O życzliwości

drukuj
dr Jan Ciechanowicz, 17.08.2021

Bez życzliwości społeczność ludzka istnieć nie potrafi. Rozpadnie się na atomy. Nie przypadkiem tedy i Psalmista (41, 3-4) nie bez zacięcia dydaktycznego i chyba nieco zbyt optymistycznie napisze: Błogosławiony, kto się troszczy o biednego; w dniu niedoli Bóg go wybawi. Bóg otoczy go opieką, zachowa przy życiu i pozwoli mu zaznać szczęścia na ziemi; nie wyda go na pastwę nieprzyjaciół. Bóg pokrzepi go na łożu boleści. W czas choroby wszelką niemoc jego odmieni…

 

Wszyscy ludzie – to dzieci. Wszyscy uczą się chodzić przez całe życie. Nie wszystkim się udaje. Wszyscy zasługują na życzliwe wsparcie. Energia życzliwości i miłości, będąca jednocześnie energią witalną i kreatywną, predysponuje daną osobę do wszelkich donioślejszych funkcji społecznych, takich jak twórczość naukowa lub artystyczna, przywództwo duchowe, moralne lub polityczne. 
Erich Fromm bądź Julian Tuwim postrzegali w dobroci i życzliwości sedno życia. W wierszu Vanitas tego drugiego czytamy: 

Marność marności wszystko. Czy z ducha, czy z ciała,
Czy ogrom pracy Bożej, czy kruche maleństwo,
Czy dokonanych czynów chełpliwość zuchwała,
Czy słów tajemne piękno i myśli szaleństwo.

Marność marności wszystko! Wieki i godziny
Jednakowym bezcelem mijają niezmiennie.
Głuchej nieskończoności wieczne narodziny
I wschody, i zachody – codziennie, niezmiennie.

I tylko wieczna Prawda wiecznego Chrystusa
Jednym mgnieniem DOBROCI – wszystko uprzytomnia.
A bez niej – obłęd chyba lub słodka pokusa:
Vanitas vanitatum et vanitas omnia. 

Nie ma ludzi idealnych i nie ma idealnych stosunków między nimi. Nie ma i być nie może. Nawet prawdziwa miłość bywa zakłócana i profanowana przez niewierność, zazdrość, nietaktowność. A im bardziej dążymy do stosunków idealnych z kimkolwiek, tym bardziej bolesne bywa – nieuchronne! – rozczarowanie. A wówczas w usposobieniu narasta oraz przybiera stały charakter potępianie i pogarda początkowo w stosunku do tych, którzy nas poniżyli i obrazili, potem do ludzi i świata w ogóle, wreszcie – do losu i przeznaczenia, czyli do Boga. 
Jest to powszechny model powstawania tendencji samodestrukcyjnych w duszy, a jego pierwszą przyczynę stanowi fałszywe domniemanie, jakoby człowiek może być kimś idealnym, pięknym, pozbawionym głębokich wad i grzechów, a więc kimś, kogo można ubóstwiać i wielbić. Z tej kłamliwej przesłanki, że jakoby coś ziemskiego może mieć atrybuty boskie, powstają okropne złudzenia: zarówno w poglądach na życie osobiste jak też społeczne oraz drastyczne błędy w praktyce. Trzeba zatem to złudzenie odstawić na bok.
Pomagamy więc innym, nie czekając na nagrodę bądź na wzajemność. Nawet w skrytości ducha. Ot tak, dla własnej przyjemności. Nie afiszujemy się ze swej dobroczynności. Czynimy dobro odruchowo i anonimowo, pozostając w cieniu. Dzięki wyświadczaniu komuś życzliwej przysługi powodujemy też zapomnienie dawnych zadrażnień. U osobistości wielkich świeże dobrodziejstwa powodują zapomnienie starych krzywd (Nioccolo Machiavelli). Ale nie czyńmy siebie sługą kogoś. Głupi, kto jednego cieszy, a sam się cieszyć nie umie. 
Każda wewnętrzna emocja, bazująca na uczuciu wrogości, przekształca się w autoagresję i staje się programem samozniszczenia. Kto sieje dobro, dobro zbierze; kto sieje zło, zbierze zło. Gdy się zdarzy inaczej, nie musimy załamywać się: Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. Już tylko to, że czyniłeś to, co dobre, jest wspaniałą nagrodą i wielkim dobrem. Nie czyń zła, by ono nie wróciło do twoich dzieci i wnuków; przerwij krąg złych uwarunkowań, postępuj inaczej niż "wszyscy".
Często bolesna walka o byt zabija współczucie dla nędzy tych, którzy pozostali w tyle. Stąd bezwzględność i pogarda nuworyszów w stosunku do wczorajszych braci w poniżeniu. 
Ludzie często odpowiadają na życzliwość i pomoc niewdzięcznością i antypatią. Gdy druga osoba świadczy nam pewne usługi, ofiaruje różne dobra, ma ona przewagę nad nami, a sytuacja wskazuje na przynajmniej okresową nierówność. Korzystając z usług, znajduje się w stanie, który psychologowie określają mianem "psychologicznego zadłużenia". Stan ten jest przykry i motywuje do spłacenia długu. Gdy spłacenie to jest utrudnione, występuje taka manipulacja obrazem sytuacji, aby okazało się, że długu nie było lub został spłacony. Niekiedy ludzie wręcz mszczą się na swych dobrodziejach, dyskredytują ich, obmawiają, jakby chcąc sobie udowodnić, że "nie ma komu być wdzięcznym"... 
Jeśli ktoś jest podły, nikczemny, zawistny, to znaczy, że ma chorą duszę. A czyż można kogoś nienawidzić za to, że jest chory? Czy nienawidzimy za ich ułomność osoby chrome, głuche, ociemniałe, garbate, krzywe, zezowate, nieme? Po prostu rozumiemy, że Bóg dotknął ich kalectwem, by ratować przed czymś jeszcze gorszym i każdy musi przejść samodzielnie swą drogę życiową. 
Nie wolno nad nikim się litować, bo to poniża. A z drugiej strony: Nieszczęśliwy znajduje rodzaj rozkoszy w tym uczuciu wyższości, które uświadamia sobie dzięki objawom litości; wyobraźnia jego ożywia się, znaczy on przecie jeszcze tyle, że może światu cierpienie wyrządzać. Tak więc pragnienie litości jest pragnieniem rozkoszowania się sobą, i to kosztem innych ludzi; pokazuje ono człowieka w całej bezwzględności jego najwłaśniejszego drogiego ja... (Friedrich Nietzsche, Ludzkie, arcyludzkie).
Zalecając sami sobie praktykowanie życzliwości, jesteśmy jednocześnie świadomi, że liczyć na czyjąś życzliwość nie sposób. Nigdy więc nie liczymy na życzliwość i pomoc przyjaciół lub kolegów. Kto umie liczyć, liczy tylko na siebie. I nie trzeba poświęcać się dla innych, bo jak inni zauważą, że mają do czynienia z – ich zdaniem – bezinteresownym (czyli głupim) idealistą, bez hamulców będą wykorzystywać, wyzyskiwać (i wyśmiewać) osobnika tak dalece niepraktycznego i niezorientowanego w rzeczywistości. Zresztą, zobowiązanie do wdzięczności za doznane dobrodziejstwa bywa, jak już wiemy, uciążliwe. Wielkie zobowiązania nie czynią wdzięcznym, lecz mściwym; zaś gdy małe dobrodziejstwo zapomnianym rychło nie bywa, staje się ono łacno zaczerwiem toczącego robaka – twierdził nie bez racji Nietzsche. 
Wydaje się też, iż nie wolno czynić złym ludziom dobrze, bo płacą za dobro złem. Trzymać ich na dystans i omijać z daleka. Ale nie czynić też im zła, które mogłoby ich uleczyć, bo nie pojmą tego i też będą szkodzić. Być obojętnym na ich dobre i złe słowa. Czuwać, jeśli cię chwalą, albo bowiem chcą cię uśpić, a potem zaatakować, albo rzeczywiście uważają, że jesteś jednym z nich, co nie daj Boże. 
Trzeba umieć i potrafić odmawiać. Nie każdemu oczekiwaniu i nie każdej prośbie wypada czynić zadość. Umiejętność nieustępowania jest w życiu równie konieczna jak i zdolność ustąpienia tam, gdzie jest to zgodne z wymogami właściwej etyki. Nie wolno być niewolnikiem własnego uporu, ale nie powinno się też być igraszką cudzych zachcianek, przebiegłości, niecnoty. Nasze "nie" musi być stanowcze i nie budzące wątpliwości co do nieodwracalności decyzji, lecz powinno też być wypowiedziane spokojnie (należy unikać obrażania nawet ludzi nam niesympatycznych) i z taktem. 
W przeciwnym razie będą nami wyręczać się różnego rodzaju leniuchy, chytrusy, cwaniacy i pospolite łobuzy, których każdy człowiek niemało spotyka na drodze życiowej. 
Gdy musisz odmówić przysługi człowiekowi rzetelnemu, wyśliźnij się z niepożądanego zobowiązania żartem, zmianą tematu rozmowy, milczeniem lub przejściem do porządku dziennego obok tematu, jakby się nie zrozumiało, o co chodzi. Jeśli jednak możesz, pomóż. Ale nie każdemu. By nie nabyć sobie jeszcze jednego wroga.
Nie warto stawać się obrońcą nieszczęśliwych i prześladowanych. Aby nie zostać jednym z nich. Lecz nie tylko dlatego. Także dlatego, że, po pierwsze, każdemu towarzyszy taki los, na jaki zasługuje, i po drugie, gdy będziesz szykanowany, oni nie tylko nie staną w twojej obronie, lecz na wyścigi się rzucą, by jako pierwsi wbić ci nóż w plecy. Nie warto przyjaźnić się z outsiderami, narzekającymi, płaczącymi, niezadowolonymi, chałturszczykami. Są bowiem marginesem bez szans i bez przyszłości. Ich przyjaźń jest fałszywa i podła. 
Nie pomagaj słabym i nic nie wartym, aby nie obwinili ciebie o swe nieszczęścia i nie zmusili płacić za nie. Na niektóre prośby o pomoc należy reagować kopniakiem. O ile piękną jest rzeczą przychodzić z pomocą bliźniemu, o tyle zbędną – współczuć i współcierpieć z nim (Plutarch).
Z kolan, z upodlenia, ze słabości podnieść można właśnie tylko kopnięciem. Życzliwość więc nie jest mazgajska, załzawiona, zaśliniona. Może być nieraz rześka i ostra, jak podmuch wiosennego wiatru.  

* * *
Opiekuńcza życzliwość obowiązuje ludzi w stosunku do swych "braci młodszych", czyli do zwierząt. A pozycję tę da się ugruntować także teologicznie. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy oto bowiem: Każde stworzenie posiada swoją własną dobroć i doskonałość… Różne stworzenia, w ich własnym bycie, odzwierciedlają, każde na swój sposób, jakiś promień nieskończonej mądrości i dobroci Boga. Z tego powodu człowiek powinien szanować dobroć każdego stworzenia, by unikać nieuporządkowanego wykorzystania rzeczy… Sprzeczne z godnością ludzką jest niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom lub ich zabijanie… 
Do tego Ojciec Święty Franciszek w encyklice Laudato si dodaje: Kiedy czytamy w Ewangelii, jak Jezus mówi o ptakach, że "żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych" (Łk 12, 6), to czy będziemy zdolni do znęcania się nad nimi i wyrządzania im zła? Nie będziemy, i to tym bardziej, gdy zrozumiemy również, iż prawdą jest, że obojętność lub okrucieństwo wobec innych stworzeń tego świata zawsze w jakiś sposób przekłada się na sposób traktowania innych ludzi. Serce jest jedno i ta sama mizeria, która prowadzi do znęcania się nad zwierzętami, niechybnie przejawi się w relacji z innymi osobami.
 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 9/2021

OŚWIATA

  • Witając 1 września

ŻOŁNIERZOM – CHWAŁA!

  • W Zułowie uczczono Dzień Wojska Polskiego
  • "Polacy bronili się naprawdę dzielnie"

NASZA WIARA

  • Stefan kardynał Wyszyński – fenomen osobowości
  • Bohaterskim kapłanom w hołdzie

POLITYKA

  • Na bieżąco

SPOŁECZEŃSTWO

  • Z dłońmi otwartymi dla Nieba

LITERATURA

  • Na 200. rocznicę urodzin Cypriana Kamila Norwida
  • Tropem bohaterów Trylogii

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • Styczyńscy. Spod Wilna na Syberię

NIESPOKOJNI DUCHEM

  • Podróże – moją terapią na życie

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O sumieniu

Nasza księgarnia

Stanisław Moniuszko w Wilnie
Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie