Udźwignąć Słowo Ojczyste!

drukuj
Henryk Mażul, 13.04.2018
Fot. Henryk Mażul

XXIX Olimpiada Języka Polskiego na Litwie

"Można by mniemać, że Bóg, tworząc Polaków, rzekł im: Oto na domiar wszystkiego daję wam spiż dźwięczny a niepożyty, taki, z jakiego ludy żyjące przed wami stawiały posągi swym bohaterom. Daję wam złoto błyszczące i giętkie, a wy z tego tworzywa uczyńcie mowę waszą.
I została ta mowa, niepożyta jak spiż, świetna i droga jak złoto, jedna z najwspanialszych na świecie, tak wspaniała, piękna i dźwięczna, że chyba tylko język dawnych Hellenów może się z nią porównać"…

Równoległa inicjatywa
Taki to wzniosły hymn naszej polszczyźnie, którą na co dzień od niepamiętnych czasów się karmimy, począł swym piórem noblista Henryk Sienkiewicz. A pasuje on jak ulał do ukazywania istoty naszych dorocznych Olimpiad Literatury i Języka Polskiego, organizowanych z myślą o sprawdzeniu wiedzy uczniów szkół, gdzie na lekcjach i przerwach dźwięczy polska mowa. Olimpiad będących dzieckiem naszego narodowego odrodzenia u schyłku lat 80. ubiegłego stulecia, czego jakże dobitnie dowodzi ich tegoroczny już 29. z kolei numer porządkowy, czyniący je równolatkiem Związku Polaków na Litwie.
Wszystko bowiem się zaczynało w pamiętnym w tym względzie roku 1990. Tak się szczęśliwie złożyło, że praktycznie równolegle olimpijska inicjatywa zrodziła się jak w głowach naszych nauczycieli polonistów, czemu ton nadawała Teresa Michajłowicz, zatrudniona wtenczas w litewskim Ministerstwie Oświaty i Nauki, a do niedawna piastująca przez lat wiele "tekę" dyrektor Wileńskiej Szkoły Średniej im. Szymona Konarskiego, jak też z Macierzy, skąd słowa zachęty szczególnej do działania płynęły z ust prof. Teresy Kostkiewiczowej oraz małżeństwa Bernadetty i Tomasza Chachulskich, będących kołami zamachowymi Ogólnopolskich Olimpiad Literatury i Języka Polskiego.
Owszem, pierwociny wypadły nieco na capu-łapu, gdyż w spiesznym trybie wyłoniono najlepszych w poszczególnych szkołach, opracowano tematy prac pisemnych i zasady sprawdzianu ustnego, wyłoniono komisję sprawdzającą, a wszyscy ze wspomnianymi już  prof. Teresą Kostkiewiczową oraz Tomaszem Chachulskim zameldowali się w Podbrodzkiej Szkole-Internacie, by wyłonić końcowych zwycięzców. 
I wyłoniono, oddając palmę pierwszeństwa uczennicy Wileńskiej Szkoły Średniej im. Władysława Syrokomli Małgorzacie Kuncewicz. Niebawem ona jak też pozostała "dziewiątka" laureatów została zaszczycona udziałem w bataliach ogólnopolskich, skąd dzięki postawie Walentego Wojniłły, Roberta Balcewicza oraz Beaty Piaseckiej bynajmniej nie wróciła na tarczy.

Gospodarzami – szkoły i polonistyki
Poczęte zbiorowym wysiłkiem biało-czerwone "pisklę" szybko obrastało w piórka, czemu jakże pomocne okazało się matkowanie mu od trzeciej Olimpiady przez st. specjalistkę Ministerstwa Oświaty i Nauki RL Barbarę Kosinskienė. Poniekąd samoistnie przyjęła się też zasada, by gospodarzami każdego kolejnego finałowego sprawdzianu, w których zaszczytu udziału dostępowali najlepsi w eliminacjach z rejonów Wileńszczyzny i miasta Wilna, stawały się poszczególne szkoły, traktujące zresztą takie przydziały bynajmniej nie jako "kamień u szyi", a jako wielkie wyróżnienie.
O ile sama istota i formuła sprawdzianów nie uległa gruntownym przemianom, gdyż za każdym razem na grono laureatów wskazuje najwyższa łączna liczba punktów, zdobyta w sprawdzianie pisemnym tudzież w ustnym odpytywaniu, o tyle w lokalizacji nastąpiły wymuszone przetasowania. Dający znać o sobie ostatnimi laty dotkliwy brak chętnych podejmowania studiów na obu wileńskich polonistykach skłonił nasze "władze" od języka ojczystego do zadomowienia Olimpiad w części roboczej przemiennie w progach tych uczelni, co miałoby przybliżyć ducha oraz atmosferę ewentualnej przyszłej tu nauki, a tę innowację wdrożono po raz pierwszy w roku 2012. Szkołom pozostawiono natomiast jedynie części finalizujące olimpiady, czyli gale zwycięzców, połączone z rozdawaniem nagród.

Zmagania czas zacząć!
By wyłonić ich tegorocznych posiadaczy, w dniach 15-16 marca na polonistykę Litewskiego Uniwersytetu Edukologicznego stawiły się 24 osoby – uczniowie III i IV klas gimnazjalnych ze szkół Wilna oraz rejonów wileńskiego, solecznickiego i święciańskiego. Zgodnie z tradycją na "pierwszy ogień" poszedł sprawdzian pisemny. Nim jednak przewodnicząca komisji sprawdzającej dr Henryka Sokołowska, kierowniczka Centrum Języka Polskiego i Dydaktyki na rzeczonej uczelni rozcięła kopertę, kryjącą proponowane do wzięcia pod pióro tematy prac, wprost w auli odbyła się miniceremonia otwarcia, zaszczycona udziałem kilku gości: jak miejscowych, tak też przyjezdnych z Macierzy, a chętni w tym gronie wygłoszenia "mów powitalnych" mogli to uczynić.
Zabierająca m.in. głos, wiceprzewodnicząca prezydium Ogólnopolskiej Olimpiady Literatury i Języka Polskiego prof. dr hab. Teresa Dobrzyńska-Janusz odnotowała szczególną wymowę tegorocznych batalii, jako że te odbywają się w roku, kiedy zarówno Polska jak też Litwa obchodzą stulecia swej państwowości, wypełnione pielęgnowaniem języka, kultury – takim codziennym z pozoru mało efektownym, ale ogromnie ważnym trudem. Życzyła też, by każdy, nieważne czy wygra, czy też nie, odniósł wewnętrzną satysfakcję z możliwości udziału w olimpijskim sprawdzianie, któremu towarzyszyć miały jakże wymowne w treści słowa Zbigniewa Herberta: "Naród, który traci pamięć, traci sumienie". 

Pisemnie i Ustnie
Zawartość koperty, która, nim została publicznie otwarta, stanowiła obiekt ciekawskiego spojrzenia niejednego z uczestników, kryła trzy możliwe warianty rozprawek oraz tyleż interpretacji utworów literackich. Szczegóły przedstawiały się natomiast następująco:
1. Nie chciejcie ojczyzny, która was nic nie kosztuje (Jan Paweł II). Omów na wybranych przykładach literackich, jak pojmowano patriotyzm i służbę ojczyźnie w różnych okresach historii narodu polskiego.
2. Nie jesteśmy, by spożywać urok świata, ale po to, by go tworzyć i przetaczać przez czasy jak skałę złotą (Konstanty Ildefons Gałczyński). Czy postawa jednostki może wpływać na zmiany w świecie? W swoich rozważaniach odwołaj się do utworów literackich i innych tekstów kultury. 
3. Stawię kobiety wyżej niż mężczyzn. Są bliższe prawdy o życiu (Ryszard Kapuściński). Ton obywatelski i ton intymny w twórczości wybranych pisarek polskich XIX i XX wieku. 
4. Interpretacja wiersza Juliusza Słowackiego "Do matki".
5. Interpretacja porównawcza wierszy Edwarda Słońskiego "Już Ją widzieli idącą..." i Alicji Rybałko "Idąca".
6. Interpretacja fragmentu powieści Tadeusza Konwickiego "Kompleks polski".
Jak się później okazało, największym wzięciem cieszył się temat pierwszy, czego się zresztą można było spodziewać, gdyż w roku, kiedy Polska czci setną rocznicę odzyskania niepodległości, patriotyzm i służba ojczyźnie naprawdę niejedno ma imię. Pewnym zaskoczeniem może natomiast być fakt, że nikt z uczestników Olimpiady, wśród których wyraźnie dominowały dziewczęta, nie targnął się na temat trzeci. Z kolei wszystkie trzy interpretacje utworów literackich znalazły swych zwolenników, co nie może nie radować, gdyż poprzednimi laty "rozgryzanie" prozy, a tym bardziej – poezji, nie cieszyło się jakoś popularnością.
W drugim dniu próby natomiast każdy z "olimpijczyków" przed komisją, którą tworzyli wykładowcy obu naszych wileńskich polonistyk: dr Henryka Sokołowska, prof. dr Krystyna Rutkowska, doc. dr Irena Masojć, doc. dr Halina Turkiewicz, doc. dr Barbara Dwilewicz, doc. dr Romuald Naruniec, dr Mirosław Dawlewicz, doc. dr Irena Fedorowicz, dr Teresa Dalecka oraz reprezentująca Macierz prof. dr hab. Teresa Dobrzyńska-Janusz, popisywał się ustnie w zawczasu naszykowanych tematach, a te dotyczyły jak literatury, tak językoznawstwa. Jurorzy, zamiast wysłuchiwać tego, czego można było nawet poniekąd na pamięć się nauczyć, woleli jednak rozmowę na żywo. To, jak młody dyskutant potrafił sobie radzić z improwizacją, rzutowało w niemałym stopniu na wielkość oceny. Kto wypadł gorzej w pisaniu, głębią wiedzy i elokwencją mógł wynik poprawić, choć – oczywiście – dużej straty nie dało się odrobić. Najlepsi musieli być dobrzy i w jednym, i w drugim, gdyż o ostatecznej kolejności decydowała suma punktów w obu sprawdzianach.

Dostojni goście, multum nagród
By ich honorowaniu nadać oprawę szczególnie uroczystą, ceremonię zamknięcia Olimpiady zlokalizowano 17 marca w auli Wileńskiego Gimnazjum im. Jana Pawła II, notabene placówki w uczniowskich potyczkach z języka ojczystego wielce zasłużonej, gdyż mogącej się poszczycić wielokrotnym deptaniem podiów przez jej wychowanków. Jak na zapobiegliwych gospodarzy przystało, zafundowali oni zgromadzonym koncertową ucztę duchową, w nawiązaniu do setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, przetkaną patriotyczną nutą, a oprócz "olimpijczyków" i ich opiekunów z grona nauczycielskiego oklasków nie szczędzili też licznie zgromadzeni na sali dostojni goście.
Ta towarzysząca z Olimpiady na Olimpiadę ich obecność bardziej niż wymownie dowodzi wagi, jaką darzone są sprawdziany wiedzy z języka ojczystego. Bez wątpienia rangi szczególnej uroczystości dodała obecność w szacownym gronie bawiącego akurat z wizytą na Litwie Marszałka Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Stanisława Karczewskiego, a towarzyszyli mu pracownicy polskich placówek dyplomatycznych w Wilnie na czele z ambasador Urszulą Doroszewską. Nie zabrakło też oficjeli rodzimych, że wymienię tu posłów na Sejm RL z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin – Ritę Tamašunienė, Jarosława Narkiewicza oraz Michała Mackiewicza (w jednej osobie również prezesa Związku Polaków na Litwie), wiceministra oświaty i nauki Litwy Gražvydasa Kazakevičiusa, przewodniczącego sejmowego Komitetu Oświaty i Nauki Eugeniusa Jovaišę, prezesa Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie "Macierz Szkolna" Józefa Kwiatkowskiego, wicemer Wilna Edytę Tamošiūnaitė, kierowników wydziałów oświaty rejonów wileńskiego i solecznickiego – Lilię Andruszkiewicz oraz Reginę Markiewicz.
Udzielenie przez dyrektora gimnazjum-gospodarza uroczystości Adama Błaszkiewicza głosu Marszałkowi Stanisławowi Karczewskiemu zostało powitane szczególnie gromkimi brawami, gdyż tak wysoki rangą dostojnik nie zaszczycał nigdy dotąd ceremonii honorowania najlepszych. Swe wystąpienie zaczął on od podzięki nauczycielom języka polskiego, którzy przygotowują, angażują i zachęcają swych uczniów do udziału w tak ważnym i potrzebnym konkursie. Dziękował też uczniom za to, że zdecydowali się wziąć udział w zmaganiach, życząc, aby dalej pięknie rozwijali swoje zainteresowania i talenty oraz zachęcając do studiowania na polonistyce, by w przyszłości mogli uczyć następne pokolenia ojczystego języka. Nie szczędzili też chwalebnych słów uczestnikom Olimpiady inni zabierający okazyjnie głos, których lista prezentowała się naprawdę tasiemcowato.
Emocje sięgnęły zenitu, gdy wybiła godzina ogłoszenia końcowego werdyktu komisji, co uczyniła jej przewodnicząca Henryka Sokołowska, ogłaszając wszem i wobec, że przyznano cztery wyróżnienia, dwa trzecie, trzy drugie oraz jedno pierwsze miejsce, a cała "dziesiątka" dostąpiła zaszczytu reprezentowania Litwy w 48. Ogólnopolskiej Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego, której gospodarzem w dniach 11-14 kwietnia będzie Warszawa.
Nie trzeba mówić, że gratulacjom towarzyszyło sypanie niczym z rogu obfitości trofeami w postaci medali i dyplomów, nagród rzeczowych, z których te najokazalej się prezentujące a ufundowane przez Senat RP wręczył sam jego Marszałek Stanisław Karczewski, czy też zaproszeń do odwiedzenia siedziby Unii Europejskiej w Brukseli, wielkodusznie wystosowanych przez przewodniczącego AWPL-ZChR, europosła Waldemara Tomaszewskiego. Mnogość nagród i fundatorów sprawiła, że dało się nawet zatracić poczucie czasu przy ich wręczaniu. Takoż nauczycielom, którzy niczym sportowi trenerzy sposobili do występu uczestników tegorocznych batalii w ogóle, a w szczególności – laureatów i wyróżnionych. Słowem, "co cesarskie" wręczono każdemu, kto swą postawą na to zasłużył. Z wyjątkiem, co prawda, nieobecnej zwyciężczyni, która zaraz po sprawdzianie ustnym wraz ze szkolnym zespołem "Wilenka" udała się na występy do Macierzy.

Polonistki świecznika godne
Wyznam, że do bycia świadkiem dorocznych olimpijskich batalii z wiedzy języka ojczystego pcha mnie jakże coś więcej niż li tylko dziennikarski obowiązek późniejszego ich opisania. Zdążam tam wiedziony olbrzymim szacunkiem dla nauczycieli polonistów, których codzienny trud postrzegam po trosze jako misję. Co w pierwszą kolej dotyczy: Anny Gulbinowicz, Ludmiły Siekackiej, Ireny Matoszko, Janiny Sakson, Lilii Kutysz, Danuty Korkus, Anety Polakiewicz, Bożeny Bandalewicz, Wacławy Iwanowskiej, Anny Jasińskiej czy Joanny Szczygłowskiej, bo w dotychczasowych Olimpiadach potrafiły jakże wielokrotnie dzielić radość wychowanków z powodu zwycięstw bądź znalezienia się w gronie laureatów. Radość poprzedzoną bynajmniej nie skinięciami różdżki czarodziejskiej tylko cierpliwym szlifowaniem "diamencików", nim te zajaśnieją pełnią blasku. Z reguły po lekcjach, czyli kosztem cennego własnego czasu.
Trudno się wręcz oprzeć, by tego zaszczytnego panteonu polonistek nie wydłużyć o świetnie ostatnio sobie poczynającą w wileńskiej "Syrokomlówce" Łucję Minowicz. Przed dwoma laty do zmagań finałowych zdołało się przebić naraz aż pięciu jej wychowanków, a w ostatecznym rozrachunku Dominika Wasilewska, Karolina Słowińska i Adriana Wołosewicz zajęły odpowiednio pierwszą, drugą i trzecią lokatę. Na ubiegłorocznej Olimpiadzie Minowicz doczekała się ponownie dubletu w gronie laureatów, gdyż Marcie Faustynie Chmielewskiej przypadło "złoto", natomiast Anecie Kurowskiej – "brąz". Tego roku "Syrokomlówka" po raz trzeci z kolei święciła wielki triumf, a radość Doroty Sokołowskiej i Ewy Mincevičiūtė dzieliła ich nauczycielka Grażyna Berdešiūtė-Starynina. To ci dopiero marka! – chciałoby się wykrzyknąć w dowód uznania.

Zwyciężają i…
Nie ma jednak co kryć, że z typowaniem "olimpijczyków" nasi kochani nauczyciele poloniści mają wyraźnie "pod górkę". Sprytnie pomyślane uderzenie przez władze oświatowe Litwy w prestiż języka polskiego poprzez wyeliminowanie go z koniecznych na maturze sprawia, że coraz trudniej namówić młodzież do udziału w dorocznych sprawdzianach. 
Owe "pod górkę" jakże wymownie obrazuje zresztą fakt kurczenia się liczby uczestników końcowych batalii. W roku bieżącym ta stanowiła ledwie 24 i kto wie, czy nie była najniższa ze wszystkich dotychczasowych. Jeśli do tego dodać (a przekonałem się o tym wielekroć, dopytując po dziennikarsku, czego w przyszłości chcieliby się podjąć ci ze ścisłych czołówek Olimpiad) jakże znikomy odsetek w owym gronie tych, kto pewnym głosem twierdził, że wybiera się właśnie na studia polonistyczne, mimowolnie nasuwa się cień smutku.
Wspomniana Dominika Wasilewska, zwyciężczyni sprzed dwóch lat, która w roku ubiegłym rewelacyjnie uporała się z maturą, uzyskując jako nieliczna na Litwie maksymalną notę aż z pięciu egzaminów, wybrała studia medyczne na Uniwersytecie Wileńskim. Tegoroczny zdobywca trzeciej lokaty, a najlepszy w rejonie wileńskim Konstanty Keda z Gimnazjum w Mickunach zagadywany, czy aby nie zamierza służyć językowi ojczystemu w późniejszym zawodzie, odpowiadał przecząco. Ma przecież w swej "kolekcji" dwa zwycięstwa w republikańskich Olimpiadach z biologii, co daje mu prawie pewną przepustkę do podjęcia studiów biochemicznych na wileńskiej Alma Mater.
Powyższe przykłady bardziej niż dobitnie potwierdzają, że podejmujący decyzję startu w sprawdzianach z języka polskiego są też prymusami w innych przedmiotach szkolnych, stąd starty te traktują jako element w pewnym stopniu sportowej rywalizacji, dla zanotowania kolejnych "plusów w życiorysie". Kto natomiast marzy o studiach w Polsce, szuka z pewnością okazji, by poprzez znalezienie się w ścisłym gronie laureatów taką "furtkę" sobie otworzyć, a ze stypendium rządu polskiego postarać się później o zmianę kierunku studiów na ten wymarzony.
By cokolwiek skrasić minorową nutę, podeprę się nadzieją, że zarówno tegoroczna zdobywczyni pierwszej lokaty Dorota Sokołowska jak też depcząca jej po piętach Marieta Mikulewicz zechcą również w dorosłym życiu trzymać sztamę szczególną z językiem ojczystym. Obie bowiem dały się przecież też poznać w organizowanym przez polonistykę na Litewskim Uniwersytecie Edukologicznym dorocznym konkursie krasomówczym "Pięknie opowiedzieć swoją małą ojczyznę". Dorota wygrała tę rywalizację w roku 2016, a Marieta trzykrotnie plasowała się na miejscu drugim.

* * *
Za rok Olimpiadzie Języka Polskiego na Litwie będzie towarzyszył jubileuszowy – trzydziesty numer porządkowy. Stwarzający jakże doskonałą okazję do spojrzenia wstecz, do bilansów i podsumowań (może też ujętych w wydanie książkowe, jak to się stało przed 10 laty z okazji jej 20-lecia). Wypadnie też wówczas w sposób szczególny spojrzeć w przyszłość. W głębokim przekonaniu, że święta mowy ojczystej mają mieć konieczny ciąg dalszy. Jako sprawdziany wiedzy i tożsamości narodowej.

XXIX OLIMPIADA JĘZYKA POLSKIEGO
LAUREACI 
Miejsce I
Dorota Sokołowska z Gimnazjum im. Wł. Syrokomli w Wilnie (nauczycielka Grażyna Berdešiūtė-Starynina).
Miejsce II
Ewa Mincevičiūtė z Gimnazjum im. Wł. Syrokomli w Wilnie (nauczycielka Grażyna Berdešiūtė-Starynina). 
Marieta Mikulewicz z Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie (nauczycielka Anna Jasińska). 
Donat Jurewicz z Gimnazjum im. J. I. Kraszewskiego w Wilnie (nauczycielka Łucja Czetyrkowska).
Miejsce III
Konstanty Keda z Gimnazjum w Mickunach (nauczycielka Diana Oberlan). 
Kamila Anna Herman z Gimnazjum im. F. Ruszczyca w Rudominie (nauczycielka Ilona Herman).
WYRÓŻNIENI 
Dejwid Gudaniec z Gimnazjum im. J. Słowackiego w Bezdanach (nauczycielka Anna Maciulewicz). 
Ewelina Grochowska z Gimnazjum im. S. Batorego w Ławaryszkach (nauczycielka Halina Szturo). 
Albert Bogdanowicz z Gimnazjum Inżynieryjnego im. J. Lelewela w Wilnie (nauczycielka Mirena Narkun). 
Karina Katarzyna Januszkiewicz z Gimnazjum im. św. Urszuli Ledóchowskiej w Czarnym Borze (nauczycielka Ewa Kupcewicz).

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 11/2018

100 LAT TEMU POLSKA POWSTAŁA, BY ŻYĆ

  • Niczym jutrznia po nocy niewoli 
  • Niepodległa przede wszystkim wymodlona! 
  • Wspólne serc bicie nad sercem Marszałka 

ZUŁÓW – MIEJSCE URODZIN MARSZAŁKA

  • Kolebka Wielkości 

POLITYKA

  • Na bieżąco 

ŻYWI – UMARŁYM

  • Kamień do pamięci skłaniać! 
  • Koszalińskie Spotkania z Wysockim 

WILNO W CZASACH MICKIEWICZA

  • Ksawera, córka Deyblów 

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O lęku skończoności 

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach na "saratowskim szlaku" 

SPORT

  • W duchu olimpijskiego braterstwa 

PODRÓŻE KSZTAŁCĄ

  • Azerbejdżan – Kraina Ognia 

Nasza księgarnia

Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie
Stanisław Moniuszko w Wilnie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie