Przyrzekam ci miłość i wierność małżeńską

drukuj
Michał Rzepiak, wnuk Michała Franka, Gdańsk, 17.10.2021
Familia Borkowskich w wileńskim mieszkaniu przy Mostowej. Pierwszy od prawej – Władysław Borkowski (z wąsami), nad nim – córka Władysława z mężem Michałem (trzyma papierosa). Zdjęcie z rodzinnego archiwum

Na fali wspomnień

90 lat temu, w kościele Ducha Świętego w Wilnie Władysława Borkowska i Michał Frank przyrzekli Bogu i sobie miłość małżeńską. Wojna wywróciła ich świat.

28 października 1931 roku w parafialnym kościele Ducha Świętego licznie zgromadziła się rodzina Borkowskich, przyjaciele i znajomi. Okazja była szczególna. Władysław Borkowski, znany wileński przedsiębiorca, właściciel składu papieru i materiałów piśmiennych przy ul. Mickiewicza 5 oraz członek zarządu spółki akcyjnej "Papier" przy Zawalnej 13 wydawał za mąż swoją drugą córkę, 26-letnią Władysławę. Jej wybrankiem został o dwa lata młodszy Michał Frank z Warszawy. Młodej parze ślubu udzielił ksiądz proboszcz Adam Kulesza.

Z Mojżesza Michał

Włada i Michał poznali się na Uniwersytecie Stefana Batorego. On przyjechał z Warszawy na studia na wydziale lekarskim, ona – "Orzeszkówka" i "Nazaretanka" po maturze zamierzała zostać stomatologiem. Niestety, ambitne plany uniemożliwiła rozwijająca się gruźlica. Zaleczyła ją na wiele lat, m.in. dzięki pobytowi w uzdrowisku w Worochcie na Pokuciu. 
Pan młody wprawdzie urodził się w rodzinie żydowskiej, ale już jako dorosły przyjął chrzest w kościele św. Filipa i Jakuba i przeszedł na katolicyzm. Obrał imię Michał. Konwersja nie zyskała akceptacji w rodzinie Michała, jego mama nie wzięła udziału w uroczystości.

Miodowe lata

Po ślubie i rocznym pobycie w Wilnie małżonkowie do wojny mieszkali w Krakowie, potem w Zielonce, a ostatecznie osiedli w Warszawie. Władysława wiodła życie szczęśliwej żony przy mężu. Michał Frank, człowiek niespożytej energii i wielu zdolności, zdobył uprawnienia sportowe, sędziował ligowe i międzynarodowe mecze piłkarskie. Już w 1927 roku był delegatem z Wilna na Zjazd Polskiego Związku Piłki Nożnej,  a także członkiem zarządu Wileńskiego Okręgowego Związku Lekkoatletycznego, angażował się w działalność paramilitarnego, piłsudczykowskiego Związku Strzeleckiego. 
W 1936 roku wygrał konkurs Polskiego Radia na spikera sportowego, pokonując 300 rywali. To właśnie Michał Frank  relacjonował 5 czerwca 1938 roku pierwszy występ polskiej reprezentacji na mistrzostwach świata w piłce nożnej we Francji i słynny mecz z Brazylią, przegrany po dogrywce 5:6. W wyjeździe na mecz do Strasburga oczywiście towarzyszyła mu żona. Pół roku później, w lutym 1939 razem z Wojciechem Trojanowskim obsługiwał reportersko mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w Zakopanem. Kursy wojskowe i zaangażowanie sportowe spowodowały przerwanie studiów, ostatecznie dyplom lekarza uzyskał w listopadzie 1937 roku. 

Ostatnie wspólne wakacje

Latem państwo Frankowie odwiedzali rodziców Włady w Wilnie. Dużo czasu spędzali także w podwileńskiej Ołonie, niedaleko Rudziszek, w rodzinnym folwarczku. Las i jezioro służyły odpoczynkowi. Wiosną 1937 roku na świat przychodzi ich córka Maria. Zostaje ochrzczona także w kościele Ducha Świętego. 
Latem 1939 roku Władysława z córką pojechała do rodziców do Wilna, Michał został w Warszawie gdzie zastała go wojna. Powrót rodziny do stolicy okazał się zbyt niebezpieczny. Małżonkowie po raz ostatni widzieli się kilka tygodni później, gdy z misją tworzenia konspiracyjnych komórek Organizacji Orła Białego Michał został wysłany do Wilna i Grodna. Po powrocie do Warszawy włączył się w działalność Związku Walki Zbrojnej. Jego gabinet lekarski przy ul. Miedzianej 4 był przykrywką dla komórki legalizacji, która dostarczała podziemiu fałszywe akty urodzenia, śmierci, ślubu i inne potrzebne dokumenty.

Aresztowanie i śmierć

W czerwcu 1941 roku Michał Frank został aresztowany i osadzony w więzieniu na Pawiaku. Bity i torturowany nie wydał nikogo. Później jako członek więziennej służby sanitarnej pomagał więźniom, przenosił także grypsy. Po kilku miesiącach, dzięki pomocy z zewnątrz, uciekł. Po sfingowanym zapaleniu wyrostka robaczkowego trafił do wolnościowego szpitala Dzieciątka Jezus, skąd wydostał się na wolność. Niestety, złapany powtórnie został osadzony na Pawiaku, a potem przewieziony i poddany wielomiesięcznemu śledztwu na Gestapo na Alei Szucha w Warszawie. 17 kwietnia 1942 roku znalazł się w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz. 28 października kula oprawców dosięgła go  pod ścianą śmierci, a zwłoki spalono w obozowym krematorium. Żył 35 lat.

Nadzieja umiera ostatnia

Władysława Borkowska w maju 1945 roku razem z córką i mamą Leontyną (ojciec Władysław Borkowski zmarł w czerwcu 1940 roku i został pochowany na Rossie) przyjechała w bydlęcym wagonie do Włocławka. Ciągle miała nadzieję, że mąż żyje. Poszukiwała go przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż, ale bez powodzenia. Podobno już po wojnie przyszła korespondencja na Połocką 33, gdzie zamieszkali wyrzuceni z centrum miasta przez Litwinów, od Michała Franka z… Chin. Dopiero po wielu latach rodzina poznała prawdę o tragicznych losach Michała. 
Włada nigdy nie wyszła za mąż, przez wiele lat borykała się z problemami zdrowotnymi, zmarła w Gdańsku 1 maja 1992 roku. Córka Maria, po ukończeniu studiów w Gdańsku została – podobnie jak jej ojciec – lekarzem medycyny. Dziś liczy 84 lata. 

Drugie życie Michała Franka

Bogaty życiorys Michała Franka jest gotowym scenariuszem filmowym. Człowiek o wielu zdolnościach i zainteresowaniach, polski patriota o mojżeszowych korzeniach, który za miłość do Ojczyzny zapłacił najwyższą cenę. Jego historia nie umarła wraz z nim. Została na powrót opowiedziana w moim radiowym reportażu pt. "Mecz, który zapamiętam do końca życia",  wyemitowanym w Radiu Gdańsk (można go odsłuchać na stronie internetowej radiogdansk.pl – zakładka "Manufaktura reportażu"). 
Warto dodać, że reportaż ten otrzymał wyróżnienie na zakończonym w tym miesiącu w Gdyni XIII Festiwalu "Niezłomni, Niepokorni, Wyklęci". Będzie go można usłyszeć w Radiu "Znad Wilii" w Zaduszki, 2 listopada br.
Msza święta za dusze Władysławy i Michała Franków w 90. rocznicę ich ślubu zostanie odprawiona w niedzielę, 31 października br. o godz. 10.30 w kościele Ducha Świętego w Wilnie.
 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 12/2021

NARODZIŁ SIĘ NAM ZBAWICIEL


ŻEGNAJ, "MAGAZYNIE"!

  • Inżynier-romantyk
  • Wiersze Henryka Mażula

POLITYKA

  • Na bieżąco

2022 – ROKIEM WANDY RUTKIEWICZ

  • Życie jak wspinaczka

LITERATURA

  • Pisarstwo Alwidy A. Bajor

NA FALI WSPOMNIEŃ

  • OKOP: działalność
  • Duszpasterze ratowali Żydów

XVII TOM "KRESOWEJ ATLANTYDY"

  • Twierdze, co Polski strzegły

WŚRÓD POLONII ŚWIATA

  • 150-lecie polskiego osadnictwa w Nowej Zelandii

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • Styczyńscy. Spod Wilna na Syberię

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O obowiązku

Nasza księgarnia

Wilno po polsku
Stanisław Moniuszko w Wilnie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie

Wiadomości (wp.pl)

To już pewne, przejęli Łyman. "Informacje i nagrania są prawdziwe"

- Ukraińska armia weszła do okupowanego przez siły rosyjskie Łymanu w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy, trwają walki - poinformował w sobotę rzecznik Wschodniego Zgrupowania Wojsk Serhij Czerewatyj.

Zmiany na mapie Polski? Wyraźna sugestia prezesa PiS

Jarosław Kaczyński podczas spotkania z mieszkańcami Koszalina odniósł się m.in. do sytuacji regionu i nawiązał do możliwych zmian na mapie administracyjnej Polski. Obietnica 17. województwa - środkowopomorskiego - wraca przed każdymi wyborami.

Poruszenie na bazarze. "Cała ta partia powinna zniknąć"

Mateusz Morawiecki pozostał na swoim stanowisku. Ostatecznie zamiast premiera do dymisji podał się szef KPRM Michał Dworczyk. Zapytaliśmy Polaków, jak oceniają decyzję obozu rządzącego. - Czytałam, że miała być pani Witek. Ale wydawało mi się to niemożliwe - mówi nam jedna z kobiet spotkanych na bazarze przy placu Szembeka w Warszawie. - Daj pan spokój z tymi wariatami. (...) Cała ta partia powinna zniknąć. Co oni dobrego zrobili? Ja palę na węgiel, co mam teraz zrobić? Wojną się zasłaniają. Niech się wezmą do roboty - podkreśla inna. - To bardzo dobry polityk, przyzwoity człowiek - twierdzi z kolei mężczyzna, zapytany o premiera Morawieckiego. Wtóruje mu kolejny kupujący na targu. - Morawiecki zostaje i rząd niech zostaje - mówi. - Chociaż dobrze rządzą. Jak wejdzie Tusk, to nas do ruiny doprowadzi - wtrąca się kolejna kobieta. - A jak ktoś inny z tego ugrupowania zostanie, to będzie lepiej? Daj pan spokój, to nie są ludzie, którzy powinni rządzić - to kolejne opinie, które usłyszeliśmy na bazarze.