Papież Franciszek odwiedził kraje bałtyckie

drukuj
Teresa Worobiej​, 15.10.2018
Fot. Teresa Worobiej​

Odrzucenie samotności i wyjście do innych… zburzenie twierdz i murów dzielących ludzi… stałe przypominanie o swoim pochodzeniu i historii własnego narodu… posługiwanie innym bez oczekiwania na pochwały… wezwanie do odwagi i podejmowania z wielkim sercem przygody podążania za Jezusem… troska o starszych i chorych – są to wskazówki papieża Franciszka, skierowane do mieszkańców Litwy. Udzielił ich w dniach 22 i 23 września podczas swojej 25. podróży apostolskiej.

Minęło 25 lat, odkąd papież św. Jan Paweł II odwiedził Litwę w czasie uwolnienia się spod jarzma władzy komunistycznej. Obecnie papież Franciszek przybył na Litwę, która obchodzi setny jubileusz niepodległości państwa. Dla tak małego kraju, znajdującego się na peryferiach Europy Zachodniej – to wielkie wyróżnienie i wydarzenie historyczne. 
"Przyśniłem anioła, który mi nakazał, abym odwiedził Litwę" – takie zdanie od papieża Franciszka usłyszała grupa pielgrzymów ze Żmudzi, kiedy przed niespełna rokiem odwiedziła go w Watykanie. Posłuchał anioła i… przyjechał. O tym wydarzeniu opowiedział wiernym, zgromadzonym na Mszy św. z papieżem w kowieńskim parku Santoka, biskup Telsz Kęstutis Kėvalas.
 
Do polityków: czerpać siły z przeszłości
Po wylądowaniu na wileńskim lotnisku i oficjalnym powitaniu, papież udał się do Pałacu Prezydenckiego, gdzie złożył kurtuazyjną wizytę prezydent Dalii Grybauskaitė. Dłuższe spotkanie odbyło się na Placu Daukantasa, gdzie Ojciec Święty wygłosił przemówienie do władz i polityków. M.in. nawiązał do obchodzonego w tym roku 100-lecia niepodległości. Zacytował również hymn Litwy.
– Każda epoka musi zachować "duszę", która ją zbudowała i pomogła jej przekształcić sytuację bólu i niesprawiedliwości w szansę zachowania żywych i wydajnych korzeni, wydających dziś swoje owoce. Jakże nie zauważyć, że ten lud ma silną "duszę", która umożliwiła mu przetrwanie i budowanie! Tak też mówi wasz hymn narodowy: "Z przeszłości twoi synowie niech czerpią siły", aby z odwagą patrzeć na teraźniejszość.
Z wielką pieczołowitością mówił Ojciec Święty o gościnności i wielokulturowości Litwy. Podkreślił przy tym, że kraj nasz był zgodny i przyjazny względem innych aż do momentu nadejścia ideologii totalitarnych, jakie stały się powodem rozłamu. Natomiast lek na wszelkie niezgody należy czerpać u korzeni.
– Na przestrzeni swoich dziejów Litwa potrafiła udzielać gościnności, zaakceptować, przyjmować ludy różnych grup etnicznych i religii. Wszyscy znaleźli na tych ziemiach miejsce do życia: Litwini, Tatarzy, Polacy, Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Ormianie, Niemcy…; katolicy, prawosławni, protestanci, starowiercy, muzułmanie, żydzi… Mieszkali razem i w pokoju aż do nadejścia ideologii totalitarnych, które skruszyły zdolność gościnności i zharmonizowania różnic, siejąc przemoc i nieufność. Czerpanie sił z przeszłości – to odzyskanie korzeni i nieustanne podtrzymywanie tego, co w was najbardziej autentyczne i oryginalne, a co pozwoliło wam – jako narodowi – rozwijać się i nie zatracić: tolerancji, gościnności, szacunku i solidarności – podkreślił Franciszek.
 
Ostra Brama: szukaj swego brata
Przed Kaplicą Ostrobramską wśród wiernych było kilkaset rodzin wychowujących dzieci adoptowane. Odmówiły one wraz z rodzicami trzecią radosną tajemnicę różańca – Narodzenie Pana Jezusa.
Ojciec Święty, zwracając się do wiernych z okna kaplicy, podkreślił, że Matka Boża uczy nas miłosiernego spojrzenia na swego brata. Wskazał, że dzisiaj trzeba spojrzeć sobie w twarz, odkrywając oraz doświadczając z radością i pokojem wartość braterstwa.
– Każdego dnia rzesze ludzi odwiedzają to miejsce, przychodząc do Matki Miłosierdzia. Pochodzą z wielu krajów: Litwini, Polacy, Białorusini i Rosjanie, katolicy i prawosławni. Dzisiaj pozwala na to łatwość komunikacji, swoboda przemieszczania się między naszymi krajami. Jakże wspaniale by było, gdyby do tej łatwości przemieszczania się z jednego miejsca w drugie, dołączyła także łatwość w tworzeniu punktów spotkania i solidarności między wszystkimi, by upowszechnić dary, jakie darmo otrzymaliśmy, żeby wydostać się z własnych ograniczeń i dawać siebie innym, przyjmując z kolei obecność i różnorodność innych jako dar i bogactwo w naszym życiu – mówił papież w Ostrej Bramie.
Po modlitwie u Matki Miłosierdzia, następca św. Piotra podszedł do zgromadzonych ludzi – uśmiechał się do nich, zagadywał, błogosławił dzieci. Jednemu maluchowi podał smoczek.
 
Powitanie na trasie: w jedności z cierpiącymi
Należy przyznać, że mieszkańcy Litwy stanęli na wysokości zadania i bardzo ciepło przyjęli u siebie papieża. Za co Ojciec Święty niejednokrotnie dziękował. Wzdłuż trasy, którą Franciszek przemierzał: czy to z lotniska na Starówkę, czy to ustaloną wcześniej drogą papamobile, przy barierkach gromadzili się chętni, by go zobaczyć, pomachać mu, wykrzyknąć: "Viva, papa!". Jedno z najbardziej wzruszających spotkań miało miejsce przy Hospicjum im. bł. Michała Sopoćki – papież wysiadł z samochodu i podszedł do pacjentów placówki. Pobłogosławił każdego, chorzy otrzymali na pamiątkę różańce.
Na to spotkanie hospicjum szykowało się od pewnego czasu. Przez dziewięć dni chorzy modlili się na różańcu w intencji papieża. Ponadto spletli duży, 70-metrowy różaniec, którym byli "owinięci". Na hospicyjnym wzgórzu byli obecni wolontariusze i przyjaciele placówki. Przybyli także przedstawiciele podobnych ośrodków – hospicjum domowego z Kowna, centrów pomocy onkologicznej w Olicie, Kłajpedzie i Szawlach. 
Nikt do końca nie wiedział, jak zachowa się Ojciec Święty: czy wyjdzie z samochodu, czy tylko zatrzyma się i pobłogosławi z daleka, czy wolniej tędy przejedzie… Żeby zobaczyć przejeżdżającego papieża, personel placówki wywiózł wszystkich chorych na dwór, gdzie był ustawiony namiot. Chorym towarzyszyli ich bliscy. Ze wzruszenia nie mogli nic powiedzieć, cieszyli się, że papież tak ich wyróżnił, do każdego podszedł.
 
"Mój Franciszek, mój biały!"
Grażyna i Krzysztof Wardawowie przyjechali na spotkanie z papieżem z Radomia. Są przyjaciółmi hospicjum, pomagają w Polsce zbierać finanse dla placówki w Wilnie. Razem z nimi były ich dzieci: Maria i Jakub.
– Adoptowaliśmy nasze pociechy i dzięki temu spełniamy się jako rodzice. Przybyliśmy na spotkanie z Franciszkiem w Wilnie, ponieważ chcieliśmy, aby dzieci z bliska zobaczyły Ojca Świętego. Nasza córka Maria miała 4 lata, gdyśmy, śledząc relację z Watykanu, usłyszeli "Habemus papam!". Wtedy pełna emocji i entuzjazmu Marysia wykrzyknęła: "Mój Franciszek, mój biały!". Dzisiaj Ojciec Święty był tak blisko mojej małej dziewczynki, która z dziecięcą miłością ogarnia papieża modlitwą – w rozmowie ze mną opowiadał Krzysztof Wardawy.
Regina przybyła na trasę powitać Ojca Świętego razem ze swoim wnukiem Bernardem. Wzruszona po spotkaniu, cieszyła się, że mogli tak blisko zobaczyć papieża. I choć, jak stwierdziła, 4-letni Benek nie zapamięta w pełni tego spotkania, jednak błogosławieństwo następcy św. Piotra będzie towarzyszyło w jego życiu.
Natomiast 7-letnie bliźniaki Karolina i Dominik na powitanie papieża narysowały rysunki, z którymi stały przy drodze. Dzieci były wniebowzięte, gdy jedna z wolontariuszek wzięła ich prace, obiecując przekazać je Ojcu Świętemu.
 
Do młodych: pamiętajcie o swoich korzeniach
W sobotni wieczór plac Katedralny emanował młodzieńczą werwą i entuzjazmem. Tutaj bowiem odbyło się spotkanie papieża z młodzieżą. W ciągu całego dnia młodzi gromadzili się pod katedrą. Specjalnie na tę okazję zorganizowano koncert, przeplatany śpiewami i tańcami. Wjazd Ojca Świętego na plac wywołał burzę oklasków i okrzyków. 
Z papamobile Franciszek machał do zgromadzonych i błogosławił im. Na spotkaniu było wiele rodzin z małymi dziećmi. Wśród nich – Bortkiewiczowie z pięciorgiem pociech. Najmłodszego – 2-letniego Beniamina – tato trzymał na plecach. Gdy przejeżdżał papież, podniósł go wysoko na tyle, że malec znalazł się ponad głowami zgromadzonych ludzi. Papież go dostrzegł, uśmiechnął się, pomachał, a tacie, na znak pochwały, ukazał w górę wyciągnięty kciuk.
– Wspaniałe, ciepłe, niepowtarzalne, głębokie spojrzenie Ojca Świętego spoczęło na mnie. Czułem niesamowitą radość i szczęście – zwierzył się ojciec rodziny Władysław.
Podczas spotkania z młodymi papież najpierw wysłuchał ich świadectw o swojej wierze, o tym, jak poznali Chrystusa i kto im w tym pomógł. W przemówieniu Franciszek zauważył, że ich doświadczenia życiowe, jak i doświadczenia wielu ludzi Litwy, są podobne do katedry. Budowla w ciągu wieków przetrwała różne dzieje losu, ale za każdym razem znajdowali się wznoszący ją od nowa.
Ojciec Święty wezwał młodych do odwagi i podkreślił, że nikt nie może być sam, że należy podjąć wezwania wyjścia do ludzi, z którymi będzie się szło naprzód.
 
Kowno: antidotum na walki  o władzę i niechęć do poświęceń
W Kownie, w parku Santoka u zbiegu Wilii i Niemna, wierni gromadzili się już od sobotniego wieczora. Na Mszę św., która była najważniejszą częścią pobytu papieża na Litwie, przybyło ponad 100 tys. wiernych. Sektory były wypełnione po brzegi. Niespodziewane tego dnia słońce okazało się zbawienne, gdyż zimny wiatr doskwierał ludziom. Ci jednak, nie tracąc radości i entuzjazmu, powitali następcę św. Piotra w swoim gronie. 
Mszę św. wspólnie z Ojcem Świętym celebrowali biskupi Litwy, a także ponad 800 kapłanów z Litwy, Polski, Rosji, Białorusi, Ukrainy i Islandii. Obecna była prezydent oraz przedstawiciele władz. Oprócz wiernych z Litwy przybyli liczni pielgrzymi z krajów sąsiednich, m.in.: z Polski, Łotwy, Białorusi, a nawet Ukrainy. Przy ołtarzu został ustawiony obraz Matki Bożej Trockiej oraz relikwiarz męczennika – bł. abp. Teofila Matulionisa, beatyfikowanego przed rokiem w Wilnie. 
Eucharystia sprawowana była po łacinie, a czytania mszalne – po litewsku. W modlitwie wiernych znalazły się wezwania w języku polskim. Papież posługiwał się pastorałem (krzyżem) Jana Pawła II. Tym samym, jaki towarzyszył mu podczas pielgrzymki na Litwę przed ćwierćwieczem.
Nawiązując do niedzielnej ewangelii, Ojciec Święty podkreślił, że apostołowie w obliczu próby nie stanęli na wysokości zadania, zacząwszy sprzeczać się o zaszczytne miejsca w królestwie Bożym. Przypomniał, że jest to postawa bezowocna i próżna, a rezygnując z zaangażowania w budowanie teraźniejszości, traci kontakt z rzeczywistością cierpienia naszego wiernego ludu. Zaznaczył, że Pan Jezus, wiedząc, co myślą, zaproponował im antidotum na te walki o władzę i niechęć do poświęceń: postawił pośrodku ubogie dziecko.
– Kim będą najmniejsi, najbiedniejsi spośród nas, których winniśmy przyjąć w setną rocznicę naszej niepodległości? Kto nie ma nic do dania w zamian, by wynagrodzić nasze wysiłki i nasze wyrzeczenia? Może są to mniejszości etniczne, mieszkający na peryferiach naszego miasta lub bezrobotni, którzy są zmuszeni do emigracji. Może są to samotne osoby starsze lub ludzie młodzi, nie znajdujące sensu życia z powodu zatracenia korzeni – powiedział papież, podkreślając, że wypełnienie tego zależy od rezygnacji z własnego "ja", pozostawienia pośpiechu w celu dostrzeżenia innego człowieka.
Podczas homilii Franciszek wskazał na potrzebę bycia "Kościołem wychodzącym", nie lękania się wyjścia ku ubogim, zmuszonym do emigracji bezrobotnym oraz ku mieszkającym na Litwie mniejszościom etnicznym. Przy okazji wspomniał o 75. rocznicy likwidacji wileńskiego getta – tego dnia, 23 września, Litwa obchodzi bowiem Dzień Zagłady Żydów.
 
Do kapłanów: nie bądźcie funkcjonariuszami
W kowieńskiej katedrze pw. śś. Piotra i Pawła Ojciec Święty spotkał się z kapłanami i przedstawicielami życia konsekrowanego.
– Nie bądźcie funkcjonariuszami Boga! Bądźcie blisko tabernakulum, twarzą w twarz z Bogiem i ludźmi – mówił Franciszek do osób duchownych. W improwizowanym w dużej części przemówieniu następca św. Piotra zaznaczył, że "bliskość" oznacza przede wszystkim "miłosierdzie". Wskazał na konieczność pielęgnowania ducha modlitwy, od której nie może odrywać kapłana żadna pilna informacja, żadna natychmiastowa komunikacja wirtualna. Podkreślił potrzebę bycia blisko ludzi i ich problemów, aby rozeznać powody, dla których niekiedy przestają oni "poszukiwać wody, która gasi pragnienie". Papież podkreślił jednocześnie potrzebę dostosowania działań duszpasterskich do potrzeb ludu. Zakonnice natomiast zachęcił, aby były "ikonami Kościoła i Maryi".
 
W hołdzie ofiarom ludobójstwa
Modlitwę Anioł Pański, wieńczącą Mszę św. w Kownie, transmitowano z Litwy na cały świat. W rozważaniu papież zachęcił, aby się modlić o dar służby wykluczonym, mniejszościom, aby oddalić "możliwość unicestwienia drugiego, tworzenia gett, dalszego odrzucania tych, którzy nas irytują i zakłócają naszą wygodę". Zapewnił, że tego dnia szczególną myślą obejmuje wspólnotę żydowską.
Po powrocie do Wilna zatrzymał się w skwerze przy ul. Rudnickiej. Tu przy pomniku ofiarom holokaustu złożył kwiaty. Następnie udał się na plac Łukiski, gdzie odwiedził Muzeum Okupacji i Walk o Wolność. Tutaj też zgromadziło się sporo ludzi, którzy wypełnili cały plac i czekali na przejazd papieża wzdłuż alei Giedymina. 
Przybyli także ci, co doświadczyli represji totalitaryzmu. Wspólnie z papieżem do muzeum wszedł biskup senior Kowna – abp Sigitas Tamkevičius, odbywający w przeszłości wyrok w jednej z cel, jakie obejrzał papież. Ojciec Święty zatrzymał się w muzeum na osobistą modlitwę, zapalił też lampkę oliwną w kaplicy-celi biskupów, wpisał się do księgi pamiątkowej, był w celi kaźni.
– W tym miejscu, upamiętniającym wielu ludzi, którzy cierpieli w wyniku przemocy i nienawiści i którzy poświęcili swe życie za sprawę wolności i sprawiedliwości, modliłem się, aby Wszechmogący zawsze udzielał daru pojednania i pokoju narodowi litewskiemu – napisał Franciszek w księdze pamiątkowej muzeum.
Na placu, przed pomnikiem następca św. Piotra złożył kwiaty i modlił się, po czym wygłosił modlitwę. – W tym miejscu pamięci błagamy Cię, Panie, aby Twój krzyk nie pozwalał nam zasnąć. Niech Twój krzyk, o Panie, zachowa nas od choroby duchowej, którą, będąc ludźmi, jesteśmy zawsze zagrożeni: niepamięci o naszych ojcach, o przeżytych doświadczeniach i cierpieniach – powiedział Ojciec Święty.
 
"Módlcie się za mnie, módlcie się za Kościół"
Podczas wizyty w krajach bałtyckich papież zamieszkał w wileńskiej nuncjaturze. Każdego wieczora gromadzili się tutaj ludzie, by burzą oklasków witać powracającego na nocleg Franciszka. Ostatniego dnia, w poniedziałek, 24 września, zgromadzili się wieczorem, gdy Ojciec Święty wrócił z podróży na Łotwę. 
Papież wyszedł do wiernych. Podkreślił, że oba kraje – Litwę i Łotwę – łączy miłość do Najświętszej Maryi Panny. Zachęcił, aby mieszkańcy Litwy modlili się za Łotwę. Wspólnie z wiernymi odmówił "Zdrowaś Maryjo" i po błogosławieństwie dziękował za serdeczne przyjęcie.
Na zakończenie prosił o modlitwę za siebie, cały Kościół i Estonię, którą odwiedził 25 września.
 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 11/2018

100 LAT TEMU POLSKA POWSTAŁA, BY ŻYĆ

  • Niczym jutrznia po nocy niewoli 
  • Niepodległa przede wszystkim wymodlona! 
  • Wspólne serc bicie nad sercem Marszałka 

ZUŁÓW – MIEJSCE URODZIN MARSZAŁKA

  • Kolebka Wielkości 

POLITYKA

  • Na bieżąco 

ŻYWI – UMARŁYM

  • Kamień do pamięci skłaniać! 
  • Koszalińskie Spotkania z Wysockim 

WILNO W CZASACH MICKIEWICZA

  • Ksawera, córka Deyblów 

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O lęku skończoności 

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach na "saratowskim szlaku" 

SPORT

  • W duchu olimpijskiego braterstwa 

PODRÓŻE KSZTAŁCĄ

  • Azerbejdżan – Kraina Ognia 

Nasza księgarnia

Wilno po polsku
Stanisław Moniuszko w Wilnie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie