O obmowie

drukuj
dr Jan Ciechanowicz, 23.09.2019

W pradawnym kazaniu benareskim Siddharty Gautamy, spisanym przez jego uczniów, Budda nawiązuje do pewnego powszechnego zjawiska. Łatwo – powiada – dostrzegać uchybienia innych, ale trudno zauważać własne; ludzie są rozmiłowani w omawianiu cudzych błędów, lecz ukrywają swoje. – Osobnik chciwy, nieokrzesany i okrutny zawsze skłonny jest do obmowy i potępiania bliźnich. – Człowiek bywa skłonny do potępiania innych, spogląda tylko na ich błędy, a w tym czasie jego własne żądze pęcznieją coraz bardziej. – Nie ma nikogo na ziemi, kogo by ktoś nie potępił. – Nigdy nie było, nie ma i nie będzie kogoś, kto byłby stale osądzany, jak nie ma kogoś, kto byłby ciągle chwalony. – Nikogo nie należy obmawiać, niech każdy przygląda się nie cudzym potknięciom, nie temu, co ktoś uczynił lub czego nie uczynił, lecz temu, co uczynił lub nie uczynił on sam. – Do nikogo nie zwracaj się po grubiańsku, ten bowiem, z kim rozmawiasz, odpowie ci tak samo. Rozdrażniona mowa jest niemiła i kara może cię dosięgnąć natychmiast. Każdy człowiek ma miecz w ustach i szaleniec, wygłaszający złe słowa, wymierza sam sobie karę. – Nie mów nieprawdy. Powinno się mówić tylko prawdę, i to z zupełną szczerością, ale nie mając na celu znieważenia, zaszkodzenia lub dotknięcia kogoś, lecz mądrze, życzliwie. Szacunek dla ludzi nieuchronnie powoduje, że nie tylko nie wolno mówić nieprawdy, ale nawet przekazywać o kimkolwiek prawdziwe, lecz złe wiadomości. Powinno się szukać w drugich tylko tego, co w nich jest najlepsze. Zła zaś należy doszukiwać się w sobie, aby je wykorzenić. – Gdy przychodzimy na zgromadzenie, nie możemy wygłaszać kłamstw i postępować tak, aby ze względu na nas ktoś mówił nieprawdę; należy nie przystawać na jakikolwiek fałsz i unikać wszelkiej nieprawdy. Powinno się również unikać czczego gadania i uczestnictwa w pustych rozmowach, lepiej wypowiadać się powściągliwie lub zgoła milczeć. – Nie dlatego człowiek uchodzi za kogoś mądrego, że wiele i zgrabnie mówi, lecz dlatego, że jest cierpliwy, wolny zarówno od nienawiści, jak też od strachu. Nigdy nie powinno się używać grubych słów i nigdy spierać się o zasady; kto ufa swemu rozumowi, unika sporów i nikogo nie chce do niczego przekonywać. Sprzeczki tylko poniżają owe nauki, których dotyczą. – Na głupie lub podłe zapytanie należy odpowiedzieć milczeniem. – Powinno się też zachowywać zgodnie z głoszonymi zasadami, dobre bowiem słowa kogoś, kto postępuje sprzecznie z nimi, są równie jałowe jak ładny i barwny kwiatek, który pozbawiony jest aromatu. Tego, kto jest cnotliwy i przenikliwy, stały w zasadach, prawdomówny, spełniający rzetelnie swój obowiązek – tego się uważa za człowieka godnego szacunku… Tyle Budda. 
Z kolei w żydowskiej Księdze Psalmów (41, 6-10; 140, 2-6; 34, 14; 31, 19; 52, 3-6 i in.) znajdziemy gorzkie skargi człowieka na oszczerców, nienawistników i bezbożników: Złorzeczą mi moi przeciwnicy: "Kiedyż umrze wreszcie i kiedy zaginie imię jego?". A gdy mnie który odwiedzi, przemawia fałszywie, w sercu swym niegodziwość gromadzi, a gdy odejdzie precz, rozprawia dookoła. Wszyscy, którzy mnie nienawidzą, szepcą wspólnie przeciw mnie i snują o mnie najgorsze przewidywania: "Drąży go nieuleczalna niemoc, położył się i już nie powstanie". Nawet przyjaciel mój, na którym polegałem i który chleb mój spożywał, podstępnie przeciw mnie wystąpił. (…) Wybaw mnie, Jahwe, od człowieka złego, broń mnie przed gwałtownikiem, od tych, którzy knują zło w swoim sercu, co dzień wszczynają utarczki, którzy ostrzą swe języki jak wąż, a pod wargami mają jad żmii. Zachowaj mnie, Jahwe, od rąk bezbożnego, uchroń mnie przed mieczem gwałtownym. Oni zamyślają zachwiać kroki moje. Pyszni zastawiają na mnie sidła skrycie, rozciągają sznury na kształt sieci, przy drodze gotują mi pułapkę. (…) Strzeż języka swego przed złem, a ust swoich od mowy fałszywej. (…) Niech zaniemówią usta kłamliwe, co pełne pychy i pogardy, zuchwale przymawiają sprawiedliwemu. (…) Czemuż chełpisz się złością, mocarzu, i bluźnisz Bogu? Wciąż zgubę obmyślasz, a język twój, podobny do wyostrzonej klingi, gotuje podstęp. Wolisz zło niż dobro, kłamstwo – od słowa rzetelnego. Lubujesz się tylko w słowach niosących zgubę, języku przewrotny! W takich to piekielnych okolicznościach przebiega życie człowieka sprawiedliwego. 
Nie powinieneś szerzyć plotek i donosić na innych – doradza Talmud. Słowa "omawiać" i "obmawiać" są do siebie bliźniaczo podobne. I nie jest to zbieżność przypadkowa. Kto omawia innych, nie może uniknąć ich obmawiania. A obmowa kogoś nieuchronnie prowadzi do samowywyższania się, do pychy czyli do najgorszej przywary i ciężkiego grzechu. Najlepiej więc nikogo nie o(b)mawiać, nie mówić o cudzych sprawach i cudzym postępowaniu. Raczej poprawiać własne. Ale w życiu jest inaczej, tak jak opisał to Johann Wolfgang Goethe: 

Ten ród człowieczy tak dziwnie utworzon,
Tak zawikłana tkanka jego duszy,
Że nikt nie może uważać się czystym,
Ni w sobie samym, ni wespół z drugimi.
Stąd też nie naszą rzeczą sądzić siebie;
Kroczyć wciąż naprzód i patrzeć swej drogi
Człeka najbliższym, pierwszym obowiązkiem.

Gdy zaś zamiast pilnować swej drogi, zaczynamy bacznie obserwować cudze i je "prostować", dzieje się źle, ryzykujemy sami zejść na bezdroża. Jak powiada Kohelet, mowa głupia (a obmowa zawsze nią jest) pochodzi z wielości słów. Spokojne słowa mędrców więcej znaczą niż krzyk panującego wśród głupców. Lepsza jest mądrość od narzędzi wojennych. Ale mimo wszystko bezradna. Bo jeden grzesznik popsuć może wiele dobrego: Nieżywa mucha zepsuje naczynie wonnego olejku. Bardziej niż mądrość (...) zaważy trochę głupoty... Nie bądź pochopny w słowach, a serce twe niechaj nie będzie zbyt skore, by wypowiedzieć słowo... (Kohelet, 5, 1).
W sumeryjskich Prawach z Esznunny (sprzed około 4 000 lat) czytamy: Jeśli ktoś kogoś oskarżył i rzucił nań podejrzenie o zabójstwo, zaś tego mu nie udowodnił, ten, kto go oskarżył, poniesie karę śmierci. Bezpodstawne bowiem oskarżanie stanowi jedną z najpodlejszych rzeczy w świecie ludzi. Dlatego też Rzymianie mawiali: De omnibus aut nihil, aut veritas. – O wszystkich albo nic, albo prawdę. 
Co więcej, nawet prawdę niekoniecznie należy mówić, jeśli może ona stać się zarzewiem wojny. Bo do twoich słów prawdy ktoś doda szczyptę kłamstwa i powstanie przypisywana tobie pogłoska, za którą może przyjdzie zapłacić głową. Pogłoska to zło, które jest szybsze od wszystkiego na świecie – powiada Wergiliusz i dodaje: rośnie ona w miarę rozpowszechniania się, pęcznieje i staje się śmiercionośną lawiną śniegu w górach. 
Dżataki, mędrzec buddyjski, którego księgi zachowały się w całości na Cejlonie, nauczał: Oszczerstwa i plotki są jak uderzenia ostrego miecza, ponieważ potrafią błyskawicznie, w okamgnieniu rozrywać najmocniejsze nawet więzy przyjaźni. Kto ich słucha, traci przyjaciół i bliskich. 
Nie ma lepszego sposobu na narobienie sobie wrogów niż słuchanie i powtarzanie plotek, jak też inne rodzaje mieszania się do cudzych spraw. Ten, kto się we wszystko rad miesza, musi koniecznie często błądzić, powiada św. Bernard. Takim typowym błędem jest pogarda do innego człowieka, kończąca się z reguły obmową i oszczerstwem, czyli złem moralnym, którego dopuszczać się nie powinno. 
Czynić dobro trzeba nie ze względu na siebie, lecz ze względu na dobro, i ze szczerym, radosnym sercem, bez pychy: Kiedy biedny zostaje nasycony, a jego serce gardzi, wówczas traci cały swój dobry czyn i nie otrzyma nic, ponieważ Pan ma w obrazie każdego, kto gardzi (Księga Henocha Słowiańska). Logicznie więc pisał św. Jan Chryzostom: Kiedy masz chęć kłócić się z bratem, pomyśl, że kłócisz się z członkami ciała Chrystusowego – i zaniechaj swego szaleństwa. Nawiasem mówiąc, do kłótni i obmowy najbardziej są skłonni ludzie źli, nieprawi, a takich jest większość. Kohelet (7, 29) powiada: Bóg uczynił ludzi prawymi, lecz oni szukają rozlicznych wybiegów. Ale skoro szukają wybiegów, czyż zostali uczynieni prawymi? Ludzie prawi nie szukają wybiegów.
Nie powinno się przywiązywać wielkiej wagi do opinii ludzi o nas. Zdolność spokojnie znosić drwiny Spartanie uważali za jedną z największych swych zalet. Czy może być coś bardziej niedorzecznego niż nadawanie znaczenia zbiorowości tych, kim w osobności każdym pogardzasz? – zapytuje Marcus Tullius Cicero. A Žarko Petan dwa tysiące lat później jakby dodaje: Pies macha ogonem, człowiek językiem. Jedno i drugie ma taką samą wartość. Rozumiemy to, a jednak często wręcz uzależniamy się od cudzych opinii o nas. I zupełnie niepotrzebnie. Któż gwoli dobrej opinii o sobie nie poświęcił już kiedyś – siebie samego? 
Pomijając fakt, że ludzie w ogóle bardzo rzadko oblizują się nawzajem – jak to rywale – nie warto w ogóle brać dosłownie i zbyt poważnie te czy inne krytyczne uwagi zawarte w tych bądź innych wypowiedziach, które często bywają czynione w konkretnej sytuacji życiowej, pod wpływem określonych nastrojów i emocji oraz innych czynników przemijających. 
Człowiek prawy, powiada św. Jan Chryzostom, nie dba o ludzkie nagany. Nic bowiem nie pomści nas lepiej za złe sądy ludzkie o naszym umyśle lub zachowaniu się, jak nikczemność i wady tych, którzy cieszą się ludzkim uznaniem. Z jednego to zasobu płacą wzgardą zasłudze i uwielbieniem głupocie (Jean de La Bruyere, Charaktery).
Żyć wśród ludzi, to to samo, co żyć wśród psów: nie wiadomo, który i kiedy ugryzie lub obszczeka. Dlatego zawsze warto zachować do nich dystans, by zdążyć się cofnąć i zadać cios obronny. I raczej unikać ostrych ruchów tudzież słów, by nie dać im powodu do ataku. Dobra tu, jak wszędzie, zasada, że strzeżonego pan Bóg strzeże. Gdy się odkrywa istotnie bezecne oszczerstwo, źródła jego nie należy szukać nigdy między swymi otwartymi wrogami; albowiem ci, jeśli o nas coś podobnego wynaleźli, jako wrogowie nie znaleźliby wiary. Lecz między tymi, dla których przez pewien czas byliśmy bardzo pożyteczni, a którzy teraz z jakiegoś powodu mogą w tajemnicy być pewni, że już nic od nas nie zdobędą, tacy są w stanie puścić w obieg bezeceństwo. Ci znajdują wiarę, po pierwsze, ponieważ przypuszcza się, że nie wynaleźli nic, co by im samym mogło wyrządzić szkodę; następnie, ponieważ lepiej nas poznali. – Na pocieszenie oczerniony może sobie rzec: oszczerstwa to są choroby innych, wybuchające w twoim ciele... (Friedrich Nietzsche, Wędrowiec i jego cień).
Kogoś, o kim wiemy, że jest prześmiewcą i obmówcą, należy unikać. Jan Nepomucen Kurowski w kompilacyjnym opracowaniu O poznawaniu ludzi z zewnętrznych oznak, podług starożytnych i nowoczesnych pisarzy (Warszawa 1857) podawał nawet fizjonomiczny opis człowieka złośliwego: Twarz blada, bezkształtna, uszy wąskie i długie, gęba szeroka z wąskimi ustami, zęby ostro spiczaste (jak u zwierząt mięsożernych), nieco wystają; mowa prędka i porywcza; głos chrapowaty lub nosowy; oczy ukośne; korpus suchy, cokolwiek pochylony, szyja skrzywiona, palce u rąk długie i suche; nogi cienkie, stopy niezgrabne, wklęsłe ku podeszwie… Gdy się z kimś takim stykamy, powinniśmy – według autora – unikać jego towarzystwa. 
Uniknąć jednak ludzkiej złośliwości i oszczerstw dotychczas nikomu się nie udało. Wenigstens ist die Verleumdung so alt wie die Welt oder gar älter als die Welt. Nachdem Satan die erhabnen Geister des Himmels durch Verleumdung zum Aufruhr gegen den Oberherrn gereizt hatte, so bediente er sich derselben mit gleich glücklichem Erfolg zur Verführung des ersten unschuldigen Menschenpaars… Freilich ist sie ein gar hässliches Gebrechen… Aber wer nur Schlechtes von dem Menschen zu sagen weiss, der ist wenigstens insofern ehrlich, dass er uns zeigt, er rede nur noch nach Beobachtungen an sich selbst" (Friedrich Maximilian Klinger, Gedanken und Beobachtungen). Kogokolwiek tedy obmawiamy, obmawiamy też siebie samych.
Obmowę czyni się w sposób szyderczy, by kogoś ośmieszyć i moralnie zniszczyć. Szczególnie narażone są na ten proceder osobowości wybitne, które pomawia się wręcz odruchowo i notorycznie, ponieważ budzą zawiść w tych, którym brak uzdolnień i talentów. 
Tak np. twórcę etyki europejskiej Sokratesa jeszcze za jego życia fałszywie pomawiano o to, że jakoby był homoseksualistą (nie był!); jakoby "wypożyczał" swą żonę Ksantypę innym mężczyznom (nie wypożyczał!); jakoby był ciężkim pijakiem (nie był, choć winem w gronie przyjaciół raczył się niekiedy chętnie). Chodziło po prostu o to, że wielu w obliczu tego geniusza czuło się nieswojo i pocieszało się w ten sposób, iż oczerniało i wyszydzało wielkiego człowieka, doszukując się w nim swych własnych ułomności. Złośliwy śmiech głupca – to jakby rechot żaby tkwiącej w śmierdzącym błocie. Lepiej się smucić niż tak śmiać. Lepszy jest smutek niż śmiech, bo przy smutnym obliczu serce jest dobre. Serce mędrców jest w domu żałoby, a serce głupców w domu wesela (Kohelet, 7. 3-4).
Aby uciszyć pogłoski, wystarczy niekiedy je po prostu zignorować… Ale najlepiej jest nie słuchać ludzkiego gadania. Ha gadda, wyraz hebrajski, od którego pochodzi polskie "gadanie", znaczył pierwotnie uwodzenie pustymi i zręcznymi słowami od szlachetnych rozmyślań o Bogu ku rzeczom wulgarnym, materialnym, np. pieniądzom, chuciom, rozrywkom itp. Każde tedy "gadanie" – to nic innego jak uwodzenie, kłamanie, manipulacja, zwodzenie, w najlepszym razie – bezsensowne ględzenie, którego nie warto słuchać. 
* * *
Niektórzy we wszystkich swych dążeniach zmierzają ku osiągnięciu zaszczytów i popularności. O nich zazwyczaj wiele się mówi, ale źle się myśli. Człowiek zacny łatwo staje się z wiekiem niewrażliwy na pochwały i zaszczyty, lecz nigdy na naganę i lekceważenie. Przeciwnie, pochwała i szacunek wielu znamienitych osób nie zrównoważy boleści, którą mu sprawi jakiś żarcik człowieka bez wartości lub dowód, iż się o niego nie troszczy. Może u szubrawców dzieje się odwrotnie, że, przyzwyczajeni do nagany, a nie nawykli do prawdziwej pochwały, wobec owej będą niewrażliwi, przeciwnie zaś wobec ostatniej, jeśli przypadkiem spotka ich ona ze strony człowieka rozumnego (Giacomo Leopardi, Myśli). 
Można na to powiedzieć, że zawsze postąpimy właściwie, gdy ostrożnie i z rezerwą potraktujemy przekazywane nam i zasłyszane informacje, nigdy i nikomu ich dalej nie przekazując. Jeśli zostaniesz dowodnie obwiniony o to, żeś dokonał niewłaściwej o kimś wypowiedzi, wyznaj: Nie pamiętam, czy to kiedykolwiek powiedziałem, a gdybym powiedział, nie upierałbym się dziś przy tym błędzie. Ostateczna rada w tej materii brzmiałaby jak następuje: Rzetelnie pełnij swój obowiązek, czyń to, co powinieneś, i – jeśli tak właśnie postępujesz – nie zwracaj uwagi na języki ludzkie, zawsze jadowite, kłamliwe i podłe. 
Niedołęgi, które nic nie potrafią prócz dłubania w nosie, pocieszają się w ten sposób, że obmawiają i atakują ludzi dzielnych. Od niczego się nie uzależniaj, zawsze zachowując wewnętrzną wolność i autonomię. Jeśli bowiem ktoś uzależnia się od dóbr materialnych i je absolutyzuje, staje się z usposobienia osobnikiem zachłannym, skąpym, nikczemnym, zawistnym, pozbawionym zasad i norm moralnych. Dawno zauważono m.in., że kobiety chciwe i skąpe są też przeważnie wszeteczne. 
Jeśli ktoś uzależnia się i absolutyzuje takie wartości duchowe jak uzdolnienia, intelekt, szacunek ludzki i sława – staje się szybko człowiekiem podejrzliwym, łatwo obrażającym się, zawistnym. Pojawiają się skłonności do wywyższania się, do poniżania i wydrwiwania innych, do twardej dominacji nad otoczeniem ludzkim. 
Jeśli się uzależniamy od jeszcze wyższego poziomu wartości duchowych, takich jak ideały, zasady, marzenia, szczytne cele, wielkie nadzieje, szlachetność – wpadamy w permanentny konflikt z całym społeczeństwem, stajemy się wciąż niezadowoleni ze świata, ludzi, a w głębi także z siebie samych. Nie jest to więc nic innego jak program samozniszczenia, autoagresja. Podobne skutki może spowodować głębokie przywiązanie i ubóstwienie norm etycznych, przyzwoitości, miłości do ludzi. Jest to też forma odwracania się od Boga.
Jako skutek oraz kuracja i oczyszczenie zaczynają nas dotykać złośliwości, poniżenia, obraza od tych, kogo najbardziej kochamy i komu służymy. Spotyka nas niesprawiedliwość, niepomyślność, nieszczęścia, cierpienia fizyczne w postaci chorób, niezasłużone poniżenia itp. Nie jest to jednak kara, lecz środek leczniczy, powołany do przywrócenia w naszym sercu właściwej, prawidłowej hierarchii wartości. 
Powinniśmy się więc uniezależnić od wartości ziemskich, a więc też od wewnętrznej agresji, spoglądać na wszystko z filozoficznym dystansem i życzliwą pobłażliwością. Nikomu niczego nie mamy za złe, nikogo nie nienawidzimy, jesteśmy szczerze i łagodnie nastawieni do wszystkich – także do naszych katów – gdyż wiemy, że w obliczu Boga i wieczności wszystko jest żałosną krzątaniną tudzież marnością. 
Z olimpijskim spokojem przyjmując wszystkie wyroki opatrzności, chronimy przyszłe losy naszych dzieci, wnuków i prawnuków. Nie zarzucajmy nic ani innym, ani też sobie samym. Wybaczajmy wszystko, co się stało – innym i sobie. Nie sądźmy ani innych, ani siebie. Ani bowiem oni, ani wy nie jesteście przyczyną samych siebie, swych myśli, uczuć i postępków. To nie wy, ale przez was, Coś myśli, czuje i działa. Trzeba się z tym – i z swoim losem – pogodzić. I za wszystko, co się dzieje, być wdzięcznym Bogu. 
Baltasar Gracian radził: Odgradzaj się od zmartwień. Unikać zgryzot – i mądrze, i pożytecznie. Od wielu z nich uwalnia rozsądek... Rzeczy nieprzyjemnych nie przekazuj i, tym bardziej, nie słuchaj... Jedni gotowi są dzień i noc wysłuchiwać słodkich pochlebstw, inni – słuchać jadowitych plotek, a są i tacy, którym życie nie jest miłe bez codziennej dawki zmartwienia... I nic tak nie zamąca spokoju jak postępek, który popełniliśmy, aby sprawić razową przyjemność komuś (niech nawet najlepszemu przyjacielowi), przysparzając nim sobie biedy na całe życie. Nigdy nie grzesz przeciwko własnemu dobru ze względu na przyjemność tego, który udziela rady, a sam pozostaje na stronie. W każdym takim przypadku pamiętaj nakaz roztropności: niech lepiej inny zmartwi się teraz niż ty później, i to nie do odrobienia.
Warto w tym miejscu nadmienić zdanie Błażeja Pascala z Prowincjałek: Powinno się ujawniać jedynie rzeczy, które pożytecznym jest odsłonić, nie zaś te, które mogłyby tylko zranić, nie przynosząc żadnej korzyści. Ale też nie powinno się o nikim mówić lepiej niż na to zasługuje, gdyż byłoby to wyrazem niesprawiedliwości. W wielu zaś przypadkach powinno się zachować powściągliwe milczenie: Nie ma dla człowieka nic lepszego niż milczenie – powiada Talmud. – I dodaje: Jeśli milczenie jest dobre dla mądrych, tym bardziej jest dobre dla głupich. 

* * *
Prawdopodobnie do odmian obmowy należy przypadek popularnej techniki propagandowej, którą Erich Auerbach w dziele Mimesis definiuje jako technikę reflektorową i notuje: Polega ona na tym, że z pewnego rozległego kontekstu kulturowego wydobywa się i oświetla jeden drobny wycinek, podczas gdy cała reszta, na której tle ów wycinek dawałby się wyjaśnić i umieścić w jakimś określonym porządku i która, być może, tworzyłaby w stosunku do niego przeciwwagę – jest pozostawiana w mroku. W ten sposób na pozór mówi się prawdę, ponieważ to, co powiedziano, jest bezsporne; a jednak wszystko zostaje zafałszowane, albowiem prawdą może być tylko cała prawda oraz poprawne odtworzenie stosunków wiążących pomiędzy sobą poszczególne jej elementy. Publiczność, zwłaszcza w epokach burzliwych, zawsze daje się złapać na tego rodzaju tricki… Przy tym zaś w większości przypadków trick taki łatwo przejrzeć; mimo to w pełnych napięcia czasach brak na to publiczności czy ludowi poważnej ochoty… 
Na takim reflektornym wyrywaniu z tła i naświetlaniu wybranych szczegółów bazuje m.in. każda propaganda nienawiści etnicznej czy politycznej, jak też cała stronnicza krytyka literacka, mająca na celu nie tylko "dołożenie" temu lub innemu niewygodnemu autorowi, ale i jego wirtualne zniszczenie, często poprzedzające i zawczasu usprawiedliwiające likwidację fizyczną. 
Trafnie na to zjawisko zareagował Jan Sztaudynger we fraszce pt. Na kalumniatora:
Chcesz na mnie rzucić cień, głuptasku,
Nie wiesz, że cień dodaje blasku.
 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 11/2019

Z NAKAZU PAMIĘCI

  • Uczczono 101. rocznicę niepodległości Polski
  • Błogosławione są ziemie, które bardzo kochano

SPORT

  • Sfinalizowano Wielki Konkurs, poświęcony 100-leciu PKOl
  • Uśmiech fortuny

POLITYKA

  • Na bieżąco

SZKOLNICTWO

  • Podręczniki z Polski dotarły na Litwę
  • Sentymentalna podróż do beztroskich lat

TEATR

  • Liczyły się "tylko prawdziwe uczucia"

MIŁOŚĆ NIEJEDNO MA IMIĘ

  • Krótkie szczęście małżeństwa Sierakowskich
  • Romantyczne serca na paryskim bruku

IN MEMORIAM

  • Obrzędy pogrzebowe

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach na "saratowskim szlaku"

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O prawdzie

 

Nasza księgarnia

Stanisław Moniuszko w Wilnie
Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie