Krótkie szczęście małżeństwa Sierakowskich

drukuj
Alwida Antonina Bajor, 09.04.2020

Ciąg dalszy. Początek w nr., nr. 11,12 2019 r., nr. 1-3 2020 r.

Ucieszyło to Sierakowskiego, bo właśnie sam tego pragnął. Ten carski rozkaz posłużył mu jako atut przyparcia do muru komendanta miasta. Zażądał od Wiatkina zmiany dotychczasowego systemu zakładów karnych oraz zniesienia kar cielesnych stosowanych w wileńskich więzieniach. Żądanie to Sierakowski podbudowywał emocjonującym "wykładem teoretycznym".
Wiatkin nie miał rozkazu z Petersburga, z teorii "ni czerta nie poniał", ale jak tu było autorytatywnemu czarującemu Sierakowskiemu odmówić? Wydał więc zarządzenie zniesienia kar cielesnych w wileńskich zakładach penitencjarnych. Krok ten wyprzedzał projektowaną reformę – napisze później Apolonia z Dalewskich Sierakowska. W Petersburgu dopiero debatowano nad nią, a już w Wilnie wcielono ją w życie. Pomimo "wygoworu" wymierzonego Wiatkinowi, władze wojskowe w Petersburgu miały dowód, że więzienia mogą egzystować bez używania w nich pałek.
A potem, gdy już Sierakowski zdecydował się na opuszczenie Petersburga, gdy przyjechał do Wilna, przebywając ponad tydzień przed wyruszeniem do litewskich lasów, do partyzantki – znowu, jak zwykle, pojawił się u Wiatkina i Nazimowa. Nazimow, szczerze ucieszony, z gratulacjami wręczył mu depeszę z Petersburga, z ministerstwa wojny, z której Sierakowski się dowiedział, że Dymitr Milutin podniósł go do rangi pułkownika.
Po co Milutin zrobił mu taki prezent? Czyżby się domyślał, w jakim celu Sierakowski opuszczał tym razem Petersburg? Czyżby sądził, że ranga pułkownika, rokująca dalszą zawrotną karierę, powstrzyma Sierakowskiego od jego zamiarów dowodzenia partyzantką, która tak czy inaczej poniesie klęskę, w co Milutin nie wątpił…
…Stało się… Teraz, gdy Sierakowski leży ranny w Wilnie w szpitalu więziennym, Milutin czyni (podobno) próby wstawienia się za nim u cara. Pisze Apolonia Sierakowska: Gdyby mógł chodzić – wykradziono by go z więzienia, a co byłoby rzeczą nietrudną wobec wielkiej sympatii dla więźnia całego zarządu szpitalnego, doktorów i (jak utrzymywano w kołach rosyjskich) pomieszczenia z rozmysłem przez Nazimowa i Wiatkina rannego na dole dla ułatwienia mu ucieczki. Nawet już za Murawiowa – doktorzy pułkownik Majewski, Gorodkow i przyboczny Murawiowa Fowelin oraz żołnierze na usługach szpitala, byli Zygmuntowi oddani, przecież za ich pośrednictwem prowadzona była korespondencja z więźniem.
Doktor Gawryła Gorodkow pełnił funkcję lekarza wojskowego. Po ukończeniu Akademii Medyko-Chirurgicznej był od 1845 lekarzem w Petersburskim Korpusie Kadetów nr 2. Znał Sierakowskiego ze wspólnych spotkań u Czernyszewskiego. Na wieść o wzięciu Sierakowskiego do niewoli i uwięzieniu w szpitalu, Gorodkow przybył do Wilna na przełomie maja – czerwca 1863, by okazać mu pomoc lekarską i nie tylko. Petersburskie koła wojskowe takoż czyniły wszystko, co możliwe, by uratować Sierakowskiego przed śmiercią. To on, Gorodkow, a także doktor Karol Fowelin ułatwiali Sierakowskiemu korespondencję z żoną.
Karol Fowelin był, jak i Gorodkow, lekarzem wojskowym. Pełnił funkcję osobistego lekarza Murawiowa, wstawiał się u niego za więźniami. Leczył on także rannego w szpitalu Sierakowskiego i czynił próby wstawienia się za nim u Murawiowa. Niestety, bezskutecznie.
I Gorodkow, i Fowelin musieli zachować wyjątkową czujność, by się nie zdradzić ze swymi sympatiami do Sierakowskiego, bowiem byli śledzeni przez wartę, ustawioną z nakazu jednego z byłych kolegów uniwersyteckich Sierakowskiego, o którym z oburzeniem i pogardą pisze żona Zygmunta.
Najnikczemniej, najbardziej zdradziecko postąpił książę Szachowskoj, kolega Zygmunta z uniwersytetu i z akademii – propagator w swoim społeczeństwie zasad wolnościowych, konstytucyjnych.
Na zasadzie słów Zygmunta (gdy przyszedł go odwiedzić jako kolega, przyjaciel) – "Gdybym chciał, mógłbym umknąć z więzienia – więcej ci nic nie powiem", Szachowskoj uznał za rzecz niezbędną postawić z rozkazu swego diadi (Murawiowa) sześciu żołnierzy w pokoju, gdzie był Zygmunt i tyluż na schodach. Kilka kartek z listów Zygmunta do żony pisanych z więzienia w szpitalu ocalało od rewizji murawiowowskiej.
Lekarz wojskowy Gorodkow z Petersburga jest moim ordynatorem, coraz bardziej oswaja się z groźbami moskiewskimi. Dziś bardzo dobrze występował, mówiąc o cesarzu, o sytuacji w Rosji. Gdyby się przerwała komunikacja, mam dwie posłanki, rodzone siostry, jedna z nich jest w szpitalu "Kasztelanką", mężem jednej z nich jest Moczulski zostający przy szpitalu.
Słyszałem dziś od Pięknego (Wiatkina), że cesarz Jegomość (Aleksander II) bardzo troskliwie i względnie tj. bez miotania obelg rozpytywał się o zdrowie moje i ranę.
A w innym liście:
Aniele! Był u mnie dziś znowu Szach(owskoj) z polecenia Mur(awiowa).
Najpierw, żeby nie zapomnieć – napisałem przez niego do Ciebie kartkę, prosząc o poszukanie noty mojej "Polskij wopros". Szach(owskoj) obiecał, że sam u Ciebie będzie dziś lub jutro. Trzeba, żeby jednak u Ciebie nic więcej nie było, mianowicie kartek moich. (Mur(awiow) chce mieć tę notę). (…)
Najprzód oświadczył mnie Szach(owskoj), że wczoraj i pozawczoraj trzech rozstrzelano. Dwóch księży i obywatela (tylko się nie trwóż. Czyż śmierć straszna?). Potem, że Mur(awiow) miał wielką ochotę i mnie jak najprędzej rozstrzelać, chociażby chorego. (…)
W swych wspomnieniach Apolonia z Dalewskich Sierakowska ani słowem nie wspomina o tym, że jeździła do Petersburga, by szukać tam ratunku dla męża, przynajmniej uzyskać zgodę na widzenie się z nim. Spotykała się tam także z ministrem wojny Milutinem i z Nitchelem, sekretarzem przy poselstwie angielskim w Petersburgu (z prośbą o wstawiennictwo dla Zygmunta królowej angielskiej). Jechała tam też na spotkanie z cesarzową, żoną Aleksandra II, licząc takoż na jej wstawiennictwo… Jechała targana sprzecznymi, pełnymi udręk uczuciami… Była już naonczas w zaawansowanej ciąży. Jaki był przebieg tych rozmów w Pitrze i z kim – tego już się nigdy nie dowiemy.
Czy wiedział Zygmunt Sierakowski o tym, że żona zdecydowała się na tę podróż? Wiedział. Czego świadectwem jego list do niej z więzienia.
Do widzenia. Pamiętaj, mów Milutinowi i Nitchelowi nie tylko o mnie, ale o tym, że kilkuset ludzi jest w podobnym jak ja położeniu. Wrześniowski, porucznik inżynierów, brat Alfa (sługi Wielopolskiego), który przybył do naszego oddziału w połowie kwietnia, zaręczał, że on sto dziewiąty oficer, który wyjechał z Petersburga, toż nastąpiło z Moskwy i z innych miejsc. Zabiją mnie, ale czyż podobne, żeby wszystkich zabijali? Wszak to będzie gorzej niż massacre la Syrie. ("Masakra syryjska" – rzeź chrześcijan w Syrii w 1860, dokonana przez Turków – uw. A. A. B.). Powiedz Milutinowi i Nitchelowi, że krew ta padnie prędzej lub później na ich głowy lub na dzieci ich. Wrześniowski mówił, że kiedy on i jego koledzy podawali o dymisję, powiedziano im otwarcie: "Z dymisją czy bez dymisji – będziecie rozstrzelani".
Murawiow zatwierdził wyrok mimo wstawiennictwa wielu wpływowych osób. (Przypomnieć tu wypada – wyrok przez rozstrzelanie Murawiow zamienił przez powieszenie – podpis "Wieszatiela" 24 maja st. stylu 1863).
Sierakowski został powieszony na placu Łukiskim 27 / 15 czerwca 1863.
W tym samym dniu, z rana, w domu Apolonii Sierakowskiej pojawił się policmajster, pułkownik Eslinger, zaufany Murawiowa.
Przychodzę na rozkaz generała-gubernatora Murawiowa zawiadomić, że Najjaśniejszy Pan (Aleksander II) wracał najmiłościwiej męża pani do swych łask i do urzędów, zaszczytów i stanowiska pod warunkiem – dodanym przez generał-gubernatora Murawiowa – "ażeby wyjawił nazwiska osób należących do Rządu Narodowego. Mąż pani odepchnął łaskę najwyższą, nie wymienił nazwisk żądanych i za to, w tej chwili, gdy to mówię, ginie podłą śmiercią na szubienicy.
Dzień wcześniej pozwolono jej zobaczyć się na krótko z mężem – "przy świadkach". Obiecano, że dnia następnego wolno jej będzie znowu z nim się spotkać… i odtąd "codziennie będzie z nim się widywała". "Piękny" Wiatkin sprowadził ją do powozu i to samo jej powtórzył.
"Dnia następnego" Sierakowski już nie żył…
Po trzech miesiącach domowego aresztu, Murawiow rozkazał natychmiast ją wywieźć z Wilna, mimo zaawansowanej ciąży. Sierakowska Apolonia Dalewska, wdowa po Zygmuncie, za staranie o męża przed cesarzową została zesłana do guberni nowogrodzkiej.
Wolą Murawiowa było, aby ją osiedlono w jednym z miasteczek, gdzie panowały złe warunki klimatyczne, na co zwracał uwagę Murawiowowi lekarz Karol Fowelin. Tiem łuczsze – huknął "Wieszatiel".
Cdn.

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 11/2020

POLITYKA

  • Centroprawica "rozdaje karty"
  • Na bieżąco
  • Była o krok od monarchii

GDY ŻYCIA DOCZESNEGO KRES

  • Czas ucieka, wieczność czeka
  • Pogrzeb Józefa Piłsudskiego
  • "Nie spłonąć na tym stosie"
  • Tu spoczywa autorka "Nad Niemnem"
  • Zaduszki poetyckie

FAKTY – MITY – POMÓWIENIA

  • Sprawa Józefa Mackiewicza

PRZODKOM – W HOŁDZIE

  • Wołłk-Łaniewcy, Korwin-Milewscy, Umiastowscy

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • Styczyńscy. Spod Wilna na Syberię
  • Męczeństwo kresów

DIALOG DWÓCH KULTUR

  • Na wysokim brzegu

POZNAJMY POLSKĘ

  • Tam, gdzie były tereny Prusów

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O ostrożności

Nasza księgarnia

Wilno po polsku
Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie