Narodowa tragedia Polski

drukuj
Henryk Mażul, 09.04.2020

Minęło 10 lat od katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem

10 kwietnia 2010 roku o godzinie 8.41 czasu polskiego, podchodząc do lądowania w gęstej mgle na wojskowym lotnisku pod Smoleńskiem uległ katastrofie samolot prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Tu-154 M. Na pokładzie znajdowało się 96 osób, w tym – głowa państwa Lech Kaczyński z małżonką Marią. Z grona delegacji, która leciała do Katynia na uroczystości, mające uczcić 70. rocznicę zarządzonego przez Stalina mordu NKWD na elicie polskiego narodu, nie przeżył nikt.

Tragedię potęgował fakt, że jej skład tworzyli m.in.: ostatni prezydent Polski na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, piętnastu posłów, trzech senatorów RP, inne znaczące postacie życia publicznego, dowódcza generalicja Wojska Polskiego, wysocy dostojnicy duchowni. Innymi słowy, establishment, osobistości w znacznym stopniu decydujące o losie Polski, będące jej jakże żarliwymi patriotami.
Wieść o tej straszliwej ogólnonarodowej tragedii pogrążyła Ojczyznę w głębokiej żałobie. Modlitwy w świątyniach różnych wyznań, opuszczone do połowy masztów biało-czerwone flagi, tygodniowe odwołanie imprez kulturalno-rozrywkowych i sportowych, niezliczone rzesze ludzi, zapalających znicze oraz składających kwiaty przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie i w całej Polsce jakże niezbicie dowodziły, że zlała się ona w jeden monolit, przywalony niewypowiedzianym żalem i smutkiem.
Z tak boleśnie doświadczonym naonczas państwem Orła Białego połączyła się zresztą cała Europa i kawał świata. Z nakazu serc uczynili to również rozsypani po różnych zakątkach globu Polacy, w czym nie stanowiliśmy wyjątku. Już 10 kwietnia o godzinie 14.00 pod gołym niebem przed Kaplicą Ostrobramską w Wilnie odbyła się Msza św. w intencji jak ofiar stalinowskiego mordu, tak też poległych w Katastrofie Smoleńskiej. 
Wymownym hołdem, złożonym tym ofiarom, było ponadto mnóstwo zniczów i kwiatów przed siedzibą polskich placówek dyplomatycznych w stolicy Litwy oraz u podnóża Kaplicy Ostrobramskiej. W obliczu tak straszliwej tragedii nie wstydziliśmy się łez, wyrażając wielki żal i mnożąc słowa otuchy w wyłożonej w ambasadzie księdze kondolencyjnej, zanosiliśmy modły do dobrego Boga i łaskawej wileńskiej Madonny.
Niestety, w samej Polsce już niebawem na tym jakże wymownym żałobnym narodowym monolicie zaczęły się pojawiać pęknięcia, gdy poszło o próbę zdefiniowania przyczyn owej straszliwej w skutkach tragedii. Choć wnioski Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), prokuratury i powoływanych komisji niezbicie dowiodły błędów załogi w podejściu do lądowania w pełni technicznie sprawnej maszyny, co spowodowało zawadzenie skrzydłem o rosnące nieopodal drzewa i późniejsze uderzenie o ziemię, bynajmniej nie wszyscy zechcieli przyjąć je do wiadomości. 
Wyraźnie podatny grunt znalazły teorie spiskowe, lansowane przez kręgi będącej wówczas w opozycji na polskiej scenie politycznej partii Prawo i Sprawiedliwość, w czym rej szczególny wiódł Antoni Macierewicz. Tworząc różne (w tym też międzynarodowe) struktury śledcze, gotów on był dowieść, że to, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem, nosiło znamię dobrze splanowanego zabójstwa politycznego, w czym ręce maczała też Moskwa. W wyniku zmasowanej kampanii zaistniało jakże liczne grono tych, kto naprawdę uwierzył w wybuch na pokładzie, nim samolot uderzył w ziemię, w dowiedzeniu czego posunięto się nawet do ekshumacji pogrzebanych zwłok.
Podważanie wiarygodności i dobrych intencji strony rosyjskiej we wspólnym dociekaniu przyczyn katastrofy spotęgowały wyraźne ochłodzenie w oficjalnych stosunkach na linii Warszawa – Moskwa. Natarczywe zabiegi strony polskiej o zwrot nie w pełni należycie zabezpieczonego pod Smoleńskiem wraku samolotu, mimo upływu całej dekady, po dziś dzień przypominają głos wołającego na puszczy, co Rosjanie motywują ciągle rzekomo prowadzonym własnym śledztwem.
Tegoroczna 10. rocznica jakże tragicznej w skutkach katastrofy lotniczej pod Smoleńskim powoduje mimowolną refleksję, że będący miejscem polskiej narodowej Golgoty złowieszczo brzmiący Katyń w sposób tak bolesny ponownie dał znać o sobie, dopełniając tragedii sprzed 70 laty. Czy również po to, by całemu światu, a przede wszystkim Rosji została wyświetlona tak uparcie maskowana prawda o totalitaryzmie? Jeśli tak, to niech nasza Polska będzie silna mocą, którą daje Wiara, i niech z tej Ofiary zrodzi się wielkie Dobro.
 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 11/2020

POLITYKA

  • Centroprawica "rozdaje karty"
  • Na bieżąco
  • Była o krok od monarchii

GDY ŻYCIA DOCZESNEGO KRES

  • Czas ucieka, wieczność czeka
  • Pogrzeb Józefa Piłsudskiego
  • "Nie spłonąć na tym stosie"
  • Tu spoczywa autorka "Nad Niemnem"
  • Zaduszki poetyckie

FAKTY – MITY – POMÓWIENIA

  • Sprawa Józefa Mackiewicza

PRZODKOM – W HOŁDZIE

  • Wołłk-Łaniewcy, Korwin-Milewscy, Umiastowscy

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • Styczyńscy. Spod Wilna na Syberię
  • Męczeństwo kresów

DIALOG DWÓCH KULTUR

  • Na wysokim brzegu

POZNAJMY POLSKĘ

  • Tam, gdzie były tereny Prusów

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O ostrożności

Nasza księgarnia

Stanisław Moniuszko w Wilnie
Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie