O szukaniu rozumu

drukuj
dr Jan Ciechanowicz, 14.12.2018

Wybitny filozof niemiecki Karl Jaspers (1883-1969) pisał: Nigdzie w świecie Boga znaleźć nie można. Wymyka się On ucieleśnionej obecności i spostrzeganiu. Jego realność nie jest w czasie i przestrzeni. Jego istnienie nie może być dowiedzione. Jeśli On jest, to Jego realność musi być całkiem różna od realności świata. Żadna nauka, w sensie uniwersalnie ważnego poznania Boga, żadne poznanie, które mogłoby badać obiekt "Bóg", nie wywodzi się z myślenia o Bogu. Bo nie ma Boga dla wiedzy. 
Te słowa można pojmować albo jako stwierdzenie okoliczności, że rozum ludzki jest niczym przed wielkością realnego Boga, albo że rzeczywistość boska, o ile istnieje, jest niepoznawalna. Ta druga interpretacja byłaby agnostycyzmem. A przecież materializm filozoficzny idzie jeszcze dalej i w ogóle neguje istnienie Absolutu, a rozważanie o Nim uważa za pustą ekwilibrystykę i fantazjowanie. W paradoksalny jednak sposób taki stan umysłu może stać się punktem wyjściowym do szczególnie dociekliwych badań nad naturą jako dziełem Bożym. 
Im bardziej bowiem umysł tego czy innego myśliciela jest obcy jakiemukolwiek życiu religijnemu, tym bardziej będzie go ciekawiło, w jaki sposób zespół zjawisk dziwnych i na pozór bez sensu mógł się zrodzić i zająć w całokształcie Bytu miejsce niewątpliwie bardzo ważne. Jednak deistyczno-idealistyczny punkt widzenia, którego odskocznią jest nie tylko zdziwienie filozoficzne, ale i pełna zachwytu cześć dla Źródła Wszechrzeczy, stanowi bodaj jeszcze mocniejszy impuls do aktywności kognitywnej. 
Bardzo więc trafnie konstatował Gabriel Marcel, iż chwała Boża zaczyna się i dokonuje poprzez stworzenie. Czyli, jak to na sześć wieków przed narodzeniem Chrystusa ujął Anaksagoras: Rzeczy widzialne są podstawą do poznania niewidzialnych. Co jeszcze inaczej opisał Michel de Montaigne: Świat to świątynia stojąca otworem przed człowiekiem... 
Wielki fizyk i matematyk francuski Andre Marie de Ampere (1775-1836) rozumował podobnie: Jednym z najbardziej przekonywających dowodów istnienia Boga jest panująca we wszechświecie harmonia i ów przedziwny ład, mocą którego każda żyjąca istota w organach swoich znajduje wszystko, co potrzebne jest jej do zachowania bytu, do rozradzania się i do rozwoju swoich fizycznych oraz umysłowych zdolności... 
Wszystko jest emanacją różnorakich energii Boga: gatunki roślin i zwierząt, minerały, wody, planety, gwiazdy i galaktyki, jak też mikroby i wirusy; również wytwory rozumu i rąk człowieka; jak też owe zasady i prawidłowości, które współistnienie, ruch, życie i rozwój tego olbrzymiego bogactwa zjawisk regulują, utrzymują w ładzie i ukierunkowują ich zmiany. Nic więc zaskakującego nie dostrzegamy w zdaniu Pawła z Tarsu: Istnienie Boga jest uchwytne dla rozumu w dziełach stworzenia. Tę zadziwiającą relację w sposób jeszcze bardziej plastyczny i "dowodny" przedstawia poeta Jan Twardowski, gdy pisze: 
Boże, po stokroć święty, mocny i uśmiechnięty –
Iżeś stworzył papugę, zaskrońca, zebrę pręgowaną –
Kazałeś żyć wiewiórce i hipopotamom –
Teologów łaskoczesz chrabąszcza wąsami –
Dzisiaj mi tak smutno i duszno, i ciemno –
Uśmiechnij się nade mną. 

Albo znowuż w innym wierszu pt. Wyznanie: 

Zamykałem wiedzę w szufladkach
Wymieniałem pajęczaki i kręgowce
Myliłem na niebie gwiazdę pierwszą z ostatnią
Nie rozumiejąc kamieni – nazywałem
Notowałem w zeszycie spostrzeżenia
Wiedziałem że kiedy przylecą drozdy i żółte pliszki
Można już spać przy otwartym oknie –
Że po wilgach i derkaczach przychodzi pierwsza burza
Że słonka wędruje tylko w nocy a wyżeł ma brwi nad oczami
Poznawałem głuszca po zielonej piersi
Dostrzegłem że wiewiórka jest od spodu biała
Że czajki kładą dzioby na ziemi
Że kwiaty zapylane nocą nie są nigdy ciemne
Że w maju kwitną rośliny niskie a w czerwcu wysokie
Mówiono że można szukać prawdopodobieństwa i utracić prawdę
Że prac doktorskich teraz się nie czyta tylko się je liczy
Że króla najłatwiej uwieść ale trudno się do niego dopchać
Że więcej jest dowodów na istnienie Boga niż na istnienie 
człowieka
Że piekło to po prostu życie bez sensu
Czytałem na cmentarzu – "Tu leży Maria Dymek, ducha oddała Bogu,
Ziemi – ciało, jezuitom – domek. Dobrze się stało"
Chwytałem się jeszcze teologii za rękę. 
Cóż się dziwić księdzu poecie, skoro nawet filozof powszechnie (i fałszywie) uważany za ateistę wyznawał: Nie wiem, czy istnieje dowód na istnienie Boga silniej przemawiający do człowieka niż ów cudowny porządek panujący we wszechświecie (Voltaire). 
Zarówno w kulturze Zachodu, jak i Wschodu, przez tysiąclecia trwa tradycja intelektualna, uważająca wszechświat i przyrodę – jako Dzieło Stwórcy – za "świętą księgę", której odczytywanie stanowi jedno z najpiękniejszych i najszlachetniejszych powołań rodzaju ludzkiego. Odczytywaniem tym zajmują się przede wszystkim nauki przyrodnicze, obecnie wysoce wyspecjalizowane i rozdrobnione, ongiś jednak współtworzące jedną organiczną całość z filozofią i teologią. Z dzieła można wnioskować o mistrzu i nie za bardzo ulegać duchowi pozytywizmu, pamiętając o dramatycznych słowach Czesława Miłosza w wierszu pt. Uczeni, w którym autor odnotowywał: 
Piękno przyrody jest podejrzane.
No tak, przepych kwiatów.
Nauka dba o pozbawianie nas iluzji.
Nawet nie wiadomo, czemu jej tak na tym zależy.
Walki genów, cechy zapewniające sukces,
Zysk i strata.
Jakim językiem, na Boga, przemawiają ci ludzie
W białych kitlach? Karol Darwin
Czuł przynajmniej wyrzut sumienia
Ogłaszając swoją teorię, jak mówił, diabelską.
A oni co? Ich to przecie pomysł:
Posegregować szczury w osobnych klatkach,
Posegregować ludzi, niektóre ich gatunki
Odpisać na genetyczne straty oraz wytruć.
"Pycha pawia jest chwałą Boga" – pisał William Blake.
Kiedyś cieszyło nam oczy
Bezinteresowne piękno, z samego nadmiaru.
A co nam zostawili? Tylko rachunkowość
Kapitalistycznego przedsiębiorstwa. 
Wielki mędrzec Sanctus Augustinus Aurelius w Wyznaniach pisał: Pytałem ziemi, a odpowiedziała mi: "To nie ja jestem twoim Bogiem". Wszystko, co żyje na jej powierzchni, dało mi tą samą odpowiedź. Zapytałem morza i istot, które je zaludniają, a one mi odpowiedziały: "Nie jesteśmy twoim Bogiem, szukaj wyżej, ponad nami". Zapytałem powietrza i wichrów, a one mi odpowiedziały: "Nie jesteśmy Bogiem". Zapytałem nieba, słońca, księżyca, gwiazd: "My też nie jesteśmy Bogiem, którego szukasz", oświadczyły mi. Wówczas rzekłem do wszystkich istot, które znam poprzez zmysły: "Mówcie mi o moim Bogu, ponieważ Nim nie jesteście, powiedzcie mi coś o Nim". A one zawołały do mnie swym potężnym głosem: "To On nas stworzył". Aby je pytać, wystarczyło mi wpatrywać się w nie, a sama ich piękność była ich odpowiedzią. 
W podobny sposób napisze później Sanctus Aquinatus: Bóg, jako doskonały mistrz, aby dopełnić naszego wychowania, w sposób nie pozostawiający nic do życzenia, zadał sobie trud obdarzenia nas dwoma niezrównanymi dziełami. To dwie Boskie księgi: Dzieło Stworzenia oraz Pismo Święte. Pierwsze z tych dzieł zawiera tyle wspaniałych rozdziałów, ile jest stworzeń i naucza nas prawdy bez kłamstwa... 
* * *
O oryginalności myślenia uczonych i artystów świadczą liczne przypadki z ich życia oraz trafne wypowiedzi.
"Co robił Bóg przedtem, zanim stworzył niebo i ziemię?" – pytano jeszcze w czasach antycznych. I dostawano odpowiedź: "Szykował piekło dla tych, którzy zadają takie pytania"... 
* * *
Zapytany pewnego razu, co sądzi o ludzkim wyobrażeniu Boga, Monteskiusz odparł: "Gdyby trójkąty stworzyły sobie boga, miałby on na pewno trzy boki". Chciał przez to powiedzieć, że ograniczone ludzkie umysły (a ograniczone są wszystkie bez wyjątku) mają też bardzo ograniczone wyobrażenia o Bogu.
* * *
Pewnego wybitnego, lecz niezamożnego uczonego dworak podczas przyjęcia zagabnął: "Niech pan mi powie, dzięki czemu ma pan wstęp do dworu monarszego. Może ma pan sławnych przodków"? Na co uczony: "Mnie przodkowie nie obowiązują, ja sam jestem sławnym przodkiem". 
* * *
David Hume, który na starość bardzo przytył, płynął kiedyś kanałem La Manche z pewną damą. Zaczął się sztorm. 
– Na pewno zjedzą nas ryby – zażartował filozof.
– Ciekawe, kogo zjedzą najpierw, pana czy mnie – odparła ironicznie dama.
– Obżartuchy rzucą się na mnie – uśmiechnął się Hume – ale smakosze będą wolały panią. 
* * *
Ampere był człowiekiem bardzo roztargnionym. Pewnego razu składał wizytę. Gdy miał wychodzić, zaczął padać ulewny deszcz, więc gospodarz zaproponował mu nocleg. Uczony się zgodził. Po kilku minutach gospodarz poszedł sprawdzić, czy wszystko w porządku, ale nigdzie nie mógł gościa znaleźć. Po pewnym czasie ktoś zadzwonił do drzwi. Gospodarz otworzył je i zobaczył Ampere’a. – A gdzież pan był? – W domu, po piżamę. 
* * *
Karol Darwin został kiedyś zaproszony na obiad. Przy stole jego sąsiadką była piękna młoda dama. 
– Panie Darwin, – zwróciła się do niego dama – pan twierdzi, że człowiek pochodzi od małpy. Czy to również mnie dotyczy?
– Oczywiście – odparł twórca teorii ewolucji – lecz pani pochodzi nie od zwykłej małpy, ale od bardzo pięknej. 
* * *
Pewnego razu do gabinetu wybitnego lekarza Mikołaja Beketowa wbiegł z nagła służący i zawołał:
– Panie Mikołaju, w pana bibliotece są złodzieje!
Na to profesor, nie odrywając się od pisania:
– A co czytają? 
* * *
Twórca tablicy pierwiastków Dymitr Mendelejew lubił w wolnych chwilach oprawiać książki, robić torby i walizki. Pewnego razu, gdy kupował na rynku potrzebne mu do tego hobby materiały, ktoś zapytał sprzedawcę: 
– Kto to jest?
– Przecież go wszyscy znają, to znany kaletnik Mendelejew – odparł handlarz. 
* * *
Konrad Roentgen otrzymał kiedyś list, w którym pewien pan prosił go o przysłanie kilku promieni i instrukcji ich użycia, ponieważ nie ma czasu, by przyjechać do uczonego osobiście. Roentgen odpowiedział: "W tej chwili nie mam, niestety, promieni. Pragnę przy tym zauważyć, że ich wysyłka to nadzwyczaj skomplikowana sprawa. Już łatwiej będzie panu przysłać mi swoją klatkę piersiową".
* * *
Jeszcze za życia pewnego słynnego matematyka jedna z gazet podała, że on umarł. Nazajutrz uczony napisał do wydawcy: "Jestem bardzo wdzięczny za pamięć o mnie. Proszę jednak łaskawie zwrócić uwagę na to, że data mojej śmierci została podana niezbyt dokładnie". [Pisarz Mark Twain w identycznej sytuacji zareagował depeszą do redakcji: "Niestety, wiadomość o mojej śmierci jest lekko przesadzona"]. 
* * *
Zapytano Davida Hilberta o jednego z jego byłych uczniów. – Ach, to ten – przypomniał sobie uczony – został poetą; do matematyki nie miał wyobraźni. 
* * *
W czasie jednego ze swych wykładów David Hilbert rzekł: "Każdy człowiek ma pewien określony horyzont myślowy. Kiedy ten się radykalnie zawęża i staje się nieskończenie mały, zamienia się w punkt. Wtedy człowiek mówi: "To jest mój punkt widzenia". 
* * *
Kompozytor Anton Bruckner był bardzo nieśmiały i małomówny w towarzystwie kobiet. Podczas kolacji posadzono przy nim jedną z wielbicielek jego twórczości. Bruckner nie zwracał na nią najmniejszej uwagi. W końcu dama wyszeptała:
– Na pana cześć, maestro, włożyłam swoją najładniejszą suknię. 
Na to mistrz:
– Jeśli o mnie chodzi, to mogła pani nic na siebie nie wkładać.
* * *
Zapytano kiedyś filozofa i matematyka brytyjskiego Bertranda Russela, czy gotów byłby oddać życie za swoje przekonania. Po krótkim namyśle naukowiec odparł: 
– Oczywiście, że nie. Mogę się przecież mylić. 
* * *
Gdy Bertranda Russela zapytano, czy potrafiłby napisać historię ludzkiej głupoty, ten odpowiedział:
– Oczywiście, że potrafiłbym. Ale ta historia zanadto pokrywałaby się z powszechną historią ludzkości. 
* * *
Wybitnego fizyka niemieckiego Otto Hahna zapytano kiedyś, co myśli o metafizyce, on zaś żartobliwie odpowiedział:
– Metafizyka to poszukiwanie czarnego kota w ciemnym pokoju, w którym w ogóle nie ma żadnego kota. 
 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 2/2019

W UKŁONIE PRZODKOM

  • Śladami Kampanii Łatgalskiej
  • Sprawcy uszli kary
  • Zawiłym tropem Bronisława Piłsudskiego

NASZA WIARA

  • Wystarczyła mu sutanna uboga
  • Św. Gabriel – "święty uśmiechu"
  • Świętość czerpana z sąsiedztwa

POLITYKA

  • Na bieżąco

CHARYTATYWNE INICJATYWY

  • Dobroć ze znakiem mnożenia

LITERATURA

  • Jak Dant – przez piekło przeszedłem za życia

W KRĘGU "SAMYCH SWOICH"

  • Centrum Kultury Polskiej w Tyraspolu

SPORT

  • Klaskali mu nawet Finowie

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach "na saratowskim szlaku"

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O przeznaczeniu

MUZYKA

  • Magia – to on

Nasza księgarnia

Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie
Wilno po polsku

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie