Patriotyzmem unoszeni

drukuj
Henryk Mażul, 16.05.2018
Liczna obecność młodzieży dobrze rokuje na przyszłość

Biało-czerwony prolog maja


W marcu 2002 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Sejmu RP ustanowił 2 maja – Dniem Polonii i Polaków za Granicą, co miało stanowić dowód uznania wielowiekowego dorobku i wkładu zamieszkałych poza Polską rodaków w odzyskanie przez nią Niepodległości, wierności, przywiązania do polskości oraz pomocy Krajowi w najtrudniejszych momentach. A nie trzeba mówić, że to święto w biało-czerwonych barwach (również z racji obchodzonego równolegle Dnia Flagi Państwowej) zyskało z mety powszechną akceptację, stając się jakże wymownym spoiwem potomków legendarnego Lecha, różnymi kolejami losu przeniesionych poza granice etnicznej Ojczyzny.

Rokiem 2004 poczynając…
Żeby tę wierność i przywiązanie do polskości zamanifestować w sposób szczególny, świętujący akurat jubileusz 15-lecia Związek Polaków na Litwie podjął się pionierskiej inicjatywy – zorganizowania przemarszu "samych swoich" ulicami prastarego Wilna, gdzie polskość niczym słoje na pniach drzew odkładała się przez długie wieki. Ponieważ przy realizacji tej inicjatywy wysoko podwinięto rękawy, 2 maja 2004 roku po złożeniu kwiatów i wieńców u Grobu Matki i Serca Syna na wileńskiej Rossie, niczym większe lub pomniejsze strumyki spłynęliśmy przed Ostrą Bramę, by zanieść do tutejszej Matki Miłosierdzia szczerą modlitwę w intencji pomyślności: zarówno naszej jak też wszystkich rodaków, gdziekolwiek są na globie ziemskim.
A po czym licząca ponad 10 tysięcy biało-czerwona "rzeka" popłynęła ulicami Ostrobramską, Wielką i Zamkową w kierunku Placu Katedralnego, by po przejściu Mostem Mendoga znaleźć się po drugiej stronie Wilii. Punktem docelowym przemarszu był bowiem położony nad jej brzegiem Pałac Widowisk i Sportu, gdzie w ramach I Festiwalu Kultury Polskiej na Litwie odbył się wielki koncert na wyraźnie patriotycznej nucie.
Kolejny nie mniej tłumny przemarsz z okazji Dnia Polonii i Polaków za Granicą został ponowiony cztery lata później. 2 maja 2008 znów była Rossa z oddaniem hołdu twórcy niepodległego Państwa Polskiego Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu, znów była modlitwa przed cudownym wizerunkiem wileńskiej Madonny, znów był przypominający wezbraną rzekę przemarsz ulicami wileńskiej Starówki na Plac Katedralny, skąd trasa zboczyła do Ogrodu Bernardyńskiego. Tu do późnych godzin wieczornych miała miejsce roztańczona i rozśpiewana majówka.
W roku 2009, znaczącym jubileusz 20-lecia Związku Polaków na Litwie, ponad 8 tysięcy osób odpowiedziało na jego apel "Abyśmy byli jedno…". Trasa przemarszu wiodła natomiast sprzed siedziby Sejmu RL aleją Giedymina, ulicami Wileńską, Niemiecką i Ostrobramską. By wzorem pielgrzymów zdążających krok po kroku stanąć w rozmodlonym tłumie przed Jej cudownie świętym obliczem. Po Mszy św., celebrowanej przez ks. prałata Jana Kasiukiewicza, uczestnicy autokarami i samochodami udali się do sali koncertowej "Utenos arena", gdzie zarządzono wielką galę koncertową z okazji okrągłej daty organizacji, jaka zapoczątkowała nasze narodowe odrodzenie w latach 1988-1989.
Na obchody Dnia Polonii i Polaków za Granicą w roku 2010 wyraźnym kirem legła katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem, która pociągnęła za sobą 96 ofiar, w tym – prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z małżonką oraz wiele wysoko postawionych osobistości Państwa Polskiego. Tym niemniej takowe się odbyły, choć zrezygnowano z przemarszu, ograniczając się do złożenia kwiatów na wileńskiej Rossie i poniekąd innego "żelaznego" punktu manifestacji polskości w naszym wydaniu – modlitwy pod otwartym niebem przed Kaplicą Ostrobramską.
4 maja 2013 roku zamieszkali w różnych zakątkach Litwy nasi rodacy ponownie nie pozwolili, by apel Związku Polaków na Litwie do wspólnej parady przypominał wołanie na puszczy. O wyznaczonej porze stawili się oni przed gmachem Sejmu w liczbie około 10 tysięcy osób, by uformować kolumny, gdzie wyraźnie dominowały biało-czerwone barwy, a po czym ruszyć prawie zbieżną z poprzednim przemarszem trasą przed Kaplicę Ostrobramską i oddać się modlitwie w intencji rozsianych po świecie rodaków.
Piękną klamrą, spinającą część liturgiczną, stało się odśpiewanie przez zgromadzonych hymnicznej pieśni "Boże, coś Polskę". Każdemu z obecnych prezes Związku Polaków na Litwie Michał Mackiewicz serdecznie dziękował: jak za tak liczną frekwencję, tak też za patriotyzm i solidarność w codziennym wydaniu.
Prolog maja-2016 stanowił powód szczególny do zamanifestowania wierności wartościom narodowym, gdyż Dzień Polonii i Polaków za Granicą, Dzień Flagi Państwowej i 225. rocznicę Konstytucji 3 Maja uzupełniała rozlegle obchodzona 1050. rocznica chrztu Polski. Pomny wiązanki tych ważnych dat, generujący pomysły z paradami polskości Związek Polaków na Litwie w dniu 30 kwietnia po raz kolejny zaprosił rodaków, by zechcieli ramię w ramię przemaszerować ulicami Wilna, pomodlić się przed Ostrą Bramą, a po czym dać się unieść koncertowemu relaksowi, przypisanemu Placowi Ratuszowemu z udziałem jak naszych rodzimych zespołów artystycznych, tak też gościa specjalnego – przybyłej z Macierzy "Golec uOrkiestry", która dała na tyle skocznego "czadu", że niejeden z widowni nie ustał, by wspomóc ich w tańcach-łamańcach.

Tłumnie, dumnie, radośnie
Rok bieżący – zaiste historyczny jak dla Litwy, tak dla Polski z racji zbieżnych w swej treści jubileuszy: setnych rocznic odzyskania przez oba państwa niepodległości w pamiętnym 1918 – nakazuje wręcz, by raz za razem odwoływać się do chlubnych kart historii, przywołując czasy, kiedy to Orzeł Biały i Pogoń tworzyły nie lada ewenement państwowy – Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Co też nie omieszkał uczynić prezesowany przez Michała Mackiewicza Związek Polaków na Litwie, zapraszając wedle utartego dobrego zwyczaju rodaków z całej Litwy do tłumnego udziału w organizowanej w prologu maja już po raz szósty paradzie polskości. Również na potwierdzenie tego, że nie ugięliśmy się, gdy przetrzebionych po wojnie wywózkami i tzw. repatriacją, najpierw próbowano nas rusyfikować, a potem lituanizować, asymilować i po judaszowemu skłócać. Na potwierdzenie, że jesteśmy świadomi, "skąd nasz ród", a warując nadal przy narodowych wartościach, pragniemy pomnażać wspólny dorobek.
W sobotni 5 maja 2018 roku, czyli równo 30 lat po tym, kiedy powstało będące pierwszą "jaskółką" naszego narodowego odrodzenia Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Polaków na Litwie, przekształcone po niespełna roku w Związek Polaków na Litwie, znane naszej społeczności okolice Sejmu RL z racji na odbytą tu niejedną akcję protestacyjną w obronie szkolnictwa czy też mowy ojczystej w życiu publicznym, już od wczesnych godzin zaczęły wypełniać tłumy rodaków. Przybywających tu z Turmont, Kowna, Wędziagoły, Jeziorosów, Podbrodzia, Święcian, Wisagini, Szyrwint, Kiejdan, mniejszych bądź większych miejscowości rejonów wileńskiego, solecznickiego, trockiego i – rzecz jasna – z samego Wilna. Na których twarzach tym razem w miejsce zatroskania jakże czytelnie malowały się jednak: uśmiech, radość i duma, że w tak odświętny sposób możemy zamanifestować jedność oraz wierność mowie, wierze, tradycji przodków.
Radość i duma stanowiły też bez wątpienia siłę napędową kolumny, kiedy ta po sformowaniu się wedle terytorialnej przynależności w około 10-tysięcznej liczbie kilka minut po dwunastej ruszyła aleją Giedymina: na początek – ku Placowi Katedralnemu, a dalej głównymi ulicami wileńskiej Starówki przed promieniujący miłosierdziem wizerunek Tej, co w Ostrej świeci Bramie. Przywdziewane stroje, uniformy czy mundury, niesione w tej kolumnie szyldy zdradzały napisami, skąd kto przybył albo kogo reprezentuje. Co było konieczne, gdyż ramię w ramię ze swymi nauczycielami kroczyli wychowankowie poszczególnych naszych szkół, członkowie dziecięcych i dorosłych zespołów artystycznych, harcerze, weterani, duszpasterze, szeregowi członkowie kół Związku Polaków na Litwie i Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin. Nie brakło też obecności całych rodzin, poczynając dziadkami i babciami, a kończąc wnukami i prawnukami, niesionymi na rękach albo wiezionymi w spacerówkach.
W szpicy kolumny, dziarsko przygrywając do taktu, kroczyła wielce renomowana państwowa orkiestra "Trimitas" i osiem mażoretek, wymachujących biało-czerwonymi pomponami. Ta biel i czerwień na flagach i sztandarach jak też wkomponowana wedle różnego widzimisię w przyodziewek niejednego z uczestników na dobre zawładnęła paradą. Choć – przyznać trzeba – tu i tam pojawiały się też barwy narodowe litewskie jak też Unii Europejskiej. Obecność tych ostatnich zyskiwała wymowę szczególną. Z jednej strony akcentowały bowiem naszą wolę bycia obywatelami nie uznającego granic Starego Kontynentu, a z drugiej miały przypomnieć będącym w większości współobywatelom, by zechcieli respektować standardy europejskie względem mniejszości narodowych, co na razie pozostawia sporo do życzenia.
Rangi temu przemarszowi dodawał bez wątpienia udział w wileńskiej paradzie polskości jak naszych rodzimych tak też przybyłych z Polski bądź nawet z bardziej szerokiego świata oficjeli, że wymienię m.in.: europosłów Waldemara Tomaszewskiego oraz zaproszonych przezeń Mirosława Piotrowskiego i Krzysztofa Hetmana, wicemarszałka Senatu RP Adama Bielana, prezes Rady Polonii Świata Teresę Berezowski, prezesa Europejskiej Rady Wspólnot Polonijnych Tadeusza Adama Pilata, ambasador RP na Litwie Urszulę Doroszewską, zastępcę ambasador Polski w Republice Litewskiej Grzegorza Poznańskiego, wiceprezesa Zarządu Krajowego Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" Krzysztofa Łachmańskiego, naszych posłów na Sejm RL – Michała Mackiewicza (w jednej osobie też prezesa Związku Polaków na Litwie), Ritę Tamašunienė, Wandę Krawczonok, Czesława Olszewskiego, Jarosława Narkiewicza, merów rejonu wileńskiego i solecznickiego w osobach Marii Rekść i Zdzisława Palewicza. A każdy z nich nie krył radości z jakże wymownej manifestacji polskości, z tak licznej obecności młodzieży, co dobrze rokuje na przyszłość.
Podobnie jak w poprzednich tego typu przemarszach radość defilujących udzielała się stojącym na chodnikach tłumom, pośród których znaczny odsetek stanowili wycieczkowicze z Polski, przybywający w pierwszych dniach maja tłumnie do grodu nad Wilią, czemu sprzyjają zarządzane w tych okresach w Macierzy długie weekendy. Bito brawa, wznoszono patriotyczne okrzyki, pozdrawiano się wzajemnie. Nie brakło też takich, kto mimowolnie wcale nie ukradkiem łzę ze wzruszenia bądź dumy ocierał, uświadamiając, że Polacy na Litwie, choć nie mają łatwo, byli, są i będą…
Ponieważ krok kolumny okazał się dosyć szparki i ta po ponad godzinnym pochodzie dotarła przed Ostrą Bramę, gdzie o godzinie 13.30 miała się rozpocząć Msza św., z pewnym wyprzedzeniem czasowym, była dobra okazja, by nieco odsapnąć albo też wykorzystać okazję do uwieczniania się na zdjęciach. Nierzadko jakże niecodziennych, jak chociażby z 6-osobową ekipą, przywdziewającą magnesujące wzrok każdego stroje ongisiejszego Kurkowego Bractwa Strzeleckiego. Owszem, na razie przybyłą z Macierzy. Kto wie jednak, czy już w niedalekiej perspektywie te stroje nam cokolwiek nie spowszednieją, gdyż – jak twierdził Adam Marian Gołembowski, prezes Zarządu Zjednoczenia Kurkowych Bractw Strzeleckich Rzeczypospolitej Polskiej – czynione są starania, by również w Wilnie odrodzić tradycje średniowiecznej organizacji, uczącej mieszczan posługiwania się bronią na wypadek konieczności obrony murów miejskich przed nacierającym wrogiem. Gwarantem tego – poseł na Sejm RL Jarosław Narkiewicz, tytułem zachęty wyposażony notabene w odpowiedni stój, w którym zresztą paradował podczas pochodu.

Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem…
Rozległe spojrzenie musiała rzucać Ostrobramska Pani, by ogarnąć nim naszą wspólnotę narodową, swój lud Boży, który za Jej wstawiennictwem miał się połączyć we wspólnej modlitwie w intencji Polaków na Litwie oraz rozsianych po świecie rodaków. Tej w asyście posługujących na Wileńszczyźnie kilku księży przewodził proboszcz parafii Przemienienia Pańskiego w Porudominie ks. Mirosław Balcewicz.
W treściwej homilii mówił kapłan o wadze pielęgnowania narodowych tradycji, o szacunku dla dokonań przodków, czego mamy być godnymi kontynuatorami, a w nawiązaniu do obchodzonego w dniu 3 maja w Polsce Święta Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski przypomniał o złożonych 1 kwietnia 1656 roku w Katedrze Lwowskiej przez króla Jana Kazimierza ślubach, przez które Matka Boża została obrana za Królową Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Dla wielu udzielone na zakończenie wspólnego nabożeństwa Boże błogosławieństwo sprowadzało się na najbliższe godziny do relaksu w gronie rodaków, jako że ciągiem dalszym obchodów Dnia Polonii i Polaków za Granicą były uroczyste majówki w poszczególnych oddziałach Związku Polaków na Litwie.
Skoro jestem przy wątkach sakralnych, nie sposób nie odnotować, iż w pierwszych dniach maja, kiedy to z racji kalendarzowego "bukietu" świąt narodowych biało- czerwone barwy w sposób szczególny nawarstwiają się na siebie, jako Polacy na Litwie, jakże trafnemu spostrzeżeniu XIX- wiecznego poety Karola Balińskiego, że 
Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem
Polska jest Polską, a Polak Polakiem daliśmy zresztą wyraz również w dniu obchodów Konstytucji 3 Maja. Tym razem kierując tłumnie kroki ku stołecznej świątyni pw. Ducha św., pod której sklepieniami jej ksiądz proboszcz Tadeusz Jasiński celebrował uroczyste nabożeństwo w intencji sławnych dziejów przodków, za pomyślność Ojczyzny i Polaków, gdziekolwiek są.
Bez wątpienia rangi wspólnej modlitwie dodała obecność w kościele uczestników wspólnych polsko-litewskich obchodów 227. rocznicy pierwszej w Europie i drugiej na świecie Litery Prawa dla Rzeczypospolitej Obojga Narodów w osobach: wicemarszałek Sejmu RP Beaty Mazurek, senatora RP Rafała Ślusarza, przewodniczącego Sejmu RL Viktorasa Pranckietisa, ambasador RP na Litwie Urszuli Doroszewskiej, konsula generalnego Ambasady RP w Wilnie Marcina Ziniewicza, posła na Sejm RL z ramienia AWPL – ZChR Jarosława Narkiewicza, mer rejonu wileńskiego Marii Rekść.
Rzeczona Msza św. pozyskała iście królewską muzyczną oprawę. A to dlatego, że uświetnili ją występem soliści, chór i orkiestra bawiącego akurat w Wilnie legendarnego Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca "Mazowsze". Artyści we wspaniałym stylu wykonali Mszę Koronacyjną Wolfganga Amadeusza Mozarta oraz Trzecią Litanię Ostrobramską Stanisława Moniuszki.

"Mazowsze" – niczym perła w koronie
Założony równo przed 70 laty przez Tadeusza Sygietyńskiego oraz Mirę Zimińską- Sygietyńską Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca "Mazowsze" nie bez kozery jest postrzegany za ambasadora polskiej kultury. Uchodząc za jeden z największych na świecie zespołów artystycznych (soliści, chór, balet i orkiestra – to bowiem summa summarum 140 profesjonalistów najwyższej klasy w swej branży), w ponad 7 000 koncertów zaprezentował dotąd swój perfekcyjnie zgłębiony kunszt aż 23 milionom widzów: jak w Polsce, tak też daleko poza jej granicami.
Mimo iż nazwa wywodzi się od centralnej części mapy Polski, repertuar "Mazowsza" wybiega daleko poza nią, gdyż dziś ma w dorobku opracowania sceniczne aż z 42 regionów Nadwiślańskiej Krainy, jak ta długa i szeroka. Niepowtarzalność artystyczna zespołu – to synteza jego własnych przymiotów oraz wartości nagromadzonych przez wieki w kulturze narodowej, u których podstaw leży prosta sztuka ludowa w uszlachetnionej, wysublimowanej formie, nie pozbawiona przy tym prawdy i szczerości pierwowzorów.
Naszej polskiej społeczności na Litwie przypadł nie lada zaszczyt, że w roku swego tak zacnego jubileuszu za sprawą Ambasady RP w Wilnie, PKN "Orlen" Lietuva oraz stołecznego Domu Kultury Polskiej ten kierowany obecnie przez Jacka Bonieckiego zespół zechciał zawitać właśnie do Wilna, a ponieważ nastąpiło to w dniach 2-4 maja, jego artystyczna maestria dodała niepowtarzalnych barw imprezom, których synonimem polskość, kojarzona z niejednym przejawem. 
Świadomi wielkiego zapotrzebowania u wileńskich rodaków, "Mazowszanie" zaprezentowali się nawet trzykrotnie. Obok wspomnianego powyżej sakralnego występu w kościele pw. Ducha św. chórzyści wraz z orkiestrą popisali się na scenie Domu Kultury Polskiej w Wilnie w koncercie na folkową nutę, natomiast zespół w pełnym składzie próbę niezrównanego kunsztu dał w dniu 4 maja w hali widowiskowej "Pramogų arena".
Ta, zdolna pomieścić grubo ponad 3 tysiące widzów, naprawdę nie świeciła pustkami. I raz za razem grzmiała wręcz od braw. Bo dwuczęściowy "Kalejdoskop barw Polski" – jak stała nazwa koncertu – wypadł wręcz urzekająco. Dorównujący anielskiemu pieniu chór, idealnie zestrojone w ruchach mimo wykonywania nieraz wręcz akrobatycznych popisów pary taneczne i wreszcie – wiernie a po mistrzowsku wtórująca im w jakże mnogiej liczbie orkiestra stworzyły widowisko zaiste niepowtarzalne. Miał więc po stokroć rację w słowie dziękczynnym zastępca ambasador RP na Litwie Grzegorz Poznański, kiedy twierdził, że nawet klaskaniem obrzękłe prawice – jakby powiedział Cyprian Kamil Norwid – nie są w stanie oddać w pełni doznań artystycznych.
Za doznania te drogim gościom szczerymi słowy dziękowali też prezes Związku Polaków na Litwie Michał Mackiewicz oraz weterani i obecny skład naszej "Wilii", traktującej zresztą "Mazowsze" jako swą starszą o lat 7 artystyczną "siostrę", służącą niedościgłym wzorem do naśladowania. Michał Mackiewicz w uhonorowaniu jakże nietuzinkowych zasług w promowaniu ojczystego folkloru wręczył tegorocznemu jubilatowi z "70" najwyższe odznaczenie prezesowanej organizacji – Złotą Odznakę "Za zasługi w krzewieniu polskości na Litwie". "Wiliowcy" z kolei przekazali w darze albumowe wydanie pióra Krystyny Adamowicz "Strumieni rodzica. 60 lat z "Wilią" oraz okazałą palmę o najbardziej wileńskim, czyli wałeczkowym kształcie. Bo – jak się okazuje – podarowana kiedyś podczas gościny "Mazowsza" w Wilnie, została przez celników sowieckich zarekwirowana na granicy po potraktowaniu za… wraży element. 
Bisowanemu po kilkakroć finałowi koncertu przez stojącą na równych nogach widownię i nad wyraz szczeremu, choć nieco na bakier z artyzmem (cóż, zjadła nas widać, trema w obliczu Mistrzów) odśpiewaniu "sto lat" towarzyszyła powszechna nadzieja, że "Mazowsze" przy pierwszej okazji zawita do nas z myślą o ponownej królewskiej uczcie dla ducha.

Witaj, majowa jutrzenko!...
Biel wraz z czerwienią w naszym wydaniu byłyby niesłusznie stonowane w barwach, jakby pominąć obchody 227. rocznicy Konstytucji 3 Maja, do czego byliśmy gorąco zachęcani przez Ambasadę RP w Wilnie poprzez zaproszenie przybycia w trzecim dniu maja o godzinie 13 przed Grób Matki i Serca Syna na Rossie. I wielka nam chwała, że z zaproszenia tego zechcieliśmy naprawdę tłumnie skorzystać.
Zew serc w połączeniu z piękną słoneczną pogodą sprowadziły na wileńską nekropolię liczne rzesze, reprezentujące naprawdę wszystkie nasze "stany": przedstawicieli organizacji społecznych z AWPL – ZChR i ZPL na czele, instytucji samorządowych Wilna i Wileńszczyzny, młodzież szkolną, harcerzy i kombatantów, którzy zgodnie zaciągnęli wartę w pocztach sztandarowych. Nie brakło też przebywających akurat w grodzie Giedymina uczestników wycieczek z Polski, co w początkach maja jest takoż dobrą tradycją. Wszyscy oni w ślad za rezydującym w Wilnie polskim korpusem dyplomatycznym złożyli wieńce i kwiaty oraz zapalili znicze, chyląc w ten sposób czoła przed twórcą Niepodległości Polski.
Do wiekopomnego czynu Marszałka Józefa Piłsudskiego nawiązała takoż w swym wystąpieniu przybyła wraz z senatorem Rafałem Ślusarzem na wspólne polsko-litewskie obchody rocznicy uchwalenia jakże nowatorskiej na owe czasu Ustawy Zasadniczej wicemarszałek Sejmu RP Beata Mazurek. Czcząc pamięć tych, kto po 123 latach niewoli zapalał nad Polską jutrznię wolności, dostojny gość powiedziała: "Byli to ludzie niezłomni w swoich postawach, nieugięci, nieustraszeni w działaniu, których walka i życie były posłannictwem. Pośród tych wielkich i niezłomnych miejsce wyjątkowe na przestrzeni dziejów zajmuje postać wielu wymiarów i wielu imion – Ziuk, Dziadek, Naczelnik Państwa. A wielu uważało, że imię jego 40 i 4. Ale dla wszystkich to wskrzesiciel Polski – Marszałek Józef Piłsudski. Jego wieńcem laurowym jest hołd i wdzięczność Polaków". Zaznaczyła ponadto, że poza wszystkimi swoimi dokonaniami i wskazaniami Piłsudski "pozostawił nam ważną maksymę – nakaz działania w każdych okolicznościach, co powoduje, że nawet klęska może okazać się zwycięstwem, oraz ostrzeżenie przed usypiającymi skutkami sukcesu, czyli spoczęciu na laurach, co może być zaczynem porażki".
W odróżnieniu od lat poprzednich tym razem na Rossie ograniczono się wyłącznie do części świeckiej. Ta sakralna bowiem – jak już nadmieniłem – zaraz potem z udziałem "Mazowsza" odbyła się w wileńskim kościele pw. Ducha św. 
Wyraźne ostatnio ożywienie w stosunkach państwowych na linii Wilno – Warszawa przełożyło się także na braterskie, bo wspólne obchody Konstytucji sprzed 227 lat, będącej ważnym probierzem w państwowości Orła Białego i Pogoni. Wyrazem tego – specjalne okazyjne posiedzenie litewskiego Sejmu, uroczyste wciągnięcie flag Litwy, Polski i Ukrainy na placu Niepodległości oraz zainicjowana przez Ambasadę RP w Wilnie wraz z litewskim rządem i parlamentem uroczystość w Pałacu Wielkich Książąt Litewskich. Cóż, jako Polacy na Litwie mamy prawo liczyć, że ową historią powodowana spójnia przyczyni się do przyśpieszenia spełniania przez stronę litewską jakże drepczących w miejscu obietnic w sprawie zwrotu zagrabionej przez Sowietów ojcowizny, używania polszczyzny w życiu publicznym czy też naszych zadawnionych potrzeb oświatowych.
Przypadająca w listopadzie 2018 setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości stanie się doskonałą okazją do ponownego zademonstrowania pamięci "Skąd nasz ród". Pokaz patriotyzmu, jaki z potrzeby serc ostatnio urządziliśmy, pozwala głęboko wierzyć, że po raz kolejny wyjdziemy z tego naprawdę obronną ręką. Ku chwale przodków oraz obecnie żyjących.
Fot. autor, Teresa Worobiej
i Marian Paluszkiewicz

komentarze (Aby komentować musisz być zarejestrowanym użytkownikiem - zarejestruj się lub zaloguj)

W ostatnim numerze

W numerze 11/2018

100 LAT TEMU POLSKA POWSTAŁA, BY ŻYĆ

  • Niczym jutrznia po nocy niewoli 
  • Niepodległa przede wszystkim wymodlona! 
  • Wspólne serc bicie nad sercem Marszałka 

ZUŁÓW – MIEJSCE URODZIN MARSZAŁKA

  • Kolebka Wielkości 

POLITYKA

  • Na bieżąco 

ŻYWI – UMARŁYM

  • Kamień do pamięci skłaniać! 
  • Koszalińskie Spotkania z Wysockim 

WILNO W CZASACH MICKIEWICZA

  • Ksawera, córka Deyblów 

MĄDROŚĆ LUDZKA SIĘ KŁANIA

  • O lęku skończoności 

RODAKÓW LOS NIEZŁOMNY

  • W łagrach na "saratowskim szlaku" 

SPORT

  • W duchu olimpijskiego braterstwa 

PODRÓŻE KSZTAŁCĄ

  • Azerbejdżan – Kraina Ognia 

Nasza księgarnia

Stanisław Moniuszko w Wilnie
Wilno po polsku

przeglądaj wszystkie

prześlij swojeStare fotografie

Historia na mapie