O samodoskonaleniu

drukuj
dr Jan Ciechanowicz, 21.03.2019

Człowiek musi być wszechstronnie rozwinięty, sprawny i doskonały pod wieloma względami, aby poradzić sobie z własnym życiem. Czytamy więc w księdze Awo (5,24): Jehuda Ben Tejma powiada: Bądź silny jak tygrys, lekki jak orzeł, prędki jak jeleń, potężny jak lew po to, aby spełniać wolę Ojca twego, który jest w niebiesiech. Do tychże doskonałości należy cnota, całokształt wszystkich doskonałości i oś wszelkiego szczęścia. To właśnie ona czyni człowieka rozważnym, roztropnym, bystrym, wrażliwym, przenikliwym, odważnym, prawym, czystym, godnym szacunku. 
Cnota, czyli sumienie i mądrość, sprawia, że jesteśmy szanowani za życia i pamiętani po śmierci. A zdobywa się ją, jak powiada Symbulus w dialogu Erazma Philodoxus, tylko przez trudy i pracę nad sobą. Co prawda, między cnotami mogą zachodzić dość antagonistyczne przeciwieństwa; bywa bowiem np. tak, że roztropność i umiarkowanie nakazują unikanie wszelkiej wojny, lecz sprawiedliwość i męstwo kategorycznie żądają zadośćuczynienia przez podjęcie walki zbrojnej. Łagodność jednak i tu byłaby optymalnym wyborem. 
Jak czytamy w jednej z mądrych ksiąg buddyjskich: Jakże jesteśmy szczęśliwi, żyjąc bez nienawiści do tych, którzy nas nienawidzą… Jakże szczęśliwi żyjąc wolnymi od chciwości pośród tych, których zżera ich własna chciwość… Jakże szczęśliwi nic nie nazywający swoim – podobni do świętych bogów, wypełnionych światłością… Ludzie szukają dla siebie obrońców i nauczycieli poza sobą i tak wpadają w tarapaty… Bądźcie światłem dla samych siebie… Wiele nauk przeszło przez świat, lecz tych, którzy sami siebie zakuli w łańcuchy, nie uwolni żadna nauka. Obudź siebie samego, a ochroniony przez siebie samego i czujnie wsłuchujący się w głos Boga, będziesz niezmienny i wieczny… Jak miasto graniczne, chronione od wewnątrz i z zewnątrz, tak chroń siebie; nie marnuj czasu, ponieważ kto przegapił swój czas, ulega smutkowi i jest skazany na egzystencję w piekle… Prawda każdego człowieka zawarta jest w jego własnej duszy. W każdym człowieku świeci światło jego duszy. Może ono być zamglone, może je zaciemniać nasza niewiedza i grzech, lecz ono nigdy nie umiera i stale jaskrawo świeci dla nas, gdy tylko je zaczynamy szukać… Świećcie sami sobie, sami siebie chrońcie, tylko w samych sobie znajdziecie bowiem ukojenie. Niech przystanią waszą będzie tylko prawda. Nie szukajcie oparcia w niczym, jak tylko w samych sobie …Niech każdy uczyni siebie takim, jakim on uczy, by byli drudzy. Kto zwyciężył siebie, ten zwycięży też innych. Najtrudniej jest zwyciężyć siebie samego…
Budda Gautama także nakazywał: Idź do przodu i nie patrz pod nogi! Niczego się nie lękaj i o niczym nie myśl! Krocz sam i nie zerkaj na innych! Krocz sam, jak potężny nosorożec przez busz!... Jeśli coś należy uczynić, czyń to i trwaj przy swoim!… Czyli, jak to ujął Claudianus: Bądź pierwszym wykonawcą twych zasad! I ciągle perfice te! – doskonal siebie! 
Należy nad sobą pracować i siebie poprawiać. Czyli, idąc za Publiliusem Sirusem, mówimy: Drugim wybaczaj często, sobie – nigdy! (Francuskie przysłowie ujmuje to nieco inaczej: Wybaczaj wszystkim, nigdy sobie). Gdy zaś zdarzy się ulec jakiejś słabości, nie powinno się jej dłużej poddawać, trzeba wstać i przezwyciężyć jej moc, choć przecież najmocniejsza w człowieku jest właśnie jego słabość. Ale i ją może pokonać siła woli. 
Przeszkodę na drodze ku samodoskonaleniu stanowi okoliczność, że łatwiej zauważamy cudze niż własne wady. Tak łatwo pouczać innych, tak trudno siebie (Oscar Wilde). W Próbach Michela de Montaigne’a czytamy trafne zdania: Przyjrzyj się, a zobaczysz, że jedyny, kto ci przeszkadza, to ty sam właśnie… Zmień się sam, bo to jest zupełnie w twej władzy, a jeśli chodzi o wszystko pozostałe, to masz jedyne prawo – cierpliwie skłonić się przed losem. Dusze wzniosłe nie mniej są zdolne do postępków nikczemnych niż dusze nikczemne do postępków wzniosłych. Dlatego powinno się nieustannie czuwać nad sobą. 
Inna utrudniająca okoliczność polega na tym, że – jak to pięknie zauważył św. Paweł Apostoł w Liście do Rzymian: Nie umiem pojąć tego, co czynię. Nie czynię tego, co chcę, lecz to czynię, czego nienawidzę… Nie czynię dobra, którego chcę, lecz popełniam zło, którego nie chcę… Bywa, że złe towarzystwo na to wpływa. Czytamy więc w Pierwszym liście do Koryntian: Nie dawajcie się zwieść: Złe rozmowy psują dobre obyczaje. Weźcie się w karby i nie grzeszcie!… 
W Liście do Kolosan św. Paweł nawołuje do rzetelnej pracy nad samodoskonaleniem się moralnym i pisze: Uśmiercajcie zatem w ciele waszym to, co jest przyziemne: rozpustę, nieczystość, lubieżność, złą pożądliwość i żądzę nadmiernego posiadania… Wyrzućcie daleko od siebie to wszystko: gniew, niechęć, złość, bluźnierstwo, a nieprzyzwoite słowa niech nie kalają waszych ust. Nie okłamujcie się wzajemnie, zwlekliście przecież z siebie "starego człowieka" z jego uczynkami, a przyoblekliście się w "nowego człowieka", który odnawia się ustawicznie ku głębszemu poznaniu Tego, co go stworzył na swoje podobieństwo… Jako wybrańcy Boga, święci i umiłowani, obleczcie się w tkliwe miłosierdzie, dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie wzajemnie, jeśliby ktoś zawinił przeciwko wam… A ponad wszystko kierujcie się miłością, która jest spójnią wszelkich cnót. Nauczajcie i napominajcie jedni drugich z prawdziwą mądrością…W Liście do Galatów apostoł dodaje: Niech każdy osądza swoje własne dzieło, a wówczas tylko sobą samym chlubić się będzie, a nie kimś innym…
Ludzie jednak z reguły są najbardziej zaaferowani sprawami zewnętrznymi, które od nich raczej nie zależą. Wówczas trwożliwie pytają sami siebie: Co będę robił? Jak to będzie? Co z tego wyniknie? Czy się nie stanie coś złego? Tak bywa z tymi, którzy ciągle dbają o to, co od nich nie zależy. I przeciwnie, człowiek zajęty tym, co od niego zależy, czyli dbający o to, aby zostać dobrym człowiekiem, nie będzie aż tak bardzo się trwożył. 
To przecież od niego samego zależy, a nawet nie wymaga wielkiego wysiłku, czy wybierze prawdomówstwo czy kłamstwo, uczciwość czy oszustwo, pracę czy próżnowanie, trzeźwość czy pijaństwo, wierność czy podłość. Sprawiedliwi są panami swych żądz, grzesznicy zaś są ich niewolnikami (Talmud). 
Okazuje się, że to, co jest naprawdę ważne, leży w zasięgu naszych umysłów i rąk, a idąc za głosem rozumu z każdego zdarzenia potrafimy wyciągać dla siebie jakiś pożyteczny wniosek i naukę. Nie każdy, kto chce zostać bogatym, takowym zostaje, gdyż bogactwo daje i zabiera los; ale każdy, kto chce być osobą etyczną, może nią zostać na mocy własnego postanowienia i żadna moc zewnętrzna nie potrafi mu tego skarbu zabrać. Nawet jeśli w jakiejś chwili zejdzie z tego świata nieszczęśliwy i niedostrzeżony przez ludzi, to przecież Bóg go dostrzeże i oceni właściwie. 
Pełnić swój obowiązek i wykonywać swą pracę – to najważniejsze, a śmierć, która i tak przyjdzie, nie potrafi przecież zabrać dobrego imienia i pamięci. Wznosząc wzrok do Boga, trzeba dziękować Mu za dar życia, miłości rodzinnej, za oglądanie tego świata, wreszcie za możliwość zanoszenia modlitwy do Niego. Tylko to bowiem jest nasze. Ale gdy będziemy gonić za tym, co nie nasze, to raczej utracimy nawet to, co nasze. 
Kto chce odnosić sukcesy w sprawach światowych, nie śpi po nocach, wciąż biega i się szarpie, nadskakując bogatym i możnym, poniża się i opuszcza. A co osiągnie? Że przez jakiś czas będzie się mu fałszywie okazywać jakieś pozory czci, że będą się go obawiać lub bać, że będzie mógł komuś coś rozkazać. Ale też przez to sam będzie żył pośród nienawiści, w nieustannej trwodze i niepewności. A w końcu i tak nieuchronnie straci wszystko, ściągając nieraz śmierć i zagładę także na swych bliskich. Czy więc warto? Najdroższym skarbem, którego nikt nie może odebrać, jest czyste i spokojne sumienie, połączone z życzliwością dla ludzi i rzetelnym pełnieniem obowiązku. 
Lata życia mijają w nieustannej krzątaninie, a najważniejsze potrzeby człowieka pozostają niezaspokojone, skąd rodzi się poczucie niezadowolenia, niedosytu, świadomość marności wszystkiego. Obwinianie wszelako, czynienie zarzutów – także sobie samemu – to przejaw pychy; podobnie jak poczucie krzywdy i poniżenia. Z klęsk i niepowodzeń trzeba wyciągać wnioski dotyczące naszego stanu wewnętrznego a nie świata poza nami. 
Większość ludzi, poniechawszy tego, co dobre i pożyteczne w własnym życiu, śpieszy do rzeczy uciążliwych, nieudanych i odrażających. Trudno być rozumnym komuś, kto nie ma woli, ale trudniej mieć wolę komuś, kto nie ma rozumu – powiada Baltazar Gracian. Kto chce przezwyciężyć w sobie naturę, nie powinien stawiać przed sobą ani zbyt trudnych, ani zbyt łatwych zadań, bo w pierwszym przypadku zniechęci się częstymi porażkami, w drugim postęp będzie zbyt mały, mimo częstych sukcesów.
Nieraz dla pełnej doskonałości trzeba, aby przygotowanie do czynu było trudniejsze niż sam czyn. Lecz nie powinno się ciągle siebie do czegoś zmuszać; warto od czasu do czasu pozwolić sobie odetchnąć. Gdy się uda wejść na drogę dobra, nie wolno przesadnie i bez reszty ufać sobie i zwycięstwu nad sobą, gdyż byle okazja może ujawnić ukrywające się w naszym sercu zło. 
Płacić musimy zresztą zarówno za swą doskonałość, jak i za niedoskonałość. Wszelkie mistrzostwo trzeba opłacić na tej ziemi, na której za wszystko trzeba drogo płacić: stając się panem swego fachu, człowiek staje się również jego ofiarą (Friedrich Nietzsche). Dlatego nasze dążenie do doskonałości powinniśmy traktować nieco samokrytycznie. Jeśli rozszerzymy swój krąg widzenia i rzucimy pytanie: co stało się z tymi istotami, które postawiły sobie niewłaściwy cel doskonałości, którym czynne przystosowanie się nie udało, ponieważ weszły na niewłaściwą drogę, które nie znalazły drogi popierania ogółu? – to zagłada gatunków, ras, szczepów, rodzin i tysięcy poszczególnych ludzi, z których nic nie pozostało, pouczy nas, jak konieczne jest dla jednostki znalezienie drogi chociażby na wpół właściwej do celu doskonałości… Jest zrozumiałe samo przez się, że cel doskonałości nadaje kierunek rozwojowi całej osobowości, wszystkim jej gestom, patrzeniu, myśleniu, uczuciom, poglądowi na świat… Kierunek zbaczający poniekąd od prawdy musi wyjść na szkodę danej jednostce, a nawet może spowodować jej upadek (Alfred Adler, Sens życia). 
Cóż może być ową idealną doskonałością dla człowieka? Według Adlera jest to utwierdzenie norm poczucia wspólnoty, które to poczucie oznacza przede wszystkim dążenie do takiej formy zbiorowego istnienia, którą należy uważać za wieczną i taką, jak można by ją sobie wyobrażać, gdyby ludzkość osiągnęła cel doskonałości… 
Uznałbym – pisze psycholog – za usprawiedliwiony każdy prąd, którego kierunek dostarcza niezbitego dowodu, że zmierza do celu dobra zbiorowej ludzkości. Uważałbym za chybiony każdy prąd sprzeciwiający się temu stanowisku lub przepojony formułą Kaina: "Dlaczego mam kochać swego bliźniego?". 
Możność obserwacji i mówienia o własnych nawykach myślowych i uczuciowych z pozycji niezaangażowanego, zdystansowanego obserwatora pozwala uczynić je mniej przymusowymi i mniej automatycznymi. Myśli jakby oddzielają się od nas, nie są już nami samymi. Jeżeli nadal będziemy przyglądać się swoim myślom i uczuciom, ich uporczywość stanie się nieco obca i drażniąca. Gdy uwaga przesuwa się na pozycję wewnętrznego obserwatora, myśli zaczynają sprawiać wrażenie "tego, o czym myślę", a nie "mojego prawdziwego ja", ponieważ część świadomości pozostaje na tyle niezaangażowana, że jesteśmy w stanie obserwować ich przepływ. Gdy pojawia się niezależne obserwujące "ja", człowiek może być bardziej obiektywny w określaniu tego, kim jest naprawdę. W miarę przyrostu doświadczenia wewnętrznego zaczyna swoje prawdziwe "ja" utożsamiać z tym właśnie obserwatorem a nie z jakimiś konkretnymi myślami czy uczuciami (Helen Palmer). 
Jest to bardzo trudny okres wewnętrznego dojrzewania, podejmowany świadomie przez jednostkę z reguły w dość późnym wieku. Proces trudny tym bardziej, że prawie zawsze ukrywamy negatywne cechy charakteru przed samymi sobą za pomocą rozbudowanego systemu wewnętrznych buforów, czy też psychologicznych mechanizmów obronnych, czyniących nas ślepymi na siły działające wewnątrz naszej osobowości. 
Człowiekowi jest niezmiernie trudno, jak w dziele Chrześcijaństwo a walka klas powiada Friedrich Wilhelm Foerster, wyrzec się najmniejszej swej potrzeby, zmienić swe najmniejsze przyzwyczajenie, przełamać najmniejszy opór samowoli… W jakiż sposób możemy się przyczynić do podniesienia, do zmartwychwstania innych? Ten tylko potrafi to uczynić, ten tylko wynajdzie środki do służenia dobrze swemu społeczeństwu, kto wszystkie swoje siły umysłowe natęży w kierunku doskonalenia samego siebie. W przeciwnym razie przyczyni się tylko do zepsucia innych, a sam coraz głębiej pogrąży się w błędzie i grzechu. 
Jak to się rzecze, lekarz powinien uzdrowić samego siebie, zanim zacznie rościć pretensje i zdobędzie zdolność kuracji innych. Pielęgniarz u łoża chorego tylko w tym stopniu może działać uspokajająco i uzdrawiająco, w jakim sam wyzwolił się od wewnętrznych zaburzeń i afektów, od arogancji własnych roszczeń, od wybujałości własnego usposobienia i własnych nerwowych impulsów. 
Chorych pielęgnujemy w sposób, w jaki zarówno w izbie chorego, jak i poza nią opanowaliśmy nasze własne subiektywne wzburzenia i irytacje. Podobnież sobkostwo, rozdygotanie, oporność i rozwiązłość w społeczeństwie ludzkim o tyle tylko zdołamy opanować, o ile sami siebie zwyciężyliśmy (Friedrich Wilhelm Foerster, O wychowaniu obywatelskim). 
Jakże bowiem zapanuje nad innymi i im pomoże ktoś, kto nie panuje nad sobą i nie potrafi pomóc samemu sobie? Zdając sobie sprawę z własnych ograniczeń, nie możemy rezygnować z kroczenia do przodu i samodoskonalenia. Co prawda, w naukach Ptahhotepa sprzed kilku tysięcy lat czytamy pesymistyczne stwierdzenie, iż nikt nie może osiągnąć szczytów doskonałości i nie jest doskonałym nawet ten, kto osiągnął zupełne mistrzostwo, jednak ta prawda służy odważnym sercom raczej za zachętę do wysiłku niż do rezygnacji. 
Chociaż bowiem – jak zauważa Erazm – Fortuna wiecznie była nieubłaganym wrogiem ludzi mądrych, a najgorliwszą opiekunką głupców, że szczęście lubi dudków, i że ludzi mądrych widzimy w nędzy, ustawicznym poście, żyjących w kurnej chałupie, w zapomnieniu, pogardzie, a nawet nienawiści; przeciwnie głupców – opływających we wszystko, trzymających ster państwa i wszelkim otoczonych blaskiem – to jednak lepiej być mądrym człowiekiem niż głupią, tłustą świnią. 
Cóż z tego, że ludzie znieść nie mogą osób rozważnych i rozumnych, a lubią prostaków i głupców? Przecież dzieje się tak widocznie dlatego, że człowiek mądry często jest postrzegany jako swego rodzaju anomalia, jako niebezpieczeństwo dla innych, głupich, ale uważających się za rozumnych; zakłóca dobre mniemanie o sobie złych i nic nie wartych. Stąd z reguły politycy i bogacze (poza nielicznymi chlubnymi wyjątkami) dyszą szczerą nienawiścią do filozofów i myślicieli. 
Ale życie bez mądrości byłoby nie tylko nudne, ale i pozbawione prawdziwej przyjemności. Życie jest uciążliwe bez odpoczynku, jak długa podróż bez zatrzymania się. Umila je urozmaicenie w tym, czego się człowiek uczy. Aby pięknie żyć, najpierw trzeba poświęcić swoją uwagę rozmowie ze zmarłymi: urodziliśmy się, aby poznawać świat i siebie, a książki czynią nas bliższymi ludziom… Snucie filozoficznych refleksji daje największą radość (Baltazar Gracian). 
Wybitny psycholog Hans Selye w książce Stres okiełznany podaje, jak sam to określa receptę na cieszenie się pełnią życia, w której m.in. radzi: Nawet jeśli konsekwentnie pragniesz gromadzić w sercu miłość, nie trać czasu próbując zawrzeć przyjaźń z wściekłym psem. Pogódź się z tym, że nie ma absolutnej doskonałości, ale w każdej dziedzinie osiągnąć coś może być osiągnięciem najwyższym; niech wystarczy ci dążenie do tego celu.
Doceń radość rzeczywistej prostoty swojego stylu życia. Unikanie wszelkich póz i niepotrzebnych komplikacji zjednać może tyleż samo życzliwości i miłości co napuszona sztuczność – niechęci. Z jakąkolwiek sytuacją spotykasz się w życiu, zastanów się najpierw, czy rzeczywiście warto w danym momencie walczyć. 
Skoro jednak podejmiemy decyzję o walce, to walcząc trzeba dążyć do zdecydowanego zwycięstwa, aby zabezpieczyć się przed niszczącym dystresem porażki, frustracji, nienawiści i żądzy odwetu. Staraj się stale koncentrować świadomość na przyjemnych stronach życia i na działaniach, które mogą polepszyć twoją sytuację. Staraj się zapominać o wszystkim, co jest nieodwołalnie wstrętne lub bolesne… Jak mówi mądre niemieckie przysłowie: Naśladuj zegary słoneczne: licz tylko jasne dni. 
Nic nie paraliżuje twojej sprawności bardziej niż frustracja, nic nie zwiększa jej bardziej niż sukces. Nawet po największych klęskach można najlepiej odpędzić przygnębiającą myśl, że się jest nieudacznikiem, robiąc przegląd wszystkich swoich przeszłych osiągnięć, których nikt nie może negować. Taka świadoma "inwentaryzacja" jest najbardziej skutecznym środkiem przywrócenia zaufania do samego siebie, koniecznego, jeśli chce się odnosić sukcesy w przyszłości. Nawet w najskromniejszej biografii jest coś, co możemy z dumą przypomnieć – to może bardzo pomóc wtedy, gdy wszystko wydaje się beznadziejne. 
Gdy stoisz przed zadaniem, które jest bardzo bolesne, lecz którego wykonanie niezbędne jest dla osiągnięcia twego celu – nie odkładaj go na potem. Przecinaj wrzód, by zlikwidować ból, zamiast przedłużać go, delikatnie pocierając powierzchnię. Zdaj sobie sprawę z tego, że ludzie nie zostali stworzeni równymi, chociaż powinni mieć przy urodzeniu prawo do równego startu. Po urodzeniu ich własne postępowanie w wolnym społeczeństwie powinno decydować, jak daleko w życiu zajdą. Zawsze będą przywódcy i ci, co za nimi idą, ale przywódców warto utrzymywać tylko dopóty, dopóki są w stanie służyć swoim zwolennikom, zjednując sobie ich miłość, szacunek i wdzięczność.
W końcu nie zapominaj, że na sukces nie ma żadnej gotowej recepty, która odpowiadałaby każdemu. Wszyscy jesteśmy różni i takie też są nasze problemy. Jedyną rzeczą, która nas łączy, jest podporządkowanie się tym prawom biologicznym rządzącym wszystkimi żywymi istotami, z człowiekiem włącznie… Sam starałem się, jak mogłem najlepiej, stosować do zasad filozofii zdobywania miłości bliźniego i sprawiło to, że moje życie było szczęśliwe…
Postępuj wobec innych tak, jak chciałbyś, aby inni postępowali w stosunku do ciebie… Niezależnie od tego, jaki jest nasz tytuł czy stanowisko, najwyższą rangę nadaje nam nasze dobre imię. Jesteśmy tyle warci i w takim stopniu zabezpieczeni, jak się do tego przyczyniły nasze przeszłe osiągnięcia i obecne zdolności. Innymi słowy – jesteśmy tyle warci, ile warta jest nasza zdolność zdobywania miłości bliźniego. To też umiejętność bycia dobrym człowiekiem daje świadectwo naszej doskonałości. 
Niewykluczone, że samodoskonalenie jest w ogóle fundamentalnym celem wszystkiego, co żyje, lecz przede wszystkim – człowieka, którego Bóg obdarzył zdolnością do samoistnego czynienia dobra i unikania zła, które wcale nie przynależy do natury człowieka. Czytamy więc u Pelagiusza: Człowiek może o własnych siłach czynić dobro… Nowo narodzone dzieci są w takim samym stanie czystości (niewinności) jak Adam przed upadkiem… Nie istnieje predestynacja i każdy człowiek może być zbawiony mocą swej woli, nawet bez pomocy łaski Bożej… Czyli – na drodze samodoskonalenia. 
Nie powinno się przejmować okolicznością, że – mimo wysiłków – wciąż pozostajemy niedoskonali. Doskonały nie bywa nikt. Doskonałość jest cnotą umarłych – ironicznie zauważał Antoine de Saint-Exupery. Ale bez dążenia do doskonałości rodzaj ludzki nie osiągnąłby nic z tego, co osiągnął, nie wytworzyłby ani cywilizacji, ani kultury. Warto tedy być czynnym i odważnym, zmieniać siebie i świat na lepsze. 
Tenże pisarz francuski wyznawał: Pozycja widza zawsze mnie przerażała. Kim jestem, jeżeli nie biorę udziału? Aby istnieć, trzeba uczestniczyć… Być człowiekiem, to właśnie być czynnym i odpowiedzialnym. To czuć, kładąc swoją cegiełkę, że się bierze udział w budowie świata. I w tym procesie buduje się także siebie samego. 
 

 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 4/2018

CHRYSTUS NAM ZMARTWYCHWSTAŁ! ALLELUJA!

POLITYKA

  • Na bieżąco
  • Dokument mnożący obiecanki
  • O pisowni polskich nazwisk na Litwie

ETOSOWI PRZODKÓW WIERNI

  • ZPL liczy lat 30
  • W słów ojczystych korowodzie

TEATR

  • Mela Gibsona klepnąć po ramieniu!

WIARĄ SILNI

  • Grekokatolicy w Polsce

SPORT

  • Nawiązał do przedwojennych mistrzów

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach na "saratowskim szlaku"

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O duszy

WIOSENNY DAR PRZYRODY

  • Smardz nie skąpi witamin i minerałów

 

Nasza księgarnia

Stanisław Moniuszko w Wilnie
Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie