Z potrzeby pamięci

drukuj
Henryk Mażul, 18.06.2017

Skorbuciany uwiecznione w słowie

Trudno było podczas prezentacji książki autorstwa Liliany Narkowicz "Skorbuciany – na rozdrożach historii", jaka 12 maja 2017 roku miała miejsce w miejscowej kaplicy, oprzeć się wrażeniu, że nieubłaganie prący do przodu czas jakby na moment przystanął. By w ten sposób uhonorować i oddać hołd wszystkim, kto z otwartą przyłbicą staje do potyczki z nim, próbując w sposób bardziej trwały zachować to, co było-minęło. A nie ma potrzeby mówić, że adresatami owych świadectw na piśmie albo w inny sposób poczynionych są dziś żyjący i potomni, ciekawi dziejów swych małych ojczyzn.

Położone w odległości nieco ponad 20 kilometrów od Wilna na skraju Puszczy Rudnickiej Skorbuciany niczym specjalnym nie wyróżniają się na mapie Wileńszczyzny. Wioska, jakich tu wiele – ktoś postronny by powiedział. A tymczasem dla rdzennych mieszkańców mają one swój jakże niepowtarzalny koloryt. Zanurzony w zamierzchłą przeszłość, hen ku czasom, kiedy ciągnęli tędy na łowy do pobliskich przepastnych puszczańskich ostępów orszaki królewskie, a nieco później w latach 1743-1864 gospodarzył tu wielce możny ród Jeleńskich. I choć po okazałym dworze byłych właścicieli próżno dziś szukać śladu, jakże piękną pamiątkę po nich stanowi gruntownie odnowiona w roku 1855 drewniana kaplica, wciąż skutecznie opierająca się niszczycielskiemu zębowi czasu.
Kto do niedawna chciał dowiedzieć się czegokolwiek więcej o przeszłości tej zaludnionej dziś przez około 120 mieszkańców zacisznej mieściny, musiał albo przysiąść fałd w szperaniu po archiwach, albo pofatygować się na miejsce, by zasięgnąć języka u najstarszych mieszkańców o ulotnej przecież pamięci. Innymi słowy, dzieje te były w wyraźnej rozsypce, a taki stan rzeczy najbardziej nie dawał spokoju wrośniętej w nią rodowymi korzeniami, jakże niespokojnej duchem Władysławie Żukowskiej. Wiedzącej zdecydowanie więcej niż inni dzięki opowieściom ojca Stanisława Maciulewicza za jego życia, który w kolei chłonął niczym gąbka wspominki swojej mamy – Heleny z Szaszkowskich Maciulewiczowej i babci – Zofii z Szylejków Szaszkowskiej, jak to było ongiś we dworze państwa Jeleńskich, o kaplicy i obsługujących ją duszpaste­rzach, o miejscowej szkole, o tutejszych mieszkańcach.
"Ech, ująć by to wszystko w książkę i uratować od zapomnienia" – myślała nieraz, aczkolwiek ta z braku zdolności pisarskich jawiła się jej bardziej we śnie niż na jawie. Do chwili aż w lutym 2016 roku w "Tygodniku Wileńszczyzny" przeczytała artykuł Ireny Mikulewicz na temat renowacji kaplicy Tyszkiewiczów w Wace Trockiej, do czego wydatnie się przyczyniała Liliana Narkowicz, doktor nauk historycznych, autorka niejednej książki i artykułu prasowego o Wileńszczyźnie tudzież jej mieszkańcach w przeszłości. Mimo nieco utrudnionego kontaktu, gdyż pani Narkowicz od pewnego czasu przebywa na stałe w Niemczech, ośmieliła się pani Władysława złożyć jej propozycję ujęcia pod pióro wątków skorbuciańskich.
Mogła poczuć się w siódmym niebie, gdy nie usłyszała odmowy. Pod warunkiem wszak, że jako osoba miejscowa zechce wyciągnąć pomocną dłoń w pobudzaniu do wspomnieniowego czynu starszych wiekiem mieszkańców rodzinnej wsi oraz gromadzeniu materiału zdjęciowego, mającego służyć ilustracją. Nie miała wyjścia, musiała przystać na takowy tandem. Wiedziona przemożną chęcią, by jej kochane Skorbuciany znalazły wreszcie książkowe spełnienie.
Wbrew 1500 kilometrów, które je na co dzień dzieliły, pracowały niczym dwa zazębiające się podzespoły jednego mechanizmu, wykorzystując w kontakcie dobrodziejstwo, jakie niesie Internet, a całość korygując podczas bezpośrednich spotkań, gdy pani Liliana z rzadka odwiedzała rodzinne Wilno. Efektem wspólnego wysiłku stała się natomiast licząca ponad 230 stron książka, jakiej Skorbucianom może zapewne pozazdrościć niejedna swą wielkością znacznie bardziej okazała miejscowość Wileńszczyzny. Co ważne, w jej treści z jednakim powodzeniem będą się mogli zanurzyć nie znający polskiego Litwini, gdyż została pomyślana jako dwujęzyczna, a polski blok tekstowy przedziela od litewskiego okazała, rozpostarta aż na 90 stronach galeria zdjęciowa.
Autorka zaczyna skorbuciańską "sagę" od ogólnego spojrzenia przez czas i pokolenia na tę miejscowość, by następnie kolejno przybliżyć dzieje lokalnej szkoły, zacnego rodu Jeleńskich i ich tutejszego dworu, parafii i parafian, kaplicy, cmentarza. Można tylko podziwiać jej szperacką dociekliwość w wywlekaniu na światło dzienne faktów i zdarzeń: jak tych spod wyraźnej patyny czasu, w czym pomocne były archiwa, tak też nowszych, osiadłych w pamięci dziś żyjących, przywalonych z reguły solidnym brzemieniem lat. A wszystkiemu towarzyszy wartka narracja i język jakże odmienny od drętwej chały, charakterystycznej rozprawom naukowym.
Bez wątpienia niezwykle ważna jest też zdjęciowa część książki, oddająca w obrazie to, co w różnym czasie wiąże się ze Skorbucianami. Prócz archiwów fotografie te w łącznej liczbie ponad 180 zostały zaczerpnięte również z domowych albumów. Teraz, poprzez indywidualne losy tworzą bardziej zbiorową mozaikę tutejszej społeczności, jakże wymownie dopełniając całości.
Rzeczoną na wstępie prezentację okazałej edycji "Skorbuciany – na rozdrożach historii" poprzedziła Msza św. w intencji byłych i obecnych ich mieszkańców. Wraz z byłym pasterzem tutejszego stada Bożego Józefem Narkunem celebrował ją obecny ksiądz proboszcz parafii wojdackiej i czarnoborskiej Jerzy Witkowski, który w wygłoszonej homilii pochylił się nad refleksją o czasie – wielkim darze, jaki każdemu daje Bóg, i wyraził przekonanie, że tworzona wspólnym wysiłkiem, a ukazana na stronach wydania przeszłość pozwoli budować treściwą przyszłość.
Zabierając kolejno głos, Władysława Żukowska i Liliana Narkowicz przybliżyły genezę wspólnie poczętego dzieła, darząc się słowami podzięki za zgodną współpracę. Dziękczynna nuta jak pod adresem pomysłodawczyni, tak też autorki gęsto pobrzmiewała również w wystąpieniu obecnej na prezentacji mer rejonu wileńskiego Marii Rekść oraz wójta gminy Wejherowo Henryka Skwarło, którą z gminą Pogiry, gdzie właśnie lokują się Skorbuciany, łączy wieloletnia współpraca. Oboje przedstawiciele władz mieli powód do satysfakcji szczególnej, gdyż zgodnie wsparli finansowo wydaną w nakładzie 500 egzemplarzy książkę.
Spora część tego nakładu znalazła zresztą na poczekaniu nabywców w osobach licznie przybyłych do kaplicy na jej prezentację obecnych i byłych mieszkańców, cierpliwie później czekających w długiej kolejce po uzyskanie autografu autorki. To, co ze sprzedaży trafiło do skarbonki, stanie się pieniężnym dodatkiem do renowacji unikatowej kaplicy, gdyż jej stan coraz bardziej strząsa sen z powiek jak Władysławie Żukowskiej, tak też starościnie gminy pogirskiej Marii Maciulewicz. Na odnowienie czeka też nagrobek zmarłej w roku 1848 właścicielki Skorbucian – Anny Jeleńskiej i jej dzieci, położony przy kaplicy, tuż obok kwatery 16 żołnierzy 7. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, poległych w latach 1943-1945 w walce o wolność Ojczyzny-Wileńszczyzny.
"Książka żyje dłużej niż ludzie, przeżyje nas i zostanie dla naszych dzieci i wnuków. Jej wartość z czasem będzie wzrastała. Bo są w niej ludzie i wydarzenia ważne dla naszej tożsamości i teraźniejszości" – zaznaczyła w swym wystąpieniu autorka Liliana Narkowicz.
Święta to prawda. Jak dobrze by było, by również gdzie indziej na naszej kochanej Wileńszczyźnie znaleźli się zapaleńcy tej miary co w przypadku Skorbucian Władysława Żukowska, pierwotnie generujący pomysł, a potem nie szczędzący wysiłku, by utrwalić go w słowie. Słynąca z niespożytej energii, mrówczej pracowitości tudzież naukowego zacięcia doktor Liliana Narkowicz mogłaby z pewnością w tym służyć wydatną pomocą.

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 11/2017

99 LAT TEMU POLSKA ODZYSKAŁA NIEPODLEGŁOŚĆ

KOLEBKA WIELKOŚCI

  • Imponująca monografia o Zułowie

MARTWYM – WIECZNOŚĆ. ŻYWYM – CODZIENNOŚĆ

  • Zaduszki – święto desperacji czy nadziei?
  • Troską powodowana powinność
  • "Serce ustało, pierś już lodowata"

POLITYKA

  • Na bieżąco

ROCZNICE, JUBILEUSZE

  • Katorżnik i żołnierz Chrystusa
  • "Idzie poeta – niebieski wycieruch!"

OŚWIATA

  • Laury dla najlepszych
  • Sam Konwicki nam patronuje
  • Nie zmieniły się nasze cele

VIII WILEŃSKIE SPOTKANIA SCENY POLSKIEJ

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O wolności

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach "na saratowskim szlaku"

 

Nasza księgarnia

Wilno po polsku
Pejzaż Wilna. Wędrówki fotografa w słowie i w obrazie

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie