Skarb przyrody

drukuj
Henryk Jankowski, dr nauk rolniczych, członek Rady Naukowej Amerykańskiego Instytutu Biologii i Geografii, członek Polskiego Towarzystwa Naukowego w Londynie, 21.07.2017

Znany angielski przyrodnik Charles Darwin w swej pracy "O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego" konstatuje: "Przyroda wyhodowała i wychowała człowieka, karmi go i musi leczyć". Z czego wynika, że wyselekcjonowane przez przyrodę gatunki mogą być wykorzystane przez ludzi do zaspokojenia własnych potrzeb życiowych i leczenia różnych chorób.

Jako przykład może służyć grzyb, który można traktować jako prawdziwy cud przyrody. Chodzi tu o sromotnika bezwstydnego (łac. nazwa Phallus impudicus), litewska nazwa – poniabudė, rosyjska – wiesiołka obyknowiennaja, słowiańska – hi-chawka.
Sromotnik upodobał sobie lasy mieszane, wybiera miejsca bliżej malin leśnych, gdzie gleby bardziej obfitują w próchnicę i są zawilgocone. Jest szeroko spotykany w Puszczy Rudnickiej i Białowieskiej, w lasach Suwalszczyzny, a także w Rosji. Rośnie od końca czerwca do jesieni.
Najbardziej poszukiwane są młode grzyby sromotnika, czyli jaja, które znajdują się w glebie, a znaleźć je można po przykrym zapachu, przypominającym odór zepsutego mięsa. Dorosłe grzyby nie nadają się do leczenia, ale są wykorzystywane w hodowli zwierząt.
Już w zamierzchłej przeszłości sromotnika używano w leczeniu różnych dolegliwości. Jak opisują kroniki, damy na zamku Witolda Wielkiego w Trokach używały go do smarowania twarzy na noc i podobno ich lica wtedy były czyste i piękne.
Jako emeryt, mający sporo czasu, poświęcam go na szukanie materiałów na temat leczniczych właściwości tego grzyba i stosowania go w leczeniu chorób. Wspomniałem też swe lata dziecięce, gdy to mama mnie i pięcioro rodzeństwa leczyła właśnie przy pomocy nalewki ze sromotnika. Były to ciężkie czasy powojenne, leków brakowało, więc mama zalewała cztery jaja sromotnika litrem gorzałki, a potem nalewkę tę stosowała do leczenia przeziębienia, biegunki, ran itd.
W mej rodzinnej wsi było prawie 100 chat, a nasz bliski sąsiad zapadł na ciężką chorobę. Jego żona zaprzęgła konia i zawiozła go do lekarza do Trok. Naonczas, a był to rok 1946 czy 1947, pracował w tym mieście jeden lekarz – Aleksander Krasnych. Ludzie zwali go "doktor Krasny" i darzyli wielkim szacunkiem, ponieważ był to lekarz z powołania, przez co niejednego pacjenta postawił na nogi (m.in. wyleczył mamę po dokonaniu dość skomplikowanej operacji).
Sąsiadka właśnie do niego przywiozła męża, ale doktor bezradnie rozłożył ręce i powiedział, że leków od raka żołądka nie posiada. Zabrała go więc z powrotem do domu, gdzie bardzo cierpiał, zwijając się z bólu. Sąsiadka, żeby ulżyć jego cierpieniu, zbierała różne grzyby – podobno nawet muchomory i sromotniki dawała mu w niewielkich dawkach. Po kilku tygodniach ból zaczął ustępować, a później Antuk wstał z łóżka i zaczął krzątać się w gospodarstwie. Po jakimś czasie zupełnie wyzdrowiał i podjął nawet pracę w kołchozie.
Gdy sąsiadka opowiedziała doktorowi Krasnychowi, że jej mąż wyzdrowiał, ten nie chciał uwierzyć i dopytywał się, jakim sposobem to się udało.
– Nie jestem głupia, by opowiadać, że wyleczyłam go grzybami uważanymi za trujące, bo jeszcze by mnie za kratki wpakowali – opowiadała później sąsiadka.
Po przestudiowaniu wielu relacji i opracowań naukowych na temat sromotnika doszedłem do wniosku, że grzyb ten ma ogromną wartość i ogromne możliwości w leczeniu wielu chorób, szczególnie: raka prostaty, raka żołądka i innych jego form, gdyż hamuje rozwój komórek nowotworowych. Fitocydy sromotnika, zwanego też na Wileńszczyźnie panienką, porażają komórki rakowe, a że czynią w nich otwory, te nie mogąc się rozwijać giną.
Nalewkę leczniczą sporządzam następująco: 3-4 jaja sromotnika wkładam do litrowego słoika i zalewam wódką (najlepiej żytnim samogonem). Wstawiam na dwa tygodnie do lodówki. Po tym można używać nalewki profilaktycznie – 1 łyżki na pół godziny przed posiłkiem. W celach leczniczych dzienną dawkę zwiększamy do trzech razy przed każdym posiłkiem.
Można stosować też sałatkę ze sromotnika, na którą składa się: 100 g miodu; 100 g utartych żurawin; 100 g soku kaliny; 100 g utartego czosnku letniego; 100 g alkoholu; 1-2 jajka rozdrobnionego sromotnika. Mieszankę tę należy trzymać w lodówce i profilaktycznie zjadać łyżkę przed jedzeniem, a w celach leczniczych robić to trzykrotnie.
Swą wiedzę na temat leczniczych właściwości sromotnika wykorzystałem na praktyce. Udało mi się uzdrowić pewnego znajomego, który był człowiekiem wesołym, pełnym radości życia, komunikatywnym. Otóż razu pewnego zauważyłem, że zmienił się nie do poznania. Zamknął się w sobie, stał się małomówny, ponury. Podczas wspólnego wypadu na ryby delikatnie zapytałem, co się stało?
– Źle się ze mną dzieje. Jestem tylko gościem na tej ziemi, bo mam raka prostaty. Na operację już za późno, więc wegetuję tylko – bez nadziei w głosie zwierzał się znajomy. Pocieszałem go jak mogłem i opowiedziałem o sromotniku. Nie bardzo chciał uwierzyć w cudowne właściwości tego grzyba. Po jakimś czasie sam skontaktował się ze mną i opowiedział, że znalazł jaja sromotnika na poligonie w Podbrodziu i używał go w różnych postaciach – jako nalewkę i jako surową sałatkę zaprawioną śmietaną i solą.
– Wprost nie do wiary, ale pomogło, w co za żadne skarby nie chciał uwierzyć urolog, u którego się leczyłem i który zawyrokował, że nic dobrego mnie nie czeka – relacjonował wyraźnie rozbawiony i podbudowany na duchu.
Według prowizorycznych obliczeń, dzięki moim poradom i przygotowanym lekom ze sromotnika udało mi się wyleczyć 20 osób od raka prostaty i 5 od raka żołądka. Dając słoik nalewki ze sromotnika, pomogłem też m.in. sąsiadce z działki, która miała raka żołądka i nikłą nadzieję na uzdrowienie...
Rozpracowałem metodykę hodowli sromotnika w warunkach domowych. Lubi on glebę bogatą w próchnicę, dobrze nawadnianą, zacienioną, położoną w sąsiedztwie malin. Gdy z jaja wyrośnie dorosły osobnik grzyba, należy ten paluch zdjąć, rozdrobnić na drobne cząstki i zakopać na głębokość od 3 do 5 cm. Potem przykryć folią rolniczą i obficie polewać. Urodzaj można otrzymać jeszcze w tym roku.
Jak już nadmieniłem, sromotnik leczy wiele chorób: anginę, grypę, egzemę, wrzody, zapalenie żołądka, wrzody układu pokarmowego, choroby nerek, owrzodzenie, astmę oskrzelową i gruźlicę. Jest skuteczny w przypadku raka, odleżyn, różycy i ukąszeń. Sprzyja również szybkiemu gojeniu ran, poparzeń oraz regeneruje strukturę skóry. Sromotnik jest najlepszym antyseptykiem i wyśmienitym środkiem na każde szkodliwe i nieszkodliwe nowotwory kobiecych i męskich narządów płciowych, leczy choroby nowotworowe każdego rodzaju, rak gardła, płuc, powiększenie węzłów chłonnych, mięśniaki, likwiduje guzy piersi, ropniaki, leczy zapalenie stawów, choroby nerek, dnę moczanową, artretyzm, paraliż itd. W potrzebie warto więc spróbować.
Sromotnik skutkuje nie tylko człowiekowi. Będąc zawołanym pszczelarzem od roku 1965, wyczytałem niegdyś w fachowej literaturze, że ten skarb przyrody może być użyty w leczeniu i aktywizowaniu "skrzydlatych robotnic". Tego roku miałem właśnie okazję sprawdzić zasadność tego twierdzenia.
Chodzi o to, że w końcu maja moja pasieka powiększyła się o dwa roje: jeden przyleciał sam do pustego ula, a drugi złowiłem. Właśnie na nich postanowiłem wypróbować, na ile skuteczny może być w pszczelarstwie sromotnik. Jeden z uli dokarmiałem co dwa dni syropem z cukru w proporcji 1:1, a do karmienia drugiego w tejże częstotliwości dodawałem do każdej dawki po łyżce nalewki ze sromotnika (jego jedno jajo, nastawione w półlitrowym roztworze cukru).
Rezultat był zaskakujący. Otrzymujący sromotnik rój, ma lepszy rozpłód, jest bardziej aktywny, przez co naniósł więcej miodu, a nawet bardziej agresywny. Moje spostrzeżenie zgodnie potwierdzają też zaglądający do mnie koledzy pszczelarze, potrafiący bezbłędnie wskazać, że ten z pięciu uli (bo tyle aktualnie liczy moja pasieka), który otrzymywał dodatek nalewki ze sromotnika, odznacza się największą pracowitością.

 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 10/2017

OBCHODY DNIA PONARSKIEGO

  • Pamięcią krwawiąca blizna

WILEŃSZCZYZNA PLON WYDAŁA

  • Dożynki w rejonie solecznickim i wileńskim

NASZA WIARA

  • Różańcowa, czyli Zwycięska

ZŁOTY LAUR DLA ŁUCJI BRZOZOWSKIEJ

POLITYKA

  • Na bieżąco

ROCZNICE, JUBILEUSZE

  • "Niech prawo zawsze prawo znaczy…"
  • Z przepustką do panteonu historii
  • Zawsze młodzi. Towarzystwo Filomatów
  • 500 lat reformacji w Europie
  • "Z podnóża Karpat źródło twe trysło…"

KONKURSY ZAPRASZAJĄ DO UDZIAŁU

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O samotności

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach "na saratowskim szlaku"

Nasza księgarnia

Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie
Wilno po polsku

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie