W Billewiczowskich Wodoktach

drukuj
Dorota Giebułtowicz, 21.10.2016
Fot. Dorota Giebułtowicz

Obchody Roku Henryka Sienkiewicza na Laudzie

Historyczna kraina Lauda, tak barwnie opisana w początkowych rozdziałach powieści Henryka Sienkiewicza "Potop", rozciąga się na północ od Kowna w kierunku Poniewieża po obu stronach rzeki Niewiaży. Jest to kraina stanowiąca wschodnią część Żmudzi, niegdyś silnie zdominowana przez żywioł polski: przed wojną szacowano ludność polskojęzyczną w takich "sienkiewiczowskich" miejscowościach jak Krakinów, Mitruny, Pacunele, Wodokty na około 80-90 proc.
Według historyków byli to prawdopodobnie potomkowie osadników z Podlasia, choć nazwiska laudańskiej szlachty – Butrymowie, Gasztowtowie czy Stakjanowie uwiecznione w "Potopie" wskazują także na pochodzenie litewskie. W połowie XIX w., gdy kształtował się litewski ruch narodowy, nazwą Lauda objęto szerszy polskojęzyczny obszar Kowieńszczyzny, z takimi miastami jak Kiejdany, Upita, czy związane z rodziną Czesława Miłosza – Wędziagoła, Opitołoki, Szetejnie.
Przez środek krainy przepływa niewielka rzeczka Lauda, od której cały obszar bierze swoją nazwę, choć etymologia ludowa wywodzi ją od łacińskiego słowa "laudare", czyli "chwalić", bo "chwała oręża" chorągwi laudańskich była słynna w Rzeczypospolitej i jak pisał Sienkiewicz: "W ogóle szlachta to była wojenna i w zawodzie rycerskim szczególnie rozmiłowana".
Legendę Laudy stworzył pisarz, który z Litwą był związany w wieloraki sposób: niektóre źródła, w tym autor noty w Słowniku Biograficznym, znany historyk literatury – profesor Henryk Markiewicz, mówią o pochodzeniu powieściopisarza od litewskich Tatarów, zwanych Lipkami. Na sympatie litewskie wskazuje wybór przez Sienkiewicza pseudonimu "Litwos". 
Związki pisarza z Litwą pogłębiło na pewno małżeństwo w roku 1881 z Marią Szetkiewiczówną, córką Kazimierza Szetkiewicza, niegdyś właściciela Hanuszyszek w powiecie trockim, które stracił za udział w Powstaniu Styczniowym. Ojciec Marii początkowo był przeciwny małżeństwu, zapewne nie o takim zięciu dla swej córki marzył ziemianin z Litwy: Sienkiewicz miał opinię lekkoducha, w dodatku zawód literata nie gwarantował nowej rodzinie stabilizacji finansowej. Jednak rodziców Marii przekonało prawdziwe uczucie, jakie ich córka żywiła względem Sienkiewicza. I rzeczywiście, małżeństwo było szczęśliwe, choć trwało bardzo krótko, zaledwie pięć lat – Maria zmarła na gruźlicę w 1885 r., wcześniej wydawszy na świat syna Henryka Józefa (ur. 1882) i córkę Jadwigę (ur. 1883). Były to zresztą jedyne dzieci pisarza, gdyż z dwóch kolejnych związków małżeńskich Sienkiewicz nie miał potomstwa.

Czy Sienkiewicz był na Laudzie? 
Choć wydaje się to nieprawdopodobne, znawcy biografii pisarza twierdzą, że nie ma na to żadnych dowodów, trudno umiejscowić pobyt pisarza w Kalendarium życia stworzonym przez sienkiewiczologów, nie ma także żadnej wzmianki w listach, choć oczywiście korespondencja pisarza nie zachowała się w komplecie. 
Z "Pamiętnika" Marii Szetkiewiczówny, który pisała jako nastolatka od piętnastego do dziewiętnastego roku życia, wiadomo, że Szetkiewiczowie bywali na Litwie, a Maria spędzała tam wakacje (notabene dorastająca panienka o intelektualnych ambicjach Litwy nie lubiła, nudziła się tam okrutnie i tęskniła za Warszawą). Rodzina Szetkiewiczów była spokrewniona z Bystramami z Bystrampola, dlatego właśnie pałac w Bystrampolu pod Poniewieżem na Laudzie podaje się jako jedno z prawdopodobnych miejsc pobytu pisarza. Inne – to majątek Blinstrubiszki koło Rosień na Żmudzi, należący do rodziny Janczewskich (żoną prof. Edwarda Janczewskiego była Jadwiga z Szetkiewiczów, siostra Marii) oraz majątek Rady koło Upity, należący do malarza Romana Szwoynickiego, z którym pisarz się przyjaźnił.
Wydaje się jednak mało prawdopodobne, że Sienkiewicz nie bywał na Litwie, tak przekonująco opisał laudańskie zaścianki i zamieszkującą w nich szlachtę. Ale równie możliwe, że swą wiedzę czerpał z opowieści teścia. Kazimierz Szetkiewicz, ziemianin, który po stracie majątku mieszkał wraz z rodziną w Warszawie, zapewne z wielką nostalgią wspominał ukochaną Litwę, idealizował ją w opowiadaniach, starał się zachować w pamięci dawne jej dzieje i zwyczaje. A że był znakomitym gawędziarzem, okraszał je anegdotami i tutejszymi powiedzonkami. To prawdopodobnie Szetkiewicz jest pierwowzorem Jana Onufrego Zagłoby w "Trylogii".

Na współczesnej Laudzie
Trudno byłoby wybrać lepsze miejsce do obchodów setnej rocznicy śmierci Henryka Sienkiewicza (lata życia pisarza: 1846-1916) niż Lauda. Warto zauważyć, że w tym roku przypada także 130. rocznica wydania książkowego "Potopu" (rok 1886). Po sukcesie "Ogniem i mieczem" powieść ukazywała się w odcinkach równocześnie w trzech zaborach: publikowało ją warszawskie "Słowo", krakowski "Czas" i "Kurier Poznański". Pisanie powieści – pierwszy odcinek ukazał się na Boże Narodzenie roku 1884 – pokrywa się w biografii Sienkiewicza z bolesnym okresem: chorobą żony. Pisarz, jak wspomina teściowa, pielęgnował żonę z "troskliwością i czułością", wożąc ją po zagranicznych sanatoriach; niestety ukochana Maria zmarła w październiku 1885 r. w wieku zaledwie 31 lat.
Lauda – to kraj nizinny, poprzecinany niewielkimi dopływami rzeki Niewiaży. 
Uczestnicy wyprawy na Laudę podążyli literackim szlakiem laudańskich zaścianków, a jest ich tutaj niemało: przede wszystkim słynne Wodokty, gdzie pisarz umieścił dwór Oleńki Billewiczówny (w rzeczywistości w Wodoktach można odnaleźć na niewielkim wzgórzu, oddalonym kilkaset metrów od głównej drogi, ruiny dworu Lutkiewiczów); Pacunele, gdzie w dworze Pakosza Gasztowta trzy panny Pakoszówny, słynne z urody pacunelki wzięły chorego Michała Wołodyjowskiego "pod czułą opiekę i poprzysięgły tak sławnego kawalera do pierwotnego zdrowia doprowadzić"; Mitruny – do których urządzono słynną sannę Kmicica z Oleńką przez "ciemny bór, który stał głuchy, sędziwy i cichy, jakby spał pod obfitą okiścią" (dziś można oglądać w Mitrunach ruiny XIX-wiecznego neogotyckiego pałacu Sawickich); Wołmontowicze Butrymów spalone przez Kmicica w odwecie za wymordowanie "kompanionów" w karczmie Doły; Lubicz, gdzie Kmicic uprowadził Oleńkę i gdzie miał miejsce pojedynek starosty orszańskiego z Wołodyjowskim; i wreszcie Upita – okrzyk Soroki: "Upita się pali; biją się!" przerwał sannę zakochanej pary; przy końcu zaś powieści w kościele w Upicie odbywa się słynna scena rehabilitacji Kmicica. Owocem jubileuszowych uroczystości będzie także wyznaczenie szlaku Henryka Sienkiewicza.
Jak wygląda Lauda współcześnie? Dawna Lauda była zapewne znacznie bardziej zalesiona. Dziś rozległe pola, jednolicie obsiane, ciągną się po horyzont, nie przecinają ich barwne wstęgi miedz. Komasacje gruntów w czasach komunizmu poczyniły największe spustoszenie w krajobrazie. Wsie wyglądają miejscami na dość wyludnione, niektóre wprost w całości zniknęły z map. Podobnie jest z siedzibami ziemiańskimi, które po ucieczce właścicieli po wojnie do Polski lub po wyprowadzeniu się do miast, by uniknąć szykan, po prostu zrównano z ziemią. Czasem wśród rozległych pól stoi grupa starych drzew, najczęściej na niewielkim wzgórzu – to miejsca po dawnych dworach: można jeszcze odtworzyć aleję dojazdową, a wśród krzaków natknąć się na fundamenty domu lub zarośnięte stosy cegieł. 
Ale mimo to Lauda ma w sobie wiele uroku – niektóre wsie zachowały jeszcze stare drewniane domostwa, czasem można natknąć się na duży dwór z łamanym dachem, w miasteczkach stoją drewniane kościoły, najczęściej z pięknie odrestaurowanymi wnętrzami. Największy zachwyt budzą jednak przydrożne krzyże, tak wymyślnie rzeźbione jakby rzeźbiarze przez wieki rywalizowali ze sobą. Na cmentarzach można znaleźć nagrobki z nazwiskami laudańskich rodów uwiecznionych w "Potopie": "W Wołmontowiczach na dobrej glebie rolili się Butrymowie, najdłuższe chłopy z całej Laudy, słynni z małomówności i ciężkiej ręki, (...) ziemię w Drożejkanach i Mozgach uprawiali liczni Domaszewicze, słynni myśliwi; ci puszczą Zielonką aż do Wiłkomierza tropem niedźwiedzim chadzali. Gasztowtowie siedzieli w Pacunelach; panny ich słynęły pięknością, tak iż w końcu wszystkie gładkie dziewczęta w okolicy Krakinowa, Poniewieża i Upity pacunelkami nazywano. Sołłuhubowie Mali byli bogaci w konie i bydło wyborne...". 
Niektórych potomków z tych historycznych rodów spotkaliśmy na uroczystościach w Wodoktach, a uczestnik naszej wyprawy pan Lechomir Domaszewicz, obecnie mieszkający w Warszawie, poznał swojego dalekiego krewnego o nazwisku Butrym. 
Wielką przyjemność koneserom urody ziemi litewskiej sprawił przejazd dawnym gościńcem krakinowskim wzdłuż Niewiaży z Krakinowa do Kiejdan. Rzeka cały czas meandruje wzdłuż drogi, to zbliżając się, to chowając za kępami drzew. Jak pisał książę Mieczysław Jałowiecki: "Co mogą być warci ludzie, którzy nie zaznali rozkoszy przejażdżki pięknym gościńcem krakinowskim w powozie lub żółtej kałamaszce, zaprzęgniętej w czwórkę lub parę dobranych kasztanów, którzy w swym życiu nie pijali starki montwiłłówki, nie zaznali smaku kołdunów lub chłodnika obficie okraszonego szyjkami rakowymi. Tacy ludzie nie zaznali prawdziwego życia, jak nie zaznali i jego piękna" ("Zmierzch Imperium i inne wspomnienia", Warszawa 2015). 

Uroczystości setnej rocznicy śmierci Jubilata  
Główne uroczystości jubileuszowe odbywały się w Billewiczowskich Wodoktach. W poniedziałek, 19 września 2016 r. po Mszy świętej za duszę Henryka Sienkiewicza odsłonięto na zewnętrznej ścianie kościoła dwujęzyczną tablicę z napisem: 
"Piewcy dziejów Laudy – Henrykowi Sienkiewiczowi, pisarzowi nobliście, w setną rocznicę śmierci – Litwini i Polacy" (w wersji litewskiej widnieje podpis: Polacy i Litwini). Tablicę ufundowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP i Muzeum Narodowe w Kielcach.
W uroczystości wzięli udział poza gośćmi z Polski i Sejn także przedstawiciele Związku Polaków z Wędziagoły i Kiejdan. Stronę litewską reprezentowały miejscowe władze: Radziwiliszek (Radviliškis) w osobie mera Antanasa Čepononisa i wicemera Kazimierasa Augulisa, Wodokt (Vadaktai) oraz Szczedrobowa (Sidabravas) w osobie wójta Vidmantasa Blužasa. Mszy św. w Wodoktach, koncelebrowanej przez księży z Polski i Litwy, przewodniczył biskup szawelski Eugenijus Bartulis. Następnie goście z Polski i mieszkańcy Laudy zasadzili w dolinie za Domem Kultury w Wodoktach sto dębów, tworząc Park Przyjaźni Polsko-Litewskiej.
Po południu rozpoczęło się dwudniowe sympozjum w Domu Kultury. Nie można było zakrzyknąć jak miecznik rosieński pan Tomasz w Wodoktach, że "Cała Upita do nas wali!", jednak wykłady wygłaszane głównie w języku polskim i streszczane na litewski wzbudziły pewne zainteresowanie miejscowej ludności, szczególnie starszej polskiego pochodzenia. Nie brakło jednak także litewskiej młodzieży szkolnej, co tym bardziej cieszyło. Sienkiewicz jest na współczesnej Litwie autorem mało znanym, bo po wojnie "Trylogia" w języku litewskim nie była wznawiana (pierwsze niefortunne, przetłumaczone przez emigranta z Litwy dość archaicznym językiem wydanie litewskie z roku 1900 nie spopularyzowało Sienkiewicza, dopiero przed samą wojną, w latach 1936-1938 ukazała się poprawna literacko litewska wersja "Trylogii").
I tak jak może kiedyś Sienkiewicz "przy wincie" słuchał barwnych opowieści swojego teścia o Laudzie, tak obecnie mieszkańcy Laudy słuchali bogato ilustrowanych referatów o miejscu urodzenia noblisty w Woli Okrzejskiej (wykład dyr. Muzeum Macieja Cybulskiego); podążali szlakiem "Ogniem i mieczem" i "Pana Wołodyjowskiego" po Ukrainie (wykład prof. Jarosława Komorowskiego z Instytutu Sztuki PAN oraz Mariusza Olbromskiego – dyrektora Muzeum Iwaszkiewiczów w Stawisku), a Stanisław Zawodnik ze Stowarzyszenia Polskiego w Genewie zabrał nas nawet w daleką podróż do Szwajcarii, gdzie w miejscowości Vevey pod Lozanną pisarz zakończył życie. Dr Katarzyna Buczek z Uniwersytetu Warszawskiego przeanalizowała, co jadano w "Trylogii" (wykład "Pieczeń z suhaka i suszone wiśnie, czyli "Trylogia" od kuchni"). Okazało się, że Sienkiewicz dokładniej opisał to, co pito na ucztach, niż co jadano, a tytułowy suhak – to antylopa stepowa występująca niegdyś na Ukrainie. 
Duże poruszenie na sali wśród obecnych mieszkańców wywołał wykład dyrektor Muzeum Sienkiewicza w Oblęgorku Agnieszki Kowalskiej-Lasek, która zaprezentowała fotografie ze szkatułki ofiarowanej pisarzowi przez mieszkańców Laudy w 1900 roku, a przedstawiające m. in. Birże, Upitę, Kiejdany, Wodokty, Mitruny, Krakinów, Wołmontowicze i Pacunele. Zbiór 30 fotografii kończy "adres" z podpisami osób, które te fotografie podarowały; wiele nazwisk tam figurujących to najpewniej przodkowie obecnych słuchaczy. Całość zdygitalizowana na płycie została przekazana do Domu Kultury w Wodoktach.
Wymieniłam tylko niektóre z referatów wygłaszanych przez znakomitych prelegentów – było ich znacznie więcej. Wśród uczestników sympozjum rozdano okolicznościowe koperty ze stemplem "Sienkiewiczowskiej Poczty Rocznicowej" – jest ich tylko kilkadziesiąt i zapewne kiedyś będą stanowiły rarytas kolekcjonerski.
Ale najbardziej w pamięci uczestników wyprawy na Laudę pozostają wieczory spędzane w Domu Kultury w Szczedrobowie (Sidabravas), który użyczył nam gościny. Codziennie po kolacji mogliśmy podziwiać występy miejscowych grup folklorystycznych (najbardziej ujął wszystkich instrumentalny zespół starszych pań z Pacuneli), posłuchać utworów fortepianowych Ogińskiego i Moniuszki w wykonaniu pianisty z Wilna Andrzeja Pileckiego. Był też czas na rozmowy z przewodnikiem i historykiem Petrasem Juknevičiusem i miejscowymi Polakami, którzy wnikliwym badaczom Laudy opowiadali o dawnych polskich dworach Narbuttów, Lutkiewiczów czy Piotrowskich, dziś już nieistniejących, dokładnie sytuując je na współczesnych mapach. 
W naszych wieczorach uczestniczyli także przedstawiciele litewskich władz samorządowych, otaczając naszą grupę opieką. Okazuje się, że łatwiej budować porozumienie polsko-litewskie na szczeblu lokalnym, bo wzajemne uprzedzenia między politykami naszych krajów tutaj nie budzą emocji, a miejscowi włodarze widzą korzyści z kontaktów z Polakami. 
Po rozmowie z księdzem proboszczem z Wodoktów, który przedstawił prośbę parafii o pomoc w wykonaniu nowego dzwonu dla kościoła (obecny dzwon jest pęknięty), zawiązał się spontanicznie komitet ufundowania dzwonu, na czele którego stanął pan Lechomir Domaszewicz z Warszawy, którego rodzina pochodzi z Laudy, a on sam został ochrzczony w kościele w Krakinowie. W dodatku jego przodek, Jan, był ludwisarzem na Litwie i w 1698 r. (!) wykonał dzwon dla kościoła farnego w Kazimierzu Dolnym. Trudno więc o bardziej zaszczytną osobę przewodniczącego. Dzwon będzie nosił imię "Henryk" i – jak zaznaczył pan Domaszewicz – będzie "dzwonił po polsku i po litewsku" na chwałę Laudzie, a ludziom ku pokrzepieniu serc.
Z kronikarskiego obowiązku chciałabym wymienić współorganizatorów uroczystości: ze strony polskiej – to Fundacja "Pomoc Polakom na Wschodzie" i Sejneńskie Towarzystwo Opieki nad Zabytkami, a ze strony litewskiej: władze rejonu radziwiliskiego (Radviliškis) i władze gminy Szczedrobowo (Sidabravas). Patronat honorowy objął Marszałek Senatu Rzeczypospolitej Polskiej Stanisław Karczewski. Inicjatorem zorganizowania uroczystości setnej rocznicy śmierci Henryka Sienkiewicza na Laudzie i umieszczenia pamiątkowej tablicy w Wodoktach był dr Jan Skłodowski. 

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 5/2019

ROCZNICE, JUBILEUSZE

  • Patriotyzm nas uskrzydla
  • Przemawiał mową natchnionych dźwięków

POLITYKA

  • Na bieżąco

PIERWSZA W EUROPIE I DRUGA NA ŚWIECIE

  • Triumf polskiej myśli politycznej

Z NAKAZU PAMIĘCI

  • Gdy stary album "głos zabiera"
  • HENRYK: "Dzwonię dla pokrzepienia serc"

W POLONIJNYM BRATNIM KRĘGU

  • Nasi z Ostojićeva

SPORT

  • "Złota Ela"

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach na "saratowskim szlaku"

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O celu życia

Nasza księgarnia

Wilno po polsku
Stanisław Moniuszko w Wilnie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie