoną i dwiema córkami. W 1929 roku od władz kurortu otrzymał parterowy dom nazywany willą Marszałka, a przypominający do złudzenia chatę, w jakiej mieszkał na syberyjskim zesłaniu. W pobliżu była słynna ławeczka Marszałka, skąd rozciągał się piękny widok na zakole Niemna. Hanka Ordonówna recytowała na występach wiersz Juliana Tuwima:
Gdzie Rotwinka wody niesie,
I w Niemen wpada wełną pian,
Przyjeżdża tam pod jesień
Ten zadumany starszy pan.
Ma siwą kurtkę, siwe oczy,
Sumiasty wąs, krzaczaste brwi,
Nad brzegiem rzeki często kroczy
I patrzy w dal, i jakby śni.
Obecnie Druskieniki są wielkim uzdrowiskiem litewskim, dokąd chętnie trafiają polscy kuracjusze i wczasowicze.
Trwa niekończąca się opowieść o wielkości Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, spisywana po mistrzowsku przez Profesora Stanisława Sławomira Nicieję. Niezwykłe powodzenie Kresowej Atlantydy sprawia, że do Autora trafiają dziesiątki, setki nowych informacji od czytelników. Przetworzone z wielką wprawą przez Profesora tworzą tę niezwykłą narracyjną całość, która wzrusza, porusza, pobudza do refleksji i wspomnień. Bo przecież Autor z naciskiem podkreśla udział dawnych mieszkańców Kresów, ich potomków w tworzeniu tego wielkiego dzieła, zawsze przytacza nazwiska tych, którzy swoim uporem i pasją nie pozwalają zapomnieć, że tam była Polska, tam byli Polacy. 
Przypomnijmy bodaj kilka nazwisk, o których nie usłyszelibyśmy, gdyby nie Kresowa Atlantyda: Edward Laskowski (Trójca, Zabołotów), Albert Światopełk-Czetwertyński (Suchowola, Żołudek), Krzysztof i Zbigniew Kopocińscy (kresowa służba medyczna), Krzysztof Werner (Drohobycz) i wielu innych.
Zakończmy tę fascynującą, kresową opowieść poetyckim przesłaniem Władysława Broniewskiego:
Więc na co mi inny świat,
inna część świata, skoro czy tu, czy tam
w życiu zawiłem 
trwale to tylko mam,
co utraciłem.

(1 Czesław K. Grzelak: Kresy w czerwieni. Wydawnictwo Neriton Warszawa 1998. Stron 352.)

Stanisław Sławomir Nicieja: Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych. Tom XIII. Grodno, Wołczyn, Stare Wasiliszki, Żołudek, Mosty, Druskieniki. Wydawnictwo MS Opole 2019. Stron 272.

 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 5/2020

SETNA ROCZNICA URODZIN ŚW. JANA PAWŁA II

  • Szafarz Bożej łaski
  • Pontyfikat w liczbach i faktach
  • Maryja w życiu papieża
  • Dar Opatrzności Bożej, który udało się złapać!
  • Św. Jan Paweł II w moim życiu
  • Łańcuch żertw ofiarnych

POLITYKA

  • Na bieżąco

OŚWIATA

  • Język litewski – problem nadal aktualny
  • "Macierz Szkolna" – w okresie zdalnego nauczania

UKŁON dla DZIEJów DAWNYCH

  • Konstytucja 3 Maja się przypomina
  • Wieszcza algebry nauczał

MIŁOŚĆ NIEJEDNO MA IMIĘ

  • Krótkie szczęście małżeństwa Sierakowskich

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • Styczyńscy. Spod Wilna na Syberię

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O wierze

ZE SKARBCA PRZYRODY

  • Choć szkodzą lasowi, leczą raka

Nasza księgarnia

Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie
Wilno po polsku

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie