O Traktacie polsko-niemieckim z roku 1991 oraz tamtejszym szkolnictwie polonijnym

drukuj
Rozmawiał Leszek Wątróbski, 18.07.2021

Rozmowa z Aleksandrem Zającem, szefem biura Polonii w Berlinie i przewodniczącym Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech

Jesteś w Niemczech od końca 1981 roku...

Razem z innymi działaczami niepodległościowymi założyliśmy wówczas Arbeitsgruppe "Solidarność" Eschweiler-Aachen e.V. Jej początki tej grupy sięgają roku 1982, kiedy nawiązano kontakty z Biurem "Solidarności" w Bremen i Arbeitsgruppe "Solidarność" w Berlinie Zachodnim. Nasza działalność koncentrowała się głównie na zbiórce i wysyłce do Polski lekarstw. Akcja ta nabierała rozpędu. Zaczęli nam pomagać koledzy i przyjaciele, włączyliśmy się do współpracy z innymi organizacjami prosolidarnościowymi i na początku 1983 roku zarejestrowaliśmy naszą samodzielną grupę.
Do grona założycieli – obok Ciebie – należeli także: Andrzej i Ela Krawczuk, Basia i Czarek Klementowscy, Darek Czerwiak, Małgorzata Ejsmont- Zając, Janusz Mieczkowski i Ryszard Ziółkowski...
Z upływem lat nasza grupa rozrastała się, osiągając w połowie lat osiemdziesiątych ponad 150 członków. Wymienię tu może jeszcze kilka nazwisk osób zasłużonych: Ryszard Wyżga – działacz podziemnej Solidarności Pomorza Zachodniego, redaktor, drukarz i wydawca podziemnego pisma "Feniks", szef szczecińskiej filii "Tygodnika Wojennego", internowany w Wierzchowie, w grupie – odpowiedzialny za organizację pomocy dla Pomorza Zachodniego; Mieczysław Zarzyczny, działacz Solidarności w kopalni "Piast" w Tychach-Bieruniu, internowany w Zabrzu-Zaborze, odpowiedzialny za pomoc dla Śląska; Bogusław Teodorowski – działacz Solidarności, internowany w Nysie, odpowiedzialny za pomoc dla Śląska; Wojciech Gawron – działacz NZS, odpowiedzialny za pomoc dla tych struktur oraz za pomoc dla Regionu Podbeskidzia; Jerzy Szczepański – odpowiedzialny za pomoc dla Regionu Środkowo-Wschodniego. Inni aktywni członkowie grupy to: Barbara Łossowska, Jadwiga Pilarska, Zbigniew Pilarski, Urszula Ciężarek, Marek Ciężarek, Leonard Szrek, Gerold Posański oraz szereg, szereg innych. 
Byliśmy członkiem Światowego Porozumienia Organizacji wspierających Solidarność – CSSO, współpracowaliśmy z Solidarnością Walczącą, z którą mieliśmy podpisaną umowę o współpracy, oraz z Centrum Informacji Akademickiej warszawskiego NZS-u. Organizowaliśmy europejski zjazd CSSO w 1988 roku oraz światowy zjazdu CSSO w 1990 roku.
Od 1983 roku grupa współorganizowała prawie wszystkie demonstracje…
...które odbywały się pod PRL-owską ambasadą w Kolonii. Braliśmy również udział w demonstracjach, inicjowanych przez inne organizacje. Załatwianie wszelkich formalności spadało jednak zwykle na Grupę Kolońską. Niemcy nie stwarzali nam żadnych problemów. W czasie demonstracji budynek ambasady był szczelnie pozamykany, jedynie z okienka na strychu "służby" nas zawsze filmowały. 
Jedną ze znaczących akcji było zbieranie podpisów o uwolnienie więźniów politycznych w Polsce. Naszą petycję wraz z podpisami zebranymi podczas demonstracji w grudniu 1988 roku podpisało w krótkim czasie ponad tysiąc osób (w tym Maciej Rybiński). W naszym imieniu petycję tę przekazał osobiście premierowi Mieczysławowi Rakowskiemu przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Bundestagu dr Hans Stercken. 
Potem były lata przełomu…
W Polsce do władzy doszła Solidarność, tu w Niemczech upadł mur berliński i nastąpiło zjednoczenie osobnych dotąd państw...
…a wraz z tym potrzeba unormowania polsko-niemieckiego sąsiedztwa i współpracy...
Podpisanie Traktatu między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy  nastąpiło 17 czerwca 1991 w Bonn. Uczynili to: ze strony polskiej – premier Jan Krzysztof Bielecki oraz minister Krzysztof Skubiszewski, ze strony niemieckiej natomiast – kanclerz Helmut Kohl wraz z ministrem Hansem-Dietrichem Genscherem. Byłem tego bezpośrednim świadkiem jako przedstawiciel Polonii niemieckiej wraz z ówczesnym delegatem Rządu Londyńskiego na Niemcy płk. Wincentym Broniwój-Orlińskim. Obecni byli też przedstawiciele mniejszości niemieckiej w Polsce.
Jakich spraw dotyczył ten dokument?
W znacznej części rzeczy ogólnych oraz stosunków pomiędzy RP a RFN. Traktat regulował m.in. wzajemną współpracę kulturalną. Strony ustaliły, że będzie on akcentował znaczenie stosunków polsko-niemieckich dla jedności Europy oraz potrzebę uregulowania kwestii niemieckiej mniejszości narodowej w Polsce oraz polskiej w Niemczech na zasadzie wzajemności. Wspominał także o konieczności intensyfikacji i rozbudowy wymiany kulturalnej i o zapewnieniu współpracy młodzieży polskiej i niemieckiej (wraz z podpisaniem Traktatu podpisano odrębną umowę założycielską organizacji międzynarodowej o nazwie Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży (niem. Deutsch-Polnisches Jugendwerk). 
Niemcy wyraziły w nim również zrozumienie dla polskich dążeń do integracji ze strukturami Europy Zachodniej. Dla nas jednak najważniejsze są zapisy traktatowe wyrażone w artykułach 20-25, głoszące, że osoby posiadające niemieckie obywatelstwo, które są polskiego pochodzenia albo przyznają się do języka, kultury lub tradycji polskiej, mają prawo do swobodnego wyrażania, zachowania i rozwijania swojej tożsamości etnicznej, kulturowej, językowej i religijnej, a umawiające się strony mają podejmować działania na rzecz wspierania tych osób oraz ich organizacji. Ten właśnie zapis stanowi podstawę naszej działalności.
Strona niemiecka skupiła się głównie na współpracy regionalnej, partnerstwie miast i młodzieży...
I to naprawdę dobrze funkcjonuje. Powołana została m.in. Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej (niem. Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit), obchodząca tego roku  jubileusz swego 30-lecia. Jest to organizacja pozarządowa, wspierająca dobre relacje pomiędzy Polakami i Niemcami, która przez lata swego istnienia dofinansowała ponad 15 tysięcy bilateralnych projektów. U jej podstaw leży przekonanie, że Polacy i Niemcy, jako równorzędni partnerzy, mogą wspólnie działać na rzecz nowoczesnego i otwartego współżycia w UE. Siedziba Fundacji mieści się w Warszawie, a biuro – w Berlinie.
Mijały lata i dopiero w roku 1994 odbyło się pierwsze oficjalne spotkanie stron...
Chodzi tu o spotkanie parlamentarnego sekretarza stanu w niemieckim MSW Horsta Waffenschmidta z przedstawicielami organizacji polonijnych. Rozmowy nt. wdrażania zapisów traktatowych toczyły się przez kolejne 2 lata i zakończyły się w roku 1996. Wtedy to powołano do życia Zrzeszenie Federalne Polska Rada w Niemczech, które zostało zarejestrowane w sądzie grodzkim w Bonn – Königswinter. Udało się nam wtedy, w Nadrenii Północnej-Westfalii, wprowadzić język polski do szkół jako dodatkowy język uzupełniający oraz powołać pełnomocników ds. Polonii w poszczególnych landach związkowych.  Potem nastąpiła przerwa w rozmowach praktycznie aż do roku 2010. 
Wówczas zostaliśmy zaproszeni do rozmów przez parlamentarnego sekretarza stanu w niemieckim MSW Christopha Bergnera. W ich wyniku zaproszono nas do rozmów polsko-niemieckiego Okrągłego Stołu, który miał kontynuować dialog polsko-niemiecki. Pracował on w latach 2010-2011, a w 20-lecie podpisania Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy przyjęto jego uchwały. Ich wynikiem było powstanie m.in. Biura Polonii w Berlinie oraz portalu internetowego "Polonia Viva". 
Biuro Polonii prowadzi swoją działalność nieprzerwanie od 1 lipca 2012. Mieści się w centrum miasta, w zachodnioberlińskiej dzielnicy Willmersdorf w budynku "Bundeshaus" przy Bundesallee 216, gdzie znajduje się również Sekretariat Mniejszości Narodowych. Jest punktem kontaktowym dla organizacji polonijnych, dostępnym dla wszystkich po wcześniejszym zgłoszeniu, ponieważ mieści się w jednym z budynków federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
Wtedy też powołano do życia Centrum Dokumentacji Kultury i Historii Polaków (Porta Polonica) w Niemczech…
Które bada, dokumentuje i udostępnia na portalu internetowym w trzech językach (polskim, niemieckim i angielskim) dziedzictwo kulturowe, historię i formy działalności Polaków w Niemczech. Jednocześnie definiuje się jako forum komunikacyjne oraz platforma do wymiany informacji w sferze nauki, przez co przyczynia się do aktywnego współtworzenia kultury pamięci o Polakach w Niemczech. Głównym modułem tego portalu jest "Atlas Miejsc Pamięci Polaków w Niemczech". 
Centrum miało się początkowo mieścić w "Domu Polskim w Bochum" po poddaniu go remontowi. Na ten cel strona niemiecka przeznaczyła odpowiednie środki. Niestety, do dnia dzisiejszego remontu nie przeprowadzono. Związek Polaków w Niemczech, który jest właścicielem budynku, nie pałał zbytnią chęcią, aby ten remont rozpocząć i doprowadzić do końca. Na szczęście, ani dotacja rządowa, ani dotacja landu Nadrenii Północnej-Westfalii nie przepadną, bo są to środki celowe. Mam więc nadzieję na szczęśliwe i szybkie zakończenie tego remontu. 
Wszystkie osoby z niemieckim obywatelstwem, przyznające się do polskich korzeni, a chcące kontynuować polskie tradycje, kulturę i język, znajdują się pod ochroną Traktatu. Dodatkowo wymiana listów obu naszych ministrów spraw zagranicznych – Hansa-Dietricha Genschera i Krzysztofa Skubiszewskiego, gwarantuje tę ochronę dla wszystkich Polaków mieszkających w Niemczech. Tak więc Traktat swoim dobrodziejskim zasięgiem obejmuje wszystkich przebywających w RFN Polaków, także tych, którzy po wejściu Polski do UE osiedlili się tutaj i pracują.
Wśród innych poruszanych przez strony tematów dyskusji jest też dyskusja nt. przywrócenia istnienia w Niemczech polskiej mniejszości narodowej...
Temat ten został zainicjowany jeszcze w czasie obrad Okrągłego Stołu 10 lat temu. Strona polska i my – Polacy mieszkający w Niemczech – argumentowaliśmy, że mieszkamy tu od dawna – już ponad kilkaset lat. Chcieliśmy wtedy, żeby kwestię tę rozstrzygnęła polsko-niemiecka komisja, złożona z prawników i historyków, która niestety do tej pory nie powstała. Strona niemiecka, co prawda, nie neguje istnienia osób, które po rozbiorach wyemigrowały w głąb Niemiec – do Berlina i do Zagłębia Ruhry, ale to właśnie ich potomkowie mogliby wyłącznie zostać objęci taką ochroną. Jest to jednak, według strony niemieckiej, niewielka grupa, licząca obecnie około tysiąca czy kilku tysięcy osób. Wolimy rozwiązania traktatowe, gdyż dokument ten obejmuje zasięgiem wszystkich Polaków w Niemczech, a nie tylko wąską grupę polskich autochtonów.
Czyli jesteście za pełną realizacją zapisów Traktatu... 
Tak i staramy się, aby język polski był w większym zakresie wprowadzany do szkół niemieckich jako język ojczysty lub dodatkowy. Niestety, nie wszędzie jest to możliwe. Wynikiem obrad Okrągłego Stołu jest powstanie "Strategii nauczania języka polskiego jako języka pochodzenia", mającego regulować i ułatwiać wprowadzenie języka polskiego do szkół niemieckich. Została ona przyjęta przez konferencję ministrów oświaty wszystkich krajów związkowych. Czekamy na wydanie dodatkowych rozporządzeń regulujących te kwestie, tak aby ta strategia była dla nas pomocna.
Chcemy też, aby nauka języka polskiego w organizacjach polonijnych, które ją prowadzą, była dofinansowana przez stronę niemiecką. Niestety, napotykamy tu na spore problemy. Kultura i oświata leży bowiem w gestii poszczególnych krajów związkowych, a nie urzędu federalnego. Nie ma bowiem w Niemczech w urzędzie kanclerza federalnego ministerstwa kultury czy oświaty. Są natomiast takie właśnie ministerstwa w poszczególnych krajach związkowych. Kultura i oświata znajdują się w zakresie każdego landu związkowego i one podejmują w tych sprawach ostateczną decyzję. Cieszy, że Nadrenia Północna- Westfalia i Bremen wprowadziły już dawno u siebie naukę języka polskiego. Odbywa się ona w szkołach i jest finansowana przez te kraje związkowe.
Dwa lata temu rodzice i organizacje polonijne wywalczyły podobne rozwiązanie w Hesji. Chcielibyśmy, aby także w pozostałych częściach Niemiec, gdzie są skupiska Polonii, stało się podobnie. Najlepsza sytuacja jest pod tym względem w Berlinie, gdzie istnieją dwie szkoły europejskie, podstawowa (Katharina-Heinroth-Grundschule), gdzie dyrektorem jest pani Ewa Kampez, oraz niemiecko-polskie gimnazjum (Robert-Junk-Oberschule) w Berlinie Charlottenburg-Wilmersdorf.
W całodziennej szkole podstawowej prowadzone są tam po polsku następujące przedmioty: język polski, jako język pierwszy (Muttersprache); język polski, jako język partnerski (Partnersprache); wiedza o środowisku (klasy 1-4); historia; geografia; nauki przyrodnicze (klasy 5-6) i muzyka. Po niemiecku nauczane są zaś: język niemiecki, jako język pierwszy (Muttersprache); język niemiecki, jako język partnerski (Partnersprache); matematyka; plastyka; wychowanie fizyczne (sport); religia i etyka (Lebenskunde). 
Wszystkie dzieci, mówiące zarówno po polsku, jak też po niemiecku w ramach systemu szkoły całodziennej, z obowiązkową obecnością w godzinach 8-16, uczą się razem w klasach. W miarę możliwości klasy są dobierane tak, by w każdej było 50 proc. dzieci, dla których pierwszym językiem jest język polski i tyleż dzieci z językiem niemieckim jako tym pierwszym. W gimnazjum prowadzona jest nauka języka polskiego na dwóch poziomach, czyli tak, by wszyscy uczniowie z różnym zaawansowaniem językowym mogli uczestniczyć w zajęciach. W klasie 8 nauka biologii, geografii, historii i muzyki prowadzona jest przez polskich nauczycieli, co pozwala dzieciom ze słabszą znajomością polskiego wyrównać swoje braki. Potem można w niej zdawać nawet maturę po polsku.
Macie też Polskie Towarzystwo Szkolne "Oświata"…
Które prowadzi naukę języka polskiego w jedenastu punktach: dziesięciu – w Berlinie i jednym – w Poczdamie. Towarzystwo "Oświata" zostało założone w roku 1895, a w 1939 zostało zdelegalizowane przez władze hitlerowskie. Wznowienie działalności nastąpiło dopiero w roku 1988. Działalność Towarzystwa prowadzona jest przez grono entuzjastów i sympatyków, ludzi oddanych idei krzewienia kultury polskiej. 
Zadanie statutowe "Oświaty" zakłada nauczanie języka polskiego dzieci i młodzieży berlińskiej, a poprzez nauczanie języka polskiego i organizowanie wszelkiego rodzaju imprez oświatowo-kulturalnych, pielęgnuje pośród Polonii berlińskiej polską kulturę, język i tradycje. Pomaga to polskim berlińczykom zachować związek z krajem macierzystym i stwarza możliwość ich dzieciom poznania i utożsamiania się z krajem przodków.
Obecnie w 11 wymienionych powyżej filiach naszej szkoły pobiera łącznie wiedzę około 300 dzieci. Pod opieką wysoko wykwalifikowanej 25-osobowej kadry z wyższym wykształceniem pedagogicznym, młode pokolenie uczy się także podstaw geografii i historii Polski. W okresie  przeszło 30-letniej działalności powojennej progi tych szkółek opuściło około 3000 uczniów. Prawda jest przecież taka: jeżeli nie przekażemy dzieciom znajomości języka, nasza emigracja szybko się zasymiluje.
Otworzenie nowych klas w nowych filiach jest możliwe, gdy do każdej zgłosi się co najmniej 12 osób. Przy PTS "Oświata" działa, założony w roku 1989 przez Reginę Mikielewicz teatr dziecięco-młodzieżowy "Bez Paniki", prowadzony obecnie przez Katarzynę Pelikan i Przemysława Walkowicza. Od początku swojej działalności teatr wystawił kilkanaście sztuk, które uświetniły polskie imprezy kulturalne w Berlinie. Siedziba PTS "Oświata" mieści się w Berlinie przy Lichtenrader Str. 42, a jej prezesem od wielu lat jest Barbara Rejak.
Zależy nam bardzo na wewnętrznej integracji Polonii niemieckiej – tak, aby jeszcze aktywniej brała udział we wszelkich politycznych i kulturalnych działaniach państwa, w którym żyje. I jednocześnie, aby nie zapomniała o swoich polskich korzeniach oraz łączności z rodziną w kraju. Jak też, aby mogła korzystać z bardzo bogatej kultury ojczystej oraz wnosić – wszystko co najlepsze z obu kultur – do naszego wspólnego domu, jakim jest dziś Europa. Chcemy o tym dyskutować przy kolejnych spotkaniach Okrągłego Stołu. O ile zwyciężymy tego roku pandemię, być może takie spotkanie uda się nam zorganizować. 
Jak układają się wam relacje z Polską?
Niestety, po raz kolejny się popsuły. Odnosimy wrażenie, że obóz rządzący chce budować nową Polonię. Tak już zresztą w przeszłości bywało. Na przykład, minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz też nas chciał przeorganizować, pozamykać chóry i zespoły folklorystyczne, a nowa Polonia miała być młoda, dynamiczna, odnosząca sukcesy naukowe i gospodarcze. Niewiele z tego mu wyszło, gdyż młodzi z sukcesami nie byli raczej tymi propozycjami zainteresowani. 
Przeżyliśmy ten okres, przeżyjemy takoż obecny. Szkoda tylko, że tracą na tym nasze organizacje i nasza praca, projekty kulturalne i oświatowe, które nawet w najtrudniejszym okresie III Rzeczypospolitej były przez stronę polską wspierane. Obecnie – nie. Widocznie obecna władza nie darzy nas szczególną miłością i daje nam to odczuć. Podczas ostatnich rozmów polsko-niemieckiego Okrągłego Stołu polski wiceminister spraw zagranicznych starał się przesunąć moją osobę do delegacji niemieckiej, przez pół godziny przekonując swych niemieckich odpowiedników, że jestem członkiem ich delegacji. No cóż, żyjemy w ciekawych czasach.
Jeszcze nie tak dawno byliśmy Polsce potrzebni, walczyliśmy o wolną i niepodległą, wspomagając podziemne struktury w kraju. Jestem działaczem opozycji antysocjalistycznej, członkiem Solidarności Walczącej, przedstawicielem Centrum Informacji Akademickiej NZS na Zachodzie, europejskim koordynatorem Światowego Porozumienia Organizacji Wspierających Solidarność, a przy tym – niepotrzebnym już Polsce działaczem polonijnym, bo teraz to pan ambasador decyduje: kto jest polskim patriotą, a kto – nie.
Czy planujecie uroczystości jubileuszowe z okazji 30. rocznicy podpisania Traktatu?
Ze względu na panującą w Niemczech pandemię musieliśmy wszystkie nasze jubileuszowe wydarzenia przesunąć na drugą połowę roku. 14 sierpnia planujemy zorganizowanie jubileuszowego Koncertu Muzyki Polskiej w Berlinie w wykonaniu Orkiestry Kameralnej "Akademia" ze Szczecina. Tydzień później (22 sierpnia) przymierzamy się do zorganizowania dużego festynu z okazji Dnia Polonii. Jednym z tematów tego festynu będzie właśnie odnotowanie 30-lecie Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, zawartego pomiędzy Polską a Niemcami. 
Planujemy ponadto imprezy wrześniowe: polsko-niemiecki festyn młodzieżowy "Wesoła Łąka" (12 września) oraz V Kongres Organizacji Polskich w Niemczech (17 września). Te imprezy odbędą się w Berlinie. 25 września w Hanowerze planowany jest polonijny Festiwal Kultury "Dźwięki, które łączą", a w listopadzie w Kolonii odbędzie się kolejny Chanson Festiwal Paryż-Kolonia-Wrocław. Korzystając z okazji, zapraszam na nie wszystkich chętnych...

Zdjęcia ze zbiorów prywatnych A. Zająca

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 7/2021

16. ZJAZD ZPL

  • Ku nowym wyzwaniom

POLITYKA

  • Na bieżąco

OŚWIATA

  • Kolejna reforma szkolnictwa

PRZESZŁOŚCI W UKŁONIE

  • "Elektrit" znaczył sukces
  • Królowa tonów – Maria Szymanowska
  • Krwawy epilog w spotkaniu na pałasze
  • Andrzej Kmicic istniał naprawdę?

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • Styczyńscy. Spod Wilna na Syberię

KALENDARZ NA II PÓŁROCZE 2021

U RODAKÓW NA ŚWIECIE

  • Niemiecka Polonia w działaniu

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O sztuce przewrotności

Nasza księgarnia

Wilno po polsku
Stanisław Moniuszko w Wilnie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie